Jump to content
Dogomania
shnooreck

Atrakcyjny spacer czyli jaki?

Recommended Posts

Moja kochana dziewczyna olała dziś w lesie zapachy sarenki na rzecz mielonki tyrolskiej i szarpaka z czego jestem szczególnie dumna :) Po raz pierwszy bawiła się w lesie :) ba! po raz pierwszy bawiła sie poza domem i placem zabaw na osiedlu, jupi! Las był dotąd dla niej mega rozpraszającym miejscem, nie chciała nic tylko świeżą, wolnobiegającą dziczyznę. Faktem jest, że poszliśmy w bardziej cywilizowane miejsce - blisko wsi oraz wcześniej solidnie pozwiedzaliśmy cały teren, ale sie liczy :) Jeszcze tylko muszę ją nauczyć, żeby nie zabierała psu zabawki- jak sie za bardzo nakręci to chce sie bawić z nim, co dla niego jest niegrzeczne i niezrozumiałe, jest nauczony tylko zabawy z człowiekiem, a ona mu wtedy podnosi ciśnienie. Za to jemu ładnie poszło szukanie mielonki, poszedł ładnie po bardzo wyraźnym śladzie. Jej wystarczy tylko lekkie zaznaczenie tropu. Fajna zabawa, szczerze polecam nawet w takiej amatorskiej formie :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla tych, co czytają :) nasze aktywności węchowe. To, co trzeba zaznaczyć- psy niesamowicie szybko się uczą. Po dogłębnym zrozumieniu znaczenia słowa "szukaj" przyszedł czas na powolne przestawienie z szukania jedzenia na szukanie wskazanego zapachu. Korzystając z rad z blogu "moje życie z psem- nosework" zaopatrzyłam się w pojemnik, gałkę muszkatułową- w gałce ;P nie proszku, karmę plus kliker. Jedzenie w jednej, pojemnik z przyprawą w drugiej. Serial sie nie skończył, a psy szukały już zapachu/obecności gałki pod pojemnikami z dziurą (pojemniki wcześniej były już używane do szukania pod nimi karmy więc sama czynność była im znana). Najpierw chciały zjeść przyprawę, ale nie zdążyły ;P , chetnie wymieniły na jedzenie.

Trop ułożony na łące z pomocą makreli wędzonej był zawiły i dłuższy- dały radę. Całość zamknęła sie w godzinie z hakiem aktywności na dwie raty, psy śpią grzecznie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla tych co czytają cd. Sucz dostaje jedzenie wyłącznie za pracę lub w wersji na bieżąco uzupełnianego konga (rzadziej). Pies oczywiście to samo, tylko on jest ten grzeczny :) Była dzis spuszczona na nowym terenie -pola, łąki, niedaleko las. Pierwszy raz od kilku dni nie była na linie lub smyczy. Pierwszy rzut to mózg zrobił off i pobiegła dość daleko, wróciła za 2-3 minuty, oczywiście dostała część śniadania. Potem był rozbieg w stronę lasu, moje przywołanie, pies wraca galopem. Tak wiele razy, zanim doszliśmy wspólnie do ściany lasu była już wybiegana solidnie. Potem na smycz  i tu niestety znów silne rozproszenia, wracanie te 5 m (długość flexi) po żarcie na komendę się wyłączyło. Musiałam ją pociągnąć, żeby królewna przyszła. Las się skończył, psu mózg się znowu włączył i można było sie dogadać. Widać postęp, ma też słabsza kondycję teraz wiec nie zasuwa tak daleko, ale jeszcze długa droga przed nami. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dramat i tragedia :((( w miejscu, w którym miała zwyczaj gonić zwierza (ze 3 razy i o 3 razy za dużo) była dziś rano na krótkim spacerze na lince 10m. Jak tylko wysiedliśmy z auta w oczach psa pojawił sie napis "no access" i tak było już do końca. Pies przybiegał, dostawał suchą karmę, ona nawet powoli podchodziła na tej linie, ale jesc nie chciała. Pluła karmą, za którą dałaby sie pokroić wcześniej. Tropienie makreli było na bardzo wyraźnym, prostym śladzie- 2 próby zrobione tak jak przychodzenie- "no jak już naprawdę muszę". Za to po tym tropieniu chociaż sie załatwiła (ale nie do końca bo w domu, po przyjeżdzie zrobiła kałużę!). 

