Farti Posted December 2, 2009 Posted December 2, 2009 Zgłupiałem kompletnie jak karmić swojego psa jedni polecają suche jedni gotowane. Moim zdaniem gotowane i według 2 weterynarzy psu wystarczy gotować jakieś mięso np porcje rosołowe z kurczaka + ryż + warzywa + od czasu do czasu wbić jakieś jajko lub twarożek + jakieś dodatki witaminowe i to psu powinno wystarczyć w zupełności. Ale jak to jest? bo sam nie wiem co myslec własnie o takiej diecie :/ Quote
madika Posted December 3, 2009 Posted December 3, 2009 nie jestem wetem, ani psim dietetykiem ;) ale (dobre) karmy suche sa juz w pelni zbilansowane, czyli zapewniaja wszystkie witaminy, mineraly, skladniki odzywcze psu potrzebne. przy domowym jedzeniu na pewno trzeba pamietac o proporcjach miesa do warzyw do wypelniacza, i koniecznie dawac psu dodatkowe witaminy. no i psu gotowac osobno, a nie dawac resztki z obiadu. wiec na pewno wiecej roboty z gotowaniem, jezeli psa sie tylko na gotowanym chce zywic (nie wiem jak z kosztami ;) ). przy pamietaniu o tym wszystkim i wyliczeniu ile psiak moze zjesc dziennie (zeby go nie przekarmic) mysle, ze nie ma roznicy czy bedzie jadl gotowane czy suche. moj psiak je w gruncie rzeczy sucha karme, i dostaje do niej czasami miesko z warzywami, czasami rybke, czasami jogurt naturalny czy serek, jajko... warzywa surowe i owowce chrupie jako gryzaki. zajada tak juz od 2,5roku i nie ma zadnych problemow zdrowotnych - wlos ladny, pies zdrowy i zadowolony :) nie wiem jak jest z innymi rasami, ale u yorkow i silkow zbyt duza ilosc bialka z jogurtow i serow moze powodowac klopoty z nerkami (wiec na takie pulapki przy domowym jedzeniu tez trzeba uwazac). Quote
al'akir Posted December 3, 2009 Posted December 3, 2009 a ja polecam gotowane, chociaż bez wypełniaczy, mięso warzywa zmielone + coś ochronnego na jelita typu odtłuszczony len czy nasiona psyllium. Suchego nie polecam. Quote
Martens Posted December 3, 2009 Posted December 3, 2009 Ja po długich próbach zarówno z suchym różnej maści jak i gotowanym uważam, że najlepszą dietą dla psa jest BARF ;) Karma to dla mnie ostateczność, kiedy nie mam warunków/czasu na zakup świeżego jedzenia, ze względu na oszałamiąjący stopień przetworzenia pokarmu (a wszyscy dietetycy radzą jeść pokarm jak najmniej przetworzony - to co powiedzieć o takim, w którym wszystkie składniki mają formę brązowych kulek które w temp. pokojowej nie psują sie przez kilka lat? :roll:), na to że nie wiem co tak naprawdę w tym jest, na konserwanty i różnej maści substancje chemiczne, na możliwe niedobory i nadmiary składników związane z podawaniem non stop identycznego składu pożywienia (a niestety każdy organizm jest inny - jedna i ta sama karma nie będzie idealna dla przykładowo wszystkich psów ważących od 11 do 25 kg; każdy jest inny, więc teksty o idealnym bilansie to marketingowa bzdura), no i na wątpliwą przyjemność jedzenia przez psa suchych kulek pachnących jak kostka rosołowa. Gotowanie psu uważam za niepotrzebny wysiłek, skoro jest doskonale przystosowany do trawienia surowego pokarmu. Wypełniaczom też mówię nie, podobnie sztucznym suplementom, skoro wszystkich składników można dostarczyc psu poprzez naturalne dodatki. Było już zresztą sporo wątków tego typu. GPooLCLD, taka dieta jest ok, ale wszystko miękkie - mogą być kłopoty z kamieniem nazębnym i gruczołami przyodbytowymi. Quote
al'akir Posted December 3, 2009 Posted December 3, 2009 [quote name='Martens'] GPooLCLD, taka dieta jest ok, ale wszystko miękkie - mogą być kłopoty z kamieniem nazębnym i gruczołami przyodbytowymi. Mnie też najbardziej przekonuje BARF. Założycielka wątku pytała czy suche czy gotowane lepsze. Mój pies np. może jeść tylko maksymalnie miękkie rzeczy. Quote
