LeCoyotte Posted July 10, 2009 Posted July 10, 2009 marako napisał(a): Ale tak naprawdę Marko prawie zawsze towarzyszy Tajdze. http://img86.imageshack.us/img86/1672/mitwprogu3.jpg oni razem jak rodzeństwo wyglądają:loveu: Poszczęściło się chłopakowi z tym nowym domem:p Quote
malawaszka Posted July 10, 2009 Posted July 10, 2009 cudnie :loveu::loveu::loveu: straszna szkoda, że Marko nie może z Wami zostać, ale wierzę, że ze swoją nową rodzinką też sie tak pięknie zasymiluje :loveu: Quote
zuzlikowa Posted July 11, 2009 Posted July 11, 2009 malawaszka napisał(a):cudnie :loveu::loveu::loveu: straszna szkoda, że Marko nie może z Wami zostać, ale wierzę, że ze swoją nową rodzinką też sie tak pięknie zasymiluje :loveu: Podzielam tę opinię i nadzieję!:loveu: Marko cudny...foty z powojnikami i bez...też:lol: Quote
giselle4 Posted July 13, 2009 Author Posted July 13, 2009 ...Sliczne psiaki...oj sliczne Marko miał szczęście ze dalas jemu domek i serce i ja miałam szczęście ...ze Ciebie poznałam Bardzo sie ciesze mimo ze bedzie ciezko sie rozstac z Marko marako wiem ze będą łazy:-( ale niech m ajuz swo domek i niesz bedzie szczęśliwy. Wszystko co przezył na wygnaniu niech bedzie złym snem niech tylko pamięta Twoją rodzinke i dobro w Waszym stadzie. trzymam kciiuki;):loveu: Quote
marako Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 Gdybym wiedziała, że po nim ta "przeprowadzka" spłynie, łez byłoby niewiele, bo ja potrafię wytłumaczyć sobie pewne konieczności. Ale męczy mnie, co ON będzie przeżywał, jaki będzie rozżalony i załamany, jak zawali mu się to, co wypracowaliśmy razem. On w dalszym ciągu chodzi za mną krok w krok, jeszcze nie jest pewny na 100% swojej sytuacji, a dostanie potwierdzenie, że nie można być pewnym niczego i będzie na pewno cierpiał i tęsknił. A już nie daj Boże warknie na dzieciaka, (a w tej sytuacji, gdy pies jest rozdrażniony i tęskni, to może reagować bardziej nerwowo, jak dzieciak będzie zbyt namolniy). Jeszcze 4 dni... Quote
malawaszka Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 marako musisz być dzielna :calus: dla Marko! Jak zostało juztylko 4 dni to teraz wykorzystaj je na lekkie ochłodzenie Waszych stosunków z Marko - będzie mu łatwiej - ja wiem, że teraz by się chciało go przytulać, całować i rozpieszczać, ale wtedy rozłąka będzie dla niego trudniejsza łatwo mi się to pisze, a sam mam ból brzuch, że będę musiała oddać tymczasowicza, który jest u mnie dopiero 8 dni :oops: Quote
marako Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 Takie też miałam plany (ochłodzenia), ale raczej każdą chwilę poświęcam na oduczanie go warczenia w sytuacji, gdy ktoś go obejmuje, przytula (więzi). Obejmowanie go wywoływało (i czasem jeszcze wywołuje) warkot. A na nowym miejscu dzieci zapewne zechcą go przytulać. i może być nieciekawie. Wiele już osiągnęliśmy i staram się teraz to utrwalić wykorzystując czas, jaki mi został. Marko na początku, w pierwszym miesiącu pobytu okropnie warczał i próbował gryźć, na próby "dominacji" poprzez objęcie go czy choćby przytrzymanie przez paręnaście sekund. Trzeba było reagować ostro i trzymać go krótko, co oczywiście poskutkowało jako takim posłuszeństwem. Teraz nabrał zaufania, kontakty nasze są bliskie i jest bardzo posłuszny i kochany, ale czasem jeszcze coś mu się zapomni jak go ktoś (nawet ja) obejmie, trochę poburkuje, ale teraz skutkuje parę słów w stylu "no coś ty, Marko, daj spokój kochanie" połączonych z poczochraniem, pogłaskaniem (nie zaprzestając obejmowania) i od razu robi się miły i kochany, rozluźnia się i nawet głupio mu, że wcześniej burczał. Kontakty z Frankiem są OK, daje się głaskać, ale Franek wie, że jak Mako zawarczy, to trzeba spokojnie go zostawić i nie przeszkadzać. Niestety dalekie jest to moje działanie "oduczające warczenia" od ochłodzenia stosunków, powiedziałabym, że podnosi temperaturę do wrzenia. Quote