 

Ja sie pytam JAK, NO JAK? do ciężkiej deutery radzą sobie właściciele tych wszystkich mega popularnych przecież spanieli, beagli, labradorów, terierów wszelakich???? Przecież to wszystko polujące jest, nigdy poza trawnik przed blokiem nie wyszli??? W sumie przychodzi mi do głowy, że jak myśliwski pies towarzyszący (nie pracujący) to tylko do bloku....Przyjazne toto, łagodne, zwykle nie za duże. Macie Wy takie pieseły? Jak sobie radzicie chociażby jadac na weekend poza miasto? Bo ja jestem cały czas prawie poza miastem (poza pracą i studiami) i widzę problem- duży problem. Help, help, help!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Byłam taka wkurzona po akcji suczy, że pojechaliśmy na ostatnie chwile światła słonecznego do lasu- już wcześniej oswojonego. Tam sucz zachowywała sie akceptowalnie, czyli za wcześnie weszłam z nią na skażony teren. W takim razie towszystko jeszcze p o t r w a....

Share this post


Link to post
Share on other sites

A w tym miejscu, gdzie ona tak reaguje przypadkiem nie jest po prostu za dużo zapachów zwierzow? Może zmień miejsce? U mnie podobnie jest z adopciakiem w jednym miejscu w mieście (tam jest skupisko kotów na punkcie których młoda ma fiksacje) i też już za wczasu dziewczyna reaguje na to miejsce

Share this post


Link to post
Share on other sites

No własnie tam jest chyba teren skażony, za wcześnie sie tam wybrałam :( ale u mnie gdzie sie na jakieś odludzie nie ruszę to jest jakaś dziczyzna na kopytkach. Kiedys sobie nie zdawałam sprawy ile tego po świecie lata :( W miesie też sie sporo dzieje, no ale nie ma dziczyzny więc jest z suczą kontakt i można pracować. Generalnie moj zwierzyniec lubi spacery po mieście, chociaż psiury nie są super grzeczne wtedy (tyylee sie dzieje) za to nie ma złych emocji (no, zdarzy sie, że suczy jakiś pies wybitnie sie nie spodoba, pomału uczę się jej klucza w doborze przyjaciół. Bardzo lubi mniejsze łagodne samce, duże samice i przypłotowe szczekacze odpadają, ale tu jej sie nie dziwie).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sucz dziś chyba na dobre zaakceptowała fakt wiszenia na sznurku na spacerach (nie spuszczam jej na dłużej niż 10 min i max 2 razy w tygodniu). Fajnie sie dziś z samego rana psiury razem bawiły, ganiały, pomimo, ze ona na linie 10 m. Włączyła do swego repertuaru ruch kołowy, wcześniej szeeeeroki łuk lub prosto przed siebie, teraz zrozumiała, że jak ją lina zatrzymuje na długości to mozna dalej ganić na boki :) Bardzo, bardzo mnie to cieszy, że ją cieszy :) Dorzucę jeszcze, że jak ktoś sie zastanawia nad drugim psem to naprawdę warto, super sie patrzy jak psiaki harcuja (moje mają tylko siebie, kumple to tylko przez płot :(  )

Share this post


Link to post
Share on other sites

I created a monster.

 

Psy nauczyły się, że na żarełko to trzeba zapracować. Nie pracują za smaczki tylko za cały posiłek. Teraz jak im położę po prostu michę przed nos to patrzą sie mnie jak na debila "a to dziś nie będziemy sie wygoopiać? Nuda". I nie jedzą zbyt entuzjastycznie, sucz czasem wcale, pies zostawia część. No to im wymyslam różne takie...Nawet miesiąc nie minął.... to tak tylko na wypadek jakby ktoś Wam gdzieś powiedział, że z psem dorosłym nie da sie nic zrobić, bo to już taki będzie jak jest, już sie ukształtował i zakrzepł w tym kształcie do końca życia. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

no i jestesmy w czarnej d...psiura podczas biegania w lesie wyswobodziła sie z szelek .Odwraca sie wtedy tyłem i ściąga przez głowę, nie robi tego gdy jej przeszkodzę, ale akurat byłam zajęta psem, któremu zaplątała sie łapka w smycz i nie widziałam tego arcyfajnego stada, ktore wybiegło na drogę...To sobie pobiegała po lesie za zwierzyną, no ekstra po prostu. Cała zabawa od początku. Dobrze, ze jej nikt nie odstrzelił. A już załapała ładnie to bieganie w lesie tzn. biegamy z pańcią po ścieżkach i też jest fajnie. 