Martens Posted December 3, 2009 Posted December 3, 2009 To rozumiem - pewnie kwestia zdrowotna ;) Jeśli suche czy gotowane, to oczywiście gotowane lepsze, jeśli ma się choć minimalne pojęcie o potrzebach żywieniowych psa. Tak btw wolałabym dać swojemu psu jednorazowo resztki z mojego obiadu niż gotową karmę, zakładając oczywiście że jadłam coś normalnego, a nie frytki z keczupem ;) Quote
madika Posted December 3, 2009 Posted December 3, 2009 Martens napisał(a):(a niestety każdy organizm jest inny - jedna i ta sama karma nie będzie idealna dla przykładowo wszystkich psów ważących od 11 do 25 kg; każdy jest inny, więc teksty o idealnym bilansie to marketingowa bzdura) ale przeciez karmy sa rozne, nie ma trzech rodzajow karm dla psow malych, srednich i duzych :) sa karmy dla roznych ras, dla psow z roznymi problemami zdrowotnymi, w roznym wieku, specjalistyczne, itd... i te karmy naprawde sie roznia skladem i nie jest to chwyt marketingowy polegajacy na roznym nazewnictwie tej samej karmy. moj pies nie moze jesc BARFa :shake: pomijajac fakt, ze jest to dieta oparta na miesie, a wiec pozywieniu dajacym duzo energii dobrym tylko dla psa o duzej ilosci ruchu (inaczej bedzie go rozsadzac energia), to moj pies najzwyczajniej po surowym miesie wymiotuje. a je tak lapczywie ze surowa koscia by sobie chyba przebil gardlo, probujac polknac ja w calosci :roll: no i kwestia uczulen dochodzi. pies znajomych -malamut - a wiec pies, ktory ma zeby i zoladek przystosowany do wcinania surowizny i innych takich nieprzetworzonych pokarmow, po paru latach takiego jedzenia uczulil sie na bialko zwierzece i teraz jest tylko na specjalnej suchej karmie uzupelnianej warzywami i owocami. Quote
al'akir Posted December 3, 2009 Posted December 3, 2009 madika napisał(a):ale przeciez karmy sa rozne, nie ma trzech rodzajow karm dla psow malych, srednich i duzych :) sa karmy dla roznych ras, dla psow z roznymi problemami zdrowotnymi, w roznym wieku, specjalistyczne, itd... i te karmy naprawde sie roznia skladem i nie jest to chwyt marketingowy polegajacy na roznym nazewnictwie tej samej karmy. tutaj się tylko przyczepie do specjalistycznych karm. Moim zdaniem lepiej w porozumieniu z weterynarzem dietetykiem ustalić jadłospis indywidualny dla chorego psa niż kupować karmę. Mam psa chorego na jelita , po 2 operacjach - to tak z własnego doświadczenia. madika napisał(a):moj pies nie moze jesc BARFa :shake: pomijajac fakt, ze jest to dieta oparta na miesie, a wiec pozywieniu dajacym duzo energii dobrym tylko dla psa o duzej ilosci ruchu (inaczej bedzie go rozsadzac energia), to moj pies najzwyczajniej po surowym miesie wymiotuje. a je tak lapczywie ze surowa koscia by sobie chyba przebil gardlo, probujac polknac ja w calosci :roll: pies nie powinien niczego jeść łapczywie, suchej karmy też. Spróbuj go karmić po troszku ręką. madika napisał(a):no i kwestia uczulen dochodzi. pies znajomych -malamut - a wiec pies, ktory ma zeby i zoladek przystosowany do wcinania surowizny i innych takich nieprzetworzonych pokarmow, po paru latach takiego jedzenia uczulil sie na bialko zwierzece i teraz jest tylko na specjalnej suchej karmie uzupelnianej warzywami i owocami. pies też może się uczulić na białko zwierzęce jedzą suchą karmę. Co do rasy a przystosowania żołądka to mój pudelek też wcinał surowizna i co najważniejsze służyło mu to. Quote
