Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 463
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Zwierzaki dogaduja coraz lepiej, zostaja juz razem w tym samym pokoju jak my wychodzimy do pracy. Szkod nie ma, ale co robia jak nas nie ma - kto wie? Kofi w razie czego moze uciec do ogrodka przez drzwiczki w drzwiach, Miszka tez by chciala, ale pakuje tylko glowe, co wyglada przesmiesznie. Nie moge utrafic z aparatem na taki moment, jak z drzwi wyrasta psia glowa. Misza bardzo zazdrosna o Kofika. Glaszcze na dwie rece. I nie moze przebolec, ze kot moze z nami lezec na kanapie, a ona nie (nie: bo pies nie i nie: bo nie ma miejsca). Za to Misza wychodzi z nami na spacery, a Kofi wychodzi sama. Zreszta co tu porownywac psa do kota! Ja zrobie do Miszy glupia mine i ona juz do mnie leci! I wszystko rozumie:) A z ta lapka to jest tak. Ona nie daje lapki do dawania tylko w gescie proszenia/przepraszania. To zdjecie jest z pierwszego spaceru z panem. Pan zdecydowanie jest na drugim planie, troche sie go boi dla zasady a bez powodu (bo to on wierci wiertarka, szura odkurzaczem, jest duzy itd) no i ona jednak ma wyrazny dystans do mezczyzn.. Z siusianiem bez zmian. Sika czesto na spcerach - moim zdaniem, ale moze faktycznie znaczy teren?? Chociaz Miszka mimo meskiego imienia to prawdziwa wdzieczna panienka, gdziez jej tam do samc:) No nic, obserwuje ja pod tym katem.

  • 2 weeks later...
  • 2 weeks later...
Posted

A u nas wszystko ok. Pogoda coraz wiosenniejsza, a jak nie - to i tak trza wyjsc pospacerowac, bo Misza nie daruje. Narobilam paniki z tym zsiakaniem,a tu wszystko jest ok. Spotkalam sie z teoria, ze to ma zwiazek ze sterylizacja, ze wysterylizowane sunie potrzebuja czesciej. Choc sama nie wiem. To byl najwyrazniej incydent. Jak ostatnio zdarzylo nam sie przed swietami dluzej pracowac, to w obawie, zeby Misza nie musiala tak dlugo czekac, zafatygowlam kolezanke do jej wyprowadzenia. I nic: nie uronila ani kropelki, choc juz powinno jej sie chciec. I w domu tez nic nie zastalam, wiec wtedy po prostu nei mogla sie powstrzymac i tyle. Bo dzis np na 1.5h spacerze wysikiwala sie ..4razy(co przyuwazylam, a moze byc i wiecej). Wiec mysle, ze nie ma sie co niepokoic. A poza tym ok. Ucze ja z powodzeniem zabawy w bieganie zarzuconym kijkiem. Na poczatku zupelnie nie wykazywala zainteresowania, ale podgladnela Kaszla i idzie swietnie. Przynajmniej z bieganiem za, bo o aportowaniu moge zapomniec. Poza tym zawieramy mnostwo psich znajomosci. Przyznaje ze poluje na okreslone psy na spacerze, z ktorymi Misza szaleje. Wczoraj wreszcie poznalam moja psia milosc: Ksander - wilczarz w podeszlym wieku (5lat czyli u kresu swego psiego zycia). 98cm w klebie! Cielak w butach! Z cielecym charakterem. Wlascicielka okazala sie Polka, co mnie zaskoczylo ale i ucieszylo, bo moglysmy naprawde swobodnie pogadac. To tez dogomaniaczka, tylko o tym nie wie:) Ma 4 psy, w tym 3 ze schronisk w Hiszpanii. Ah, w ogole dlugo by opowiadac o Miszy. Dotarly do nas zwacze z Pl. Daje jej profilaktycznie, bo do kuwety nie ma wciaz dostepu, ale pewnie dalej potrzebuje tego czegos. Oprocz tego smierdzace kurze szyjki i inne smakolyki, po ktorych lece myc rece. Aga, poprosze o opublikowanie kilku zdjec bo mi to dalej nie wychodzi. Ten pokrak na plazy to wlasnie Kaszel - nasz weekendowy towarzysz w spacerach. Prawda ze podobny do hotelikowego Walliego?? Misza go kocha, on ja troche lekcewazy, ale jak za nim biega i mu sie narzuca (to juz staruszek, choc wyjatkowo zywotny) to ma sporo z tego przyjemnosci i ruchu. A i uchwycic Misze na foto to sztuka. Pozdrawiamy!

