Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Kastracja wczorajsza została przełożona na poniedziałek a mnie zjada z nerwów i już bym chciała mieć to za sobą.

Bleki się znowu cofną i wczoraj miałam cały dzień pod znakiem warczenia.Gdzie się nie ruszył i gdzie nie położył warczał na wszystkich.Nawet na mnie jak siadłam nie daleko i poruszyłam nogą.
Warkną i poszedł sobie w inną strone.
Może te zmiany pogody tak wpływają,ludzie rozdraznieni i zwierzaki pewnie też odczuwają.

Prawie mi wczoraj wyrwał ręke na spacerku ...latał jak szalony naookoło i za nic nie mogła go opanować.
Czy istnieje coś takiego jak psie Adhd?
W takie dni jak wczorajszy trace nadzieje i podłamuje się wenętrznie.
Tydzień jest okej i widze postępy mimo to cały czas intensywnie pracujemy bo to dodaje siły i wiary a następnie nadchodzi tydzień gdzie zachowuje się gorzej niż dotychczas i wtedy ręce mi opadają.

Ja już nie wiem.
Pisze posty pozytywne a dzisiaj takie mega zwątpienie ale tak tez bywa nich nikt nie myśli,że bajecznie Blek się odmienił i jest aniołem.
:-(

  • Replies 144
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Czerwonaona']a mnie zjada z nerwów i już bym chciała mieć to za sobą.
(...)
Bleki się znowu cofną i wczoraj miałam cały dzień pod znakiem warczenia.Gdzie się nie ruszył i gdzie nie położył warczał na wszystkich.Nawet na mnie jak siadłam nie daleko i poruszyłam nogą.
Warkną i poszedł sobie w inną strone.

Myślę, że jest związek pomiędzy Twoim samopoczuciem, zdenerwowaniem, a zachowaniem psa. Psy znakomicie wyczuwają nasze nastroje. Pies czuje że jesteś zdenerwowana => grozi Wam jakieś niebezpieczeństwo, a może jesteś zła na niego? Bardzo możliwe że po prostu w ten sposób reaguje. Jego adhd mogło być po prostu rozładowywaniem stresu po napieciu odczuwanym w domu.
Nie martw się tak bardzo, odpręż się i weź go na dłuższy spacer, zeby mógł odreagować stres. Na pewno będzie lepiej ;)

Posted

A może jego "cofnięcie się" jest związane z cieczkami? Nie cieczkuje jakaś suczka w okolicy (to latanie na spacerze mi do tego by pasowało)?... Pies czuje frustrację, gdy nie może nawet takiej suki pójść poszukać, a przecież doskonale ją czuje. Albo coś go boli? Moje psy są bardziej rozdrażnione gdy np mają sensacje żołądkowe albo coś w tym stylu. Wtedy zwykle warczą na siebie nawzajem, szukają spokoju itd. Albo jest tak jak napisała Martens - Twoje zdenerwowanie udziela się psu ;) W każdym razie, zawsze najgorzej jest czekać na operację, potem zobaczysz, że to bardzo szybko minie. Trzymam za Was kciuki, nie zrażaj się - zwykle tak jest, że są dwa kroki naprzód, krok w tył, trzy naprzód, trzy w tył.. Ale praca daje efekty!

Posted

Nie zniechęcamy się.Dzisiaj jest nowy dzień i będzie lepiej.
Jak nie dziś to jutro.
Jeśli chodzi o suczki to pewnie jakaś w okolicy cieczkowała bo piesków Ci u nas pod dostatkiem.
Wiedziałam biorąc się za to,że łatwo nie będzie ciężko naprawić moje zaniedbania wychowawcze no i te wcześniesze.
Magicznie nic się nie stanie tylko to pamiętanie i przypominanie komend...dzieci,praca,obowiązki czasem bardzo męczy.
Silna jestem ale jak przychodzi taki moment i wydaje mi się,że ta cała praca z ostatniego miesiąca poszła na marne to jakoś mi smutno.

