Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Wiesz co Krysiu, po tych padaczkach naszych dziewczyn, to jakaś psychoterapia by się przydała. Jak słyszę jakieś "walenie" w kuchni, to pierwsze co- atak (lecę jak oszalała do Shadowa). Ale nawet moja teściowa (ma sypialnie pod moją kuchnią) mówi, że jak słyszy wiercącego Shadowa, to zaraz ataki Kany jej się przypominają :(

zgadzam sie z tym.....Lula jest chora,strasznie kaszle ....tydzien jezdzimy do weta na zastrzyki ....Tambi i Bezie profilaktycznie podaje wit c i rutinoscorbin  i mam nadzieje ,ze nie zlapaly chorobska od Luli....

dzis Tambi ktoras z tabletek przykleila sie do fafla ,zaczela trzasc glowa a ja juz zlapalam schemat ,ze to poczatek ataku padaczki....ale obejrzalam ja  cala/staralam zachowac sie spokoj ,bo ona jest strachulcem i bardzo odbiera moje wszystkie emocje /,znalazlam tabletke ,wyjelam ,podalam ponownie i.....odetchnelam .....

Posted

zgadzam sie z tym.....Lula jest chora,strasznie kaszle ....tydzien jezdzimy do weta na zastrzyki ....Tambi i Bezie profilaktycznie podaje wit c i rutinoscorbin  i mam nadzieje ,ze nie zlapaly chorobska od Luli....

dzis Tambi ktoras z tabletek przykleila sie do fafla ,zaczela trzasc glowa a ja juz zlapalam schemat ,ze to poczatek ataku padaczki....ale obejrzalam ja  cala/staralam zachowac sie spokoj ,bo ona jest strachulcem i bardzo odbiera moje wszystkie emocje /,znalazlam tabletke ,wyjelam ,podalam ponownie i.....odetchnelam .....

tak się zastanawiam, czy ten strach kiedyś minie....

Posted

nie mija ....

 

 

uwierzycie czy nie , ale od śmierci mamy nie mogłam spać , od kwietnia 2014 , spałam tylko biorąc co kilka nocy leki , by się wyspać , w nocy nasłuchiwałam czy Ozzy oddycha czy nie chodzi , po tabletce powinnam spać minimum 6-8 godzin , ja spałam 5 ....wiecie kiedy przespałam pierwszą noc ? noc kiedy nie było już Ozzulka , z 8 na 9 września ... nie miałam już nad kim czuwać , zasnęłam kamiennym snem , tak cały miesiąc odsypiałam te nieprzespane noce ....

Posted

w miesiąc odespałaś półtora roku.... Cieszę, się, że Shadow jest młody (inaczej lęki by mnie wykończyły), to właśnie jeden z tych powodów, dla którego nie chciałam bawić się w adopcje. Obawa, że mogę szybko utracić starszego psa, jest chyba nie do pokonania. Wiadomo, że młody też może zachorować, jednak statystycznie nie ma co porównywać odejść młodzików i psów mających koło 10 lat.

Posted

nie mija ....

 

 

uwierzycie czy nie , ale od śmierci mamy nie mogłam spać , od kwietnia 2014 , spałam tylko biorąc co kilka nocy leki , by się wyspać , w nocy nasłuchiwałam czy Ozzy oddycha czy nie chodzi , po tabletce powinnam spać minimum 6-8 godzin , ja spałam 5 ....wiecie kiedy przespałam pierwszą noc ? noc kiedy nie było już Ozzulka , z 8 na 9 września ... nie miałam już nad kim czuwać , zasnęłam kamiennym snem , tak cały miesiąc odsypiałam te nieprzespane noce ....

