Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jak się nie znajdzie z dogo nikt chętny na adopcję, pomyślę:-) Poszedłby na moje adopcyjne konto...I co by było dalej, szukanie domku, ogloszenia itd? A gdzie by mieszkał?

Posted

od Iwonki (iwna5702) mam następujące wieści:
[FONT=tahoma]"bylam wczoraj, widzialam maluszka, chyba trafil nienajgorzej, jest w pojedynczym kliperku,w alejce na przeciwko biura adopcji, tam wlasnie sa wystawuione male pieski, bo takie najszybciej ludzie biora.[/FONT]
[FONT=tahoma]Kliperki na noc sa chowane do budynku, pieskami z kliperkow opiekuja sie najczesciej nowi wolontariusze, bo pieski mozna latwiej wyjac stad niz z klatki,gdzie jest ich kilka i kazdy chce wyjsc.[/FONT]
[FONT=tahoma]Bede obserwowac malucha on jest na prawde maciupki i na razie bardzo zestresowany nowa sytuacja - ale nie jest narazony na ataki innych pieskow i niedlugo,jesli nie pojdzie od razu do domku to na pewno troche sie uspokoi."

Nie jest tragicznie, ale może być gorzej. Jak wygląda piesek pod skrzydłami Fundacji Sfora? jego sytuacja oczywiście. Trzeba pokombinować jak go zabrać z Palucha. Generalnie to mam te same pytania co Awit w poście powyżej:)
[/FONT]

Posted

Jeśli jest blisko biura pewnie ktoś go wypatrzy i adoptuje. Tak jak ja moją kobitkę:-)
Ale jest tam też inny maleńki 2850, ktory podobno jest w kojcu z kilkoma też małymi. Może jakby te maleństwo o którym piszemy, ktos wziął, może mogłybyśmy uratować tego drugiego...

Posted

Wczoraj lamia mi napisała, że psiaczek w zależności od zachowania byłby albo u niej w domu (ma 3 psy u siebie już) albo w przytulisku fundacyjnym w Siestrzeni, gdzie psiaki mają ładne budy i zagrody i stałą opiekę dwóch opiekunów. Tylko, że właśnie rozmawiałam ze schroniskiem, i maluszek chwilowo NIE JEST do adopcji, bo się przeziębił i jest leczony!!! Od 28 listopada leki dostaje :shake: I jest dość młody, ma ok. 1-2 latek tylko... Biedny maluch... To ja nie wiem, co teraz robić - ma ktoś dojscia, żeby go wuciągnąć stamtąd mimo choroby...? I czy w ogóle ma sens zabieranie go, skoro podobno ma tam duże szanse na adopcję?? :roll:

Posted

No to klops, w sobote jeszcze byl w kliperku, ale nawet jesli na noc pieski sa chowane do budynku , to te mniej owlosione i malutkie po calym dniu bez mozliwosci pobiegania marzna.
Pisalam o wiekszych szansach na adopcje w sensie, ze sa pod biurem i tu najwiecej przychodzi ogladajacych - niestety jestem na Paluchu dopiero od kwietnia tego roku i nie mam tzw dojsc- ale moglabym porozmawiac z pania z Fundacji Przytul Psa, ktora jednoczesnie jest wolontariuszem na Paluchu od kilku lat, moze ona moglaby pomoc w zabraniu mlucha.
Tylko musze wiedziec co mam jej powiedziec - tzn. ze staramy sie go wyciagnac, ze ktos przyjedzie i podpisze adopcje i w jaki sposb nastpi przejecie pieska, gdyby sie udalo go zabrac, .

Posted

Podobno (tak powiedział pan z biura adopcji) psiak nadal jest w kliperku, mimo że jest chory... Jesli chodzi o zabranie malucha, to ja bym mogla z kimś po niego pojechać (w sensie, ze mój znajomy by go "adoptował", bo ja już nie moge) w tym tygodniu, tak do 14:00, i go wziąć i przewieźć gdzieś w granicach rozsądku (przypomnę - nie mam auta). Co do późniejszego oglaszania psiaka, to mogę to wziąć całkowicie na siebie. I chyba tyle... Lamia oferuje DT, i tylko wyciągnąć malca teraz trzeba. A swoją drogą, to nieźle go tam leczą... Już 10 dni, i nadal go trzymają na podwórku :angryy: Mój pies się pare dni temu rozchorował (zapalenie krtani itp), i już jest prawie zdrowy, a tamten maluch co? Ciągle chory :shake:

Posted

Stały problem na Paluchu z wyciągnięciem psa. Albo chory, albo jest już ktoś zainteresowany, potem znowu chory, potem znika.
Absolutnie nie można mówić, że na DT. Musi pojechać ktoś "i zakochać się w psie" bez podawania numeru.

