lula2010 Posted October 11, 2015 Posted October 11, 2015 Wiesz co Krysiu, po tych padaczkach naszych dziewczyn, to jakaś psychoterapia by się przydała. Jak słyszę jakieś "walenie" w kuchni, to pierwsze co- atak (lecę jak oszalała do Shadowa). Ale nawet moja teściowa (ma sypialnie pod moją kuchnią) mówi, że jak słyszy wiercącego Shadowa, to zaraz ataki Kany jej się przypominają :( zgadzam sie z tym.....Lula jest chora,strasznie kaszle ....tydzien jezdzimy do weta na zastrzyki ....Tambi i Bezie profilaktycznie podaje wit c i rutinoscorbin i mam nadzieje ,ze nie zlapaly chorobska od Luli.... dzis Tambi ktoras z tabletek przykleila sie do fafla ,zaczela trzasc glowa a ja juz zlapalam schemat ,ze to poczatek ataku padaczki....ale obejrzalam ja cala/staralam zachowac sie spokoj ,bo ona jest strachulcem i bardzo odbiera moje wszystkie emocje /,znalazlam tabletke ,wyjelam ,podalam ponownie i.....odetchnelam ..... Quote
mar....ka Posted October 11, 2015 Posted October 11, 2015 zgadzam sie z tym.....Lula jest chora,strasznie kaszle ....tydzien jezdzimy do weta na zastrzyki ....Tambi i Bezie profilaktycznie podaje wit c i rutinoscorbin i mam nadzieje ,ze nie zlapaly chorobska od Luli.... dzis Tambi ktoras z tabletek przykleila sie do fafla ,zaczela trzasc glowa a ja juz zlapalam schemat ,ze to poczatek ataku padaczki....ale obejrzalam ja cala/staralam zachowac sie spokoj ,bo ona jest strachulcem i bardzo odbiera moje wszystkie emocje /,znalazlam tabletke ,wyjelam ,podalam ponownie i.....odetchnelam ..... tak się zastanawiam, czy ten strach kiedyś minie.... Quote
Alicja Posted October 11, 2015 Author Posted October 11, 2015 nie mija .... uwierzycie czy nie , ale od śmierci mamy nie mogłam spać , od kwietnia 2014 , spałam tylko biorąc co kilka nocy leki , by się wyspać , w nocy nasłuchiwałam czy Ozzy oddycha czy nie chodzi , po tabletce powinnam spać minimum 6-8 godzin , ja spałam 5 ....wiecie kiedy przespałam pierwszą noc ? noc kiedy nie było już Ozzulka , z 8 na 9 września ... nie miałam już nad kim czuwać , zasnęłam kamiennym snem , tak cały miesiąc odsypiałam te nieprzespane noce .... Quote
mar....ka Posted October 11, 2015 Posted October 11, 2015 w miesiąc odespałaś półtora roku.... Cieszę, się, że Shadow jest młody (inaczej lęki by mnie wykończyły), to właśnie jeden z tych powodów, dla którego nie chciałam bawić się w adopcje. Obawa, że mogę szybko utracić starszego psa, jest chyba nie do pokonania. Wiadomo, że młody też może zachorować, jednak statystycznie nie ma co porównywać odejść młodzików i psów mających koło 10 lat. Quote
lula2010 Posted October 11, 2015 Posted October 11, 2015 nie mija .... uwierzycie czy nie , ale od śmierci mamy nie mogłam spać , od kwietnia 2014 , spałam tylko biorąc co kilka nocy leki , by się wyspać , w nocy nasłuchiwałam czy Ozzy oddycha czy nie chodzi , po tabletce powinnam spać minimum 6-8 godzin , ja spałam 5 ....wiecie kiedy przespałam pierwszą noc ? noc kiedy nie było już Ozzulka , z 8 na 9 września ... nie miałam już nad kim czuwać , zasnęłam kamiennym snem , tak cały miesiąc odsypiałam te nieprzespane noce .... Wierze ..moj Tato zmarl 15-e lat temu ,we wrzesniu ....dopoki nie rozpoczal sie rok szkolny /uczylam w szkole / ,cale noce przy nim siedzialam ,zjezdzalam do domu ok 4/5 rano .... spalam 2/3 godz i z powrotem ....jak zmarl, dlugo nie moglam sie przestawic ze spaniem....3 lata pozniej zmarla Mama....nagle, we snie ....zawal ...znalezlismy ja spiaca w lozku ....w nogach spala sunia /pudelka.... nastepne nocne czuwania mialam jak zachorowala perska kotka,5 lat temu .... potem przy Bece....wyczuwalam kazdy atak padaczki zanim sie zaczal ....pilnowalam dzien