Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dzien dobry Rufusie.

*Oby trafil na taki dom, na jaki zasluguje.

Pytałam Panią o tę biegunkę i o lek, który mu dałaś...


Czy Rufus byl z tym problemem u vet'a? Czy dostal ten lek od lekarza? Co lekarz stwierdzil, ze to na tle nerwowym?

  • Replies 1.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

MyrkurDagur napisał(a):
Pytałam Panią o tę biegunkę i o lek, który mu dałaś... Pani odpowiedziała, że ona już wcześniej mu to dawała (przynajmniej tak zrozumiałam...) i że pies po takich przejściach potrzebuje czasu, by dojść do siebie... :roll: Usłyszałam to już któryś raz i teraz to wcale mnie nie uspokoiło... zaczynam się obawiać o stan Rufusa... Co gorsze, cholernie martwi mnie to, czy ci nowi właściciela zajmą się Rufusem i jego zdrowiem...

Koniecznie muszę sprawdzić ten dom, bo nigdy nie zaznam spokoju...


Rozumie, że tą Panią z przytuliska tak ?

I proszę sprawdź to jak najszybciej jeśli możesz jak ten Rufusik trafił, bo zaczynam się martwić.

Posted

Ja dałam Państwu tam Nifuroksazyd i poprosiłam, żeby jak za dwa dni nie minie poszli do weta. Dla mnie ta biegunka to nie stres, bo Rufus ją miał zanim ruszył w podróż! Wielkie placki zgnitozielonej mazi. Martwi mnie to, to może być infekcja wirusowa - u mnie w domu przez moment była poprawa - po zmianie karmy na Acanę, kupa nie była zielona tylko brązowa (dalej strumień wody).

Czekam na wiadomości z nowego domku Rufusa.

Posted

Dziewczyny, ja swojemu pierwszemu psiakowi podawałam Nifuroksazyd kiedy miał biegunkę ale to wynikało z jego nadwrażliwych jelit (diagnoza weta) tak reagował np. na pokarm "kupowany" musiałam mu gotować wtedy było ok.
Agata wybierasz się do Oławy?

Posted

Basia i Barni napisał(a):
sama sie obawiam , sprawdzcie dom,a jeżeli będzie źle to mamy prawo go zabrać ?


Dobre pytanie, mamy takie prawo?

Wiem, nie nalezy z gory zakladac, ze ponownie Rufus trafil pod dach oprawcow ale ta niewiedza jak jest naprawde, nie daje mi spokoju. Mam nature optymistki ale w tym przypadku kolowrotek czarnych mysli towarzyszy mi od wczoraj.
Czekam na wiesci.

Posted

Przede wszystkim, Dogo07 - tak, pytałam o biegunkę i lek Panią z przytuliska. Teraz natomiast rozmawiałam z Panem i on troszkę więcej mi powiedział. Podobno ten lek pomógł trochę Rufusowi i w weekend nie miał już takiej biegunki.

Drogie Cioteczki, długo rozmawiałam z Panem z przytuliska i próbowałam go o wszystko wypytać. Zdecydował się on oddać Rufusa temu człowiekowi z Oławy, ponieważ wydał mu się rozsądny i odpowiedzialny. Pan ma domek z ogrodem i Rufus miałby mu tego domu pilnować... Powiedział, iż pies będzie przebywał w kojcu, ale i będzie z niego wypuszczany, by mógł pobiegać. Pan z przytuliska spisał dane tego człowieka i wziął jego adres, telefonu niestety nie spisał... Zapowiedział także temu człowiekowi, że przyjedzie zobaczyć, jak miewa się Rufus i w jakich warunkach żyje, a jeśli coś nie będzie w porządku, zabierze stamtąd Rufusa.

Pan z przytuliska powiedział mi, iż do końca tygodnia złoży wizytę nowym właścicielom Rufusa (wtedy ma zadzwonić do mnie i zdać mi relację). Uprzedzał on tego człowieka z Oławy, że się u nich pojawi i odbierze im psa jeśli będzie mu się działa jakakolwiek krzywda...

Ja też otrzymałam ten adres, więc postaram się wysłać męża na zwiady, by na razie chociaż zobaczył co to za dom... Niemniej jednak czekać będę przede wszystkim na telefon od Pana z przytuliska i relację z jego wizyty. Prosiłam go, aby wziął numer telefonu nowych właścicieli Rufusa...

