Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Naa, dokonałaś bardzo dobrego podsumowania, zarówno charakteru i potrzeb Rufusa, a także słusznie określiłaś, co powinien zaoferować Rufusowi idealny właściciel. Dziękuję Ci, że tu jesteś i nadal masz na uwadze los Rufusa.

Ależ wstyd :oops: Ja przez to wszystko o Twojej nodze zapomniałam :oops: :shake: Przepraszam... Daj proszę znać, czy jest lepiej... ...taki wstyd... :oops:

  • Replies 1.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dotarło 50 zł od Leyli.

**********

Cioteczki, poczekajmy jeszcze na rozwój spraw w związku z tym domem Rufusa... Nie wiadomo, czy on tam zostanie... Nie wiadomo, co się wydarzy... Jeśli wszystko będzie w porządku, zdecydujecie, co dalej z Waszymi pieniążkami.

Posted

No to czekamy na wieści.
Pomyślne.
A gdyby się jednak okazało, że coś nie tak, to trzeba od razu myśleć nad bezpiecznym rozwiązaniem dla psiaka.

Posted

Naa, i inne cioteczki, czekam razem z Wami na wizytę myrkurka u Rufusa. Zdanie na temat miejsca jego adopcji mam identyczne jak Wy.Wielki pies, który latami stał na łańcuchu, teraz ma stać w kojcu i tylko być wypuszczany z niego....8-letni starszy psiak o cechach charakteru jakie opisała naa, ma raptem być stróżem, a więc hałaśliwym, straszącym swoim zachowaniem i wygladem? Chyba tylko poprzez "właściwe" traktowanie ...:shake:/ czytaj : niewłaściwe/.Eh, piesku...

Posted

Magdina napisał(a):
o rany szkoda psa żeby na starość siedział w kojcu i wpatrywał się w budę.Na kiedy planowana jest wizyta?


Pan z przytuliska powiedział mi, że pojedzie tam na pewno do końca tygodnia, a może nawet dziś... Ma dać mi znać. A ja dziś postaram się zaciągnąć męża w okolicę, gdzie mieszka ten nowy właściciel Rufusa... chociaż się rozejrzę... Przy czym po wizycie Pana z przytuliska, ja sama się tam wybiorę, w celu poznania tego nowego właściciela i przekonania się na własne oczy, w jakich warunkach żyje Rufus... Pan z przytuliska obiecał, że gdy tylko coś złego będzie się działo, zabierze stamtąd psa...

Posted

Ech... Pan z przytuliska na razie nie dzwonił... ale ja pojechałam na "zwiady" z mężem, zobaczyć co to za okolica i dom...

Choć Oława jest małym miastem, to ulica, na której mieszka nowy właściciel Rufusa była mi nieznana... Pierwszy raz byłam w tych okolicach i nie ukrywam, że to "zadoopie"... :roll: Ciężko było się tam odnaleźć... Numeracja domów przypadkowa... ale ukazał nam się w końcu ten z numerem 1, czyli przez nas poszukiwany... Przejechaliśy bardzo powoli samochodem i właściwie to nie wiem, co napisać...

Liczyłam na to, że moim oczom ukaże się ładny domek z wielkim ogrodem, a po ogrodzie będzie biegał nasz Rufus... Oczywiście moje wyidealizowane wyobrażenia zderzyły się brutalnie z rzeczywistością...

Był to dom "bliźniak" a wokół sporo innych domków, jeden przy drugim... z przodu jakiś malutki ogród, a właściwie dużo wszelkiej roślinności - na pewno nie miejsce do biegania... jakieś przejście na tyły domu, ale tam dostrzegłam tylko jakąś metalową budę/garaż - nie wiem właściwie co to było... Wydawało się, że przestrzeń z tyłu domu była dość zagracona... i to właściwie wszystko...

Wciąż czuję potworną niepewność... wciąż bardzo się boję... i czekam na ten telefon :shake:

Posted

MyrkurDagur napisał(a):
Był to dom "bliźniak" a wokół sporo innych domków, jeden przy drugim... z przodu jakiś malutki ogród, a właściwie dużo wszelkiej roślinności - na pewno nie miejsce do biegania... jakieś przejście na tyły domu, ale tam dostrzegłam tylko jakąś metalową budę/garaż - nie wiem właściwie co to było... Wydawało się, że przestrzeń z tyłu domu była dość zagracona... i to właściwie wszystko...
Wciąż czuję potworną niepewność... wciąż bardzo się boję... i czekam na ten telefon :shake:

kurcze, to teraz juz słysze bicie własnego serca:-(

Posted

marysia55 napisał(a):
kurcze, to teraz juz słysze bicie własnego serca:-(


Marysiu... :-(

A może źle trafiliśmy...? Tam nawet nie było napisane jaka to ulica :cool1: Tyle, że wcześniej mój mąż sprawdził w nawigacji samochodowej, gdzie to jest... a to raczej solidne źródło informacji... i pojechaliśmy... Przy czym tam żadne ulice w okolicy nie były opisane... - przecież to takie typowo polskie :shake: :angryy:

...i jeszcze ta świadomość, że Rufus ma być psem do pilnowania... Rufus to pies do kochania, przytulania, biegania...

