Jump to content
Dogomania

JEDNO SERCE NIE DA RADY ! Serce Pipi i podopieczni w potrzebie!!! (Posty inf. 1-6)


Recommended Posts

Posted

[quote name='Evelin']Pipi, u mnie łogórka będą dawać...
jak jutro zobaczysz fotkę,to się ucieszysz :)

[URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/445/deb26b2719a01abbmed.jpg[/IMG][/URL][/QUOTE]

Alez przecudne :loveu:

Posted

[quote name='Evelin']Pipi, u mnie łogórka będą dawać...
jak jutro zobaczysz fotkę,to się ucieszysz :)

[URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images8.fotosik.pl/445/deb26b2719a01abbmed.jpg[/IMG][/URL][/QUOTE]
Już miałam iść spać,ale jak bym czuła. . . . . .one sa prześliczne,tylko w noseczki całować.O matko,jakie smieszne mordunie,cuuuuudaaaaa.

Posted

[quote name='malagos']to jakos sie zluźniło u Pipi?... Daj Boze, oby na jak najdłużej...[/QUOTE]
Baaaardzo bym chciała,ale nic z tegoooo.Teraz jadę,ale jak wrócę,będzie boooomba.

Posted

[quote name='Pipi']Baaaardzo bym chciała,ale nic z tegoooo.Teraz jadę,ale jak wrócę,będzie boooomba.[/QUOTE]

zawieziesz wszystkie psy do domów stałych??????????????????????!!!!! i Mietka tyż??!;)

Posted

[quote name='Pipi']Baaaardzo bym chciała,ale nic z tegoooo.Teraz jadę,ale jak wrócę,będzie boooomba.[/QUOTE]
Ciekawe, co to za bomba...
Pewnie z jakąś następną bidulka przyjedzie...? E, raczej nie. Bo takie sytuacje, to u Pipi normalka...
No więc, co to za bomba?

pzdr.

Posted

[quote name='Asiaczek']Ciekawe, co to za bomba...
Pewnie z jakąś następną bidulka przyjedzie...? E, raczej nie. Bo takie sytuacje, to u Pipi normalka...
No więc, co to za bomba?

pzdr.[/QUOTE]
Może bombka choinkowa?
Pipi, no napisz wrewszcie, co tam....

Posted

Przepraszam,ale ja już nie wiem na jakim swiecie żyję. . . . .z niczym sie nie wyrabiam.Dopiero trochę usiadłam i postaram sie opowiedzieć Wam historię kolejnego,psiego nieszczęścia.Przypadkiem bedąc na sterylizacji,kiedy czekałam na suki,usłyszałam rozmowę w lecznicy. . . . . .Lekarz bardzo krzyczał i kategorycznie odmawiał uśpienia psa.Weszłam do tego pomieszczenia i zapytałam o co chodzi,dlaczego trzeba uśpić psa? Starsza kobieta,z mężem,powiedziała,że umarł jej brat i został pies,który jest baaaaardzo zły i oni nie wiedzą co z nim zrobić.Taki zły,że jak przyleciał helikopter po chorego brata tej pani,to musieli wezwać straz pożarną,żeby obezwładniła psa,bo nie pozwolił lekarzowi wejść do chorego.Wet. powiedział,że ci ludzie odziedziczyli spadek,razem z inwentarzem i niech zaopiekują się psem,że jego to nic nie obchodzi,a pies jest zdrowy i w żadnym wypadku go nie uśpi,koniec,kropka. . . . .i wyszedł.Umówiłam się z ludźmi,że następnego dnia rano przyjadę i zobaczymy co da się zrobić.Pani płakała,mówiła że mieszka w mieście i nie jeździła już karmić psa kilka dni,bo deszcz pada.Pies jest na wsi.
Jak mnie znacie,to nie czekałam do następnego dnia,tylko po zabiegach z dwiema sukami i kotką pojechałam tam do tego "wściekłego" psa.Byłam z koleżanką i ona też chciała pojechać odrazu.
Słuchajcie!!!!! wchodzimy na posesję,a tam wita nas sczekaniem taki oto piesek

