supergoga Posted January 11, 2010 Author Posted January 11, 2010 Bardzo się boję, że jednak nie da rady. Obym się myliła. Jest zupełnie odwodniony. Fuks, prosimy - daj radę! Quote
ana666 Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 Fuks nie zyje :placz: to moja wina, mogłam wczoraj zadzwonić do weta :( jest mi strasznie przykro, przepraszam supergogo ze Cie zawiodłam, dziś jest równo tydzień jak go wziełam:placz: Quote
eski Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 o matko ! :( jak to mozliwe ? ana666, to nie Twoja wina. tak musiało byc.... :( Quote
ulvhedinn Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 Ana, glisty glistami, ale to duży kot, powinien dać sobie z nimi radę. robiłaś test na panleukopenię? Bo jeśli to było to cholerstwo, to masz "skażony" dom na pół roku.... Quote
ana666 Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 nie robilam testów, ale tak szybko by sie ta choroba rozwineła? i jeszcze nie wystawałby mu trzecia powieka albo jakieś inne objawy? Kurcze on nie wygladał na chorego, cała niedziele spal, wczoraj już było widać ze go coś boli i był chudszy.ale tak ogólnie z zewnatrz wygladał ok. On w sobote sie dobrze czuł,z resztą od samego poczatku był bardzo spokojny i taki leniwy, moze już cos sie działo a ja myslałam ze to taki spokojny kot. w niedziele rano jadł, popołudniu już tylko troche, w nocy wymiotował raz i to tak jakby nie strawil jedzenia a nie zeby zółcią czy czymś takim. Miał glisty i tasiemca zwymitował wczoraj wieczorem, a tasiemiec jak jest przez dłuższy czas to chyba sie umiera, ja mysle ze to te robaki, juz pierwszego dnia widzialam ze ma robaki, przy tyłku miał czlony tasiemca, nie odrobaczałam bo wet kazał po tygodniu od kastracji, wczoraj powiedzialam ze ma tasiemca i pratel dostał, nie jestem żadnym specjalista, ale mi sie wydaje że on mial mase tego i poprostu po tabletce jak robale wygineły takie martwe z tymi toksynami go zatruły, jest to możliwe? Quote
ana666 Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 rozmawialam z panią która przywiozła Fuksa do mnie, była w szoku ze zachorował, sama mówi ze nic nie było, była też z nim u weta i nic nie zauważył :( Quote
snuszak Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 o matko :( biedny Fuks ana666 nie Twoja wina skad mogłas wiedzieć, ja jestem zszokowana, tak mi przykro, lepiej dowiedz się co to było dla dobre Twojego i Twojego zwierzynca Quote
Lilmo Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 O nie :( :( :( Fuksiu :( Maluszku już teraz nic Cię nie boli, już nikt Cię nie skrzywdzi i nikt nie rozczaruję. Mam nadzieję, że tego, kto zgotował Ci taki los dosięgnie sprawiedliwość i będzie cierpiał jeszcze bardziej niż Ty biedaku. Ana ja się zgadzam z tym, że powinnaś mimo wszystko dowiedzieć się czy to nie była żadna wirusówka. Nie można narażać w tej sytuacji Twoich zwierzaków bądź przyszłych tymczasowiczów. Lepiej dmuchać na zimne. I proszę nie obwiniaj się... to dzięki Tobie ten kocurek ostatnie dnie życia spędził kochany w ciepłym domu, a dobrze wiemy, że tak niewiele zwierzaków ma taką szansę. On miał to szczęście, że nie odszedł w cierpieniu na ulicy. Na zawsze pozostanie w Twoim i naszych sercach. Fuksiu [*] Quote
PaulinaT Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 Bardzo mi przykro, szkoda kociaczka ślicznego :( To aż niesamowite, że tak się to szybko potoczyło :( (*) Quote
ana666 Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 cały dzień siedze i becze. ok. 50 psów i kotów przewinęło sie przez mój dom a to jest 3 zwierzak który umarł, miałam kilka lat temu szczeniaki, kobieta przyniosla do schronu bo matke auto rozjechało, było 5, po tygodniu 2 i je zabrałam, wet powiedział ze nie maja szans, były male, jeszcze oczy zamknete i faktycznie jeden po dwóch a drugi po 6 dniach umarł, nie potrzebnie były tydzien w schronie gdzie zastępcza matka je wynosila z budy i nie karmiła... ale to było do przewidzenia a śmierć Fuksa taka nagła :( Quote
halbina Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 nie płacz, koty to bardzo delikatne i wrażliwe stworzenia, widziałam juz kilka razy takie załamanie i - niestety - nic się nie dłąo zrobić... choroba się czasem czai i nagle zwierzak, który niby sie trzymał, w cieple domowym przestaje walczyć o przetrwanie, odpuszcza stres... i wtedy choroba tryumfuje... i zabiera kota za TM.... Quote
supergoga Posted January 12, 2010 Author Posted January 12, 2010 Aneto, to nie jest Twoja wina. Myśle, że to zatrucie toksynami. Identyczne objawy miała Bagiora, szczeniak którego miałam na tymczasie. Jej się udało, ale Fuks nie miał fuksa. Na wszelki wypadek myśle, że jeśli tymczas to przez jakiś czas psiak, nie kot. Teraz myśle, że może zamiast kastracji trzeba było najpierw odrobaczyć, choć sama nie wiem. Z kolei bałam się, że kocura niewykastrowanego nie da się trzymac w domu. Tak źle i tak niedobrze. Musiał mieć mase robaków - nagłe odrobaczanie też jest złe. Może kroplówka by podtrzymała funkcje zyciowe i dała szansę, a może nie. Już się nie dowiemy. Ważne, że nie umierał sam, w zimnie na ulicy. Aneto, przepraszam, że Cie naraziłam na cierpienie. Takie jest niestety życie. Quote