Posted

Myrkurku, po pierwsze to dziekuje bardzo za informacje.

Pies ma dom, w naszym mniemaniu dobry i cieply dom. Czy on naprawde bedzie wypuszczany z tego kojca? Jesli tak, to brzmi to jak bajka dla Rufusa, ogrod, przestrzen, rozsadny wlasciciel ... co jeszcze psiakowi do zycia potrzeba? Blagalam tylko wszystkie sily w Niebie by ten optymistyczny zwiastun nie zamienil sie w cos ... nawet nie chce o tym myslec.

Wlasnie doczytalam, ze ten Pan (wlasciciel) bedzie mial zlozona wizyte. Wszystkie kroki wiec sa powziete by przekonac sie czy Rufus znalazl odpowiednie miejsce.

Pzdr

Posted

Troszkę mnie niepokoi to, że on w kojcu i że będzie wypuszczany tylko. Ale może to dlatego, że mnie się Rufusik widział na miękkiej kanapie :).
Mam nadzieję, że wieści będą dobre :).
A tak sobie jeszcze pomyślałam, pewnie nie można było tego adres wziąść i chociaż zobaczyć jak żyje Rufusek albo z tym panem z przytuliska się wybrać. Ale pewnie za dużo bym chciała.

Posted

z tych relacji wynika ze sytuacja nie wyglada zle ale warto sprawdzic czy przypadkim znow nie trafil na lancuch- mam nadzieje ze nie i ze wszystko jest w jak najlepszym porzadku:p

Posted

MyrkurDagur napisał(a):
Rufus miałby mu tego domu pilnować... Powiedział, iż pies będzie przebywał w kojcu, ale i będzie z niego wypuszczany, by mógł pobiegać.

Freya ja też należe do osób optymistycznie nastawionych do świata, ale nie jestem zbyt szczęśliwa :shake: jak to czytam. Nie taką przyszłośc widziałam dla Rufusa, chociaż oczywiście muszę przyznać, że na pewno to lepsze niż schron. Poza tym dobiło mnie tempo w jakim to sie wszystko podziało tzn. czas między odwiezieniem do przytuliskai a zabraniem go przez tego Pana. Dla mnie to tak jakby on juz tam czekał na niego. Po prostu sie martwię :-( i jeszcze nie potrafię się cieszyć:cool1:

Posted

Marysiu tempo adopcji Rufusa rzeczywiscie bylo zastraszajace ... i daje duzo do myslenia. Ja nie kojarze Rufusa z "kanapowcem" ale tez nie wyobrazam sobie by spedzil zycie na lancuchu. Martwi mnie to wypuszczanie psa z kojca, jak czesto? Ja wyobrazam sobie by Rufus mial swoj ogrod, a w kojcu wylacznie legowisko na wypoczynek i miejsce gdzie bedzie otrzymywal posilki. Reszte dnia bedzie spedzal w domu, w ogrodzie, na spacerach. To sa moje wyobrazenia, nawet nie przypuszczenia gdyz podobnie jak Wy nie mam zielonego pojecia jak to wyglada.

Jak dowiedzialam sie, ze Rufus zostal adoptowany tak "z przypadku" to z bezradnosci i blizej nieokreslonego poczucia winy chodzilam jak zombi w domu. Ale to nie watek o mnie ... Do tej pory czuje niepokoj i zaklopotanie. Myrkurek na pewno sprawdzi warunki i bedzie informowala nas na biezaco.

Ja naprawde licze na dobre zycie dla Rufusa ... juz nie umiem wyrazic tego slowami.

Posted

[quote name='marysia55'](...)Dla mnie to tak jakby on juz tam czekał na niego. Po prostu sie martwię :-( i jeszcze nie potrafię się cieszyć (...)


Dziewczyny, ja normalnie fisiuje powoli ... chyba to nie jest kolejne gospodarstwo gdzie pies ma pilnowac i byle glosno bylo, a widac go nie musi byc. Z budy i lancucha do kojca - jaka to roznica ?!?

Widzę Marysiu, że znowu mamy podobne odczucia :roll:


Ja rowniez sie martwie.

Posted

dopóki nie sprawdzi się dopóty będziemy siedziały w niepewności :-(


Gdzieś tam Rufus jest teraz ,albo w kojcu ,albo zwiedza ogródkowe tereny.