i noc ,bo byla lekooporna na chorobsko i balam sie ,ze porozbija sie w czasie ataku .....obojetnie czy w dzien czy w nocy ,znosilam ja przytomna lub malo przytomna na trawe w poblizu domu ,bo dawala znac ,ze trzeba jej powietrza.... dobrze,ze w czasie jej choroby bylam juz na nauczycielskiej emeryturze.....gdy buldozi zabraklo /bylo za duzo czasu/ , bylam DT dla BA i B F.... w grudniu przywiezlismy Tambi/sunie zlamana psychicznie i fizycznie.... wiele pracy i cierpliwosci wlozylam by zaufala czlowiekowi ,ale ufa tylko mnie.... Astunia nie chorowala....miala 15 lat i 3 mies jak pomoglismy jej odejsc....kiedy przyszly upaly,ponad 30 stopni ,zaczela slabnac z dnia na dzien ....nie chciala wychodzic na spacer ..wnosilismy i znosilismy z 2 p , zaczela zbierac sie woda i puchly lapy...cale dnie spala....podalismy steryd/nie zadzialal/.... jezeli kogos urazilam ,piszac i o swoich Rodzicach i swoich Zwierzetach,to przepraszam... moje sunie i kocia byly traktowane na rowni z czlonkami rodziny ,bo ja wspoltworzyli i takimi zostali w mej pamieci... Quote
mar....ka Posted October 11, 2015 Posted October 11, 2015 Wierze ..moj Tato zmarl 15-e lat temu ,we wrzesniu ....dopoki nie rozpoczal sie rok szkolny /uczylam w szkole / ,cale noce przy nim siedzialam ,zjezdzalam do domu ok 4/5 rano .... spalam 2/3 godz i z powrotem ....jak zmarl, dlugo nie moglam sie przestawic ze spaniem....3 lata pozniej zmarla Mama....nagle, we snie ....zawal ...znalezlismy ja spiaca w lozku ....w nogach spala sunia /pudelka.... nastepne nocne czuwania mialam jak zachorowala perska kotka,5 lat temu .... potem przy Bece....wyczuwalam kazdy atak padaczki zanim sie zaczal ....pilnowalam dzien i noc ,bo byla lekooporna na chorobsko i balam sie ,ze porozbija sie w czasie ataku .....obojetnie czy w dzien czy w nocy ,znosilam ja przytomna lub malo przytomna na trawe w poblizu domu ,bo dawala znac ,ze trzeba jej powietrza.... dobrze,ze w czasie jej choroby bylam juz na nauczycielskiej emeryturze.....gdy buldozi zabraklo /bylo za duzo czasu/ , bylam DT dla BA i B F.... w grudniu przywiezlismy Tambi/sunie zlamana psychicznie i fizycznie.... wiele pracy i cierpliwosci wlozylam by zaufala czlowiekowi ,ale ufa tylko mnie.... Astunia nie chorowala....miala 15 lat i 3 mies jak pomoglismy jej odejsc....kiedy przyszly upaly,ponad 30 stopni ,zaczela slabnac z dnia na dzien ....nie chciala wychodzic na spacer ..wnosilismy i znosilismy z 2 p , zaczela zbierac sie woda i puchly lapy...cale dnie spala....podalismy steryd/nie zadzialal/.... jezeli kogos urazilam ,piszac i o swoich Rodzicach i swoich Zwierzetach,to przepraszam... moje sunie i kocia byly traktowane na rowni z czlonkami rodziny ,bo ja wspoltworzyli i takimi zostali w mej pamieci... no co Ty Krysiu, w naszych galeriach zawsze się łączy wątek rodziny i psów (nawet dzisiaj przyrównywałam pęcherz Gabi, piesołowych chorób). Jak Kana była chora, to pisałam o tacie (przeżycia równie mocne). Alicja też zawsze wspomina w galerii rodziców. Wiadomo, że ludzie to priorytety, i jak musiałam jechać w nocy do szpitala, bo było nieciekawie, to zostawiłam Kanę z jej chorobą (nie było chwili zawahania- bo Tato to Tato, mój jedyny, ukochany). Jednakże uważam, że uczucia które mamy w sobie w stosunku do zwierząt, są porównywalne do odczuć, którymi kierujemy się w stosunku do najbliższych. Quote