Martens Posted December 4, 2009 Posted December 4, 2009 madika napisał(a):ale przeciez karmy sa rozne, nie ma trzech rodzajow karm dla psow malych, srednich i duzych :) sa karmy dla roznych ras, dla psow z roznymi problemami zdrowotnymi, w roznym wieku, specjalistyczne, itd... i te karmy naprawde sie roznia skladem i nie jest to chwyt marketingowy polegajacy na roznym nazewnictwie tej samej karmy. Tia... Analizowałaś składy szczegółowo? Ja kilka razy tak i byłam w szoku, kiedy stwierdziłam, że karma dla psów dorosłych dużych ras i karma "specjalnie dla bokserów" i temu podobne różni się w składzie wręcz niezauważalnie, za to ceną już owszem i to solidnie :lol: Więc przykro mi, ale karmy dla psów poszczególnych ras to ni mniej, ni więcej, tylko pic na wodę dla naiwnych :) Wiele razy było już o tym na forum. Podobnie z psami w różnym wieku - cóż takiego jest w karmie przykładowo dla szczeniąt, że nie można tego odtworzyc podając domowe posiłki? Tajny składnik z kosmosu? :cool3: Dlaczego domowego pożywienia nie można zróżnicować odpowiednio do potrzeb psa? Karmy specjalistyczne dla chorych psów... Czemu dla ludzi z cukrzycą czy chorymi nerkami takich nie robią, skoro to takie dobre i zdrowe? :hmmmm: A dlatego, że psa z takim schorzeniem też można normalnie karmić domowym jedzeniem, przy przestrzeganiu kilku zasad dotyczących podawanych produktów i proporcji składników. No ale któremu weterynarzowi by się chciało to tlumaczyć, skoro sprzeda karmę i ma parę złotych w kieszeni, a i sami właściciele zwykle wolą karmy, i któremu właścicielowi by się chciało tak karmić, skoro można kupić worek z kulkami, wsypać do miski i mieć "z głowy" ;) No i wspomniana chemia w karmie... W mięsie ze sklepu też jest chemia, ale w karmie jest ta sama (z mięsa) plus ta zastosowana do przetworzenia go na suche kulki i zakonserwowania ich tak, żeby leżały bez lodówki kilka lat i się nie popsuły. Wiesz, ze w wielu karmach z serii Royal Canin są w składzie konserwanty BHA i BHT, niedopuszczone do użytku w UE do żywności dla ludzi - bo są rakotwórcze? Nadal uważasz, że karma naszprycowana chemią jest taka dobra dla psa z sypiącymi się nerkami czy wątrobą...? madika napisał(a):moj pies nie moze jesc BARFa :shake: pomijajac fakt, ze jest to dieta oparta na miesie, a wiec pozywieniu dajacym duzo energii dobrym tylko dla psa o duzej ilosci ruchu (inaczej bedzie go rozsadzac energia), to moj pies najzwyczajniej po surowym miesie wymiotuje. a je tak lapczywie ze surowa koscia by sobie chyba przebil gardlo, probujac polknac ja w calosci :roll: Kolekcja najpopularniejszych mitów na temat barfu :) Po pierwsze nie jest to dieta oparta na mięsie. Podstawą są mięsne kości i chrząstki, czystego mięsa jest tam zależnie od rodzaju jadłospisu 10-20%. Bzdura, że to dieta tylko dla psa o dużej ilości ruchu. Mam 10-letnią sukę z niedoczynnością tarczycy, która ruchu za dużo nie ma i ze względu na chorobę teoretycznie powinna być kwadratowa. I była - na karmach typu light :lol: Od 2 lat jest na barfie; przez pierwsze kilka miesięcy schudła tak po prostu 4 kilo. Większość karm typu light jest zapchana zbożami - a one niestety tuczą. To ile barf daje energii, zależy od tego ile go podamy :roll:Nie ma sztywnej dawki, dostosowuje się ilość pokarmu do wieku psa, ilości ruchu, przemiany materii. No i żaden to dla mnie argument, że psa po barfie rozsadza energia... To u psa przecież objaw zdrowia, zwłaszcza u rasy pracujacej. Energię psa powinno się spożytkować, a nie przestawiać na trociny, żeby był spokojny i oklapnięty :roll: I tak jak pisałam jak pies ma mniej