Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 659
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dziś mija drugi miesiąc jak Stasia nie żyje ... :(
Ostatnio znów pokonywaliśmy drogę do Legnicy i znów z powodu śmierci - tym razem umarł tato Łukasza.
Ech...

Posted

Ekiana, bardzo mi przykro. To ciężkie przeżycie. Nieuchronna kolej losu ale ciągły niedosyt, wciąż za wcześnie odchodzą Ci, których najbardziej kochamy. Znam to aż nadto... [']

Posted

..........przeczytałam wątek Stasi - jest wzruszający, niesamowity, przepiekny. Ekiano powinnaś pisać, pisać, pisać - czyta się Ciebie wspaniale, jesteś cieplą pełną miłości i mądrości osobą. Jestem pod wielkim wrażeniem - oczarowana, oszolomiona.

Stasiu odpoczywaj w spokoju i czuwaj nad gryzoniem Miśkiem :) szepnij mu czasem do uszka słówko o dobrych manierach

ściskam z całych sił:loveu::loveu::loveu: - brosowa

Posted

Dziękuję Bros, to jest właściwie wątek Stasią pisany. Jak adoptowałam Stasię to Ludwa mi powiedziała o tym wątku i o ludziach, którzy jej bardzo pomogli, że chcieliby wiedzieć co z pieskiem dalej, że to daje motywację do pomagania i taką radość, że jest dobrze. Ja ze swojej strony chciałam też zdawać relację i potwierdzić swoją uczciwość, że pies poszedł w dobre ręce i, że ja nie zmarnuję tego wszystkiego co Stasia dostała od życzliwych osób. Dlatego przedstawiałam tu także skany z badań itp. Ja też otrzymałam wiele pomocnych rad oraz wielką przyjemność z pisania o Stasi.
Żałuję tylko, że Ludwa nie miała okazji zobaczyć Stasi jak odżyła, jaką miała piękną błyszczącą sierść i nawet nieco sadełka. Ostatni raz Ludwa widziała Stasię taką zeszkieleconą jak na pierwszych zdjęciach. Nie zdążyłyśmy, a ja tak bardzo chciałam się pochwalić Stasią. Szkoda.

Miśka wątek prowadzę z tych samych powodów, żeby było wiadomo, że piesek nie przepadł, że jest uczciwie. Zawsze można nas odwiedzić, z wielką przyjemnością umówię się na wspólny spacer. Michaś może i złośliwiec jest, ale co raz częściej daje się głaskać i wygląda na to, że nawet sam po to czasem przychodzi.



Na co dzień, kiedy staram się dystansować i myśleć, że Stasia odeszła spokojnie to mi się wydaje, że czuję się "pozbierana do ładu". Chociaż przykro mi nie raz, że nie umiem być tak miła dla Miśka jak dla Stasi. Tzn. jestem miła, ale to się czuje gdzieś w środku, że to jednak nie jest to.
Dla odmiany Łukasz jest bardzo za Miśkiem, bardzo do siebie lgną i po raz pierwszy ostatnio pomyślałam, że bardzo dobrze, że Michaś u nas został.

Ja nie za bardzo mogę oglądać zdjęcia Stasi bo zaczynam się rozklejać i dosłownie chce mi się jej szukać. No,ale niestety pamiętam jak się z nią żegnałam, a potem wieźliśmy 8 godzin do Legnicy. Ok. 500 kilometrów z martwym ukochanym psem w samochodzie... było ciężko. Potem pojechaliśmy raz jeszcze do Legnicy, już z Michasiem i można było sobie po drodze trochę popłakać bo już to było trochę inaczej. To była taka podróż oczyszczenia.
I teraz kolejna podróż, w zeszłym tygodniu, niespodziewana. Jechaliśmy na pogrzeb taty Łukasza. Podobnie jak Stasia, odszedł nagle, ale niestety nie tak jak ona bo był sam :( . Niby też był na coś tam chory, ale nikt się nie spodziewał takiego obrotu sprawy. Znali się, nie raz jak przyjeżdżaliśmy to prosił Łukasza aby przyjechał ze Stasią do niego do pracy bo to fajna sucz.
I właśnie wtedy pomyślałam, że dobrze, że Łukasz ma Michasia. W takich sytuacjach człowiek i tak zawsze jest jednak sam, mimo iluś ludzi dookoła to jednak sam - ale kiedy jest obok przyjazne futerko (chociaż z ząbkami) to jednak trochę pogrzeje to samotne zbolałe serce.

Co do Stasi to prawie codziennie ktoś na dworze mnie o nią zapytuje. Specyficzna to była Panna bo na pewno nie życzyła sobie być głaskana przez obcych, a jednak była z niej złodziejka serc. Od tak.