malawaszka Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 kurcze z tym warczeniem to nie wiedziałam, że aż tak - tamci ludzie wiedzą o tym wszystkim? oni chcieli Marko bo miał być super towarzyszem dla dzieciaków Quote
marako Posted July 14, 2009 Posted July 14, 2009 Nie jest tak źle z tym warczeniem. Wymyka mu się to już rzadko. To przytulaśny pies się zrobił. Zresztą do obcych (np. do nas) jak był jeszcze "na wolności", podchodził otwarty, bez złych zamiarów. Dopiero tu zaczął stróżować najgorliwiej ze stada i furiacko oszczekuje obcych (raz z chapnięciem ząbkami). To strachliwiec i dlatego chyba sobie musiał wyrobić taki wizerunek - psa reagującego od razu na najmniejszy przejaw zagrożenia, zdominowania. Ale to już przepracowaliśmy, no i nas pokochał, a to wyklucza robienie krzywdy. Franek go często głaska, jak to dziecko niezbyt umiejętnie. Z rzadka Marko warknie ostrzegawczo, że sobie nie życzy, czasem (częściej) próbuje zabawy w podgryzanie, a ja na zimne dmucham, żeby Franka za twarz nie złapał ząbkami, bo głupek trochę nie patrzy, za co łapie w zabawie. Grace i Tajga są np. wzorami dobroci i cierpliwości do domowników. Bo w ogóle to ząbkami Marko lubi podgryzać czasem rękę tak, jak lubią szczeniaki (oni przez cały czas się kotłują z Tajgą z zębami na wierzchu i to wspaniała zabawa jest dla niego). Wtedy też wydaje warkotliwe dźwięki. Głównie taki odcień "wrrrr" mu został, od przytulania blisko ma do zabawy w podgryzanie, więc staram się i te zapędy powstrzymać, choć nie ma w nich agresji, ale wystarczy, by przestraszyć dziecko. Ja jestem przeczulona na tym punkcie WŁAŚNIE dlatego, że oni wybrali Marko z uwagi na stosunek do dzieci. Ale oni tu byli kilka godzin, ich starszy syn bawił się z psami, widzieli też jak Marko traktuje Franka. (tyle, że Franek miał do molestowania też Tajgę i Grace i statystycznie 3 razy rzadziej podchodził do Marko niż będzie ich dziecko) Quote
malawaszka Posted July 14, 2009 Posted July 14, 2009 trzymam :kciuki: i wierzę, że będzie dobrze - a Ty na pewno przekażesz tym ludziom wszystko co najwazniejsze w opiece nad Marko :loveu: Quote
marako Posted July 17, 2009 Posted July 17, 2009 Jutro o 10:00. Dzwonili godzinę temu. A już mialam nadzieję, że im się znowu coś przesunęło. Ja już ryczę co chwilę i muszę zamykać się w łazience, bo jest u nas gość i głupio mi tak się rozklejać. Trzymajcie jutro kciuki, żeby podróż mu przeszła bez sensacji (nie wiem ile zechcą tu być zanim go spakują, więc nie mam pojęcia o której go będą wieźć, ale mają dobrych kilka godzin jazdy (bez klimy). Co doradzacie (oprócz wody) na drogę? Aviomarin? Ostatnio jadąc do lekarza nie haftował, ale wcześniej mu się zdarzyło ze dwa razy. Quote
zuzlikowa Posted July 17, 2009 Posted July 17, 2009 marako napisał(a):Jutro o 10:00. Dzwonili godzinę temu. A już mialam nadzieję, że im się znowu coś przesunęło. Ja już ryczę co chwilę i muszę zamykać się w łazience, bo jest u nas gość i głupio mi tak się rozklejać. Trzymajcie jutro kciuki, żeby podróż mu przeszła bez sensacji (nie wiem ile zechcą tu być zanim go spakują, więc nie mam pojęcia o której go będą wieźć, ale mają dobrych kilka godzin jazdy (bez klimy). Co doradzacie (oprócz wody) na drogę? Aviomarin? Ostatnio jadąc do lekarza nie haftował, ale wcześniej mu się zdarzyło ze dwa razy. Rozumiem Cię i trzymam kciuki i za Ciebie Marako i za Marko...:loveu: Nie będę mądrzyć i radzić,bo nie mam doświadczenia...doświadczone cioteczki na pewno poradzą...będę wspierała ciepłymi i życzliwymi myślami.:loveu: Quote