ruchu, to się zmniejsza dawkę barfu - i po kłopocie. Moja suka była na karmach 8 lat... Wiem o czym mówisz, bałam się dawać jej kości i mięso, bo połknęłaby w całości, a potem pewnie wyrzygała albo sobie przebiła gardło. Szalała tak dlatego, bo... karmiłam ją karmą. Gdybym jadła 90% swojego życia chińską zupkę o jednym smaku, też bym straciła rozum, gdyby dali mi jakąś pyszną pachnącą świeżą potrawę. Dlatego przy wprowadzaniu barfu karmi się psa z ręki, pozwala obgryzać trzymaną w ręce kość. U mnie trwało to raptem 2-3 dni - potem suka ku mojemu zaskoczeniu spokojnie jadła sama, starannie gryzła. Czasem etap trzymania trwa 2-3 tygodnie, zależy od psa. Btw teraz nawet nie zbiera resztek na spacerach, mija je obojętnie - a na karmie musiałam ciągle puszczać ją w kagańcu albo mieć oczy dookoła głowy i wypatrywać śmieci i resztek - bo pożerała wszystko co znalazła. madika napisał(a):no i kwestia uczulen dochodzi. pies znajomych -malamut - a wiec pies, ktory ma zeby i zoladek przystosowany do wcinania surowizny i innych takich nieprzetworzonych pokarmow, po paru latach takiego jedzenia uczulil sie na bialko zwierzece i teraz jest tylko na specjalnej suchej karmie uzupelnianej warzywami i owocami. I to argument za karmami - przeciw barfowi? :lol: Poczytaj dział żywienie i zobacz, ile psów ma uczulenie po karmach - a ile po barfie. Na wątku barfowym psi uczuleniowcy to ułamek procenta; przy karmach ciągle właściciele się chandryczą, że łupież, że po tamtej zaczął się drapać, że oczy łzawią, że ta uczula, tamta jeszcze nie... Masakra. Dla mnie alergia psa na coś to wręcz argument za barfem. Po pierwsze łatwiej odkryć co psa uczula. Podajesz poszczególne składniki oddzielnie i widzisz po czym nasilają sie objawy. Karma to groch z kapustą i bez specjalistycznych testów nigdy nie dojdziesz czy uczuliła w karmie pulpa buraczana, czy odpady z kurczaka, czy któryś z konserwantów których producent nie miał obowiązku zamieścić w składzie, czy może domieszka jakiegoś rodzaju mięsa na tyle mała, że też nie opisana w składzie... Rebus konkretny :cool1: zmienianie karm i patrzenie która nie uczuli to loteria; może w końcu tarfi się ta, w której nie będzie tego czegoś - a i tak nadal nie wiesz, co psu dolega. Karmy dla alergików przeciez też są zrobione z normalnego pożywienia - czemu więc nie może ono być podane w świeżej postaci? Psa zawsze coś uczula konkretnie - wołowina, kurczak, jajka... Wystarczy wyeliminować ten składnik z diety i tyle. Inna sprawa że mało który wet zadaje sobie trud odkrycia co psa uczula - wciskają karmę dla alergików czyli jagnięcina + kartofle, czyli źródła białka których pies do tej pory zwykle nie miał i mało prawdopodobne że uczulą - a nadal nie wiadomo na co konkretnie jest alergia. Pozostaje czekać, czy pies uczuli się i na to, czy może dożyje spokojnie swoich dni na owej karmie. Uczulenie na białko zwierzęce to ogromna rzadkość (więc obstawiam raczej, że pies uczulił się na podawaną w kółko wieprzowinę czy też kurczaka, albo konkretny składnik w nich zawarty, jakiś antybiotyk podawany przy odchowie młodych zwierząt a nie na białko w każdej postaci) i patologia, kwestia genów, a nie skutek karmienia psa jak należy ;) Rozumiem, że pies je karmę wegetariańską? No i przede wszystkim wyjaśnij mechanizm uczulenia się psa na białko zwierzęce przy podawaniu świeżego urozmaiconego pokarmu i argument, czemu to samo nie miałoby się stać przy karmieniu go w kółko tą samą cudowną karmą... Bo to mnie bardzo ciekawi. No i przede wszystkim jeden pies z uczuleniem, które najpewniej jest związane z jego wadliwym genotypem, nie jest żadnym argumentem, że barf wywołuje alergie... Gdyby pies był stworzony do jedzenia przetworzonego pokarmu, to karma rosłaby na drzewach :cool1: Karmy mamy od jakichś 20-30 lat, a o dziwo psy dotrwaly do czasu ich wprowadzenia w dobrym stanie, ba, dożywały nieraz 18-20 lat, a nie w wieku 8-10 umierały na raka jelit czy niewydolność nerek... Quote