Marudze wam strasznie ale ja bardzo chce,żeby Bleki z nami został i co najważniejsze,żeby nie doszło do tragedii(pogryzienie)którejś z dziewczyn.
Nie potrafiła bym wybrać teraz pies czy dziecko bo on jest jak mój synuś:(
Obym nie musiała stawać przed takim wyborem NIGDY...moje życzenie na dziś to jakiś drobny postęp by odzyskać wiare:lol:
Pozdrawiamy i dziękuje za rady bardzo serdecznie i wsparcie rzecz jasna.

Posted

[quote name='Czerwonaona']
Marudze wam strasznie ale ja bardzo chce,żeby Bleki z nami został i co najważniejsze,żeby nie doszło do tragedii(pogryzienie)którejś z dziewczyn.
Nie potrafiła bym wybrać teraz pies czy dziecko bo on jest jak mój synuś:(
Obym nie musiała stawać przed takim wyborem NIGDY...moje życzenie na dziś to jakiś drobny postęp by odzyskać wiare:lol:

Czerwonaona, wcale nie marudzisz ;). Twój wątek jest, jak to napisała już wcześniej Evelin, bardzo budujący. Dodam, że dla mnie również bardzo pouczający. Oby Twoje życzenie zrealizowało się jak najprędzej.

Posted

Poczytuję,trzymam kciuki i życzę powodzenia..
Jak tu piszą eksperci z pracą z psem często bywa tak,że są 2 kroki w przód,potem znów wstecz...
Mam nadzieję,że Ci się uda. A jesli nawet nie,to bedziesz miała poczucie,że spróbowałaś wszystkiego,żeby się udało.
:thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs:

Posted

Popatrz na to z innej perspektywy. Zdecydowałaś się na ciężka pracę. Masz za zadanie odkręcić zachowania wyuczone i utrwalane LATAMI. Dlatego, jeszcze nie raz przyjdzie chwila zwątpienia, rozgoryczenia.
Sama przy pracy z naszą najmłodszą małpą miałam momenty, kiedy odechciewało mi się wszystkiego, a byłam w o niebo lepszej sytuacji niż Ty.
Praca z psem to niestety, (albo i "stety") ciągłe niespodzianki, czasami masz wrażenie, że już jesteście u celu, już tuż tuż, a tu nagle dupa. Wracacie do punktu wyjścia. Z tymże potem przychodzi taki dopalacz i jest lepiej.
Także nie ma się co zniechęcać i załamywać, bo każdy zwierz jest warty każdej sekundy mu poświęconej, i wierz mi, satysfakcja z osiągniętego celu smakuje lepiej niż najlepsze wino świata;)

Posted

Blek wczoraj złapał młodszą córke za ręke.Nie przebił się zębami przez skóre ale wrzasku było mase.
Tylko przechodziła cholera ja nie wiem co mu bije.
Chłopa w ostatniej chwili powstrzymałam bo stwierdził,że nie będzie na to patrzył jak on kiedyś dziecko zagryzie i uśpi go ...nie pozwoliła.
Musi być dobrze...musi!
Do póznej nocy siedziałam z tym wariatem na ławce ,żeby Tż ochłoną abym mogła mu wytłumaczyć moje racje bo oczywiście wykrzyczał mi ,że pies jest wazniejszy od dziecka.

Nie jest tak ale ja czuje,że moge coś zrobić.Były postępy.
W poniedziałek wet nie zdecydował się na kastracje bo podczas podania minimalnej dawki usypiacza pies zaczą puchnąć.Uczulony jest na ten środek.
Powiedział,że musi posprawdzać wszystko i zastosujemy inne środki.
Damy rade ja dalej wierze:(

Posted

Pies leżał na swoim posłaniu...Oliwia była w dużym pokoju.
Szła do małego pokoju przez przedpokój do małego a on z posłania szedł do kuchni i spotkali się w połowie drogi.Zwykła sytuacja on szedł w swoją strone ona w swoją...nie zwróciła nawet na niego uwagi nie mówiąc o tym,żeby coś mu zrobiła.Szła i tyle.On nagle chwycił ją za ręke zębami...nie warkną więc nie ostrzegał.
Przerysował jej ręke jednak nie wbił się...krwi nie było tylko ślady zębów.