Wierze ..moj Tato zmarl 15-e lat temu ,we wrzesniu ....dopoki nie rozpoczal sie rok szkolny /uczylam w szkole / ,cale noce przy nim siedzialam ,zjezdzalam do domu ok 4/5 rano ....

spalam 2/3 godz i z powrotem ....jak zmarl, dlugo nie moglam sie przestawic  ze spaniem....3 lata pozniej zmarla Mama....nagle, we snie ....zawal ...znalezlismy ja spiaca w lozku ....w nogach spala  sunia /pudelka....

nastepne nocne czuwania mialam jak zachorowala perska kotka,5 lat temu ....

potem przy Bece....wyczuwalam kazdy atak padaczki zanim sie zaczal ....pilnowalam dzien i noc ,bo byla lekooporna na chorobsko i balam sie ,ze porozbija sie  w czasie ataku .....obojetnie czy w dzien czy w nocy ,znosilam ja przytomna  lub malo przytomna na trawe w poblizu domu ,bo dawala znac ,ze trzeba jej powietrza....

dobrze,ze w czasie jej choroby bylam juz na nauczycielskiej emeryturze.....gdy buldozi zabraklo /bylo za duzo czasu/ , bylam DT dla BA i B F....

w grudniu przywiezlismy Tambi/sunie zlamana psychicznie i fizycznie....

wiele pracy i cierpliwosci wlozylam by zaufala czlowiekowi ,ale ufa tylko mnie....

Astunia nie chorowala....miala 15 lat i 3 mies  jak pomoglismy jej odejsc....kiedy przyszly upaly,ponad 30 stopni ,zaczela slabnac z dnia na dzien ....nie chciala wychodzic na spacer ..wnosilismy i znosilismy z 2 p , zaczela zbierac sie woda i puchly lapy...cale dnie spala....podalismy steryd/nie zadzialal/....

jezeli kogos urazilam ,piszac i o swoich Rodzicach i swoich Zwierzetach,to przepraszam...

moje sunie i kocia byly traktowane na rowni z czlonkami rodziny ,bo ja wspoltworzyli i takimi zostali w mej pamieci...

Posted

Wierze ..moj Tato zmarl 15-e lat temu ,we wrzesniu ....dopoki nie rozpoczal sie rok szkolny /uczylam w szkole / ,cale noce przy nim siedzialam ,zjezdzalam do domu ok 4/5 rano ....

spalam 2/3 godz i z powrotem ....jak zmarl, dlugo nie moglam sie przestawic  ze spaniem....3 lata pozniej zmarla Mama....nagle, we snie ....zawal ...znalezlismy ja spiaca w lozku ....w nogach spala  sunia /pudelka....

nastepne nocne czuwania mialam jak zachorowala perska kotka,5 lat temu ....

potem przy Bece....wyczuwalam kazdy atak padaczki zanim sie zaczal ....pilnowalam dzien i noc ,bo byla lekooporna na chorobsko i balam sie ,ze porozbija sie  w czasie ataku .....obojetnie czy w dzien czy w nocy ,znosilam ja przytomna  lub malo przytomna na trawe w poblizu domu ,bo dawala znac ,ze trzeba jej powietrza....

dobrze,ze w czasie jej choroby bylam juz na nauczycielskiej emeryturze.....gdy buldozi zabraklo /bylo za duzo czasu/ , bylam DT dla BA i B F....

w grudniu przywiezlismy Tambi/sunie zlamana psychicznie i fizycznie....

wiele pracy i cierpliwosci wlozylam by zaufala czlowiekowi ,ale ufa tylko mnie....

Astunia nie chorowala....miala 15 lat i 3 mies  jak pomoglismy jej odejsc....kiedy przyszly upaly,ponad 30 stopni ,zaczela slabnac z dnia na dzien ....nie chciala wychodzic na spacer ..wnosilismy i znosilismy z 2 p , zaczela zbierac sie woda i puchly lapy...cale dnie spala....podalismy steryd/nie zadzialal/....

jezeli kogos urazilam ,piszac i o swoich Rodzicach i swoich Zwierzetach,to przepraszam...

moje sunie i kocia byly traktowane na rowni z czlonkami rodziny ,bo ja wspoltworzyli i takimi zostali w mej pamieci...

no co Ty Krysiu, w naszych galeriach zawsze się łączy wątek rodziny i psów (nawet dzisiaj przyrównywałam pęcherz Gabi, piesołowych chorób). Jak Kana była chora, to pisałam o tacie (przeżycia równie mocne). Alicja też zawsze wspomina w galerii rodziców. Wiadomo, że ludzie to priorytety, i jak musiałam jechać w nocy do szpitala, bo było nieciekawie, to zostawiłam Kanę z jej chorobą (nie było chwili zawahania- bo Tato to Tato, mój jedyny, ukochany). Jednakże uważam, że uczucia które mamy w sobie w stosunku do zwierząt, są porównywalne do odczuć, którymi kierujemy się w stosunku do najbliższych.