Farti Posted December 4, 2009 Author Posted December 4, 2009 o dziękuje bardzo za tak szczegółowe odpowiedzi ;) Hmm a co do barfu jak wygląda kwestia ceny między gotowanym a surowym? Które mniej odbije się na budżecie? No i ogólnie czy taka dieta będzie służyła labradorowi ? ale wszystko miękkie - mogą być kłopoty z kamieniem nazębnym i gruczołami przyodbytowymi. Hmm myślę że problem kamienia można rozwiązać podając psu odpowiednie gryzaki ;) Quote
al'akir Posted December 4, 2009 Posted December 4, 2009 [quote name='Farti']o dziękuje bardzo za tak szczegółowe odpowiedzi ;) Hmm a co do barfu jak wygląda kwestia ceny między gotowanym a surowym? Które mniej odbije się na budżecie? No i ogólnie czy taka dieta będzie służyła labradorowi ? Hmm myślę że problem kamienia można rozwiązać podając psu odpowiednie gryzaki ;) barf wychodzi taniej. Tu masz cały dział na temat takiego żywienia http://www.dogomania.pl/forums/503-BARF zapraszam do lektury. Barf służy i kundlowi i psom rasowym , labradorowi - pewnie też nie zaszkodzi:cool1: gryzaki nie są najlepszym rozwiązaniem - chemia, chemia i jeszcze raz chemia! lepsza na zęby zwykła surowa kość. Quote
Martens Posted December 4, 2009 Posted December 4, 2009 Zgadzam się z powyższym ;) Cenowo zależy to od tego, gdzie się zaopatrujesz - jak masz pod ręką hurtownie, bazarki ze stoiskami z mięsem i kośćmi, ewentualnie jakieś Tesco z mrożonymi różnościami, to wyjdzie taniej niż w osiedlowym sklepie mięsnym. No i nie ma jak zaopatrzyć się w całą kurkę, kaczkę, gąskę czy królika prosto od gospodarza ;) Co do gryzaków - to też chemia, jak w karmie albo i gorzej. Dodam, że "wędzone" rzekomo naturalne gryzaki tak chętnie jedzone psy też są szkodliwe - ich produkcja nie ma nic wspólnego z klasycznym wędzeniem w dymie. Są one "wedzone chemicznie" - traktowane takimi substancjami, żeby się nie psuły, a wyglądem, smakiem i zapachem przypominały wędzone. No i przede wszystkim ich skuteczność jest wątpliwa. Moja suka jadła ich kiedyś sporo, dostawała też kostki Denta Rask reklamowane jako genialny sposób na kamień nazębny, nawet wykosztowałam sie na karmę weterynaryjną Royala z polifosforanem sodu, który miał zapobiegać kamieniowi, jadła ją pół roku... Guzik, osad narastał, już szykowaliśmy się do zdejmowania kamienia pod narkozą, ale w międzyczasie przeszliśmy na barf. Miesiąc i ząbki białe i lśniące, suka wtedy 8 lat, a uzębienie miała ładniejsze niż w wieku 3-4... Quote
filodendron Posted December 4, 2009 Posted December 4, 2009 Farti napisał(a):o dziękuje bardzo za tak szczegółowe odpowiedzi ;) Hmm a co do barfu jak wygląda kwestia ceny między gotowanym a surowym? Które mniej odbije się na budżecie? No i ogólnie czy taka dieta będzie służyła labradorowi ? Hmm myślę że problem kamienia można rozwiązać podając psu odpowiednie gryzaki ;) Do ceny gotowanego musisz doliczyć gaz/prąd na cieplną obróbkę tego, co możesz dać na surowo ;) Quote