Posted

Rozumiem, że masz bardzo trudna sytuację..
Podziwiam determinację i pracę którą wkładasz...
Muszę tez napisać,że zrozumiem każdą Twoja decyzję...
Pozdrawiam Evelin

Posted

Czerwonaona napisał(a):
Pies leżał na swoim posłaniu...Oliwia była w dużym pokoju.
Szła do małego pokoju przez przedpokój do małego a on z posłania szedł do kuchni i spotkali się w połowie drogi.Zwykła sytuacja on szedł w swoją strone ona w swoją...nie zwróciła nawet na niego uwagi nie mówiąc o tym,żeby coś mu zrobiła.Szła i tyle.On nagle chwycił ją za ręke zębami...nie warkną więc nie ostrzegał.
Przerysował jej ręke jednak nie wbił się...krwi nie było tylko ślady zębów.


Nie jestem psim behawiorystą. Mogę się tylko domyślać, dlaczego Bleki zaatakował Oliwię w tym przedpokoju. Jednak, jeżeli czerwonaona pozwolisz, chciałabym zapytać tutaj jakiegoś specjalistę, dlaczego psy atakują nasze dzieci? Czy można na to odpowiedzieć?

Posted

Złapanie zębami przez psa to forma ostrzeżenia lub dezaprobaty...
Dlaczego to zrobił, to wie tylko on (nasze motywacje dla psa są też pewnie nieodgadnione...)

Wbrew wszystkiemu znajduję w tym ... pozytyw!
Pies ma "miękki pysk" czyli kontroluje swoją agresję!
Gdyby CHCIAŁ, to polała by się krew...
To nie był ATAK, a typowe psie "skarcenie".
Nie tolerujemy takich zachowań, a jednak jest to rodzaj psiego zachowania socjalnego - wyrażenie dezaprobaty bez "uszkodzenia" członka stada...

Sam miałem takie "nieporozumienie"...
Wiozłem psa po narkozie i zaczął drapać w drzwi samochodu, myślałem, że chce wyjść za potrzebą.
Zatrzymałem, otworzyłem, czekam.
Nie wstaje, chciałem pomóc mu wyjść, sięgnąłem ręką i zostałem dość boleśnie "ściśnięty" zębami za rękę ... (odwal się, nigdzie nie idę)
Być może było to skojarzenie z jego przeszłości, bo ktoś go kiedyś wyrzucił i błąkał się bezdomny - może się bał, że go chcę wyrzucić jak jest slaby i bezbronny???
W każdym razie gdyby CHCIAŁ, to wylądował bym na szyciu ręki bo to ponad 30 kilogramowy, potężny Sznaucer olbrzym ... a skończyło się na siniaku ...

Dodam też, że "motywację" psa w przypadku "pogryzienia do krwi" oceniamy nie rozmiarem ran, a ich głębokością, bo to ona wskazuje, czy chciał naprawdę ugryźć, czy chwycił, a "ofiara" pod wpływem bólu pokaleczyła się o jego zęby wyszarpując np. dłoń...

Nawet pokaźne rany np. 5 centymetrowej długości płytkie, ale obficie krwawiące rany nie świadczą o chęci okaleczenia...
(nasza skóra jest delikatniejsza, nie ma sierści, skóra dziecka tym bardziej. To co miezy psami bylo by tyllko "klapsem" u nas może spowodować zadrapania i krwawienie!)
Obrażenia powstałe w takiej sytuacji zwykle są znacznie większe po jednej stronie, lub w ogóle są tylko po jednej stronie (co w widoczny sposób świadczy, że "ofiara ataku" sama niechcący pocharatała się o zęby...)
Co nie oznacza, że uważam, że wszystko jest OK, a pies jest bez winy - bo dobrze zsocjalizowany pies nie powinien tak się zachować wobec człowieka!
Tym nie mniej jest to "okoliczność łagodząca" (coś jak byśmy popchnęli kogoś ze zlości, a on się potknął i rozbił sobie nos - co nie było naszym zamiarem!)

O ataku z premedytacją i chęcią okaleczenia będą świadczyły punktowe głębokie rany (bo pewnie ręki się nie da wtedy wyszarpnąć z mocno zaciśniętych szczęk...)
Paradoksalnie wtedy krwi może być znacznie mniej, a obrażenia będą wyglądały mniej widowiskowo (np. 4 dziurki po kłach po obu stronach dłoni ...)