Alicja Posted October 11, 2015 Author Posted October 11, 2015 Wierze ..moj Tato zmarl 15-e lat temu ,we wrzesniu ....dopoki nie rozpoczal sie rok szkolny /uczylam w szkole / ,cale noce przy nim siedzialam ,zjezdzalam do domu ok 4/5 rano .... spalam 2/3 godz i z powrotem ....jak zmarl, dlugo nie moglam sie przestawic ze spaniem....3 lata pozniej zmarla Mama....nagle, we snie ....zawal ...znalezlismy ja spiaca w lozku ....w nogach spala sunia /pudelka.... nastepne nocne czuwania mialam jak zachorowala perska kotka,5 lat temu .... potem przy Bece....wyczuwalam kazdy atak padaczki zanim sie zaczal ....pilnowalam dzien i noc ,bo byla lekooporna na chorobsko i balam sie ,ze porozbija sie w czasie ataku .....obojetnie czy w dzien czy w nocy ,znosilam ja przytomna lub malo przytomna na trawe w poblizu domu ,bo dawala znac ,ze trzeba jej powietrza.... dobrze,ze w czasie jej choroby bylam juz na nauczycielskiej emeryturze.....gdy buldozi zabraklo /bylo za duzo czasu/ , bylam DT dla BA i B F.... w grudniu przywiezlismy Tambi/sunie zlamana psychicznie i fizycznie.... wiele pracy i cierpliwosci wlozylam by zaufala czlowiekowi ,ale ufa tylko mnie.... Astunia nie chorowala....miala 15 lat i 3 mies jak pomoglismy jej odejsc....kiedy przyszly upaly,ponad 30 stopni ,zaczela slabnac z dnia na dzien ....nie chciala wychodzic na spacer ..wnosilismy i znosilismy z 2 p , zaczela zbierac sie woda i puchly lapy...cale dnie spala....podalismy steryd/nie zadzialal/.... jezeli kogos urazilam ,piszac i o swoich Rodzicach i swoich Zwierzetach,to przepraszam... moje sunie i kocia byly traktowane na rowni z czlonkami rodziny ,bo ja wspoltworzyli i takimi zostali w mej pamieci... Krysiu , czyli nie mylę się mówiąc , ze nasza podświadomość daje nam sygnały , które nie zawsze potrafimy odczytać , ale będąc z kimś blisko , czy z człowiekiem czy ze zwierzęciem , jesteśmy połączeni jakąś niewidzialną nitką Krysiu , ale ja tak samo wspominam i porównuję Moich Rodziców i Moje Zwierzaczki , Oni wszyscy byli częścią mojego życia , najbliższymi istotami i Rodzice tak samo traktowali zwierzęta jak ja .... nie wiem czy to pisałam , ale jak moja mama miala odstawiany steryd , a lekarka jej bardzo szybko chciała go odstawić , to ja mamie zrobiłam rozpiskę wg tego jak Ozzy po porażeniu miał odtawiany , Mama to potem powiedziała lekarce , ze córka wg wskazówek weterynarza jej odstawiała lek , to sie lekarka zaczerwieniła i powiedziała , ze dobrze jej to rozpisałam ... więc to też taki mały epizod , ze nasze sprawy sie przeplatają i wiecie co ...chyba dobrze się stało , że najpierw odeszli Rodzice a dopiero potem Ozzy , bo Oni bardzo by to przeżyli no co Ty Krysiu, w naszych galeriach zawsze się łączy wątek rodziny i psów (nawet dzisiaj przyrównywałam pęcherz Gabi, piesołowych choró :cool1:. Jak Kana była chora, to pisałam o tacie (przeżycia równie mocne). Alicja też zawsze wspomina w galerii rodziców. Wiadomo, że ludzie to priorytety, i jak musiałam jechać w nocy do szpitala, bo było nieciekawie, to zostawiłam Kanę z jej chorobą (nie było chwili zawahania- bo Tato to Tato, mój jedyny, ukochany). Jednakże uważam, że uczucia które mamy w sobie w stosunku do zwierząt, są porównywalne do odczuć, którymi kierujemy się w stosunku do najbliższych. Ano właśnie , Oni są w naszym życiu , w każdej sytuacji i o każdej porze Kiedy w dniu śmierci , zawiozłam mamę do szpitala , a Ozzy czekał w domu , mama nas wyganiała , abyśmy pojechali z Ozzym do lasu , bo taka piękna pogoda jest a on w domu siedzi ...kilka godzin życia jej zostało a ona jak zawsze martwiła się o innych ...Moja Najukochańsza Mamuśka ...a mówiłam do niej Asia :) 1 Quote
Tengusia Posted October 12, 2015 Posted October 12, 2015 ostatnio położyłam się wtulając się w mojego mężczyznę, Faza leżała w nogach pod kołdrą, mój mężczyzna powiedział "no nareszcie wszyscy są" na co ja odpowiedziałam "brakuje Bolusia" ... nie ma dnia żebym o nim nie myślała :( także rozumiem cię Alicja doskonale :( 1 Quote