Pod choinka mam 3 książki p. Gałuszki (w tym jedna o przywołaniu) i pierwsze zajęcia z trenerem, na razie wstępne (warunkowanie klikera). W dalszej części współpracy raczej  poproszę o zajęcia z OE :( Bo saren jest pełno i to pod domem nawet :( Wisi na tej linie 10 m, no ale jak sobie przypomniała jak sie wydostać z szelek to.... wrrrr szlak mnie trafia! Sucz ładnie przychodzi w miejscach bez rozproszeń, nawet sama sie melduje po ser/parówkę/karmę co chwilę, ale gdy coś się dzikiego pojawia na horyzoncie to kicha :( mózg off i "róbta se co chceta, ja bieeegneeee"

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ona tę umiejętność posiadła jeszcze w czasach poprzedzających schronisko. Opanowała dobrze, niestety. Ustawia się tyłem do kierunku, z którego czuje napięcie smyczy i ściąga jak koszulę :( próbowałam jej bardziej przyciągnąć paski, ale już ją zdecydowanie uciskały. Zdarza jej się to tylko w sytuacjach dużego pobudzenia (zwierzątka) i z racji tego, że trwa chwilę, jak nie jestem czymś zajęta albo się  nie zagapię to jestem w stanie opanować/przerwać. Trochę już nawet zapomniała jak to sie robi- do dziś :( I jak tu ją wyprowadzić na 20m linie? zanim ja dojdę będzie wolna jak ptaszek...A zrobiła naprawdę duże postępy od czasu pierwszego postu.

 

ma takie (czerwone, nie różowe) 

https://allegro.pl/oferta/trixie-uprzaz-szelki-komfortowe-premium-m-l-50-80-7562074951

może są jakieś bardziej odpowiednie dla tego typu spryciuli? Ona ma bardzo szczupłą talię, może coś takiego? Musiałoby zachodzić brzuch.

https://allegro.pl/oferta/trixie-uprzaz-szelki-komfortowe-premium-m-l-50-80-7562074951

 

Ewentualnie coś innego...

Share this post


Link to post
Share on other sites

A próbowałaś szelki wkladane przez łapy, albo typu juliusy? 

Sprawdzałam przed chwilą szelki wkladane przez łapy i juliusy i u mnie pies musiałby się pozbyć przednich łap albo kręgosłupa, żeby się z nich oswobodzić, typ guard będę w stanie tak przetestować dopiero w poniedziałek 

 

Edit: tak w ogóle to podałaś dwa takie same linki :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oooo sorki, ctrl c+ ctrl v nie załapał :( Guardy były w drugim linku.

Mam szelki zakładane przez łapy, należą do drugiego psa, nie jest to może jakiś szczególnie dobry wyrób, ale poległy w starciu z silnym bodźcem (robiłam trop w lesie pasztetem, pieski były przywiazane do drzewa w tym czasie, a taaak paaachniało). Sucz składa łapy jak człowiek ściągający coś przez głowę. Ludziom ręce przechodzą, jej łapy. Jej musiałoby się zablokować na klatce piersiowej (chyba). 

Jej pozycja to ukłon

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

(nie było lokowania produktu ;P ) W każdym razie sucz ma nawet podobne proporcje, jest dużo smuklejsza od rasowego asta. W trakcie tej czynnosci przypomina parówkę która ucieka na wolność z foliowej osłonki :P Jak jej przerwę tą działalność to jest ok, mózg wraca, ale trzeba działać szybko i nie pozwolic jej sie odwrócić o 180 stopni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A, czy drugi pies jak zrobisz test na sucho, to też byłby w stanie się oswobodzić? , tak jeszcze myślę, że ten pas brzuszny jest za blisko głowy, w sensie, że szelki felerne... Jeśli jest tak, że w żadnych szelkach nie jest 100% bezpiecznie, to masz do wyboru jeszcze obroże, z niej się nie wyswobodzi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żeby nie było, że jest tylko wujowo, bo są i dobre rzeczy :) Bo adopciaki to nie tylko worek pełen problemów, o nie!

