Jump to content
Dogomania

HEKSA warta całego nieba. FILIP chwat i najmilsza SIENKA.


Recommended Posts

Posted

Powiem wam, że był taki jeden moment w ciągu tego pół roku, że myślałam, że Heksia odejdzie... Pewnie wtedy miała apogeum tego kłębuszkowego zapalenia nerek... Ja ją trochę za bardzo ściorałam zimą w Bielskich górach - musiała się tam mocno podziębić i wszystko się zaogniło.
Ale to już na szczęście za nami, a przed nami WAKACJE! :loveu:
Trafił nam się pies nad psy. Przez pół roku nie warknęła na żadnego człowieka!!! Pozwala sobie wszystkie świństwa (skarby) wyciągać z pyska, nawet najbardziej śmierdzące kosteczki znalezione w krzakach. Wspaniała jest!!! No psy atakuje, to fakt, ale dla ludzi ma nieprzebrane pokłady cierpliwości!

Tutaj jest pierwszym w życiu psem głaskanym przez pannę Amelkę.

  • Replies 1.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Powiem wam, że był taki jeden moment w ciągu tego pół roku, że myślałam, że Heksia odejdzie


bjuta, lepiej- zaczynam twój styl rozumieć na opak:evil_lol:
w pierwszym momencie po przeczytaniu powyższego cytatu przez/dosłownie ale jednak/ chwilę pomyślałam że mieliście dość jej sikania i chcieliście heksunię zwrócić do Psitula:wallbash::evil_lol:
dobrze że dopisałaś całą resztę postu...ufff

Posted

:evil_lol::evil_lol::evil_lol: To by było całkiem niemożliwe!!!! Sąsiedzi by się nas wyrzekli! Heksa jest ulubienicą całej kamienicy!!!

Wiesz po szesnastu latach obcowania z jej poprzedniczką, myśmy myśleli, że psy są takie jak Nuta - czyli krnąbrne, niezależne, zaborcze, szczekliwe niedowytrzymania, ciut złośliwe i leniwe (np. jeśli chodzi o wychodzenie w deszcz) i zalęknione (grzmoty, petardy).
Nuta chodziła za mamą krok w krok a mnie i Tatę obdarzała takim uczuciem jak framugę kuchni - też można było do nas przyjść się poczochrać i tyle.
Z komend - Nuta rozumiała "spacer" i "micha" - i to tylko jeśli była w nastroju. Jak się wchodziło do mieszkania to podnosiła ogon i z łaski robiła jedno - góra, dwa machnięcia.
Wszystkie psy w rodzinie się jej bały (chociaż nie wiem, czy miała 30 cm. wzrostu...)
No i myśleliśmy, że następny pies też taki będzie. A dostaliśmy od Mysi anioła... Na takiego psa jak Heksa to my już w życiu nie trafimy. Ona jest jedna jedyna!!
Ale nawet jakby się okazała strasznym wredziolem to przecież byśmy jej nie oddali!
W rodzinie mieśmy np. psa, który mojej cioci 3 razy łamał rękę i raz poważnie uszkodził jej nogę - do dziś ma kłopoty z kolanem. (Golden retriver (przeszkolony zresztą)- ogromne bydle nieopanowane na spacerach - z wielką wprawą ściągał ciotkę ze schodów.) I nikomu nawet przez myśl nie przeszło, żeby go oddać w dobre ręce - chociaż chętni sami się zgłaszali, bo piękny był bardzo. Miał się jak w raju.

Jak byliśmy bardzo mali, to mama oddała szczeniaczka. To było tak: wuj, który z nami mieszkał miał złamaną nogę, winda była popsuta (mieszkamy na 6 piętrze), wysiadł hydrofor (wodę brało się z piwnicy), mój brat miał 5 lat, ja 2 i mój wspaniały Tato postanowił nam zrobić prezent i przyniósł nam szczeniaczka. I poszedł do pracy.
No i jakoś tak się złożyło, że mama nie doceniła prezentu... Szczeniaczek wrócił do poprzednich właścicieli (zostawili go sobie, bo suczka była już wiekowa i faktycznie rok później zmarła). Ale to jedyne zwierze, które się u nas nie zadomowiło. No nie... Było jeszcze jedno...

