Dorothy Posted January 25, 2009 Posted January 25, 2009 zaglada. Ale szczerze mowiac nie umiem wykrztusic slowa nie wiem co napisac:-( mysle o przyszlosci tego psa, o tym jego cierpieniu pomaputacyjnym, rehabilitacji,inwalidztwie,na ktore nikt nigdy nie jest gotowy, o tym ze nie ma go kto przez to poprowadzic, i pewnie mnie zlinczujecie, ale nie wiem, czy chce, zeby przez to przechodzil....:-( sam, gdzies w schronie, nie ma szans. Jest spory, noszenie go i wozeczkowanie wymmagac bedzie sily i poswiecenia. Kto to bedzie robil? Zwlekanie z decyzja to przedluzanie bolu, okropnego bolu... wiec co pisac? :shake::-( Quote
sleepingbyday Posted January 25, 2009 Posted January 25, 2009 tylko wielka akcja szukania dt może pomóc - zmiana tytułu, oftopikowanie po wątkach i do znajomych... Quote
anetek100 Posted January 25, 2009 Author Posted January 25, 2009 moze taki tytul:"Amputacja obu łap.Pilnie Dt,inaczej uspienie.Na JUŻ!!W-wa" Quote
zachary Posted January 25, 2009 Posted January 25, 2009 Jedna łapka na pierwszy rzut oka wydawała się tylko mocno poraniona, do pozszywania, a tu ...konieczna amputacja...:-(.Druga, to rzeczywiście była tragedia...Piesku, co cię spotkało??? Quote
Bella1 Posted January 25, 2009 Posted January 25, 2009 Nie wiem zupełnie co w tej sytuacji było by lepsze oczywiściie dla tak biednego piesia Quote
sleepingbyday Posted January 25, 2009 Posted January 25, 2009 jak pies ma szanse na dobre bezterminowe dt, to przeciez on jest zdrowy. wózek zastapin mu nogi. może zyć. ale jak nie będzie dt, to.. nie chcę napisac, co myslę... Quote
Karilka Posted January 25, 2009 Posted January 25, 2009 Dziewczyny, nie wiem czy to wszystko ma sens... Będe okrutna ale obiektywna: Po pierwsze psiak cierpi niesłychanie. Nie wiem jakby to było, gdybym miała zmiażdżone obie nogi, ale na pewno to jest ból, na który przestaje sie reagować. Tępy, nieunikniony. Najgorszy. Po drugie piesek, |pomimo, że mnie urzekł i gdybym osobiście miała chociaż kącik i więcej pieniążków - już w tym momencie jechałby do mnie | nie jest jakimś rasowcem, czy chociaż pseudo-rasowcem.... Nie urzeknie każdego. Nie zmobilizuje ludzi do ratunku, tak jakby zmobilizował będac np. yorkiem ( chociaż z tego co wiem, nawet choremu yorkowi jest bardzo trudno znaleźć kogoś, kto się nim zaopiekuje). Po trzecie: schroniska są przepełnione, jest mnóstwo potrzeb w naszym kraju. Nie tylko zwierzęcych. Mimo tego, że kocham psy, niestety musze stwierdzić fakt: często bywa tak, że dzieci nie mogą być leczone - właśnie ze względu na pieniądze. Kochane! To przecież tylko (i aż) piesek. Gdyby była osoba, która czuje się odpowiedzialna za psa, która go by przez to wszystko przeprowadziła, była przy nim; w tym cierpieniu i rehabilitacji... - nie byłoby co sie zastanawiać... Jednak tak nie jest. Psiuniek jest bezdomny. Już to samo, jest ogromnym cierpieniem... Po co mu kolejne? :shake: Dziewczyny, czy jest sens, skazywać psiaka na kolejne cierpienie? Tułaczkę od osoby, do osoby? Tułaczkę po lecznicach? Przepraszam, nie jestem Bogiem... jednak, proszę: oszczędźmy Mu tego...:-( Quote
Dorothy Posted January 26, 2009 Posted January 26, 2009 Karilko...dziekuje :-( ze swojej strony dodam apropos yorka- jest an dogomanii przesliczna mloda maltanka, biala jak snieg, urocza, szuka domu, jest po porazeniu lap. miala paraliz, teraz juz chodzi jedynie ma problem z zalatwianiem sie, nie trzyma potrzeb. I co? I domu jakos nie ma... :-( a ona MA lapy i CHODZI sama. Quote
sleepingbyday Posted January 26, 2009 Posted January 26, 2009 NO, TEGO NIGDY NIE WIADOMO, któ pójdzie do adopcji, a kto nie.. jak znajdzie sie bezterminowy dt dla psiaka - to ma prawo zyć. ajk nie bedzie tego domu - to nikt go na schron nie skaże w tej sytuacji.... Quote
