elmira Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 luka1 napisał(a):na królika nie wygląda :lol: Dzień dobry :) Na królika nie, ale na hienkę tak;) Quote
luka1 Posted August 5, 2009 Author Posted August 5, 2009 A Robinka niek nie pokocha? I błąd - śliczny, mądry piesio. Quote
Ziutka Posted August 6, 2009 Posted August 6, 2009 luka1 napisał(a):A Robinka niek nie pokocha? I błąd - śliczny, mądry piesio. Napewno pokocha...pokocha :cool3: Quote
luka1 Posted August 15, 2009 Author Posted August 15, 2009 No to dawać kochających bezpsich ludzi :mad: Quote
luka1 Posted August 20, 2009 Author Posted August 20, 2009 i co, nikt nie zagląda do Robinka :mad: Quote
elmira Posted August 27, 2009 Posted August 27, 2009 Co tam piesiu słychać w ten paskudny dzień? Leje i burze. Brrrrrrrrrr Quote
luka1 Posted September 19, 2009 Author Posted September 19, 2009 taki niuedoceniony psiak - nikomu sie nie podoba? Jest śliczny - popatrzcie tylko na niego tym okiem co na yoreczka Quote
Lionees Posted October 8, 2009 Posted October 8, 2009 luka1 napisał(a):taki niuedoceniony psiak - nikomu sie nie podoba? Jest śliczny - popatrzcie tylko na niego tym okiem co na yoreczka Dla mnie piękniejszy,jakoś yoreczki do mnie nie przemawiają:roll: Quote
luka1 Posted October 13, 2009 Author Posted October 13, 2009 Robin został zagryziony :-(:-(:-(:placz::placz::placz: Quote
Lionees Posted October 15, 2009 Posted October 15, 2009 [quote name='luka1']Robin został zagryziony :-(:-(:-(:placz::placz::placz: Matko jedyna...:-o:-( Quote
malibo57 Posted October 15, 2009 Posted October 15, 2009 Luka, czy mogę sobie postrzelać? Odsuń się, proszę.:stormy-sad: Nie mogę napisać tego, co czuje i myślę - :2gunfire: Quote
Lilek Posted October 16, 2009 Posted October 16, 2009 Mam tylko cichą nadzieję, że nie chcecie strzelać do mnie ani do Jędrka. Dla nas to także jest szok i żal.Przede wszystkim dlatego, że Robina już nie ma, ale także dlatego, że po długim czasie znów zdarzyło się to, do czego za wszelką cenę usiłujemy nie dopuścić.Nie wychodzimy nawet nigdy razem z domu i pilnujemy, reagujemy na wszystkie objawy agresji, a jednak zdarzyło się.Andrzej nie jest sprawny i zanim zdążył dojść na drugi koniec, już było po wszystkim.A ja byłam w pracy.Ciągle jeszcze jest 39 psów i bardzo trudno jest ogarnąć to wszystko.Dlatego boli, kiedy czytam o strzelaniu i braku komentarzy narazie. Naprawdę robimy, co możemy, ale to nie jest proste.:-( Quote
malibo57 Posted October 17, 2009 Posted October 17, 2009 Lilek napisał(a):Mam tylko cichą nadzieję, że nie chcecie strzelać do mnie ani do Jędrka. Dla nas to także jest szok i żal.Przede wszystkim dlatego, że Robina już nie ma, ale także dlatego, że po długim czasie znów zdarzyło się to, do czego za wszelką cenę usiłujemy nie dopuścić.Nie wychodzimy nawet nigdy razem z domu i pilnujemy, reagujemy na wszystkie objawy agresji, a jednak zdarzyło się.Andrzej nie jest sprawny i zanim zdążył dojść na drugi koniec, już było po wszystkim.A ja byłam w pracy.Ciągle jeszcze jest 39 psów i bardzo trudno jest ogarnąć to wszystko.Dlatego boli, kiedy czytam o strzelaniu i braku komentarzy narazie. Naprawdę robimy, co możemy, ale to nie jest proste.:-( Witam! komentarza, nie będzie dopóki nie dowiemy się, czy Robinowi udzielono pomocy lekarskiej. Telefony działały? Sądzę, że tak, a Fundacja Nero udowodniła do tej pory, że nie odmawia w potrzebie. Quote
Lilek Posted October 17, 2009 Posted October 17, 2009 [FONT=Times New Roman]Witam,[/FONT] [FONT=Times New Roman]Mojej lepszej polowy nie ma w domu' spojrzałem do skrzynki i przeczytałem posty dotyczące Robina.[/FONT] [FONT=Times New Roman]To ja, ów Jędrek . Robin nie dostał pomocy lekarskiej, ponieważ nie było to możliwe. Po odgonieniu psow i zamknięciu ich w domu był w szoku i nie dal do siebie podejść. Uciekał. Był już zmrok, a potem zrobiło się ciemno. Szukałem go najpierw ja sam, a potem z psami zaprzyjaźnionymi z nim, ktore rownież nie potrafiły go znaleźć.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Wrócil do domu późno w nocy przemarznięty. Rano umarł.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Nie było widać obrażeń wymagających natychmiastowej interwencji, np krwotoku. Mieszkamy na wsi 100 km od Warszawy.[/FONT] [FONT=Times New Roman] [/FONT] [FONT=Times New Roman]Droga Malibo57. Nie oczekuję komentarzy. Nie oczekuję insynuacji...[/FONT] [FONT=Times New Roman] [/FONT] Quote