W tym samym mniej więcej czasie odszedł też inny piesek w naszym bloku. Chyba czternastoletni, niewidomy i głuchy, z rożnymi chorobami. Jego Pan nie był w stanie podjąć decyzji o uśpieniu. Strasznie go kochał i to było widać i widać teraz. Natomiast Pani była w końcówce ciąży i z jakiś względów (mi nie znanych) była przekonana o tym, że chory pies jest zbyt dużym obciążeniem i stanowi zagrożenie dla noworodka, który miał się niebawem pojawić. Zaprowadziła pieska do uśpienia. Fakt, że pies był słaby i bywało, że pokładał się przed windą i nie miał siły do niej wejść.
Mimo pojawienia się dziecka, mimo z pewnością całkowitej zmiany sytuacji to jak widzę tego pana mam wrażenie, że on się po tej stracie nie podniósł. To widać po jego oczach, po spojrzeniu jakim patrzy na Miśka - bardzo podobne pieski, zwł. jak Michaś był młodszy.

Ja od dzieciństwa byłam zabierana na pogrzeby, jeszcze w wózku spacerówce. Zostałam z tymi sprawami w pełni oswojona jako coś co jest naturalną koleją rzeczy. Tylko zawsze miałam ostrzeżenie aby się nie przytulać, nie dotykać bo zarazki i takie tam. Zresztą byłam bezpośrednio przy śmierci babci i oglądając jak to przebiega też mnie nie ciągnęło do bliskości bo jednak co żywy człowiek to jednak czymś innym staje się jego ciało już bez życia, bez tej iskry. Dlatego też jak w modelingu czy filmach pada słowo "ciało", albo "ma ładne ciało" to po prostu mam dziwne skojarzenia, raczej trupie.
Zdziwiłam się zatem jak bardzo mi było potrzeba i jak bardzo mi pomogło dotknąć Stasi, przytulić się do niej. I nawet to, że była już sztywna na głowie, dotykanie jej, ostatnie pocałowanie i wymacanie, czy na pewno nie żyje - pomogło mi w pożegnaniu się.
Ciężko mi się ogląda zdjęcia Stasi bo zaczynam być wkurzona, że jej nie ma, że nie mogę się przytulić. Pojawiają się rożne pytania, a dlaczego jej nie ma? A może ja czegoś nie dopilnowałam? A może powinnam była zrobić sekcję aby jeśli to moja wina to o tym wiedzieć. A w ogóle to gdzie ona jest? A dlaczego jeśli św. Franciszek odprawiał msze dla zwierząt to rzekomo one nie mają duszy? A moim zdaniem to jest g(..)no prawda.

A w sumie to nic nie wiadomo, cieszę się tylko, że Stasia z nami w ogóle była. Widzę jak Misiek korzysta z tego, że ona nas tak wiele nauczyła. Zresztą nie bez przyczyny u mnie w domu mama i tato zrobili z Miśka - Misię.
No i jaka była Stasia to obrazuje fakt, że w Legnicy mam tapczanik szerokości ok. 120 cm, a my razem ucinałyśmy sobie drzemki na nim leżąc wzdłuż :)

Posted

Ona tam nie biega, ona dostojnie spogląda na szaleństwa innych...mojego Pogusia i Kićki też. I zwierząt mojego dzieciństwa- Puszka, największego znanego mi psiego cwaniaka:) i Cedra i Lejka, Cygana, Kudłacza, Czarka i Sarę. No i kocia moje dawne: Baśkę, Kubę, Gucia, Karinę...Oj było ich dużo. I żaden tak dostojny jak Stasiula. Pogo i Kićka są z nami. Co roku zapalam im świeczki pod tują, gdzie spoczywają.
Wiem, że kiedy indziej jest dzień pamięci o zwierzętach ale ja nigdy nie pamiętam kiedy, bo najbliższych odwiedza się i zapala świeczkę 1.XI. To moja Rodzina.

Posted

Wyrzuty sumienia nie dają mi spokoju... bo głupio, że nic nie napisałam. Mam dużo do szkoły zadane, a Misiek jeszcze niedomaga. Ale rzecz jasna czytam na bierząco :) Ja za bardzo cmentarna nie jestem, świeczek nie zapalam, może w pamięci mam swój mały cmenatrzyk bardziej niż fizycznie. Ale tego dnia też pamiętałam o Stasi, Mice, Kamie. Wszystkie razem. Na pewno hasają po niebieskich łąkach, Stasia się tarza w trawce, Mika pewnie kopie dookoła kamienia i szczeka, a Kama szuka kogo by tu za ręce podgryźć machając różą w skrawkach materiału :)
To prawda, że Stasia była dostojna niesamowicie. I ta anielska cierpliwość :)
Tak się przyzwyczaiłam do jej manier, że Misiek ma nie lada poprzeczkę do której nie ma wyjścia - musi doskoczyć. Chociaż z pewnością nie zagalopuje aż tak wysoko jak Stasia. Stasia była wyjątkowa i jedyna.

Jak tak się dłużej pomyśli o Stasi to się po prostu płakać chce, że jej brak, że jej już nie ma wśród nas. Ale nie chcę dziś biadolić. Zresztą późno już. Stasiu, śpij dobrze, do zobaczenia.