Dorothy Posted January 26, 2009 Posted January 26, 2009 o tym mowie wlasnie :-( on juz powinien byc na stole. Wyobrazasz sobie jak on cierpi? mialam ostatnio skomplikowane zlamanie reki, bol byl nie do zniesienia, myslalam ze bede gryzc sciany poki mi nie poskladali. A on? TYLE DNI??:placz: Quote
Maupa4 Posted January 26, 2009 Posted January 26, 2009 Dorothy napisał(a):Karilko...dziekuje :-( ze swojej strony dodam apropos yorka- jest an dogomanii przesliczna mloda maltanka, biala jak snieg, urocza, szuka domu, jest po porazeniu lap. miala paraliz, teraz juz chodzi jedynie ma problem z zalatwianiem sie, nie trzyma potrzeb. I co? I domu jakos nie ma... :-( a ona MA lapy i CHODZI sama. Też nie do końca prawda bo Perełka ma dom. A że długo czekała to też raczej nie dlatego że nikt jej nie chciał ze względu na ułomnośc tylko ... zgłosił się ktoś kto baaardzo długo zwodził ze ją weźmie a potem zwlekał, zwlekał, zwlekał ... i w końcu zrezygnował. A co do "reszty" - no nie wiem czy jeżeli pies jest w lecznicy i po badaniach (no bo skądś wiadomo że jednak łapy ma do amputacji) to leży pozostawiony sam sobie ... Dorothy ja myślę że on na pewno ma podawane leki przeciwbólowe ... no chyba że masz informacje bezpośrednio z lecznicy i wiesz że nikt mu nie pomógł. A co do psów na wózkach - to poszukajcie sobie same ile z nich znalazło domy. Pewnie że czekały ale czy rzeczywiście tak długo ? Niejeden zdrowy pies nie znalazł tak szybko i tak dobrego domu jak one. Pewnie że wszystko zależy od tego co komu sie chce - a zwłaszcza ile się chce osobie-osobom które się zajmują takim psem. Bo najprosciej jest ... pisać i ... uspic. Aha - żeby nie było że nie wiem o czym piszę ... ja akurat zajmowałam się dzień w dzień sparaliżowanym psem. Tak długo az znalazł dom. Zajmowałam się cztery i pół miesiąca. A domu to szukał ... niecałe dwa. No ale trzeba chciec ... Quote
sleepingbyday Posted January 26, 2009 Posted January 26, 2009 ale maupa, my piszemy, ze jak bedzie dt, to warto ratowac sierściucha -ale jak nie będzie, to co? do schronu? Quote
Maupa4 Posted January 26, 2009 Posted January 26, 2009 No własnie tymczas ... My mialyśmy naszego psa w lecznicy - byłyśmy trzy i trzy razy dziennie jeździłyśmy do niego i "obrabiałyśmy" - miałyśmy "grafik". Czas i koszty - dlatego napisałam że "trzeba chciec" - nam się chciało ... a ile nas kosztowała cała opieka niech zostanie to naszą "słodką" tajemnicą. A jak się już zacznie to nie można powiedziec później "nie mam już siły". Później już tylko trzeba "musiec" - dlatego "trzeba chciec" a jak się nie chce to ... to trzeba wybrac najlepsze rozwiązanie dla psa. Niestety. Quote
sleepingbyday Posted January 26, 2009 Posted January 26, 2009 masz rację. ale i jak nie dt tylko lecznica, to trzeba więcej kasy... zreszta wiadomo kurcze same kłody pod nogami, a w zasadzie pies nie jest smiertelnie chodry i zyć może.. w idealnym świecie nie byłoby takich rozmów. Quote
Karilka Posted January 26, 2009 Posted January 26, 2009 Maupa no właśnie... Ja nie dałabym rady... Uczę się, w wekeendy pracuję, z kasą ciężko, mam swoje 2 psy, kota i małe zwierzęta na utrzymaniu... Brak czasu i pieniędzy. Myślę, że wszyscy tutaj mają podobnie...:shake: Świat jest okrutny... Quote
Lionees Posted January 26, 2009 Posted January 26, 2009 Dorothy napisał(a):Karilko...dziekuje :-( ze swojej strony dodam apropos yorka- jest an dogomanii przesliczna mloda maltanka, biala jak snieg, urocza, szuka domu, jest po porazeniu lap. miala paraliz, teraz juz chodzi jedynie ma problem z zalatwianiem sie, nie trzyma potrzeb. I co? I domu jakos nie ma... :-( a ona MA lapy i CHODZI sama. Perełka kilka dni temu poszła do wspaniałego ds:loveu: Quote