Lilek Posted October 17, 2009 Posted October 17, 2009 [FONT=Times New Roman]Malibo, właśnie wróciłam do domu z pracy i przyznam, że o mało szlag mnie nie trafił, kiedy przeczytałam Twój post.Wybacz, że zapytam.Ile masz zwierząt w domu? Ile mamy my, wiesz z mojego postu. Od lat całe swoje życie podporządkowaliśmy zwierzętom, pomaganiu im i ratowaniu.Pomoc Fundacji bardzo nam to ułatwiła, ale nie załatwia wszystkiego, bo jest to niemożliwe.Przez długie lata musialiśmy sobie radzić sami, wrzucane nam przez płot zwierzęta były na ogół w złym stanie,leczyliśmy je na swój koszt, karmiliśmy tak dobrze, jak tylko mogliśmy, choć nie było to to, o czym marzyliśmy dla naszych psów. Przez 8 długich lat nie pomagał nam nikt. Zanim zrobiłam prawo jazdy, chore psy woziłam do weta na rowerze.Nie insynuuj więc nam, proszę, że nie zrobiliśmy nic i że nie dbamy o nasze zwierzęta, bo nie jest to prawdą. Wyadoptowujemy psy do domów z bólem, bo jesteśmy do nich przywiązani bardzo, ale robimy to ze względu na ich dobro. Robin uciekał,, wrócił późno w nocy, przyszedł sam, miał pogryzioną łapę i udo. Po powrocie z pracy chciałam go zabrać do weta, ale nie zdążyłam już tego zrobić.Czy Twoje pytania mają na celu zasugerowanie, że pozwalamy psom umierać bez pomocy? Mam nadzieję, że nie, ponieważ tak się składa, że ja potrafię udowodnić, że zwierzęta są leczone, kiedy dzieje sie coś złego. Poza tym dobrze byłoby, gdybyś zdała sobie sprawę, że po odejściu wielu psów w stadzie następuje teraz przegrupowanie i niestety, borykamy sie z wiecznymi awanturami i agresją.Robin padł tego ofiarą. I jeszcze jedno.Wyobraź sobie faceta chodzącego o lasce, który przez dużą połać niezbyt równego terenu usiłuje jak najszybciej dojść do gryzących się psów, żeby je rozdzielić.Zapewniam cię , że tego typu rzeczy zdarzają się często i jeśli dzieje się to bliżej niż w przypadku Robina, szybko dajemy sobie z tym radę.Niestety, tym razem to było daleko, a Jędrek był sam. A swoją drogą ciekawa jestem, dlaczego tego typu pytania, jakie byłas uprzejma nam zadać obecnie, nie padły, kiedy po sterylizacji umarła moja ukochana suka Ardżuna?Czyżbyś uznała to wtedy za wypadek przy pracy?Bo jakos nie pamiętam, żeby padło z Twojej strony na ten temat choćby słowo.Przykro mi, że musze mówic o tym w taki sposób, ale nie pozwolę, żeby ktokolwiek nam insynuował, że nie obchodzi nas los psów potrzebujących pomocy. A poza tym nas samych bardzo boli to, co sie stało.[/FONT] Quote
luka1 Posted October 17, 2009 Author Posted October 17, 2009 no i skoro sprawa została wyjaśniona musimy sie zastanowić co zrobić by sytuacja sie nie powturzyła. Stado liczy 21 samców i tylko trzy aktywne samice. Po wyjęciu ze stada kilku psów pozostałe staraja się wyawlczyć najwyzszą pozycję w stadzie. Będą walczyć! Prosze, pomyślmy jak rowiązać problem. Nie zastanawiajmy sie nad tym czyja racja jest bardziej prawdziwa, a skupmy sie nad rowiązaniem problemu. Proszę - kto ma pomysł? Quote
Dorota Posted October 17, 2009 Posted October 17, 2009 Sprawa została wyjaśniona, ale i tak trzeba otwarcie powiedzieć że pies nie otrzymał pomocy. Czyż nie , Na pewno mozna było spodziewać się takiego zajścia wcześniej, Nie macie chyba 10 h lasu więc jak nie mogliście go znaleść . Daliście mu odejść w cierpieniach i samotności. Darujcie sobie te wyjasnienia , niestety nie przemawiają do mnie . Mam tylko pytanie . KTO NASTĘPNY? Quote
Dorota Posted October 17, 2009 Posted October 17, 2009 I jescze jedno jedno na mnie nie działa dajmy spokój , stało się. Ja tego nie zrozumiem , niestety. Był Robin , żył Robin , Trzeba było myśleć i przewidzieć , a może jakieś kojce? CZy zasada "naturalnej selekcji'?:shake: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.