isabelle30 Posted December 4, 2009 Posted December 4, 2009 Brutus jest czesciowo na gotowanym czesciowo na surowiznie. cena: suche - musialabym wydawac okolo 250zeta miesiecznie gotowane - troche ponad 100 + troche gazu gotowane/ surowe - jeszcze mniej pies wazy niecale 40 kg dajac suche wiem ze pies dostaje odpady za ktorych utylizacje ubojnia musialaby slono zaplacic, ziarno ktore juz sie nie nadaje dla ludzi, warzywa tak samo, karma jest swietnym sposobem pozbycia sie smieci i jeszcze zarobienia na tym kasy. jakos patrzac na granulke nie widze w niej zadnego skladu .... musze wierzyc na slowo w sklad podany przez producenta, a ten nic kompletnie mi ni mowi...oprocz tego ze moj pies jada zarcie przetworzone w 100%, sztuczne, konserwowane, i jak dozyje dychy to bedzie cud.... moj pies nie wchodzi do kuchni gdy zobaczy sucha karme...hehe dajac surowe wiem co pies dostaje, chce mu dac indyka to mu go daje, nie musze nikomu w nic wierzyc, sama wiem co biore do reki, moge powachac i widze jak mu to smakuje. do surowizny pies jest przystosowany. wystaczy spojrzec na kupe, pies zjada gnaty a w kupie nie ma ani kawalka kosci - wszystko przetrawione. zero kamienia na zebach, zero zapachu z pyska, nie ma zbierania smieci na spacerze, nie ma otylosci. pies zjada ile mu potrzeba i ani grama wiecej. czasem sam z siebie robi sobie glodowke. niestety nie chce za skarby swiata zjesc warzyw czy owocow na surowo.... moze ktos zna sposob na namowienie go na to? wiec dostaje takze gotowane moja wlasna reka... warzywa zmielone i zatopione w galarecie z miesem i zmielonymi lapami kurzymi jest nie do ominiecia i staje sie zjadliwe... pracochlonnosc: gotowane - kupujesz, przynosisz , wrzycasz do gara i juz, gotuje sie samo, mielenie czy szatkowanie w maszynce do miesa tez nie problem. mam gar 16litrowy, gotuje srednio raz na miesiac i zamrazam gotowe porcje. rano wyciagam pojemnik, wieczorem wrzucam do miski i juz. surowe - musisz kupic i przyniesc do domu, poporcjowac i zamrozic, wyjmujesz rozrazasz gotowe pprcje i juz. wazrywa trzeba zmielic, jak ktos lubi sok z sokowirowki to nie ma odpoadow bo pies zje, produkujesz duzo mniej smieci - to kolejna korzysc pies ktory dostaje jedzenie urozmaicone nie ma prawa miec alergii. alergie to wynik monodiety, a i wtedy nie jest to prawdiwa alergia tylko organizm przestaje taka diete tolerowac, ponadto suche jest przetworzone a takie jedzenie jest po prostu niezdrowe - stad swiad, krosty itd nie ma przyjemniejszego widoku niz pies ze szczesciem na gebie obgryzajacy gnata.... Quote
al'akir Posted December 4, 2009 Posted December 4, 2009 mnie szczerze mówią odstrasza sama nazwa "karma dla psów" brrr. że tak dodam na koniec . Quote
isabelle30 Posted December 4, 2009 Posted December 4, 2009 i jaka pewnosc ze ta karma dla psow nie jest karma z psow.... kto da gwarancje ze tam nie ma padlych psow...brrrrrrrrrrrrrr Quote
Martens Posted December 4, 2009 Posted December 4, 2009 W USA były... W karmie wykryto resztki środka używanego do eutanazji zwierząt w lecznicach weterynaryjnych. Nagle się wyjaśniło, na czym w niektórych przypadkach polega utylizacja zwłok :roll: Tak na zdrowy rozum i prawa ekonomii - kto przerobi na suche kulki coś, co może sprzedać o wiele drożej w świeżej postaci? Większość osób pewnie jako tako wyobraża sobie z czego są robione parówki dla ludzi - a co dopiero karma dla psów? Quote
isabelle30 Posted December 4, 2009 Posted December 4, 2009 nie chcialam wyciagac na wierzch rewelacji ktore przytoczyla Martens. jest chyba w Kanadzie pewna pani hodowczyni goldenow wlasnie o ile sie nie myle, ktora od lat prowadzi sledztwo w zakresie skladu psich karm a wyniki publikuje w kolejnych ksiazkach. kiedys znalazlam taka strone po polsku z tlumaczonymi obszernymi fragmentami....juz sie nie dziwie ze moj pies suchego nie chce nawet powachac... Quote
