pajunia Posted March 8, 2009 Posted March 8, 2009 Dzisiaj o 11 godzinie zmarl w moich ramionach moj najukochanszy jamniorek Spike. Mimo tego, ze juz mial prawie 15 lat, byl jeszcze bardzo zwawy i nigdy nie dopuszczalam do siebie mysli, ze kiedys moze odejsc. Od wczoraj wieczor nie mogl siusiac i tylko krew kapala. Dzis rano pojechalismy do weta. Zrobiono USG i okazalo sie, ze moj malutki mial raka szyjki pecherza moczowego . Ten blokowal pecherz moczowy i wrastal w niego. Szans nie bylo zadnych, psiak bardzo cierpial. Myslalam, ze zwariuje. Spike nigdy nie mial zadnych objawow. Co prawda zauwazylam, ze ostatnio czesto i w malych iloscich siusia, ale myslalam, ze to przez prostate, ktora w tym wieku mogla sie powiekszyc. Nigdy mi przez mysl nie przyszlo, ze to taka zaawansowana postac raka. On jeszcze przed dwoma dniami z nami na dlugim spacerze byl. Juz wtedy musial miec bole, ale nic po nim nie bylo widac. Taki byl twardziel. A teraz go nie ma. :placz::placz: Co ja zrobie bez niego? Jak dalej zyc? To byl moj seniorek, kochany, zawsze pod koldre sie wsuwal i przytulony do mojego boku, spal. Kochany Spiku, juz Cie teraz nic nie boli, a ja sie doczekac nie moge, kiedy znowu Cie zobacze i bedziemy znowu razem. Quote
agusiazet Posted March 8, 2009 Posted March 8, 2009 Tak mi przykro:( Odszedł przyjaciel - współczuję! Quote
sota36 Posted March 8, 2009 Posted March 8, 2009 Kiedy odchodzi Przyjaciel, bol rozrywa nasze serce, wyjemy z bolu , bezsilnosci i cierpienia. Ale pomysl - Spike jest juz szczesliwy, radosny i czeka... czeka na kazdego z nas otoczony naszymi Przyjaciolmi. Quote
teacherka Posted March 8, 2009 Posted March 8, 2009 Nie ma słów, które mogą przynieść ukojenie. Moja Aura odeszła 3 tygodnie temu a ciągle pytam DLACZEGO? Miała 11 lat i dopadł Ją rak :-(. Od 3 tygodni śpię z telefonem w ręku, bo na tapecie mam swoją MIŁOŚĆ! Nasze psy nie cierpią ale my cierpimy za nie. Ja swoją córcię (tak Ją nazywałam) pochowałam w ogródku i codziennie patrzę na Jej grobik. Nie znam Cię PEJUNIA, ale łączę się z Tobą w bólu. Quote
Isadora7 Posted March 8, 2009 Posted March 8, 2009 Pajunia, wiem co czujesz... mam to za sobą w 2002 roku. Do dziś klucha w gardle gdy wypowiadam jego imię, lub o nim myślę. Ten rodzaj nowotworu to jeden z najwrednieszych, również u ludzi. Ma to do siebie, ze drąży długo bez objaw. Gdy symptomy (krwawienie) będą widoczne to jest to już faza terminalna. Jest paskudny i masakrycznie bolesny nowotwór. Moja mama na to zmarła. Wszystkie morfiny świata nie pomagały na ból. W tym wszystkim dobrze, że się nie męczył. Bardzo, bardzo ci współczuję myśle że już gania z moim Eduniem Ogród Psiej Szczęśliwości Przyjdzie czas gdy zobaczysz drogę, opadającą mgłę, a na jej końcu ujrzysz postać Spik'a. Uśmiechniesz się, wyciągniesz do niego dłonie i razem już pójdziecie Drogą Szczęsliwości do krainy bez bólu, złosci, zawiści i okrucieństwa. Trzymaj się... wiem że to ciężko. Do zobaczenia jamnisiu. Quote
pajunia Posted March 10, 2009 Author Posted March 10, 2009 Wczoraj pogrzebalam mojego chlopczyka. Pogrzebalam w ogrodzie, pod olbrzymia tuja. Masa ptakow ma tam swoje gniazda i wciaz spiewaja. Mam nadzieje, ze moj chlopczyk spi tam spokojnie. Napisalam o nim tutaj: Ogród Psiej Szczęśliwości i bardzo bym sie ucieszyla, gdyby czasami ktos tam zagladnal i cos Spikowi napisal. Bardzo mi brakuje mojego chlopczyka. On byl jedyny na swiecie. Bardzo ciezko bez niego.:placz: Quote
Ida_Kreska Posted March 10, 2009 Posted March 10, 2009 Teraz sobie biega za TM nie czując bólu.... [*] Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.