marako Posted July 17, 2009 Posted July 17, 2009 A on sobie leży u mnie w nogach i nie wie, że jutro zawali mu się duży kawałek świata. Tak się kochamy, że będzie mu bardzo trudno. Zwłaszcza, że od tygodnia mam wolne i jestem przez cały czas w domu, a on wszędzie za mną człapie. Quote
malawaszka Posted July 17, 2009 Posted July 17, 2009 trzymam za Was :kciuki: i prawie razem z Tobą płaczę :oops: ale będzie dobrze! Co do podróży - nie dawaj mu jutro jeść rano, jak nie bedzie miał czym to nie powinien wymiotować Quote
marako Posted July 19, 2009 Posted July 19, 2009 No i pojechał. Pusto jakoś się zrobiło, suki osowiałe, ja porykuję co jakiś czas. Na spacerach teraz żadnych szaleństw, bijatyk. Dziewczyny szukają go i wwąchują się w jego ulubione miejsca do sikania. Tak wczoraj rano jeszcze było: Jeszcze w trójkę - poranna sjesta Jak zawsze blisko Tajgi: Ostatnia przepychanka z Tajgą: Quote
marako Posted July 19, 2009 Posted July 19, 2009 Poranne słoneczko zachęca do drzemki: Jeszcze spojrzenie na kochaną panią: Jestem szczęśliwym psem, to chyba jasne: Quote
marako Posted July 19, 2009 Posted July 19, 2009 Jakieś zamieszanie, najechało ludzisków i wszyscy się mną interesują: Zabrali mnie na spacer - pokazałem im moje ulubione miejsca (szkoda, że nie zabrali na spacer moich koleżanek). No, ale wracamy do nich: Teraz idę sobie z tym fajnym panem, który dawał mi górę smakołyków: Quote
malawaszka Posted July 19, 2009 Posted July 19, 2009 Marako :calus: uratowałaś tego psa :multi::loveu::loveu::loveu: będzie dobrze i mam nadzieje, że co jakis czas coś skrobną :loveu: Quote
marako Posted July 19, 2009 Posted July 19, 2009 Dałam Adze (córce) aparat i prosiłam, żeby porobiła zdjęcia, jak wsiada do auta. Sama nie wychodziłam z domu, żeby nie było scen pożegnalnych, ale obserwowałam wszystko z okna na górze domu, niewidziana przez psa. Aga zdjęć nie zrobiła, tylko to, które jest z nowym panem (idą w stroną auta). Aż się dziwiłam i ulżyło mi, że WSZEDŁ SAM, zwabiony smakołykiem (do bagażnika, na legowisko). Później jednak zdecydowali się jednak (jak ja sugerowałam, ale oni bali się że syn nie da rady go opanować) na tylne siedzenie. Pies więc wyskoczył z bagażnika, onizrobili przepak i ZNÓW Marko SAM wszedł do auta na tylne siedzenie, koło ich chłopaka, ale bez legowiska, a tylko dali mu mój T-shirt dla zapachu. Przyznam, że choć ryczałam jak głupia cały dzień, to ulżyło mi, że ich zaakceptował i poszło to tak gładko. Naprawdę ci ludzie to najlepszy dom dla Marko, jaki mógł znaleźć. On wyczuł, że jest upragnionym psem, zaakceptowanym od razu, bez żadnych wątpliwości i warunków. Wyczuł ciepło i zdecydowanie tych ludzi i poszedł jak w dym. Będzie tęsknił, ale przecież tych 5 miesięcy to przygoda, jaka nie zdarza się każdemu psu, po której jest teraz kochanym, pełnym radości chłopakiem, wspaniale potrafiącym funkcjonować w psio-ludzkim stadzie. Tajga jako jedyna z psów (bo już to nieraz przechodziła) zrozumiała o co chodzi. Jak zabrali go na spacer, po raz pierwszy okazała emocje i straciła swoje zwykłe opanowanie. Piszczała i próbowała wyjść przez szparę między prętami ogrodzenia. Jak wrócili, była przeszczęśliwa. Teraz nie może znaleźć sobie miejsca i zajęła miejsce Marko w nieodstępowaniu mnie na krok, jakby wcieliła się w jego osobowość. Wieczorem nowi ludzie napisali, że początkowo w podróży był niespokojny, ale później zasnął nawet na kolanach pani (przesiedli się chyba z synem). W domu osowiały i przygaszony, zupełnie nie przypomina tego radosnego, pełnego życia psa ze "starego" domu - tęskni. Powiedziałam im chyba wszystko, co powinnam na temat