Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

reksio7 napisał(a):
Trudna sprawa bo nie widziałam jej od 3 dni, na pewno urodziła ale niestety nie u mnie na podwórku.
ALe na pocieszenie mam swoja parkę, którą dokarmiam już od 2 lat, a kocurka nawet od 3, bo sama go przyniosłam takiego malutkiego znalezionego na ulicy. Na szczęście inna kocica go wychowała i mam teraz rozrabiaka, który mi na gołebie poluje.;)


Kotka po porodzie może i 2 tygodnie się nie pokazywać. Spoko, przyjdzie, zoptawiaj gdzieś jedzenie. Po miesiącu jeszcze ci maluchy wyprowadzi :razz:

Ja już to przerabiałam, a teraz czasami swoich kotów kilka dni nie widze, bo jak codziennie zostawiam jedzenie, to sobie przychodza kiedy chcą, bo głodne nie są.

  • Replies 1.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dokładnie :p. Miśka raz przeciez z widoku zniknęła na popnad tydzień :cool3:.

Dziś do nas przyjeźdża nowe kocię, tycia burunia z żywiecczyzny :eviltong:.

Posted

psiama napisał(a):
Dokładnie :p. Miśka raz przeciez z widoku zniknęła na popnad tydzień :cool3:.

Dziś do nas przyjeźdża nowe kocię, tycia burunia z żywiecczyzny :eviltong:.


że co??? :razz: na stałe czy na tymczas? i gdzie są zdjecia??? :diabloti::eviltong:

Posted

ja kotów od poniedziałku nie widziałąm, wiedzą że jeśc dostaną, to mnie nie pilnują.

A dzisiaj jechałam ostro ze środkiem grzybo- i bakterio-bójczym po zaśmierdziałej podłodze i potem zamiatałam, aż się na hali kurzyło a ludzie gapili, że córka szefa zaper...a :razz:. Potem kilku wzieło miotły i też coś pozamiatało, bo wypada :diabloti: (tak przeważnie jest codziennie, dziwią się że to robię, bo po co zamiatać albo ich własne papierki po śniadaniu podnosić z ziemi).

Zostawiłam kupe jedzenia - bo jutro jestem na delegacyji w Warszawie - Ministerstwo Spraw Zagranicznych... :cool1:

Co do naszej hali i elektrowni - mamy umowę z 3-letnim okresem wypowiedzenia i raczej nas nikt nie ruszy, ale żeby tylko kryzys nas nie wykończył, bo Amerykanie i Duńczycy nam ograniczyli mocno zamówienia.

Więc tak wygląda w skrócie przyszły dobrobyt kotów. Na razie są bezpieczne, tylko żeby jakiś dom się wreszcie trafił. Zacznę ogłaszać osobno też Miśkę i Murkę, bo o Starą nikt nie dzwoni.

Posted

Po kolei ...

1. Mamy w domciu nową kicię. My nie tymczasujemy z przyczyn ... emocjonalnych :diabloti:. Przedstawiam KOKO, ma ok. 7 tygodni. Jest ze schrony żywieckiego. Po kilku dniach tymczasowania u dziewczyn zywieckich (Jola_k, _bubu_, Asia) dzis przyjechała na Śląsk na stałe :multi:.



Błekitne oczka to aparatowe dzielo. Tak naprawde niunia jest w trakcie kolorowania oczków. Jeszcze nie wiemy jakie beda, teraz sa niepowtarzalne :eviltong:

2. Niezmiennie podziwiam Cię Kaju za robote jaka robisz dla kotów u Was w kopalni. Pokazujesz im swietny przyklad, Ty corka szefa. Pewnie niejeden stereotyp tak juz zlamalas. Tak trzymac !!! :cool3:

3. Juz dawno mialam pytac jak obecnie Pawlakowe zapowiedzi i co sie świeci z ryzykiem likwidacji. 3 letni okres wypowiedzenia to spryciarstwo :diabloti:. Zatem pozytywnie, a nawet bardzo !!! :multi:

4. Warto dziewczynom allegro powystawiac, bo na dogo pojawiaja sie tylko Ci którzy znaja ten portal lub znaja kogos kto tu rzezbi.A na allegro zaglada niemal caly swiat ;).