Posted

To to ja wiem doskonale :roll: Ja osobiście nie mogę odegrać roli zakochanej w tym piesku, moze ktoś znajomy da sie namówic... A moze ktos z forum? Awit...? :cool3:

Posted

Słuchajcie, jak to znika pies??? Ja w wakacje wypatrzyłam malą sunię, skończyła sie kwarantanna, pies do adopcji nie był, bo był chory i leczony na kaszel. Czekałam trzy tygodnie, codziennie dzwoniłam, byłam drugą osobą zainteresowaną. Miłość przez wielkie M:-)W końcu tamta osoba zrezygnowała. Z tego co się zorientowałam, musieli wyleczyć psa, po wyleczeniu zaszczepili na wściekliznę już przy mnie i wydali do adopcji. Więc jeśli jest chory, to niestety ale dadzą go po wyleczeniu. Więc mogę dzwonić, niech mnie wpiszą do zeszytu osób zainteresowanych, po wyleczeniu pojade z jhet i go wezmę. Jednego od nich mam na koncie czyli w domu:-)

Posted

No chyba, że w międzyczasie ktoś z miasta sie nim zainteresuje, to nie będziemy człowiekowi stać na drodze.
To co robimy? Chorego nie dadzą, bo nie zaszczepiony, a nie zaszczepią bo chory.
Co to jest to znikanie psów?

Posted

Jak się bardzo postarasz, to ci dadzą chorego zwierzaka - ale trzeba być bardzo przekonywującym, obiecac że sie bedzie dalej psa leczyło w domu, i w razie czego tez porozmawiac z dyrektorką. Więc sie da, ale ciezko jest... Łatwiej, jak ktos znajomy z wewnątrz sie wstawi za nas i pomoze... A maluch ma zwykłe przeziebienie, i na dodatek w kiepskich warunkach anty zdrowieniowych przebywa, wiec myślę że możnaby przekonac schronisko, by pieska wydało do domu. Ale ja tego nie moge zrobic - jak chcesz Awit, to mozemy tam razem w środe pojechac, i spróbujesz cos zdzialac :) A z doswiadczenia własnego wiem, ze "leczenie" zwierząt w schronisku prawie nie istnieje - ledwo sie jakis podkuruje to zaraz znów jest chory, ech. Akurat tobie sie udało i trafilas na szczesciarza, co dał radę sie w tym syfie wykurować.

Posted

Ja jezdze na Paluch tylko w osboty i wtedy moge wspierac te osoby,ktore po niego przyjada - w tygodniu zuopelnie nie dam rady. Dajcie znac, czy mam pogadac z p. Ela z wolontariatu,o ktorej wczesniej pisalam.
Mozemy zrobic tak, ze jak ktos przyjedzie w tygodniu, to do niej sie zadzwoni i ona porozmawia w sprawie wydania psa.
Napiszcie prosze czy mam z nia przygotowac ten temat.
Pani Ela tez na Paluchu jest glownie w soboty lub niedziele, a wtygodniu pod telefonem, moze jesli bedzie potrzeba poprosi sie ja o przyjazd - tak na razie proponuje rozne rzeczy do waszej decyzji
Pozdrawiam serdecznie

  • 2 weeks later...
Posted

proponuje skontaktowac sie z pania dyrektor; jesli zaufa to wyda psa - ja tak wyciagnelam malenkiego ratlerka, ktoremu potem znalazlam dom - podpisalam dokument, ze to byl moj pies i mi zaginal i wlasnie go znalazlam, a teraz odbieram; to sie moze udac - zapewniam was; dobrze by bylo pojechac tak ze dwa razy, zeby pani dyrektor zobaczyla, ze sie jest ok; ona tez jest ok i ma wielkie serce do psow;

Posted

Powiem krótko. Jeszcze żaden psiak mnie nie złapał za serce tak, jak ta mała paskudka:-) Takie cudowne psie ciałeczko, z tymi śliczniusimi włoskami, z takim maleńkim cieplutkim języczkiem, te oczka, ogólnie całość maleństwa - to wielka radość i nawet zaszczyt móc poczuć te 4kg prawdziwej psiej piękności:-) Prawdziwy CUD NATURY:-)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...