Marko, jego mocnych i słabszych stron, pokazałam szczepienia, odrobaczania, wyniki badań, zdjęcie bioder, dałam butlę Arthroflexu, maść na zajady, witaminy, ulubione smakołyki, kocyk z zapachami suk i swój noszony cały dzień T-shirt. Wiem, że będą o niego dbali i opiekowali się na dobre i na złe. Będą w stałym kontakcie, więc czasem doniosę, co u niego słychać, ale temat wątku już pora przy okazji zmienić, o co proszę. Rozpisałam się, ale musiałam, miałam taką potrzebę (ryczę i zmoczyłam całą klawiaturę, ale widać tak już musi być, nie jestem przecież nieszczęśliwa, bo odszedł w dobre ręce, ale 5 miesięcy to kawał czasu). Dziękuję z całego serca Wam wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że jeszcze jeden piesek może godnie i szczęśliwie przeżyć swój czas. Mnie ta przygoda z Marko też wiele nauczyła i wiele mi dała - za to też dziękuję. Quote
malawaszka Posted July 19, 2009 Posted July 19, 2009 no i ja się poryczałam czytając to jak o Marko piszesz :oops: ale pocieszające jest to, że sam wsiadł do auta, że nie było scen i szarpania się do Ciebie - szybko się przyzwyczai, będzie miał dobrze :loveu: zastanawiam sie tylko czy dobrze, żeby miał zapachy Twoje i dziewczyn - czy nie lepiej jakby tego nie było - żeby szybciej zapomniał, bo tak to może próbować Was szukać jak będzie ciągle czuł zapachy? Ale nie wiem - przyznam, ze nie mam pojęcia co lepsze dla psa i jestem ciekawa co by na to powiedział jakiś fachowiec od behawioru Quote
zuzlikowa Posted July 19, 2009 Posted July 19, 2009 Marako...rozumiem Cię i... wiem,że Ty wiesz,że nowe życie Marko zawdziecza Tobie,ale przez to nie jest wcale lżej...tulę i dziękuję...:loveu: Quote
marako Posted July 19, 2009 Posted July 19, 2009 Sama nie wiem, czy z tymi "starymi" zapachami lepiej, czy gorzej. Ale wiem, że przy kupowaniu szczeniaka z hodowli dostaje się kawałek legowiska, kocyka itp. ze starego miejsca (tak my mieliśmy z Grace), więc tak mi się jakoś skojarzyło, że tak jest lepiej, jeśli przejście jest "miękkie". Rzeczywiście, ciekawa też jestem, jak poradziłby behawiorysta. Tajga dziś zupełnie mnie nie odstępuje. Na spacerze znaczyła teren co 20 metrów (nigdy jej się to nie zdarzało). TZ wymyślił, że zostawia ślady, żeby Marko trafił po tym, jak się zgubił i brzmi to prawdopodobnie. Dziś po południu 2 sms-y, że już dziś jadł całkiem dobrze (wczoraj nie), że jest smutny i osowiały, ale też i zamacha ogonem, jak się ktoś z domowników zbliża, macha też ogonem przy wychodzeniu na spacery (dziś już 2 dość długie). Nie atakuje napotkanych psów, ładnie chodzi na smyczy (to wiedziałam). Jeszcze nie widział się tym dwuletnim synkiem, dziś wieczorem pozna dzieciaka. Lepiej byłoby, gdyby go zobaczył już "na stanie" wczoraj, ale chyba będzie dobrze. Quote
malawaszka Posted July 19, 2009 Posted July 19, 2009 będzie dobrze - z każdym dniem będzie weselszy :loveu: Quote
marako Posted July 19, 2009 Posted July 19, 2009 Tajga zaczęła dziś tarzać się i włączyła do tego warczenie zpupełnie tak, jakby Marko ją podgryzał. Brakuje jej tego - trudno było ją rozruszać i nauczyć zabaw po tym 8-miesięcznym schronie, a Marko tego dokonał bardzo szybko. Quote
giselle4 Posted July 19, 2009 Author Posted July 19, 2009 marako napisał(a):Tajga zaczęła dziś tarzać się i włączyła do tego warczenie zpupełnie tak, jakby Marko ją podgryzał. Brakuje jej tego - trudno było ją rozruszać i nauczyć zabaw po tym 8-miesięcznym schronie, a Marko tego dokonał bardzo szybko. Pieknie napisalas Marako uratowałas jego dałas nowe zycie i ..on teskni za Toba a dziewczyny za nim:-( JA MOGE POWIEDZIEC TYLKO LUDZKIE DZIEKUJE:loveu::evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.