Posted

NaamahsChild napisał(a):
Boję się o Ciebie Rufusku..

Ja będę dalej szukała dt z ogrodem, dobrze..?


Dobrze... szukaj, proszę :-(

Nie potrafię się pogodzić z tym, że ten Pan z przytuliska tak szybko Rufusa oddał... a byli przecież ludzie zaangażowani w jego sprawę, były (są...) pieniążki, a przede wszystkim możliwość znalezienia najlepszego, sprawdzonego domu :shake:

Posted

(...)
jakieś przejście na tyły domu, ale tam dostrzegłam tylko jakąś metalową budę/garaż - nie wiem właściwie co to było... Wydawało się, że przestrzeń z tyłu domu była dość zagracona... i to właściwie wszystko... (...)



Kiedy skonczy sie ta gehenna? Kiedy zwierzeta nie beda traktowane przedmiotowo? Metalowa buda, brak przestrzeni ... to wszystko wskazuje na "wlasciciela z pomylki", pies bedzie w budzie, na dodatek metalowej.
Oby nie potwierdzilo sie to co mysle, ze Rufus trafi jako gospodarski przedmiot na czterech lapach ...

Posted

[quote name='Freya73']Kiedy skonczy sie ta gehenna? Kiedy zwierzeta nie beda traktowane przedmiotowo? Metalowa buda, brak przestrzeni ... to wszystko wskazuje na "wlasciciela z pomylki", pies bedzie w budzie, na dodatek metalowej.
Oby nie potwierdzilo sie to co mysle, ze Rufus trafi jako gospodarski przedmiot na czterech lapach ...

Ta metalowa buda to bardziej pomieszczenie na narzędzia lub stare graty... :roll: To nie mogłoby być miejsce dla psa.

Ale i tak to wszystko nie podoba mi się...

Ja również zastanawiam się nad tym, kiedy ludzie przestaną traktować w ten sposób zwierzęta... Nigdy nie zrozumiem ich obojętności i okrucieństwa wobec żywych istot...

Posted

MyrkurDagur napisał(a):
Marysiu... :-(

A może źle trafiliśmy...?


Blagam wszystkie sily, by to byl bledny adres ... no i oby ten prawidlowy nie okazal sie jeszcze gorszym.

Czekam na informacje. Dobrej nocy.

Posted

To niby czego Rufus ma tam pilnować? Ogródka czy graciarni? I co to w ogóle za pomysł - pies do pilnowania! Każdy pies pilnuje! Niech no tylko moje kanapowce coś zwęszą lub usłyszą - pilnują jak cholera! Cały dom staje na nogi.

Kasiu, to na pewno nie był ten adres....

Posted

Po cichutku liczę na to, że to nie ten dom... Mam także nadzieję, iż dziś zadzwoni Pan z przytuliska... Martwię się tylko, że będzie tak jak z tym "kocim testem" - zapomniał, nie miał czasu, itp. Ja wiem, że ona ma dużo roboty z psiakami i ciągle jeździ ratować kolejne... ale sprawa Rufusa także jest bardzo ważna!

Rozmawiałam także z Panią z oławskiego TOZu (ona przesłała mi pierwsze, makabryczne zdjęcia Rufusa...) - powiedziała, że jeśli będzie potrzeba, to ona także sprawdzi ten dom.

I jeszcze jedno... U tego byłego właściciela Rufusa jest jeszcze sunia, o której kiedyś Wam wspominałam... także na łańcuchu, tyle że wygląda normalnie... Pan z przytuliska pokazywał mi jej zdjęcie - jest bardzo podobna do Rufusa... :-( Pytałam czy nie można jej zabrać, ale on odpowiedział mi, iż teraz Policja tam często jeździ i kontroluje, co się dzieje z tą sunią. Ale przecież ona wciąż jest u chorego człowieka, a jej świat to krótki łańcuch i stara buda !!!

Posted

Witam Rufusa i Cioteczki.

Czekam z niecierpliwoscia na wizytacje ale z tego co pisze Myrkurek, nie ma zaplanowanej daty i bedzie zalezalo to od Pana z przytuliska. Ja mam tylko nadzieje, ze nie bedzie to trwalo tygodniami bo jedynym poszkodowanym w tej calej skomplikowanej sprawie jest Rufus.
Rufus, ktory zmienial ostatnimi czasy miejsca jak wedrujacy Cygan, a na dodatek trafil nie wiadomo gdzie i nie wiadomo dlaczego, w rece nie wiadomo jakiej osoby.

Szczerze doceniam wysilek Pana z przytuliska ale czy nie dalo by rady ustalic konkretnej daty wizytacji takiej na "mur - beton"? Wierze w Twoja sile perswazji Myrkurku ;).

Pzdr

Posted

ja mam śmieszka w kolejce u Murki - gdyby się okazało ,że Rufus jest źle traktowany to odstąpię mu miejsce - choć mówię to z ogromnym bólem serca, Śmieszek ma 12 lat i marne szanse na dom - a DT u Murki może być dozywotni , a w schronisku mu sie krzywda nie dzieje .

Chyba murce było by obojetne jaki pies tam trafi .

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...