Posted

od dzisiaj nie ma p. Adama przez 2 tygodnie, a jak on wróci to ja idę na urlop. Już mam trochę karmy nagromadzonej na ten czas to mu zostawię, żeby koty dobrze karmił.

No i tak dzisiaj daje jedzenie i się dziwię, bo w poniedziałki to zawsze przynajmniej 3 koty mnie witają, a tu cisza, słońce świeci, głodomorów nie widać.

I tak kucam i miski układam, a tu nagle jak ta czarna zmora spod szafy nie wyskoczy! Miska mnie tak wystraszyła, że normalnie podskoczyłam, a ona luzik wcina se z miski i się dziwi, co się boję...:diabloti:

Jak to p. Adam mówił, że ona "dowcipna jest..." :evil_lol:

Posted

ani mamuśki ani maluchów osobiście nie widziałam ani razu, ba, nawet Starej nie widziałam już tydzień, Murki też.

Ale przychodzą wieczorami, rano całe jedzenie wyjedzone i miski powywracane jakby tornado przeszło :diabloti:

Posted

normalnie nie wiem co się dzieje, ale ostatnio żadnego kota nie widuję. Jedzenie codziennie zjedzone, zostawiam nowe i tak w kółko.

Jak koty wiedzą, że mają co jeść, to nie czekają przy miskach.

Sąsiadów tez nie widuję, na ganku przesiaduje u nich tylko ten czarny kocur z białym krawatem. Kociaki za pewne rosną. Zostawiam ostatnio tez nawet niedojedzone kanapki z wędliną i nawet one są poobgryzane - a wiem że kopalniaki chleba nie tkną bo są rozwydrzone, więc to muszą być koty sąsiadki.

Posted

Dzisiaj zeszłam jeszcze po 14.00 zostawić co nie zjadłam, a tu ludzi nie ma, i oczywiście koty są:razz:

Była Stara i chyba Leonsio - dość chudy, ale kocur wiadomo, póki go nie ciachne to się będzie tak włóczył. No i Leonsio coś tak jakby chciał od naszej Starej :razz:, a ona przed nim uciekała... Ale wiem, że jakby co, to ona potrafi przyłozyć łapą - tak wytrąciła Miśce puszkę z pyska, jak chciała ukraść :diabloti: i uciekać...

Posted

czarna mamunia od sąsiadów wczoraj była z dwoma maluchami - mój ojciec je widział ok, 13.00. Mówi że się nie bały, a jak wołał to maluchy prawie do niego podeszły. Bawiły się na naszym trawniku przed halą, mama je pewnie przyprowadziła do jedzenia.

Maluchy sa podobno biało-bure. Cięzko jest wyciągnąć dokładny opis od 65-letniego daltonisty :diabloti: (w takie jakieś ciapki jasne były... łaciate...), ale daltonista lubi koty i tylko dzięki niemu mogłam nasze posterylizować, jeżdził ze mną z kotami do weterynarza i nawet je po drodze uspokajał :diabloti:

Po urlopie trzeba się za sąsiadkę zabrać i łapać...

Posted

Tata na medal :loveu: :loveu: :loveu: Widac po kim córcia ma zamiłowania :cool3:.

Tata zwierzolka nie chce .... ? :diabloti:

No i zawsze mnie zastanawialo jak sobie daltonisci radza ze swiatlami na pasach. Ucza sie na pamiec i tyle ... ?

Posted

chyba jeżdżą na pamięć :evil_lol:

a zwierzaka nie chcą - od lat im próbuje wcisnąć i się nie da. Mama tak przeżyła śmierć Kaji że lata po jej śmierci beczy jak sobie przypomni. Ale nigdy nie wiadomo... może przyjdzie ten dzień...