 

-pieseły uczą sie szarpać jeden szarpak coby pańcia nie czuła sie rozrywana przez dzikie konie i coraz bardziej przekonuja sie do nowej formy zabawy (gdy ciągna jeden to się równoważą, gdy kazdy po jednym- patrz dzikie konie). Sucz bawi sie butelką - dorosły pies, któremu nikt nigdy na zabawę nie pozwalał i nie pokazywał jakie to fajne. Piłeczka na razie jest najfajniejsza gdy sie turla między łapami jak żywa. Pies uczył sie bawic nosząc w paszczy piłeczki, nieraz zgubił w wysokiej trawie, ale za to teraz ma piękny aport i jak te oczka błyszczą gdy pańcia pokazuje zabawkę, no piękne to :) Butelki regularnie morduje od dłuższego czasu.

-sucz coraz ładniej ignoruje przypłotowe szczekacze- drze taki japę, a ona obok niego umie usiąść, dać łapkę, drugą łapkę itd. Kuma, że wydzieranie sie na niego jest przez pańcię niemile widziane i sie wystrzega dopóki nerwy jej nie siądą, a działąją jej coraz lepiej. Duży spokojny samiec to nowy kumpel, nie wróg.

-pies odwołuje sie od kopania dziury w ziemi -nierealne przy poprzednim (jamniku). Na spacerach on mnie pilnuje bardziej od sztaby złota (no- wielkiej kości z mnóstwem mięsa) sam za mną podąża, nie musze go niemal wcale wołać (ale wołam, niech ma coś dobrego do pyska, a co)

-obydwa od początku były uczone spokojnego schodzenia ze schodów zewnętrznych bo pamiętałam jak to było gdy jamnik ruszał na dół i siła grawitacji sprawiała, że ta parówa na krótkich nóżkach jak sie rozpędzała to momentalnie była na dole. Niewiele mógł biedny na to poradzić, a schody wysokie, strome i od strony wschodniej. Szron/lód jest rano, a pierwsze promienie słońca czynią go piekielnie śliskim. Teraz, gdy poranki bywają już zimowe w pełni doceniam moje psy. Bez problemu schodzę z dwoma. Wystarczyło dosłownie kilka korekt słownych i same czekają kiedy sie uporam z kolejnymi stopniami. Ile czasu by mi to zajęło przy rozbrykanym szczeniaku?

-zero problemów z obroną zasobów moga obżerać coś absolutnie OMOMNOM (kość np.) a kot sobie patrzy tuż obok, prawie nos w nos (nie nadużywam, kota sprzątam jak zauważę takie naruszanie granicy psiej prywatności)

-nauka nie-włażenia-na-fotele-albo-tym-bardziej-łóżko trwała 3 dni, podczas których psy były wypraszane, a na czas naszej pracy kładliśmy taborety. Wystarczyło.

Share this post


Link to post
Share on other sites

iza mój drugi pieseł jest zupełnie innej budowy- grubokościsty na krótkich nóżkach, ma szeroki grzbiet, nic by test na sucho nie dał, oprócz tego, że by się dowiedział, że może jednak można sie oswobodzić. Wolę nie próbować, on jest skubany na to trochę za inteligentny na takie eksperymenty, raz by wystarczył :( A felerne te 3-paskowe? Czy te, które teraz nosi? 

Obroża nie nadaje się do biegania :((( a szkoda...Właśnie podczas biegania w lesie musi być cos pancernego, na osiedlu jest grzeczna i nie próbuje takich numerów. Nie chciałabym jej też wieszać długachnej liny na szyi - gdy nasiąknie wodą jest ciężka, zresztą  sucz czasem lubi sie rozpędzić i jak ją zatrzymają raptownie szelki to jej przynajmniej nie urwą głowy :( Ona już ładnie sie zachowuje na 10m linie, chcę jej kupić 20m żeby mogła wiecej pohasać, ale tu ważne jest bezpieczeństwo. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oj, tak znam to uczucie radości z każdego postępu, chociaż mój adopciak jest młody, bo to na chwilę obecną roczna dziewczyna. 