Posted

Ja tak samo. Dlatego nie jestem w stanie dosłownie dać tu ostatnich zdjęć Stasi. To by było jak już taki koniec, nie mam nic więcej. A tak to jeszcze dalej ją mam. Muszę jeszcze dojrzeć do tego by w pełni zaakceptować. Święto Wszystkich Zmarłych to jakoś nie moje święto, ale święta Bożego Narodzenia bez Stasi to już będzie masakra. Było z nią tak fajnie, ze trudno będzie okiełznać pustkę teraz po niej. Moi rodzice mieli obawy przed adopcją Stasi, ze obowiązek, że mnie pociągnie i coś może się stać, że to dorosły pies i może ugryźć i że mieszkamy w wynajmowanym mieszkaniu. Ale jak poznali Stasię, jak bliżej z nią po obcowali to dosłownie mama robiła jej zdjęcia i do tej pory ma je w komórce (wyświetla się jak ja dzwonię), Stasia dostała prezenty pod choinką i mama cały czas do niej nawiązuje. Zwł. w przypadku Miśka "uważaj na sukę, uważaj, to nie Stasia".
Z pewnością dla każdego opiekuna jego psiapsiulek jest wyjątkowy. Ale Staśka miała coś takiego, że i obcy ją bardzo cenili. Nawet nie mówię tu o jakimś lubieniu bo Stasia nie należała do pieszczochów i zdecydowanie nie życzyła sobie być obgłaskiwana przez obcych, ale budziła specyficzny szacunek, miała w sobie tak jak to Ludwa powiedziała, taką unikatową dostojność.
Ech... 11 miesięcy ze Stasią tak wiele w nas wszystkich zmieniło.

Posted

No i czemu znowu beczę? Tak, ja też nie mogę tego pojąć. Ona się nie tuliła, nie przychodziła do człowieka ot, tak ale BYŁA i to tak wyraźnie, choć zupełnie spokojnie, cicho. Miała coś, co trudno opisać, choć wydawała sie zupewłnie zwyczajna. Ona miała w sobie ogromną mądrość, taką naprawdę ludzką... Zbyt często o niej myślę...

Posted

tak, to prawda - miała taką ludzką mądrość
Ja dokładnie tak samo to odbieram. I jaka była wyrozumiała, te wkłucia, operacje, zakładanie kagańca czy szelek.
Nadal żal mi, że nie było mnie z nią w tych ostatnich chwilach, ale naparwdę dużym pocieszeniem jest dla mnie to, że była głaskana, była otoczona czułością, nie była sama, nie stało się to w śmierdzącym chemią gabinecie lekarskim. Ludzie nie zawsze mają w takiej sytuacji tyle szczęścia - jak pokazało życie. Zawsze chciałam dla mojej Stasi wszystkiego co najlepsze. Nie umiem za bardzo ogarnąć tego, że jej nie ma, ale (jeśli) odeszła to godnie i na tamte okoliczności była w najlepszych rękach.
Napisałam jeśli bo jednak cały czas ją ze sobą odczuwam. Też płaczę, też znowu beczę :(

Posted

Ale ponieważ moje zasoby są spore ... :) Wstawiam wcale nie ostatnie zdjęcia Stasi,ale filmik sprzed hoho, nie pamiętam. Zaobserwował Łukasz, że Stasia śpi z języczkiem na wierzchu i zakradł się aby to sfilmować. Stasia się obudziła i typowo dla niej skomentowała spojrzeniem nasze zachowanie :)
No, może jakość taka sobie, ale Stasię widać :)[video=youtube;2aipWTbXSA4]http://www.youtube.com/watch?v=2aipWTbXSA4[/video]

  • 1 month later...
Posted

ehh, za każdym razem się wzruszam, jak czytam o Stasi...taka wyjątkowa sunia...mam nadzieję, że gdzieś tam naprawdę istnieją te zielone łąki, gdzie psiaki biegają szczęśliwe...

W te mroźne dni pozdrawiam Was ciepło.

Posted

tez mam taką nadzieję, bo chciałabym ją spotkać. Bo tutaj, takiej zadomowionej, nie zdążyłam...i bardzi tego żałuję. Cholera, i znowu beczę na jej wątku. Co ten pies miał w sobie?

Posted

Tam nic już jej nie doskwiera i nie musi być silna, zebyś Ty się nie denerwowała. Tam NA PEWNO jest zdrowa. I TAM w Święta do pynia wciskają Jej pyszności:) To na pewno się nie zmieniło. Takie Damy nie jedzą nachalnie, na wyścigi. O dobro Takich Dam zabiegają inni i ze wszech miar starają się im dogodzić.
Ekiana, chociaż też tu zawsze beczę, to prawda jest taka, że to nam tutaj jest źle a nie im tam. To my cierpimy, nie ONI (ONI, bo nie tylko psy ale wszyscy Ci, którzy od nas odeszli a dla mnie psy są jak ludzie)

  • 5 months later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...