Maupa4 Posted January 26, 2009 Posted January 26, 2009 sleepingbyday napisał(a):masz rację. ale i jak nie dt tylko lecznica, to trzeba więcej kasy... zreszta wiadomo kurcze same kłody pod nogami, a w zasadzie pies nie jest smiertelnie chodry i zyć może.. w idealnym świecie nie byłoby takich rozmów. Lecznica to astronomiczne pieniądze ... no i trzeba mimo wszystko pamietac że jednak co opieka "własciciela" to "opieka własciciela". My robiłysmy przy naszym psie wszystko: mycie, przewijanie, dbanie o rany, karmienie, spacery, wysikiwanie, wykupywanie ... I płaciłyśmy za "hotelowanie" w lecznicy. I za konieczne zabiegi. I biegałyśmy codziennie: rano, w południe i wieczorem. Jak już opanowałysmy dodatkowe problemy zdrowotne to latałysmy tylko dwa razy dziennie - na zmianę. Dlatego napisałam że "trzeba chciec" - bo jak sie chce to mozna wszystko. Tylko że jak się zacznie to potem niestety nie można powiedziec "nie mam juz siły, czasu ..." Dlatego trzeba wybrać. I nie tyle ze względu na psa - bo niepełnosprawne psy mogą być szczęśliwe i normalnie życ - co ze względu na siebie. Bo to sobie trzeba powiedziec "tak, chcę mu pomóc i zajmę się nim tak długo jak będzie trzeba" ... Bo za miesiąc usypiać dlatego że nie bedzie się miało sił i czasu to ... absurd. Karilka - ja juz nie chcę mówic ile ja mam psów i jakich.;) Ale mogę napisac że miałam takie dni że nie miałam juz siły na nic a jeszcze musiałam jechac do lecznicy ... i wyłam. No ale jak widziałam jak on czekał i cieszył się że przyszłam to ... warto było. Quote
anetek100 Posted January 26, 2009 Author Posted January 26, 2009 no niestety na razie nic nie wiem.bede miala jakies wiesci dzis poznym wieczorem lub jutro dopiero:(mam nadzieje ze beda dobre Quote
Lionees Posted January 26, 2009 Posted January 26, 2009 Aż się boję zapytać,ale co z pieskiem?:roll: Quote
Dorothy Posted January 26, 2009 Posted January 26, 2009 Maupa4 ja tez opiekowalam sie sparalizowanym psem, przez dobre 3 miesiace paraliz od pasa w tył wraz z brakiem kontroli potrzeb fizj. ONkiem, wiec sporym psem. Wynosilam go i mylam. Leczylam. Odszedl mi na rekach. Wiec nie traktuj mnie z gory, jakbym nie miala zielonego pojecia o czym pisze. Przeciwnie, to bylo dwa lata temu a mnie do dzis sni sie jego wzrok...:shake: wiec WIEM cos o tym.:p I nie wiem czy zdajesz sobie sprawe, ze ZADNE srodki przeciwbolowe nie znosza takiego bolu calkowicie, jedynie pozbawienie przytomnosci przez srodek narkotyczny lub wprowadzenie w spiaczke farmakologiczna. OWSZEM, on caly czas CIERPI. Podanie zastrzyku tylko LAGODZI bol:p i gdzie ten DT? Quote
Karilka Posted January 26, 2009 Posted January 26, 2009 Gadamy, gadamy.. DT nie ma a Skarbek cierpi:-( Quote
anetek100 Posted January 26, 2009 Author Posted January 26, 2009 psiak prawdopodobnie zostal uspiony,mama Tosi nie dzwonila jeszcze ale jak wychodzila z lecznicy wi ze tak bylo ustalone. Quote
Karilka Posted January 27, 2009 Posted January 27, 2009 ... Skarbuś (*) ... Biegaj Słoneczko... Ciotka Karilka kocha i pamięta...:-( Quote
Lionees Posted January 27, 2009 Posted January 27, 2009 anetek100 napisał(a):psiak prawdopodobnie zostal uspiony,mama Tosi nie dzwonila jeszcze ale jak wychodzila z lecznicy wi ze tak bylo ustalone. Przepraszam piesku,że nie miałyśmy jak pomóc:shake::-( :-(:-( Quote
Lionees Posted January 27, 2009 Posted January 27, 2009 Dziewczynki czy jest potwierdzone,że psiak został uśpiony?:-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.