Tak czy inaczej trzymamy za Was kciuki!
Podziwiamy wielką pracę i bezmiar Twojej dobrej woli.
Oby jak najmniej takich sytuacji...

Posted

Czerwonaona napisał(a):
On nagle chwycił ją za ręke zębami...nie warkną więc nie ostrzegał.
To że nie warknął nie znaczy ze nie ostrzegał.
Znaków poprzedzajacych atak jest wiele... zmiana wyrazu oczu, drgniecie górnej wargi, sztywniejszy krok, napiecie miesni.. To sa bardzo wyraźne i czytelne sygnały. Wyraźne dla psów ale trudno dostrzegalne dla ludzi...

elinka napisał(a):
chciałabym zapytać tutaj jakiegoś specjalistę, dlaczego psy atakują nasze dzieci? Czy można na to odpowiedzieć?
Nie jestem specjalista ale odpowiedz jest banalnie prosta.
W 99% atakuja jezeli traktuja dziecko jak równego sobie albo słabszego członka grupy. Atakuja jezeli czuja sie zagrożone nachalnymi karesami lub/i "upominaja" jak szczeniaka jezeli przeszkadza im w aktualnym zajeciu.

M@d napisał(a):


Sam miałem takie "nieporozumienie"...
Wiozłem psa po narkozie i zaczął drapać w drzwi samochodu, myślałem, że chce wyjść za potrzebą.
[...........]
W każdym razie gdyby CHCIAŁ, to wylądował bym na szyciu ręki bo to ponad 30 kilogramowy, potężny Sznaucer olbrzym ... a skończyło się na siniaku ...
Ryzykowałeś mocno.
Niestety duża część lekarzy nie uprzedza włascicieli ze pies po narkozie jeszcze wiele godzin (dobe a nawet dłuzej) moze miec problemy z percepcja, reagowac agresywnie i nie rozpoznawac domowników(!).

Posted

M@D, psie "skarcenie" to rozsądne wyjaśnienie ( no i pozytyw dla czerwonaona :lol: ). Ale jak się mają rzeczy, gdy pies leżąc np. na swoim legowisku nagle wyskoczy do dziecka? Nawet gdy dziecko jest dalej? Albo widząc je z daleka warczy na dziecko? Wiesz, czasami miałam wrażenie, jakby mój pies "nienawidził" córkę.

ad. korzystając z gościnności czerwonaona.

Posted

puli napisał(a):

Nie jestem specjalista ale odpowiedz jest banalnie prosta.
W 99% atakuja jezeli traktuja dziecko jak równego sobie albo słabszego członka grupy. Atakuja jezeli czuja sie zagrożone nachalnymi karesami lub/i "upominaja" jak szczeniaka jezeli przeszkadza im w aktualnym zajeciu.


puli rozumiem to, ale ciągle szukam odpowiedzi, co takiemu psu chodzi po głowie? Chyba, że rzeczywiście trzeba to traktować bardzo prosto. Jako zwykłe prawa stada. Lub, że pies chce mieć spokój.

Posted

Ja to przećwiczyłam ze swoim psem na szczeniakach (brutalnie brzmi... ;) ), bo zachowywał się w stosunku do nich tak jak wasze psy do dzieci - polowanie, warczenie, spinanie się. Za każde warknięcie, czy już wlepienie wzroku (to już był sygnał - zmiana wyrazu oczu, napięcie ciała, pysk) był karcony. Wszystkie kontakty były pod moim nadzorem.
On był zawsze w kagańcu i na lince. Tak też chodził przez kilka ładnych tygodni po mieszkaniu jak przychodzili do mnie goście.
Za spokój nagrody. Z mojej strony non stop obserwacja jego zachowań, reakcji i uprzedzanie tego, co miał zamiar zrobić.
Zabrane wszystkie "prawa" i ustalanie ich od nowa. Jeśli była poprawa, dostawał ich więcej.
System kar i nagród, pies był na samym początku bardzo skołatany i walczył o to co jego. Postawiłam na swoim i wyszło mu to na dobre.