[IMG]http://images35.fotosik.pl/183/c12a9bcce1a1a487med.jpg[/IMG]

to niby ten,co straż musiała interweniować,jak się potem okazało

[IMG]http://images44.fotosik.pl/307/6eb310738eaaf5c8med.jpg[/IMG]

szczekał i uciekał i jak zwiewał od nas,to sikał po drodze
. . . . idziemy dalej,a z chlewa wysadza główeńkę takie cosik
/ten na pierwszym planie/

[IMG]http://images42.fotosik.pl/219/3e7bb39dc63e140cmed.jpg[/IMG]

Dorota wchodzi do tego chlewa,a ja idę dalej.Po chwili Dorcia woła mnie przeraźliwym głosem. . . .wchodzę,ona trzyma na rękach maleńką,czekoladową suczkę i płacze. . . .pytam czemu płaczesz co sie stało? Ona mówi patrz!. . . . . .Jezu,u maleńkiej na główce strup zaschnięty,krwisty,a ona ma paraliż całej lewej strony.Łapinki chodziły jej tak,jakby miała Parkinsona.Piesek w łatki schował się i nie mogłyśmy go znaleźć.Dorota trzymała maleńką,a ja poszłam za głosem jeszcze jakiegoś pieska.Patrzę,a na łańcuchu,zakręcona o jakiś kołek w kolejnym chlewie stoi suczka,ta oto / do zdjęcia wyprowadziłam na zewnątrz /

[IMG]http://images42.fotosik.pl/219/b52f32209c7a1757med.jpg[/IMG]

Po jakimś czasie wyszły do nas jeszcze,kotka i dwa kociaki,dreptające w tę i z powrotem ze strachu,z nadzieją,że dostaną coś do jedzenia

kotka i jeden kocik
[IMG]http://images43.fotosik.pl/335/8d93b3caa1e5ae81med.jpg[/IMG]

drugi kocik

[IMG]http://images36.fotosik.pl/194/b7712bf026229cb8med.jpg[/IMG]

Na szczęście miałam w samochodzie 2 puszki i torbę suchego/woziłam tej białej suczce,która ze śrutem/,nakarmiłam biedaków.Małą suczynkę zabrałam do domu.Po drodze Dorota z kotką wysiadła,a ja wróciłam mokra jak szczur do domu.Miałam tuż po zabiegu dwie suki,była już godzina 21. . . .nie mogłam zostawić suk i pojechać z malutką do weta.Pomyslałam,że jak przeżyje,pojadę następnego dnia.
Nie było dane zyć tej kruszynce,bo o 1:30 umarła.Miała kilka ataków padaczki,bo miała drgawki,śliniła się,mrugała bardzo oczętami.Myślę,że dostała w głowę i miała padaczke pourazowa.Może nawet miała pęknięta czaszkę,bo bardzo płakała kiedy nawet leciutko dotykałam jej główki.
Zrobiłam jej zdjęcie już po śmierci,bo jak żyła nie mogłam,ponieważ bardzo była w ruchu.
to ona/spójrzcie na jej łzy/

[IMG]http://images36.fotosik.pl/194/d3fad86e0dc79a31med.jpg[/IMG]

[IMG]http://images46.fotosik.pl/328/308ea6bcea7f7bdemed.jpg[/IMG]

W następnym poście będzie ciąg dalszy,o tym,co było dalej,co powiedziała mi kobieta,która okazała się kłamczuchą,starą kłamczuchą.Muszę dać teraz jeść psim dzieciom.Niestety, szczeniaki były jeszcze dwa.to znaczy sa dwa i oczywiście są u mnie.
O to one,tu w drodze do do mnie