Martens Posted December 5, 2009 Posted December 5, 2009 isabelle30 napisał(a): niestety nie chce za skarby swiata zjesc warzyw czy owocow na surowo.... moze ktos zna sposob na namowienie go na to? wiec dostaje takze gotowane moja wlasna reka... warzywa zmielone i zatopione w galarecie z miesem i zmielonymi lapami Możesz dodawać do warzyw mielone podroby lub wątróbkę, dolać troszkę oleju z ryby z puszki (niezdrowe, ale w mikrej ilości raz na jakiś czas nie zaszkodzi). Co do rewelacji - nie twierdzę, że w każdej karmie są aż takie rzeczy... Ale to powinno dać do myślenia, co można wrzucić do przerobienia na suche kulki, a czym jest jednak jedzenie, które widzimy w niezmienionej postaci... Quote
Mada:) Posted December 5, 2009 Posted December 5, 2009 Też jestem zwolenniczką żywienia zwierząt takich jak pies i kot surowym mięsem i kośćmi. Sama mam dwa psy i kota. Bardzo długo zdobywałam wiedzę na temat odpowiedniego żywienia czworonogów. Testowałam przeróżne karmy. Dziś nikt mi nie powie, że 'najlepiej karmić psa suchą karmą', bo dokładnie zbilansowana, bo to, tamto, bo WYGODNIEJ. Skoro zdecydowałam się na posiadanie zwierząt to powinnam liczyć się z tym, że również przy karmieniu muszę poświęcić trochę czasu, a szczęśliwa mordka zwierzaka wcinającego mięcho jest warta poświęcenia każdego czasu na przygotowanie posiłku. Karmę suchą skarmiam moim zwierzakom, ale bardzo rzadko i tylko jako przekąska / nagroda. Kot je tylko surowiznę + czasami kilka ziarenek karmy, bo bardzo lubi na nią polować. W diecie psów jestem na etapie karmienia na przemian surowym i gotowanym. Sara zaczęła mi się bardzo drapać, więc w celu sprawdzenia, czy to problem przebiałkowania, dostaje mniej mięsa, więcej wypełniaczy. Mam jedno pytanie do karmiących surowym. Jaką obróbkę mięsa stosujecie przed podaniem go psu - zamrażacie, sparzacie, czy po prostu płuczecie pod kranem i podajecie? Quote
Martens Posted December 5, 2009 Posted December 5, 2009 Mada:) napisał(a): Mam jedno pytanie do karmiących surowym. Jaką obróbkę mięsa stosujecie przed podaniem go psu - zamrażacie, sparzacie, czy po prostu płuczecie pod kranem i podajecie? Żadną? Płuczę pod kranem, jak mam wenę :lol: Co do mrożenia, część dostają świeże, część mrożone, bo robię zapasy. Podobno po przemrożeniu jest lżej strawne. Nic nie parzę. Co do drapania spróbuj wyeliminować kurczaka, na początek. Zwykle psy uczulają się na konkretne mięso, te najczęściej podawane i najbardziej napakowane chemią, a więc kurczaka. Quote
Bura Posted December 5, 2009 Posted December 5, 2009 Moje futro też jest za namową mojej wetki, na mieszanym surowym i gotowanym. Karmę ma na zasadzie że stoi w misce i jak zgłodnieje to idzie wszamać. Będzie tak do czasu, aż zje worek co nam został. Rano jest surowe - mięsne kości dla wapnia, a wieczorem jest gotowane mięso i warzywa. Pies jest szczęśliwy, kupy są boskie, uszy się nam już prawie wyleczyły. A na karmach były normalnie jakby tam kto narobił :( A w piątek jadę do ubojni zakupić mięso na zimę :) Dla mnie przede wszystkim gotowanie to radocha. Coś, co robię dla psa i przy jego asyście :) Wiem, co tam wkładam, i choć mięso jest na pewno mniej przyswajalne jako gotowane, to uważam to za rozsądny kompromis. A jak młody to je!! Rozważam barfa na wiosnę, ale na razie się gotujemy. Pewnie na lato zaprzestanę gotowania i obędę się surowym, ale na razie pichcimy sobie posiłki wg przepisów Lew Olson. Czyli 75 % mięso, 25 % warzywka. Moja wetka mówi, że po swoich psach widzi tak kolosalną różnicę, że myśli teraz, jaka była głupia, że tyle lat karmą ich faszerowała. Quote