Posted

Wierze ..moj Tato zmarl 15-e lat temu ,we wrzesniu ....dopoki nie rozpoczal sie rok szkolny /uczylam w szkole / ,cale noce przy nim siedzialam ,zjezdzalam do domu ok 4/5 rano ....

spalam 2/3 godz i z powrotem ....jak zmarl, dlugo nie moglam sie przestawic  ze spaniem....3 lata pozniej zmarla Mama....nagle, we snie ....zawal ...znalezlismy ja spiaca w lozku ....w nogach spala  sunia /pudelka....

nastepne nocne czuwania mialam jak zachorowala perska kotka,5 lat temu ....

potem przy Bece....wyczuwalam kazdy atak padaczki zanim sie zaczal ....pilnowalam dzien i noc ,bo byla lekooporna na chorobsko i balam sie ,ze porozbija sie  w czasie ataku .....obojetnie czy w dzien czy w nocy ,znosilam ja przytomna  lub malo przytomna na trawe w poblizu domu ,bo dawala znac ,ze trzeba jej powietrza....

dobrze,ze w czasie jej choroby bylam juz na nauczycielskiej emeryturze.....gdy buldozi zabraklo /bylo za duzo czasu/ , bylam DT dla BA i B F....

w grudniu przywiezlismy Tambi/sunie zlamana psychicznie i fizycznie....

wiele pracy i cierpliwosci wlozylam by zaufala czlowiekowi ,ale ufa tylko mnie....

Astunia nie chorowala....miala 15 lat i 3 mies  jak pomoglismy jej odejsc....kiedy przyszly upaly,ponad 30 stopni ,zaczela slabnac z dnia na dzien ....nie chciala wychodzic na spacer ..wnosilismy i znosilismy z 2 p , zaczela zbierac sie woda i puchly lapy...cale dnie spala....podalismy steryd/nie zadzialal/....

jezeli kogos urazilam ,piszac i o swoich Rodzicach i swoich Zwierzetach,to przepraszam...

moje sunie i kocia byly traktowane na rowni z czlonkami rodziny ,bo ja wspoltworzyli i takimi zostali w mej pamieci...

Krysiu , czyli nie mylę się mówiąc , ze nasza podświadomość daje nam sygnały , które nie zawsze potrafimy odczytać , ale będąc z kimś blisko , czy z człowiekiem czy ze zwierzęciem , jesteśmy połączeni jakąś niewidzialną nitką

 

Krysiu , ale ja tak samo wspominam i porównuję Moich Rodziców i Moje Zwierzaczki , Oni wszyscy byli częścią mojego życia , najbliższymi istotami i Rodzice tak samo traktowali zwierzęta jak ja ....

nie wiem czy to pisałam , ale jak moja mama miala odstawiany steryd , a lekarka jej bardzo szybko chciała go odstawić , to ja mamie zrobiłam rozpiskę wg tego jak Ozzy po porażeniu miał odtawiany , Mama to potem powiedziała lekarce , ze córka wg wskazówek weterynarza jej odstawiała lek , to sie lekarka zaczerwieniła i powiedziała , ze dobrze jej to rozpisałam ... więc to też taki mały epizod , ze nasze sprawy sie przeplatają

 

i wiecie co ...chyba dobrze się stało , że najpierw odeszli Rodzice a dopiero potem Ozzy , bo Oni bardzo by to przeżyli

 

no co Ty Krysiu, w naszych galeriach zawsze się łączy wątek rodziny i psów (nawet dzisiaj przyrównywałam pęcherz Gabi, piesołowych choró :cool1:. Jak Kana była chora, to pisałam o tacie (przeżycia równie mocne). Alicja też zawsze wspomina w galerii rodziców. Wiadomo, że ludzie to priorytety, i jak musiałam jechać w nocy do szpitala, bo było nieciekawie, to zostawiłam Kanę z jej chorobą (nie było chwili zawahania- bo Tato to Tato, mój jedyny, ukochany). Jednakże uważam, że uczucia które mamy w sobie w stosunku do zwierząt, są porównywalne do odczuć, którymi kierujemy się w stosunku do najbliższych.