Dzisiaj na spacerze obserwowałam moja ekipę i u nich szelki trzymają się częściowo na lopatkach, a ten pasek brzuszny maja ułożony w zwezajacym się miejscu na klatce piersiowej, z tego co wiedzę, to przy juliusach jest chyba ciut wieksza szansa na wyswobodzenie się w sposób, który opanował Twój psiak, chociaż i tak wydaje mi się (może mi się tylko wydaje - oby nie), że i tak takie wyswobodzenie się jest niemożliwe. Jeśli Twoje szelki leżą na lopatkach, zamiast za nimi, to może to jest przyczyną uwalniania się? 

 

W poniedziałek będę testować ten model https://www.neewa.it/en/prodotti/sport-line/pettorina-running.aspx, ciekawe jak będzie z możliwością uwolnienia się 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do szelek antyucieczkowych wystarczą DOBRZE dobrane guardy, najlepiej uszyte na wymiar, np. z ManMatu czy DogStyle. Jedna dogomaniacka ciotka, która adoptowała dzikiego psa (chowanego od szczeniaka z dala od człowieka, dopiero w wieku 4-5lat trafił do niej), ma te szelki: https://www.pitman.pl/pl/p/Szelki-FUN/472 i sobie chwali. Te, które masz to są banalnie proste do ściągnięcia ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

iza szelki są dobierane na oko i chyba faktycznie leżą za bardzo na łopatkach, trzeba je czymś zastąpić na pewno. A skąd adopciak? Z DT czy schronu?

 

Tyś(ka) dzieki za link, obejrzałam sobie :) wyglądają fajnie, szycie na wymiar obowiązkowe raczej w naszym przypadku. Te 3 paskowe również można uszyć na wymiar, chyba zdecyduje się na taki zakup dla mojej parki, cena jest zbliżona chyba ten ostatni pasek jest kluczowy w przypadku suczy. Psu już daruję skomplikowany system.

Z osiagnięć: sucz nauczyłą sie kraść skarpetki /wstydzi się/ 

Odkryliśmy super miejsce spacerowe, nie byłam z 15 lat w tym miejscu- park w Gołuchowie. Kto nie był-polecam, nawet w taką pogodę jak teraz :) . Psiolubne miejsce, przy wejściu dla zapominalskich eko woreczki, park ma ponad 150 ha więc jest gdzie chodzić. Psy obowiązkowo na smyczy. Nam to zajęło bez przystanków 2,5 godziny, bez zwiedzania zamku/muzeum/wybiegów dla żubrów. Ze zwiedzaniem może zająć cały dzień, ale ktoś wówczas musi sie poświęcic i zostać z psami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wrocilismy z dlugiego spaceru. Z racji strasznej pizgawicy znaczy eee -zimna,  sarenki schowaly sie w lesie. Ktos obserwujacy z boku nie uwierzylby ze mam w ogole jakikolwiek problem z psami. Puszczone luzem meldowały się co chwilę po smaka, chowałam się w krzaczorach i byłam znajdowana po chwili, suka sama się pilnowała (jak już mi sie kończyły smaki to wystarczyło, że sobie potruchtałam chwilę i już były przy mnie). Tak więc skłaniam się do zastosowania w przyszłości OE, sucz by mi zamarzła na tym wietrze gdyby była na sznurku, toż ona nie ma podszerstka a i sierść delikatną. Co innego pies- grube futro, krotkie nozki, lekka nadwaga- trochę pobiega i juz ziaje :) na nim nawet cały dzień w górach zimą (wersja niskopodwoziowa) nie robi wrażenia. Trzyma się mnie jak namagnesowany, ze smakami czy bez. Smiesznie sie razem bawia - nie pozwalalam suczy bawic sie w stylu TTB (NAPIERDALANKA) a i psiur nie miał ochoty na poniewieranie.  To ona z braku innych mozliwosci nauczyla sie bawic jak on czyli w stylu psa pasterkiego. Zasuwaja razem po polach goniac sie, jak jej juz znudzi sie to jego szczypanie po tylku/lydkach to mu zwiewa po prostu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla zainteresowanych - sama niedawno tego szukałam, więc moje wnioski mogą się komuś przydać.