filodendron Posted December 5, 2009 Posted December 5, 2009 Bura napisał(a):uszy się nam już prawie wyleczyły. A na karmach były normalnie jakby tam kto narobił :( A to jest ciekawe, bo u mojego pundla zawsze było dużo woskowiny, a teraz jakby mniej. Akurat wczoraj czyściłam uchole i się przyjemnie zdziwiłam - nie kojarzyłam tego ze zmianą odżywiania, ale kto wie, może to rzeczywiście od tego. Quote
Equus Posted December 5, 2009 Posted December 5, 2009 Ja sie wciąż biję z myślami, czym tu karmić. Przyznam, że w zeszłym roku podjęłam wysiłek gotowania psom, tzn. dawałam surowe mięcho + ryż + warzywka zmielone + olej lniany, dodatkowo jajko, twarozek i przyznam, ze strasznie to pracochłonne było! Nie wiem jak Wy to robicie, bo piszecie często ze tak szybko Wam to idzie! U mnie samo gotowanie ryżu to było 30min (bo dawałam brązowy), że już o mieleniu mięsa i warzyw i porcjowaniu nie wspomnę (pół soboty mi to zajmowało). Niestety nie mam też dobrego (=pewnego) źródła mięsa (bo to co w marketach sprzedają to ponoć na surowo nie powinno być jedzone, na bazarze też w sumie nie wiem co robią z tym mięchem), nigdzie też w mojej okolicy nie mogłam znaleźć sklepu z mięsem gdzie by mi zmielili miesne kości a domowa maszynka się nie nadaje do tego... W związku z czym, jeśli chodzi o produkty mięsne) to dawałam surową wołowinę (łopatka, pręga itp) plus gotowone podroby, kurczak (tu się pojawiły obawy o nerki z powodu zbyt dużej ilości "czystego" mięcha). Co do efektów tej diety to muszę powiedzieć, że nie były powalające... Jeśli chodzi o pudla to karmiona suchym ma kupy ok, przy karmieniu powyższym w kupach pojawiał sie śluz, w dodatku niestety kości nie trawiła (po podaniu surowej kości cielęcej w kupach znajdowały się białe części kostne). Druga suńka po żywieniu "naturalnym" miała jakby gorszą sierść, jakby jej się sierść przetłuszczała no i pojawił się taki specyficzny zapach. Wielkim plusem tego żywienia u obydwu były małe kupy tylko raz dziennie! W wakacje wymiękłam jeśli chodzi o gotowanie i na wyjeździei wróciłam do karmy no i póki co tak zostało. Suki wyglądają dobrze ale ja mam wyrzuty sumienia ;) Teraz się pudel zbuntował z jedzeniem i chcial jeść tylko surowe mięcho ale samą surową wołowiną też przecież karmić nie będę (i ten śluz w kupie, który świadczy o podrażnieniu jelit przy takim karmieniu) i znowu zastanawiam się co tu robić!? Chętnie przeszłabym na "kostki barfa" ale po pierwsze są problemy z dostawami, a po drugie nie wiem czy można im ufać (to w końcu też karma komercyjna...). Ehhh... sama już nie wiem! A i jeszcze jedno - zdaje sobie tez sprawę, że ta krowa czy kurczak, które mój pies by wcinal na surowo jadła śrutę, mączki mięsne, a trawy to w ogóle często w życiu nie widziały... Quote
isabelle30 Posted December 5, 2009 Posted December 5, 2009 pracochlonnosc odpada jezeli sie dobrze zorganizujesz. dzis wlasnie ugotowalam kolejna porcje dla slonika. jak wystygnie to hop do zamrazalnika. ryz mozesz dodac do wspolnego gara, bedzie sie gotowac razem.... maszynki elektryczne typu zelmer diana dobrze radza sobie z drobnymi paliczkami w kurzych lapach.... mozna do nich dokupic lub kupic w komplecie szatkownice do warzyw to koszt kolo 300zl a w kuchni na codzien przydaje sie bardzo. jedyne co mnie nieco nadwyreza to dzwiganie tych kilogramow z bazaru, dobrze ze mam blisko. uwierz mi, dobra organizacja rozwiazuje sprawe. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.