 

Ano właśnie , Oni są w naszym życiu , w każdej sytuacji i o każdej porze

Kiedy w dniu śmierci , zawiozłam mamę do szpitala , a Ozzy czekał w domu , mama nas wyganiała , abyśmy pojechali z Ozzym do lasu , bo taka piękna pogoda jest a on w domu siedzi ...kilka godzin życia jej zostało a ona jak zawsze martwiła się o innych ...Moja Najukochańsza Mamuśka ...a mówiłam do niej Asia :)
 

  • Upvote 1
Posted

ostatnio położyłam się wtulając się w mojego mężczyznę, Faza leżała w nogach pod kołdrą, mój mężczyzna powiedział "no nareszcie wszyscy są" na co ja odpowiedziałam "brakuje Bolusia" ... nie ma dnia żebym o nim nie myślała :( także rozumiem cię Alicja doskonale :(

  • Upvote 1
Posted

ostatnio położyłam się wtulając się w mojego mężczyznę, Faza leżała w nogach pod kołdrą, mój mężczyzna powiedział "no nareszcie wszyscy są" na co ja odpowiedziałam "brakuje Bolusia" ... nie ma dnia żebym o nim nie myślała :( także rozumiem cię Alicja doskonale :(

 

ano brakuje tych co odeszli :(

Posted

Trochę uśmiechu przyniosłam w temacik ;) 

Aluś z okazji Twojego nauczycielskiego święta życzę Tobie i innym nauczycielom uśmiechu , radości  i "wytrzymałości"  :* 

  • Upvote 1
Posted

Trochę uśmiechu przyniosłam w temacik ;)

Aluś z okazji Twojego nauczycielskiego święta życzę Tobie i innym nauczycielom uśmiechu , radości  i "wytrzymałości"  :* 

 

 

O tak, wytrzymałości zwłaszcza! Podpisuję się!

 

 

i cierpliwości heheh

dziękuję , dziękuję , dziękuję :)

powiem Wam , ze z wiekiem człowiek łagodnieje i póki co tej cierpliwości mi starcza , tylko czasem bardziej zmęczona jestem :)

 

Widziałam mmsa, Ozzy cieszył by się z wiatraczków. Grób Ozzego jest bardziej zadbany, niż niejeden ludzki

 

 jeszcze nie skończone , bo będzie kamulec jakiś z tabliczka , tylko na wiosnę zapewne , bo teraz nawet czasu nie ma by się obejrzeć gdzie można coś takiego zrobić

Alu, co u Ciebie? Jak sobie dajesz radę?

Myślę o Tobie ciepło...

 

 

Ozzulek ma wiatraczki? Fajnie!

daję radę , ale nadal nie godzę się z tym co się stało :(

 

Ozzy ma grobek otoczony palisadą , ma kamyczki białe , 2 lampki a w jednej małą piłeczke włożoną  , 2 małe wiatraczki i 1 duży , za , posadziłam 2 tuje i 1 jałowiec , z tym , ze tuje jakieś biedne , chyba się nie przyjęły , najwyżej potem wykopię i dokupię jałowce , aha i w tym końcu gdzie tuje 2 lampki solarne

 

ma bardzo ładny grób, jeśli grób może być ładny, Alcia (jeśli da radę psychicznie), to mogłaby wrzucić fotę na dogo (na razie musicie na słowo wierzyć )

 

mam tylko fotkę na telefonie , bo nie miałam aparatu , ale obiecuję , ze wrzucę jak będę miala aparat ze sobą

 

dziś TZ nie poszedł do pracy , bo wszystko na grób kupiłam i chciałam to dziś skończyć , jakoś tak mi się wydawało , że jak był sam kopczyk to Ozzulkowi zimno :( a teraz zrobiło sie tak cieplutko ....

 

  • Upvote 1
Posted

No to Ozzulek ma przytulnie, wyobrażam sobie jak ładnie musi być!

pewnie jakby żył chciałby zobaczyć dlaczego wiatraczki się kręcą ....

 

 

 

 

i znowu mi się oczy spociły :(

Posted

Na to to już chyba nic nie poradzimy, u mnie minęło ponad pięć jak nie ma Kory, a też się gdzieś czasem łezka zakręci.

po Harleyku , 11 rok mi się pocą :(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...