  • 3 weeks later...
Posted

U nas ok. Wiem, ze Misza sie juz zaaklimatyzowala, bo urosly jej male diabelskie rozki:) Mamy okazje obserwowac te je balaganiarskie wyczyny, o ktorych kiedys wspominalyscie. Jak tylko zostaje sama i ma dostep do salonu i innych pokoi (malowanie drzwi i framug jej to ulatwia, bo drzwi wyjete) to od razu przystepuje do ataku. Znosi przedmioty, robi sterty z butow, tarza sie w lozku (bije poduszkami z kotkiem??), rozrzuca wszystko, sciaga narzuty, poduchy, baranie skory, tarmosi, wyciaga na srodek... Nie wszystko da sie usunac z jej zasiegu. Wiklinowy parawan wsparty fotelem, krzeslem itd nic nie daje. Taran. Nic nie niszczy i nie gryzie, ale robi niezly bajzel. Krzycze na nia, a ona tak pieknie przeprasza, plaszczy sie, obiecuje ze juz nigdy, ze mnie rozbraja... Ale konsekwentnie krzycze, bo wierze ze to cos da. Jutro drzwi wracaja na swoje miejsce, wiec koniec z balaganiarstwem. Poza tym chetnie odwiedzala sasiadow zza plotu. Jak tylko pojawila sie mozliwosc pokonania ogrodzenia (sasiad reperowal rynny i zrobil szczeline w plocie)to od razu poszla pozwiedzac(cale 60m2 ogrodka!). Gorzej, bo nie wiedziala jak wrocic. I wszyscy wpadaja w zachwyt nad Misza jak zaczyna..tanczyc! Niesamowicie sprawny, szybki pies. Jakie ona uprawia wyskoki, zawijance, piruety, zwroty jak szaleje z jakims psem!! Kiedys siedzialysmy z pewna wlascicielka bullterriera i obie smialysmy sie w glos, zamiast rozmawiac, co ona wyprawiala z jej psem. I z kazdym. W zeszlym tygodniu przyuwazylam napompowanego kleszcza na brwi. Sama nie mialam odwagi, wiec zaprowadzilam do zoologicznego sklapu za porada jakiejs wlascicielki psa. A tam pani specjalnym urzadzeniem, pstryk i wykrecila to ohydztwo. Potem zakupilam krople za...25.75E - antykleszczowe, pchlowe itd Ile takie cos kosztuje w Pl?? No i jeszcze jedno: moj nie-maz, ktory przeciez byl sceptycznie nastawiony do psa "problemowego", tak ukochal Misze, ze sama sie dziwie. Ona zauroczy soba kazdego. Ostatnio powiedzial mi najwiekszy komplement i dla mnie i dla niej. Ze dokonalalm najlepszego wyboru psa z mozliwych. Ze lepiej nie moglam wybrac! Az sie wzruszylam, bo w sumie sama nie wiedzialam jak to z nia bedzie... Pozdrawiamy!

Posted

Super się czyta takie dobre wieści!!! Co do ruchliwości Maszy, to wszystkie psy zamojskie jakie znam, a szczególnie Jeta i Gina, które były u mnie na tymczasie, były niesamowicie ruchliwe. Jetka spuszczona ze smyczy wyczyniała takie poskoki, piruety i susy, że trudno opisać.Może to odreagowywanie stresu zamknięcia w schronisku, gdzie zero ruchu i wolności? Zdjęcia wstawię później, bo straciłam myszkę:)