Za to moją Sarę uwielbiają, jak raz przyszłąm bez niej, to mi ojciec z rozczarowania drzwi przed nosem zatrzasł :evil_lol:

Posted

Moja mamcia tez już prawie rok nasza 16-letnią sunię opłakuje ... . Kiedy zwierz odchodzi cierpiąć, człowiek ciężko sie z tym godzi, wciąż widzi przed oczyma ból i niemoc, czasem to trwa latami. Mama przeprowadziła nasza Bilę na druga stronę, bedzie to pamiętać do końca zycia, ja ja rozumiem. I mnie wystarczy jeden gest, niuans i łzy, że już jej nie ma, a tyle ze mną przeszła (weszła ze mna na Tarnice i na Babia Górę za swoich młodych czasów :cool3:) ....

ale

trzeba walczyc o tez o te zwierza co wciąż z nami na padole, dla których jedna pomocna dłoń znaczy zycie. Namawiam mamę, zachecam, ale jeszcze czas nie ten ..... Myslę, że ludzi, którzy kochaja zwierza po prostu czasami zycie postawi przed sytuacja bez wyjścia i po prostu przygarną :p. Zal marnować takie pokłady i takie domki, ale rozumiem, szanuję i nic na siłę. Pewnie z Twoimi rodzicami podobnie ... :cool3:.

Posted

jest podobnie, ale ja jestem za kolejnym zwierzakiem jak najszybciej, bo za wiele ich czeka na nowy dom w schroniskach lub na ulicach, niestety moi rodzice nie potrafią jakoś się przemóc, mam nadzieję, że zwierzol sam do nich przyjdzie ;)

a w piątek po 14.00 były dwa chude koty, jeden to chyba był Leonsio, ciężko poznać jak sama skóra i kości. Wcale się mnie nie bały.

Dzisiaj rano za to, czekała na mnie nasza sztampowa upasiona trójca: Stara, Miśka i Murka. Miśka zaś się nagadała i nogi mi futrem polerowała :evil_lol:

To już ostatni tydzień przed urlopem, w piątek p. Adam przejmie pałeczkę na 2 tygodnie...

Posted

wczoraj po 14.00 jak skończyła się zmiana i było cicho, poszłam dołożyć jeszcze serek wiejski kotom, no i spinkalał przede mną mały pręgowany kociak, na oko 5-cio tygodniowy. Niestety nie udało mi się go złapać, nie wiem gdzie się schował. Był sam. Spłoszyłam go jak szedł do jedzenia.

Posted

Maleństwo ..... a juz takie odwazne, jak Koko niedawno ..... taki pajączek, a teraz w oczach (dosłownie) rosnie. Już niemal podwoiła wagę :crazyeye::loveu:.

Urlopujemy w podobnym czasie, my od soboty przez tydzien, Ty przez dwa :cool3:. No to koty, Pani nie bedzie, macie się pilnować !!!

A rodzicom pokazywałaś sliczna sunię, której wątek załozyłaś niedawno ? Jej z oczu patrzy taka cielęca ufność i miłość do Dużego. Myślę, że jej przydałby się pan przez duże P :cool3:

Posted

rodzice oglądają i tyle :shake:, a tu trzeba domu na już

zaczęlam kupować drobniejszą karmę dla kotów, ze względu na maluchy które przychodzą dojadać. Niestety nie są to małe naszych kotek (nie przypuyszczałam, że będzie to kiedykolwiek zła wiadomość :roll:), i dlatego nie mogę ich złapać ani oswoić, bo matki ich mi nie przyprowadzają tak łatwowiernie jak moje kajkoty. One pojawiają się zniką i potem w to znikąd znikają. Jedynie klatka-łapka da radę.

Więc na razie moge jedynie karmić.

Aha, Stara trzyma się dzielnie, od jakiegoś czasu mniej tez pije, chyba to dobrze. A Miśka mi dzisiaj tak nogi wypolerowała i się naśpiewała że normalnie jej nie poznaję :loveu:

Posted

Stara Kasiunia dzielna jest :p

A Miska sie może reklamuje ? :cool3: No bo ciach-ciach juz miała. W sumie ...... czytałam o przypadkach konieczności powtórnej sterylki, bo jajniki były kiepsko podwiązane i kicia się rozświergotała na nowo :evil_lol:. Myslałam, że sterylka to całkowite cięcie, a może jajniki zostają ... ? :roll: Ale tu na pewno (tfu tfu tfu ...) nie w tym rzecz.

Maluszki to tylko na klatke łapkę, bo to zdziczałe. Tylko czy ona działa tez na takie chucherka półkilowe ? :roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...