Alicja Posted October 12, 2015 Author Posted October 12, 2015 ostatnio położyłam się wtulając się w mojego mężczyznę, Faza leżała w nogach pod kołdrą, mój mężczyzna powiedział "no nareszcie wszyscy są" na co ja odpowiedziałam "brakuje Bolusia" ... nie ma dnia żebym o nim nie myślała :( także rozumiem cię Alicja doskonale :( ano brakuje tych co odeszli :( Quote
agutka Posted October 14, 2015 Posted October 14, 2015 Trochę uśmiechu przyniosłam w temacik ;) Aluś z okazji Twojego nauczycielskiego święta życzę Tobie i innym nauczycielom uśmiechu , radości i "wytrzymałości" :* 1 Quote
maciaszek Posted October 14, 2015 Posted October 14, 2015 O tak, wytrzymałości zwłaszcza! Podpisuję się! 1 Quote
mar....ka Posted October 17, 2015 Posted October 17, 2015 Widziałam mmsa, Ozzy cieszył by się z wiatraczków. Grób Ozzego jest bardziej zadbany, niż niejeden ludzki Quote
maciaszek Posted October 17, 2015 Posted October 17, 2015 Alu, co u Ciebie? Jak sobie dajesz radę? Myślę o Tobie ciepło... Ozzulek ma wiatraczki? Fajnie! Quote
mar....ka Posted October 17, 2015 Posted October 17, 2015 ma bardzo ładny grób, jeśli grób może być ładny, Alcia (jeśli da radę psychicznie), to mogłaby wrzucić fotę na dogo (na razie musicie na słowo wierzyć ) Quote
Alicja Posted October 17, 2015 Author Posted October 17, 2015 Trochę uśmiechu przyniosłam w temacik ;) Aluś z okazji Twojego nauczycielskiego święta życzę Tobie i innym nauczycielom uśmiechu , radości i "wytrzymałości" :* O tak, wytrzymałości zwłaszcza! Podpisuję się! i cierpliwości heheh dziękuję , dziękuję , dziękuję :) powiem Wam , ze z wiekiem człowiek łagodnieje i póki co tej cierpliwości mi starcza , tylko czasem bardziej zmęczona jestem :) Widziałam mmsa, Ozzy cieszył by się z wiatraczków. Grób Ozzego jest bardziej zadbany, niż niejeden ludzki jeszcze nie skończone , bo będzie kamulec jakiś z tabliczka , tylko na wiosnę zapewne , bo teraz nawet czasu nie ma by się obejrzeć gdzie można coś takiego zrobić Alu, co u Ciebie? Jak sobie dajesz radę? Myślę o Tobie ciepło... Ozzulek ma wiatraczki? Fajnie! daję radę , ale nadal nie godzę się z tym co się stało :( Ozzy ma grobek otoczony palisadą , ma kamyczki białe , 2 lampki a w jednej małą piłeczke włożoną , 2 małe wiatraczki i 1 duży , za , posadziłam 2 tuje i 1 jałowiec , z tym , ze tuje jakieś biedne , chyba się nie przyjęły , najwyżej potem wykopię i dokupię jałowce , aha i w tym końcu gdzie tuje 2 lampki solarne ma bardzo ładny grób, jeśli grób może być ładny, Alcia (jeśli da radę psychicznie), to mogłaby wrzucić fotę na dogo (na razie musicie na słowo wierzyć ) mam tylko fotkę na telefonie , bo nie miałam aparatu , ale obiecuję , ze wrzucę jak będę miala aparat ze sobą dziś TZ nie poszedł do pracy , bo wszystko na grób kupiłam i chciałam to dziś skończyć , jakoś tak mi się wydawało , że jak był sam kopczyk to Ozzulkowi zimno :( a teraz zrobiło sie tak cieplutko .... 1 Quote
Alicja Posted October 18, 2015 Author Posted October 18, 2015 witam w niedzielę Alciu :) witaj , miłego dnia :) 1 Quote
maciaszek Posted October 19, 2015 Posted October 19, 2015 No to Ozzulek ma przytulnie, wyobrażam sobie jak ładnie musi być! Quote
Alicja Posted October 19, 2015 Author Posted October 19, 2015 No to Ozzulek ma przytulnie, wyobrażam sobie jak ładnie musi być! pewnie jakby żył chciałby zobaczyć dlaczego wiatraczki się kręcą .... i znowu mi się oczy spociły :( Quote
Alicja Posted October 19, 2015 Author Posted October 19, 2015 Na to to już chyba nic nie poradzimy, u mnie minęło ponad pięć jak nie ma Kory, a też się gdzieś czasem łezka zakręci. po Harleyku , 11 rok mi się pocą :( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.