  • 2 months later...
  • 2 weeks later...
Posted

Agusiu,zaglada zaglada, ale sporadycznie. Niech moje milczenie nie oznacza, ze sie wypisalam z Dogo, albo ze z Misza cos nie teges. Jak najbardziej teges!! Czuje jakbysmy ja mieli od zawsze! Diabel z niej "wyrosl" straszny, ale nie ma milszego i bardziej rozbrajajacego psiaka! Psotnik, wariatka, zazdrosnica, lobuzica i zywiol niemozliwy. Zadomowila sie na dobre i tak jak mowie: nie ma lepszego psa. Zadomowila na tyle, ze jak bylismy w Pl na wakacjach to nie za bardzo chciala jesc, stracila wigor i malo co ja moglo poruszyc. Fakt, ze upaly i obce miejsca, ale tez np to, ze ...ja nie za bardzo mialam gdzie z nia pospacerowac!! Centrum Czestochowy, wiec wszedzie zakaz wyprowadzania psow, zakaz wstepu do parku, brak zielonej przestrzeni, brak spacerowiczow z psami (do zabawy), kiepsko. My tu w Hadze obie rozpieszczone wielkim parkiem kolo domu, z ogromna czescia wydzielona na wolno biegajace psy, wszedzie rozsiane place zabaw dla psow, spacerniaki, gdzie umawiaja i sila rzeczy spotykaja sie psiarze, plaza, wydmy itd. Nie patrzylam do tej pory na moje rodzinne miasto pod tym katem (w lutym nie zdazylam) a tu takie utrudnienie. Dla Miszy spacerowanie na smyczy po trawniku i po ulicy, to cwierc spaceru. Ona musi wyszalec i wybiegac. Troche nadrobila na wczasach w gorach, ale podroz autem to dla niej koszmar, wiec wozimy tylko jak trzeba. No wlasnie. Jedyne co przysparza klopotu to ta jej choroba lokomocyjna. Zadne tabletki nie pomagaja (sedalin ale uzywam tylko na kilkugodzinna jazde), ani zabiegi psychologiczne typu oswajanie z autem na sucho. Ani holenderskie specyfiki ani polskie. Wiec slinotok niemilosierny i czesto wymioty, no i ogolny strach przed autem. Za to autobusy i tramwaje owszem. No nic, moze jednak oswoi. Poza tym wszystko dobrze. Kocha mnie dalej najbardziej na swiecie i nie opuszcza na krok, ale daje juz troche pozyc. Choc ostatnio skaczac z radosci na powitanie rozbila mi pyskiem warge..No i czasem robi ten swoj slawny rozgardiasz: najpierw but lewy, prawy, druga para, klapki, szczotka, szufelka, zabawki, poduszki, ziemniaki, skarpetki itd. wszytsko co w zasiegu (a u nas czesto w zasiegu) rozpitolone po malym ogrodeczku. Rozbrajajaco czeka na reakcje a morda jej sie smieje. Lubi tez pobrykac po naszym lozku w czasie nieobecnosci. I nie polezec a wlasnie poszalec. Posciel rozbebeszona, a w lozku kapcie, muszle, kostki, skarpetki itd. Bezczelna. Chronicznie o kota zazdrosna, ale nieszkodliwie. Nauczylam ja bawic patykiem, zabawka, co prawda nie aportuje, ale biegnie, lapie i ucieka czekajac az sie ja bedzie gonic. Nie ma szans zeby ja zlapac, nawet we dwoje. Na wakacjach w gorach uslyszelismy po raz pierwszy jak szczeka (wiecej niz jedno szczekniecie)! Bo jak we wsi wieczorem rozsczekaly psy, w tym hodowlane bernenczyki naszych gospodarzy, to i jej przypomnial jezyk w gebie. Ale chwilowo. Boi sie wejsc do wody, co mnie zaskoczylo, bo pierwszy raz bedac na plazy poplynela za innym psem (marzec!),a teraz tylko wejdzie do kolan. Kleszcze ja sobie umilowaly i mimo zakraplania czepiaja, ale albo wyciaga ktos (ja nie) albo odpadaja same. Ciekawska i wscibska. Zajrzy do kazdego ogrodka, do kazdej dziury, bez zaproszenia wpada do sasiadow, jak tylko drzwi uchylone. Ale ze wzgledu na wyjatkowy urok osobisty wszystko jej uchodzi na sucho i wszyscy ja strasznie lubia. No i ciagle skacze skacze skacze. Bardzo mnie cieszy, ze Misza jest takim niekonfliktowym i nieuciazliwym psem. Mozna ja spokojnie zostawiac z dziecmi, z innymi psami, mozna ja wszedzie zabrac i nie narobi wstydu. Jedynie nie zostawiam jej samej pod sklepem, bo jakims cudem wysuwa sie z szelek/obrozy i wpada rozradowana do sklepu za mna (co w tureckiej piekarni np wzbudzilo panike!) Mielismy szczescie i nosa, ze Misza trafila do nas, a mysle ze i jej jest z nami dobrze. Agusiu, mozesz byc spokojna. Bede sie co jakis czas meldowac:) Zdjecia w linkach. oczywiscie.

Posted

Fajnie Wam sie tam zyje :) widoki super, ale to chyba w gorach tak? Szkoda ze nie dalas znac jak byliscie w Pl, ja jezdze z moimi psicami do Olsztyna, tam psiaki sie wybiegaja, bo rzeczywiscie tutaj nie ma gdzie, czasem na jakąś szkołe sie tylko chodzi. Super zdjęcia :) Pozdrowienia z Częstochowy :):)

Posted

Zdjecia wszystkie z Pl, z gor izerskich, Stradomia i wsi podgliwickiej. Tutaj teraz rzadko robie na spacerach, bo juz mi spowszednialo. Ola, bylam w Pl raptem 2 tygodnie i w terminie kiedy Ciebie nie bylo w Czwie (wyczytalam z watku Olka) i jak zawsze wszystko biegiem i bardzo zalatana. A do Olsztyna i tak bym z Wami pewnie niestety nie wybrala, bo Misza bo przejazdzce autem jest tak zestresowana, ze wolalam jej tego oszczedzac. Lazilam wieczorami troche w Twoje okolice, na Stradom. Moi rodzice jutro tu do nas wpadaja na kilka dni, moze podalabym im jakies *******y na nastepny bazarek dla Olka? Podwiezliby Ci po powrocie. Podjelabys sie znowu? Mialabys czas i ochote? Gratuluje nowego zwierzaka domowego:) Bedziecie miec wesolo.Pozdrawiam Ciebie i Twoja mame bardzo bardzo.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...