[IMG]http://images46.fotosik.pl/328/931110bb15532b4fmed.jpg[/IMG]

a tu,juz u mnie w psiarni

[IMG]http://images48.fotosik.pl/307/e4c4237091d8405emed.jpg[/IMG]

[IMG]http://images42.fotosik.pl/219/2121ccbd7e618f56med.jpg[/IMG]

[IMG]http://images42.fotosik.pl/219/3e7bb39dc63e140cmed.jpg[/IMG]

tu z mamą,nazywali ja Aza

[IMG]http://images48.fotosik.pl/307/dfd23f2a7caa509amed.jpg[/IMG]

Posted

O tej biednej suczynce,której juz nie ma słuchałam przez telefon na bieżąco..Bardzo mi było szkoda i maleńkiej i Pipi..Maleńka odeszła o 1.30 w nocy..
Nastepnego dnia odbieralam od Pipi Muszkę i Lubisię..jedyne co mogłam zrobić,to dostarczyć Jej czopki Luminalu,żeby następnym razem podać przeciwdrgawkowo...
Echhh
Wiem,że u Pipi dziś trwają roboty...bardzo pozytywne..ale moze Pipi sama się pochwali

Posted

Anetek100,dziękuję.Wiem,że nie jest łatwi z bazarkami.Teraz jest ich bardzo dużo i wybór pokaźny.Potem te wysyłki,czasochłonne.Świetnie sobie radzisz,jesteś kochana dziękuję :calus::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::calus::calus::calus::calus:

O robotach. . . . pewnie,że sie pochwalę.Ruszyła w końcu robota z kojcem.Poszło bardzo sprawnie i cieszę się jak dziecko.Dziś siedzę i przez okno patrzę,choć to tylko dopiero szkielet pospawany.Muszę teraz go pomalować,obstukać młoteczkiem spawy i jak dobrze pójdzie do soboty kupić blachę,to będzie skończony.
O kosztach i sprawach finansowych,na wątku Gucia - zapraszam.
Ato jest kojec

[IMG]http://images36.fotosik.pl/194/0310f9da333cc138med.jpg[/IMG]

[IMG]http://images48.fotosik.pl/307/b6565ae20083dd08med.jpg[/IMG]

[IMG]http://images38.fotosik.pl/331/2fafa3b443e3eac7med.jpg[/IMG]

Posted

[quote name='malagos']Ale wysoki! to dobrze! Będzie swietny dla biedaków w potrzebie![/QUOTE]
To kojec dla Gucia,który jest u jamora od lutego.Jamor wyprowadził go na ludzia,ale raczej adopcyjny to on nie jest i wraca do mnie z powrotem.
Gucio jest tutaj [url]http://www.dogomania.pl/threads/179774-Gucio-(wszytkiego-się-boję)-i-Ozzy-(bezproblemowy)-już-u-Jamora[/url] w wolnej chwili możesz go zobaczyć.Gucio nie jest agresywny i może zgodzi się zamieszkać z jakimś biedulkiem.Byłoby im weselej.

Posted

Co prawda Gucio wraca do Pipi,ale Jamor nauczył go wychodzenia z boksu,biegania po zagrodzonym terenie...Będzie miał inne zycie, bogatsze...A Pipi jakiegoś współtowarzysza/kę mu dobierze..
Jeszcze tylko trochę i kojec będzie...
Ci panowie co robia ten kojec,na szczęście myślą co robią..

Posted

Pipi, możesz napisać coś więcej na temat tej rudej suczki ze smutnym wzrokiem? Jakiej jest wielkości, postury, ile waży (tak na oko)? Widzę, że stała na łańcuchu, ale może odnajduje się w domu? Jak u niej z czystością, chodzeniem na smyczy? Myślisz, że odnalazłaby się w mieszkaniu w bloku w mieście? Widzę, że jest u Ciebie krótko, więc rozumiem, że ciężko na razie cokolwiek powiedzieć, ale może za parę dni? Zakochałam się w niej, strasznie przypomina mi Suzi, która była u mnie na DT i chociaż trafiła do cudownych ludzi to strasznie żałowałam, że nie została u mnie... Chciałabym wziąć to cudo na tymczas, ale stety albo niestety mieszkam jeszcze z rodzicami i nie mogę wziąć psiaka za dużego i całkiem dzikuska. Stąd te wszystkie szczegółowe pytania. Gdyby nie rodzice to..