Najważniejsza jest obserwacja psa, najczęściej przed atakiem są bardzo czytelne znaki - ciała. Mój pies nigdy nie warknął ostrzegawczo przed ugryzieniem.
Pogryzienia z okresu 3 miesięcy - 2 razy mocno wbił zęby i trzymał, tylko raz złapał bez uszkodzenia skóry.

Posted

elinka napisał(a):
puli rozumiem to, ale ciągle szukam odpowiedzi, co takiemu psu chodzi po głowie? Chyba, że rzeczywiście trzeba to traktować bardzo prosto. Jako zwykłe prawa stada. Lub, że pies chce mieć spokój.
Psy w przeciwienstwie do dzieci (i niestety czesto dorosłych) są przewidywalne.
Robia wyłacznie to co im dyktuje natura i to czego zostały nauczone. Ani wiecej ani mniej.
Psy starają sie wpasowac w warunki i sytuacje stworzone przez człowieka. Człowiek rzadko zadaje sobie trud zeby zaspokoic ich potrzeby psychiczne (a czesto nie zapewnia nawet mozliwosci fizycznego rozładowania energii)
Pies jako tako wychowany, nauczony podstawowego posłuszenstwa, znajacy korzysci ze współpracy z człowiekiem, nie bedzie terroryzował domowników bo i po co?

Posted

an1a napisał(a):
Ja to przećwiczyłam ze swoim psem na szczeniakach (brutalnie brzmi... ;) ), bo zachowywał się w stosunku do nich tak jak wasze psy do dzieci - polowanie, warczenie, spinanie się. Za każde warknięcie, czy już wlepienie wzroku (to już był sygnał - zmiana wyrazu oczu, napięcie ciała, pysk) był karcony. Wszystkie kontakty były pod moim nadzorem.
On był zawsze w kagańcu i na lince. Tak też chodził przez kilka ładnych tygodni po mieszkaniu jak przychodzili do mnie goście.
Za spokój nagrody. Z mojej strony non stop obserwacja jego zachowań, reakcji i uprzedzanie tego, co miał zamiar zrobić.
Zabrane wszystkie "prawa" i ustalanie ich od nowa. Jeśli była poprawa, dostawał ich więcej.
System kar i nagród, pies był na samym początku bardzo skołatany i walczył o to co jego. Postawiłam na swoim i wyszło mu to na dobre.

Najważniejsza jest obserwacja psa, najczęściej przed atakiem są bardzo czytelne znaki - ciała. Mój pies nigdy nie warknął ostrzegawczo przed ugryzieniem.
Pogryzienia z okresu 3 miesięcy - 2 razy mocno wbił zęby i trzymał, tylko raz złapał bez uszkodzenia skóry.


an1a gdy ja za warczenie karciłam swojego psa ( zawsze słownie, ale stanowczo. Odsyłałam też psa na swoje legowisko. Później nawet sunia wyczekiwała, czy ją tam odeślę ) zauważyłam prawidłowość, że suczka przy następnym ataku stawała się jeszcze bardziej pewna i śmiała. I jakby było więcej tych zaczepek.
Ale istotne jest to co napisałaś, aby do końca stawiać na swoim. Że tylko to może przynieść efekt. Oczywiście nie zawsze, bo psy też mogą być różne. Ale jeśli się to uda właścicielowi, to tylko chwalić.

Posted

elinka napisał(a):
an1a gdy ja za warczenie karciłam swojego psa ( zawsze słownie, odsyłałam też psa na swoje legowisko. Później nawet sunia wyczekiwała, czy ją tam odeślę ) zauważyłam prawidłowość, że suczka przy następnym ataku stawała się jeszcze bardziej pewna i śmiała. I jakby było więcej tych zaczepek.
Jeżeli suka warcząc dawała do zrozumienia ze nie zyczy sobie kontaktu z dzieckiem, to odsyłajac ja na legowisko spełniałas w pewien sposób jej życzenie.

Posted

puli napisał(a):
Jeżeli suka warcząc dawała do zrozumienia ze nie zyczy sobie kontaktu z dzieckiem, to odsyłajac ja na legowisko spełniałas w pewien sposób jej życzenie.