Atrakcyjne podawanie jedzenia czyli jakie?

Stawianie po prostu michy odpada! Nuda!

Nam nie wyszło za bardzo podawanie całego jedzenia na spacerach, zwłaszcza suchej karmy. Psy były ruchliwe, biegały, bałam sie o skręt żołądka. Sucha karma jedzona szybko (szybko, bo trzeba biegać/węszyć/kopać dziurę) też była bardziej połykana niż gryziona, nie chciały jej później wcale (pewnie je podrażniała i obciążała). Małe granulki tym gorzej sie sprawdzały (zatykało je czasem jak kota przy kłaczku- wpadały nie tam gdzie trzeba).  Znacznie lepiej sprawdza sie surowizna lub coś obgotowanego (serca kurze indycze, wątroba, mięso nawet parówki czy żółty ser). Jest to dość upierdliwe bo sie czasem paprze, śmierdzi....no ale sama chciałam te psy ;P , a w spacerowej kurtce już nie chodzę "między ludzi". Tak więc na spacerach, głównie za przywołanie dostają mniejszy posiłek, za to atrakcyjny. Co więc z większym posiłkiem, który jest mniej pachnący - składa sie głównie z karmy? Dosmaczam go zwykle np. łyżeczką pasztetu, pokrojonymi parówkami, twarogiem, jajecznicą bez przypraw (1 jajko na 2 psy), wodą z obgotowania surowizny. Zwykle dostają w kilku formach. Jest bardziej skomplikowane i czasochłonne niż stawianie michy, ale mniej absorbujące i czasochłonne niż spacer, a bardzo dla psa męczące (i fajne! jak one sie cieszą gdy wyciągam akcesoria!). Zwykle też cos przy okazji robię- zmywam/robię kawę/oglądam na yt film o psach ;P itp.

1. Mam 6 małych miseczek, pozbierane nieużywane starocie. Do każdej wsypuję karmę - objętościowo łyżkę, łyżeczkę. Psy dostają komendę siad, a potem stój (trzeba najpierw nauczyć oczywiście takiego zostawania, osobna sprawa, bardzo przydatna w różnych sytuacjach). Rozstawiam po całym domu w zakamarkach i na komendę mają znaleźć jedzenie. Po kilku takich sesjach i latania po całym domu są zmęczone i szczęśliwe.

Na początku zostawały w jednym pomieszczeniu, teraz już tam, gdzie sobie zażyczę. Oprócz tego można skomplikować system komendy zwalniającej- u mnie jest to klaśnięcie i komenda szukaj. Żeby psy nie ruszały do dzieła np. podczas mojej rozmowy z kimś (na początku czekają aż choćby westchnę głosniej i uznają, że już można szukać) wprowadzamy utrudnienia - najpierw bez klaśnięcia różne słowa (kotek, choinka, roślina itp) dopiero z klaśnieciem słowo szukaj. Póżniej już przy różnych słowach dodajemy klaśnięcie. Później zmieniamy ilosć słów (żeby nie było, ze za kazdym razem czwarte słowo to szukaj). 

(wada- trzeba pamietać gdzie sie te 6 miseczek ustawiło, to czasem wcale nie takie proste a i węch mam gorszy niż one :P zaleta- nie ma sprzątania, może być nawet mokra karma, surowizna)

2. to samo i tak samo z komendami tylko zamiast miseczek gazetka reklamowa. Zawijam co nieco w każdą stronę i rozstawiam po całym domu. Im bardziej gazetka porozrywana tym wiecej pakuneczków z mniejsza ilością karmy, do momentu gdy zostaną strzępy, w które nic już nie można zawinąć. 

(wada- sprzątanie strzępów na koniec, za to nie trzeba ich nigdzie szukać i pamiętać gdzie sie zostawiło, nie trwa to specjalnie długo. Nie bardzo można zawijąc dosmaczoną karmę czyms mokrym, więc lepiej żeby to była np. świeżo otwarta, pachnąca karma. Zaleta- psy dodatkowo sie męczą odpakowywaniem, pakuneczków jest sporo=większa trudność.)