Ja liczę na to,że jego właściciel to nie stary wiesniak w gumofilcach po kolana z gnoju ubabrane .

Posted

[quote name='Freya73']Ja naprawde licze na dobre zycie dla Rufusa ... juz nie umiem wyrazic tego slowami.

Freya, bardzo często mamy problemy z wyrażeniem słowami tego co mamy w głowie, zwłaszcza gdy w głowie mamy taki zamęt jak teraz. Chyba faktycznie nic nam innego nie pozostaje jak poczekać na relacje MyrkurDagur. Co nie zmieni faktu, że ten pies będzie dzisiaj moją nieprzespaną nocą.

Posted

Cioteczki, czytam właśnie Wasze posty i mam w odniesieniu do tej nagłej adopcji Rufusa bardzo podobne myśli o odczucia... Właściwie są one identyczne...

Nie potrafię się cieszyć z faktu, iż Rufus znalazł dom... czuję potworną niepewność i niepokój... miałam zupełnie inne wyobrażenia co do przyszłości Rufusa... w roli jego przyszłych właścicieli widziałam ludzi, którzy otoczą go miłością, czułością i opieką, którzy ofiarują mu bezpieczeństwo, spokój i wszystko to, czego nie zaznał do tej pory... tymczasem Rufus w roli psa pilnującego domu jakoś do moich wyobrażeń nie pasuje...

Na razie czekam na telefon od Pana z przytuliska, a jutro postaram się pojechać z mężem w okolice, gdzie mieszka ten człowiek i chociaż sprawdzę co to za dom... Co więcej, mówiłam temu Panu z przytuliska, że ja również będę chciała tam osobiście pojechać, zobaczyć się z Rufusem, poznać jego właścicieli, a przede wszystkim zobaczyć w jakich warunkach żyje.

Posted

Z tego co obserwowałam to Rufus do pilnowania średnio się nadaje.. On nie szczeka, raczej robi to rzadko, głównie wygląda za człowiekiem i czuje się szczęśliwy, gdy może dotrzymywać mu towarzystwa.. Cieszy się na widok smyczy, lubi wychodzić, zwiedzać, znaczyć..
Owszem, moim zdaniem miejsce Rufusa, przynajmniej przez jakiś czas nie jest w domu.. bo dla niego jest to totalna tragedia, on czuje się przytłoczony w czterech ścianach. To pies, który nasiąknął świeżym powietrzem, którego życie wyobrażałam sobie jako psa, który bez skrępowania będzie mógł szaleć po ogrodzie, będzie miał tam swoje miejsce co snu/odpoczynku.. Jednak trzeba patrzeć realnie - Rufus się starzeje, jego stawy też, jest dużym psem, gdy zrobi się zimny beton nie będzie dla niego korzystnym rozwiązaniem.. Dlatego rozglądałam się za jakąś odpowiedzialną osobą, która prócz zaoferowania Rufusowi terenów do biegania, zobowiąże się także stopniowo przyzwyczajać go do mieszkania.. żeby nie demolował lodówek, nie wskakiwał na parapety (to mu świetnie wychodzi, w końcu płynie w nim krew wyżła), nie sikał po mieszkaniu. Rufus jest strasznie oddany człowiekowi i zasługuje na wspaniały, wyjątkowy domek. Strasznie żałuję Myrkurku, że mam sesję, tak wpakowałabym się w pociąg i pojechała z Tobą ten domek zobaczyć. Chrzanić nogę i tak będę kulała w tym tempie przez najbliższe dwa tygodnie, bo nie mam jak jej oszczędzać przy psach i mieszkaniu, o które ktoś musi dbać, do tego przeprowadzka, poszukiwania pracy..
Rufusku, tyle osób trzyma za Ciebie kciuki, mam nadzieję, że trafiłeś w dobre ręce. Choć ja tak nie lubię zamkniętych kojców.. Dla mnie też podejrzany jest fakt, że ktoś zabrał go praktycznie zaraz po tym jak wrócił ode mnie z domu, nie wierzę, że kąpiel i trymowanie zmieniły go na tyle, by mogło być to bezpośrednią przyczyną.
Cieszę się, że biegunka się ustabilizowała, ja w domu podawałam mu też specjalny środek poprawiający strawność + witaminy, cieszę się, że chociaż ten problem się zmniejszył.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...