To co powinnam zrobić w takiej sytuacji?

puli, nie mam już psa, ale pytam się bo chcę znaleźć odpowiedź, wyjaśnić sobie w czym tkwił problem? Znając siebie pewnie kiedyś będę miała jeszcze pieska. Dlatego nie chcę popełnić tych samych błędów. Chcę być świadomym właścicielem. Dlatego tak pilnie śledzę inne i ten wątek o Blekim. Myślę, że te odpowiedzi pomogą też czerwonaona?

Posted

Pies (zdrowy psychicznie) wbrew pozorom jest zwierzęciem do bólu racjonalnym i posługującym się zasadami ekonomii :cool3:
Tyle, że ma inną listę priorytetów, których często nie rozumiemy (np. dlaczego zjedzenie świeżej qpy jest atrakcją dla której zaryzykuje gniew właściciela ? :diabloti:)
Życie psa to "walka" o "zasoby" i kalkulacja strat i zysków (wg. psiej listy priorytetów)
"Zasobem" może być głaskanie, uwaga właściciela, święty spokój, miska, spacer itd.
Na to nakłada się pojęcie hierarchii, czyli komu w rozumieniu psa (tak jak mu pozwalamy - świadomie czy nie to rozumieć) wolno konkurować z nim o zasoby...
Np. pan może zabrać miskę (* - o ile jest postrzegany jest wyżej w hierarchii).
Pani może zgonić go z kanapy (*)
Jeżeli Pan ciągle jeździ w delegacje, to któregoś dnia może nie móc położyć się z Panią na łóżku, bo miesiącami było to miejsce jego psa i Pan zobaczy zęby gdyż konkuruje o zasób "zasiedziany" przez psa...
Jeżeli nieumyślnie doprowadzimy do sytuacji w której pies w swoim mniemaniu osiągnie status wyższy od np. dziecka (hipotetycznie może to się nawet zdarzyć np. przez ciągle karcenie dziecka (zostaw pieska, piesek śpi...) to pies będzie bronił swego zasobu (np. świętego spokoju).
Czasem pies SAM próbuje wywalczyć sobie miejsce wyższe poprzez zastraszenie.
I nie ma to związku z nienawiścią...
Dość typowym schematem zastraszenia jest gwałtowne rzucenie się z warkotem na "obiekt" potencjalnie konkurujący o zasób lub obrany jako cel psychologicznej wojny w celu podporządkownia ...
Mój mega-spokojny pies na spacerze w towarzystwie 3 suczek sąsiadki wystartował z warkotem do psa sąsiadów wychodzącego na nasz widok przez dziurę w płocie... (a pokojowo koegzystowały miesiącami!)
"Demonstracja siły" zrobiła wrażenie i tamten pies jak niepyszny uciekł na swoje podwórko...
Dokładnie ten sam schemat powtórzył się z obcym psem kolo naszego domu.
Demonstracja gotowości do walki o zasób, zastygnięcie w bezruchu oponenta, obwąchanie oponenta, nasikanie na krzaczek przed nosem oponenta, odejście i spokojna kontynuacja spaceru - ustalily hierarchię na przyszłość...
Przez 2 lata z nami 2 sytuacje, w innych relacjach ze znanymi psami wykazuje całkowity brak agresji, a nawet brak reakcji na agresję mniejszych psów (kurduple mogą sobie pyskować, a i tak nie muszę niczego udowadniać, bo jestem 2 razy większy ...)
Potrafi ostentacyjnie nasikać przed nosem ujadającego kurdupla i nie oglądając się odejść ...

Niestety jak odwrócić zaistniałe nieprawidlowe relacje bez narażenia na eskalację "udowadniania kto jest wyżej" nie odważę się. Mogę ci powiedzieć gdzie według mnie stuka ci w silniku, ale do naprawy musisz jechać do specjalisty ;)

Na pewno nie należy próbować odwracać takich relacji na zasadzie konfrontacji typu: idź dziecko pogłaszcz go po łbie nawet jak warczy i pokaż mu kto tu jest wyżej... :eviltong:
Bo pies jak każdy z nas, najpierw "tłumaczy", potem "ostrzega", a jak ktoś nie rozumie, to w końcu zirytowany do granic "wali w ryj" ;)