Posted

Na razie to mogę o niej powiedziec tylko tyle,że jest bardzo posłuszna,wystarczy powiedzieć nie wolno,czy fe,czy chodź tu - bez problemu wykonuje wszystkie polecenia.Ja k byli pierwsze dwie noce w mieszkaniu,to w nocy kilka razy smród mnie budził,ale nie wiem czy ona też brudziła,czy tylko szczeniaki.Przeniosłam ich do kojca i pierwszego dnia narobili na deski,ale dziś już dwa razy załatwiali się na ziemi.Deseczki czyściutkie.Widziałam przez okno jak ona załatwiała się w rogu kojca na ziemi.Nazywali ja Aza i ja też ja tak nazywam.Waży tak na oko góra do 10 kg,a może i nie.Jest wielkości tak przed kolano,bez głowy oczywiście,szczuplutka.Jest bardzo zaborcza jesli chodzi o głaski.Wystarczy powiedzieć,chodź. . . . .a ona z mety staje na łapki i łepek nastawia i całuje i trzyma się łapkami az się trzęsie.Wystarczy,że powiem,no idź już,to natychmiast odejdzie.
Jest jeszcze u mnie chłopczyk,młody pieseczek,taki sam jak ona z wyglądu,tylko bardziej rudy,a ona taka jasniutka czekoladka jest i u niego oczki czarne.Ten chłopcvzyk jest b. spokojny i czysty.Azę będe obserwowac,ok?Fajnie by było gdybys mogła wziąć któregos.Tylko najpierw do kastracji zawiozę.

Posted

Roberto napisał(a):
Witam,
interesuje mnie Punia. Czy jest ona jeszcze u Pipi? Czy nadaje sie dla starszej osoby?

Witaj Roberto. Tak,Punia jest u mnie i jak najbardziej do starszej osoby się nadaje.
Czy możesz napisac coś więcej. . . . .
Może zadzwonisz do mnie,porozmawiamy. . . . .mój nr: 721544369, zapraszam

Posted

Dziekuje za odpowiedz.
Szukam suczki dla babci. Starszej, samotnej osoby. Mieszka w domu z ogrodem. Zawsze miala psy, po smierci ostatniego (mieszanka wyzla, 15lat) nie chciala wiecej zwierzat, bo bala sie, ze ja przezyja. Udalo mi sie przekonac Ja do adopcji starszego psa. Ile ma Punia? Poruszyla mnie, ale ona chyba mloda..?

Posted

Punia ma 8,a może i 10 lat.Tak dokładnie nie wiadomo.Punia jest u mnie pod Białymstokiem/50 km od Białegostoku/.Poczytałam trochę i wiem,że interesujesz się jeszcze kilkoma starymi pieskami i mieszkasz we Wrocławiu.Czy gdybyś wybrał Punię,to dałbyś radę z transportem?Czy zgadzasz się na wizytę przedadopcyjną?czy Twoja Babcia podpisze umowę adopcyjną?Co stanie się z Punią,jeśli Babcia,nie daj Boże,ale będzie musiała pobyć jakis czas w szpitalu,albo nie będzie miała siły,żeby ja się zjąć?
Tak tylko zadałam tych kilka pytań,gdybyś zdecydował sie wybrać razem z Babcią własnie Punię,chciałabym,żebyś na nie odpowiedział.
Punia,to bardzo mądra,czysta,spokojna suczka.Do szczęścia potrzebuje ciepełka i miłosci.Jest wysterylizowana,zaszczepiona,odrobaczona.Bardzo jest spokojna,taka wierna,wpatrzona w człowieka.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...