3. to samo i tak samo tylko karma zawinięta w rolki po papierze toaletowym lub jeszcze trudniej- po ręcznikach papierowych (większe i grubsze, wielkokrotnego użytku, nie zapełniamy całości tylko zawijamy koniec, wsypujemy trochę, zawijamy drugi koniec). Można włożyć do duzej miski, kartonu z dużą ilościa pustych rolek/piłek/dużych klocków i prostu wydać komendę szukaj, koniec naszej aktywności.

(wada- sprzątanie, ale tym razem krótkie, trzeba chomikować rolki, a nie można sie tak bawić zbyt często bo sporo rolek idzie na jedną zabawę, zalety: psy mocno się męczą z odpakowywaniem, przydaje sie, gdy jest paskudna pogoda lub nie mam czasu, można zawijać np. surowe serca -chyba, ze pies przy okazji zeżre papier, moje tego nie robią)

4. dla posiadaczy ogródka- mata węchowa w wersji XXL (maty normalnej jeszcze nie mam, kiedyś sobie kupię). Karma musi być przez psy lubiana, bo dosmaczona sie nie nadaje. Rozsypuje się ją na posesji, w trawie, w korze pomiędzy krzewami jak ktoś ma, mniej fajnie na betonie. Nasza własna działka jest zwykle bezpieczna jeśli chodzi o odpadki, a gdzie indziej nie będą szukać, bo nigdy poza tym obszarem nie znajdzie się nic ciekawego. Czekamy aż wszystko znajdą albo idziemy do domu i wołamy je za jakiś czas.

(wada- psy wychodząc na spacer chętnie sprawdzą, czy tym razem czegoś nie ma między krzakami, często coś znajdą bo jest to trudniejsze niż szukanie w domu i może im coś zostać z ostatniego razu. Zaleta- nie ma sprzątania, małe zaangażowanie człowieka, duża trudność dla psów).

Oprócz tego kilka razy (2-3 w tygodniu) kolacja to kość wieprzowa. Trzeba na nią zarobić :) a i lepiej nie jeść w domu bo syf :( wiec sa spuszczone, lataja sobie, na komendę do mnie wracaja i w nagrodę jest kość (system totolotka- czasem lepsza, czasem gorsza nagroda za przywołanie). Mogą też ją wytropić. Myślałam, że mój relatywnie nieduży obszar do tropienia to ułatwienie, okazało się wręcz przeciwnie- utrudnienie. Nie wiem ile dokładnie hektarów mają łąki, na których robię ślad, ale one czasem idą na pamięć. To zaczęłam je robić w balona i robić ślad jest identyczny jak poprzednio, ze ślepą odnogą w miejscu, gdzie ostatnio było pudełko z jedzeniem/kość. Ciąg dalszy to już dla nich niespodzianka. I te miny w miejscu gdzie ostatnio było jedzenie, kiedy się zorientują, że tym razem nic z tego, a ślad się urywa - jak dzieci zgubione w supermarkecie :P Sucz od samego początku olewała ślepe odnogi, teraz się łapie na przynęte. Pies zwykle wchodził na ślepe odgałęzienia, ale za to on zawsze pierwszy znajdzie jedzenie, suka omija nagrodę i idzie dalej moim śladem (muszę zawsze robić kółko więc jedzenie znajduje sie pod koniec trasy).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aktywne żarcie cd.

5. po prostu klasyka- kong. Minimum dla każdego psa po jednym, można nawet i trzy na jednego osobnika- w tym przypadku zostawiamy psa z zabawkami i idziemy do pracy. On się zmęczy dziamdzianiem i przy okazji naje aktywnie. Nie musi byc wypełniony super przysmakami, wystarczy dosmaczona karma, czyli zje śniadanie/kolację. Same zalety. Tylko kongi drogie :(

6. wersja na leniucha przy oglądaniu filmu przy okazji warunkowanie klikera - porcje jedzenia wrzucamy do miski, wydajemy komendę nie (trzeba ją uwarunkowac najpierw), później kliker i komenda zwalniająca. W dalszej wersji sam kliker, bez komendy, zróżnicowany i wydłużany czas pomiędzy wsypaniem jedzenia, a przyzwoleniem na jedzenie. 

7. sztuczki, po prostu sztuczki :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...