Często "domowe sposoby" na logikę (naszą) mogą doprowadzić do odwrotnych skutków...
Hipotetycznie ;): każemy dziecku zanieść psu miskę, żeby "pokazać, która ręka karmi".
A pies zobaczy swego konkurenta do zasobów, który już dzisiaj przegiął totalnie i mimo wielu ostrzeżeń dobrał się teraz jeszcze do jego miski i doprowadzony do szewskiej pasji ... "zaatakuje" :eviltong:
Wytrąci miskę, zje i odśpiewa pieśń zwycięstwa po kolejnym skutecznym zastraszeniu ;)
Efekt: dziecko w traumie, pies utwierdzony w swej wyższości, my w szoku :eviltong: = totalna porażka "pięknego planu" ;)

Dlatego też wszelkie takie działania muszą się opierać na dogłębnym zrozumieniu "psiej logiki", a do tego trzeba kogoś z dużym doświadczeniem i wyczuciem...

Posted

elinka napisał(a):
To co powinnam zrobić w takiej sytuacji?

Nie da sie odpowiedziec nie znając kontekstu, nie widzac psa ani sytuacji.
A nawet gdybym widziała na własne oczy tez nie podjełabym sie wyjasniania przez internet.

Moge powiedziec co ja zrobiłam gdy pies zaczał warczec na zblizajace sie dziecko. Pies był mój, dziecko nie. Był to trzylatek który zasuwał z rozcapierzonymi rączkami prosto na psa który leżał przy mnie, za sobą miał ściane i żadnej mozliwosci ucieczki.
Przejełam inicjatywe i przekierowałam uwage psa tak, aby nie odczuł ze udał mu sie przepedzic intruza. Dostał serie komend: siad, wstan, hop (przez moja noge), obrót (wokół własnej osi), waruj itd a pokazdej z nich został wylewnie pochwalony i nagrodzony a na koniec dostał ekstra bonus baleronowy (akurat to było pod reką). W ten sposób upiekłam trzy pieczenie przy jednym ogniu:
zapobiegłam zadymie, nie dopusciłam do tego zeby pies nauczył sie ze wobec dziecka mozna użyć siły, rozluźniłam go i wywołałam skojarzenie ze obecnosc dziecka = zabawa+pyszne kąski.
Skutki uboczne to był zachwyt małego (dał psu ostatni kawałek baleronu) i poćwiczenie z psem komend w nowej dla niego sytuacji.
Ale ja mam psy jako tako zdyscyplinowane i chetne do współpracy....

puli, nie mam już psa, ale pytam się bo chcę znaleźć odpowiedź, wyjaśnić sobie w czym tkwił problem? Znając siebie pewnie kiedyś będę miała jeszcze pieska. Dlatego nie chcę popełnić tych samych błędów. Chcę być świadomym właścicielem. Dlatego tak pilnie śledzę inne i ten wątek o Blekim. Myślę, że te odpowiedzi pomogą też czerwonaona?

W sprawach dotyczacych agresji wszelkie rady przez internet są bez sensu i mam nadzieje ze nikt nie traktuje tych rozmówek jak instrukcji postepowania...
Agresja jest zawsze skutkiem a nie przyczyna psich problemów a nie da sie leczyc sytuacji zaczynajac od konca...

Posted

elinka jak ja tu napisałam ponad rok temu o problemach swojego psa, to "wykopali" mnie do szkoleniowca ;)
Jak przeczytałam swoje dzieło w całości, zaczęłam się zastanawiać z którego psychiatryka uciekł mój pies.
Naprawdę czasem diabeł tkwi w szczegółach, jeśli chodzi o pracę z takim psem. Nie każdy warczący pies reaguje w ten sam sposób, to nie są te same sytuacje, dlatego powinno się do każdego podchodzić indywidualnie.

Posted

Dziewczyny, macie rację z tym, że każdy pies wymaga innego zrozumienia i że porad przez internet nie należy traktować jako instruktażu. Ale jak mówi przysłowie co dwie głowy to nie jedna. Sama bym wielu rzeczy nie odkryła ( agresywnego psa miałam pierwszy raz ), a wasze i innych doświadczenia oraz spostrzeżenia są dla mnie źródłem wiedzy. Nie chcę znowu błądzić po omacku. Może znacie jakąś lekturę na ten temat? :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...