ulvhedinn Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 Nie obwiniaj sie w żadnym przypadku, nawet najbardziej doświadczone domki z wetami pod ręką i tak niektórych kotów nie dają rady uratować mimo wszelkich starań. Jak napisała Halbina, koty są delikatne i nieprzewidywalne zdrowotnie, to co pies okupi katarem, kota może zabić. O wirusie i teście pisałam, bo gdybyś chciała brać kolejne tymczasy- to dobrze wiedzieć, tak, żeby miec spokój ducha. To oczywiście mogło być zatrucie toksynami, ale pp też. W postaci nadostrej od wystąpienia objawów do śmierci może upłynąć kilka godzin. Miałam sytuację, kiedy kociak rano jedynie nie zjadł śniadania, potem raz zwymiotował, a wieczorem już nie żył. Silny, dorodny kot. Potwierdzona pp, testem i sekcyjnie. Quote
ana666 Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 supergoga napisał(a): Aneto, przepraszam, że Cie naraziłam na cierpienie. Takie jest niestety życie. Prosze nie przepraszać, wziełam trzeba sie liczyć ze róznei może być, przynajmniej był w domu, a nie umierał w schronie, przynajmniej chociaz ktoś za nim zapłakał a tak pewnie odszedł by w zapomnieniu,nie załuje ze go wziełam ale przykro mi ze nie udało sie mu pomóc :( bałam sie ze supergoga sie obrazi, albo mi nie da już nigdy zadnego zwierzaka na DT bo pewnie zawiodłam. macie racje ze koty delikatne, ja mam duże psy, moj Rudi ma chora wątrobe, też nie raz wymiotuje cały dzień czy wieczór i wyglada jakby zaraz miało go nie być a kroplówka stwia go na nogi tak ze by biegł do domu. supergoga napisał(a):Teraz myśle, że może zamiast kastracji trzeba było najpierw odrobaczyć, choć sama nie wiem.. ta narkoza też może go osłabila, ale to też takie gdybanie, ja to największy żal mam do schronu, nie wiem ile tam był, Pani która go znalazła tylko mówiła ze go najpierw tam dała a potem szuakała pomocy i natrafiła na supergoge, może jakby go w schronie odrobaczyli też było by inaczej. Teraz to nie ważne a tych "może" jest pelno A to imię Fuks jak na ironie losu, jednak szczescia mu nie dało ;( supergoga na pewno będe brała na dt od Was zwierzaki(jak jeszcze moge) bo ta smierć mimo iż coś przykrego to też moblizująca, musze patrzeć na to ze moge pomóc następnej biedzie a nie płakać do końca zycia za fuksem... Quote
supergoga Posted January 12, 2010 Author Posted January 12, 2010 Anetko, ja miałabym się obrazić, na Ciebie. Jesteś moim wielkim wsparciem - naprawdę myślałaś że jestem taka płytka. Zwierzak tyo zwierzak. Nie wiadomo też, czy czego w tym schronie nie podłapał. Tak mi teraz przyszło do głowy - ale nie znam się na kotach na tyle. Jednak dla pewności przez jakiś czas (chyba to pół roku jest) nie powinnas brac kotów na tymczas, tylko jeśli możesz to psiaki. I jak dojdziesz do siebie - to pomysl nad Amantem lub Jezykiem. Jeżyk wprawdzie nie przepada, boi się duzych psów, warczy (mimo że siedzi z dużą suką), ale gdyby mógł nie mieć stałego z nimi kontaktu - może łatwiej znalazłby dom. Amant - też nie jest miłośnikiem - ale niestety oba z psami mieszkają i chodza, choć Amancik taki nie kochający towarzystwa ich - ale pięknie chodzi na smyczy, ma ok. 30 cm wzrostu - taki sznupek. Może jakiegos uda się wyciągnąć, z przełenionego schronu. I głowa do góry. Życie juz tak się toczy. Fuksik ['] ['] Quote
ana666 Posted January 12, 2010 Posted January 12, 2010 no ja już tak patrzyłam i na Jezyka i Amanta, a teraz ferie będą to sie dobrze składa, nie ma problemu z psami, Giguś przecież też agresor mały jest i nic sie nie stało ;) prześpie sie przez noc i jeszcze jutro z mama pogadam, bo też płakała za fuksem, a z reszta babcia płakała i wszyscy dzisiaj i zobacze co ona powie.... Quote
supergoga Posted January 12, 2010 Author Posted January 12, 2010 Myslę, że może potrzebujecie czasu. To niestety zawsze dołuje. TTak myśle, że szkoda iz ta Pani zanim dała go do schronu nie zadzwoniła do mnie. Ale cicho sza - już nic nie cofniemy, trzeba zyc dalej i pomagac innym - też czekają. Dałas mu prtzynajmniej tydzień życia, jakiego pewnie nie miał. Quote
ana666 Posted January 15, 2010 Posted January 15, 2010 Odezwała sie do mnie dziś bardzo miła kobieta, ma kotkę i szuka do niej towarzystwa kiedy pani jest poza domem, chciala Fuksa, podałam jej strone fundacji, mówiła ze zajrzy. Nie bede usuwać ogłoszeń Fuksa, on nie zyje ale moze znajdzie sie dom dla innego fundacyjnego kociaka, widzialam ze jest 9mies. burasek podobny do Fuksa. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.