Miałam kiedyś akwarium - z którego jakimś cudem wyskoczył bojownik (mój ulubiony, piękny okaz) no i jak wróciłam ze szkoły znalazłam go uschniętego na dywanie... Mama mi opowiedziała jakąś piękną bajkę, z której wynikało, że uśnięte ryby wrzuca się do muszli klozetowej i one płyną do morza i jak tam zetkną się ze słoną falą to ożywają. (Ja byłam mała i cholernie łatwowierna, więc jej uwerzyłam). Pożegnałam się z moim bojownikiem - wyrzuciłam do kibelka i on ... ożył. Ale ja jednocześnie pociągnęłam za spłuczkę... Mama krzyknęła, ale było już za późno... Wpadłam w totalną histerię i mama powiedziała, że biegnie złąpać ją w piwnicy. I faktycznie za jakiś czas wróciła z bojownikiem w słoiku. Bojownik był żywy! Tylko znacznie chudszy - jak mi Mama wytłumaczyła - wiele przeszedł zanim spłynął na parter...
A dzisiaj, kiedy już minęło 30 parę lat od tego wydarzenia, to wydaje mi się, że to cud, że mamie udało się w latach 70-tych tak szybko znaleźć sklep z rybkami, gdzie był całkiem podobny bjownik...

Posted

Miałam kiedyś akwarium - z którego jakimś cudem wyskoczył bojownik (mój ulubiony, piękny okaz) no i jak wróciłam ze szkoły znalazłam go uschniętego na dywanie... Mama mi opowiedziała jakąś piękną bajkę, z której wynikało, że uśnięte ryby wrzuca się do muszli klozetowej i one płyną do morza i jak tam zetkną się ze słoną falą to ożywają. (Ja byłam mała i cholernie łatwowierna, więc jej uwerzyłam). Pożegnałam się z moim bojownikiem - wyrzuciłam do kibelka i on ... ożył. Ale ja jednocześnie pociągnęłam za spłuczkę... Mama krzyknęła, ale było już za późno... Wpadłam w totalną histerię i mama powiedziała, że biegnie złąpać ją w piwnicy. I faktycznie za jakiś czas wróciła z bojownikiem w słoiku. Bojownik był żywy! Tylko znacznie chudszy - jak mi Mama wytłumaczyła - wiele przeszedł zanim spłynął na parter...
A dzisiaj, kiedy już minęło 30 parę lat od tego wydarzenia, to wydaje mi się, że to cud, że mamie udało się w latach 70-tych tak szybko znaleźć sklep z rybkami, gdzie był całkiem podobny bjownik...



:evil_lol::evil_lol::evil_lol: u mnie ta bajka była o wróbelku odratowanym... wróbelek jakoś tak odfrunął z samego ranka, kiedy ja jeszcze spałam... (po latach się dowiedziałam, że został skremowany w naszym piecu kaflowym)... ach te mamy nasze przekochane!

Posted

:]
ja miałam ulubioną zabawkę koziołka Matołka. Koziołek rósł ze mną i wyglądał po latach coraz gorzej. Pewnego dnia rodzice wmówili mi, że poszedł do Pacanowa.
Domyślałam się, że to coś nie tego, ale przyjęłam do wiadomości. Teraz wiem, że go wyrzucili :mad:, bo się sypał - miał w sobie trociny...

Posted

rybki ożywywające w muszli klozetowej, wróbelki odlatujące na ranem i koziołki wędrujące do Pacanowa :evil_lol: uwielbiam Was :evil_lol::loveu:
ja chyba nie miałam dzieciństwa :eviltong::eviltong::eviltong:

Posted

Dziękujemy za wszystkie fajne wpisy!!! Mamy... Ah. Mamy...
Mysiu, musisz pogrzebać w pamięci i znajdziesz stos anegdotek!!!

Dziewczyny - zobaczcie mam płomyczek... Jestem załamana. To jednak uzależnienie...

Posted

Skończyła nam się wesoła łapka :shake: Będziemy ćwiczyć same ;) Czasem :eviltong:, No, będziemy, będziemy! :mad:

A tu trochę fotek z ostatniej lekcji.

Przekupstwem i głodem dochodzimy do "człogaj się"








Jeśli chodzi o noszenie gazety, to mamy ją gdzieś... Niech se pani sama gazetę nosi, no nie?


Posted

"czekaj" - w tym Heksior jest mistrzem! :lol: Pewnie, dlatego, że często ćwiczymy w parku, nie wiedzieć czemu w otoczeniu kwiatów! :evil_lol:



Ciekawe, kiedy pozwolą iść na przerwę?



Przybijanie piątki opanowaliśmy od pierwszego kopa.



Jedzenie penisów wołowych też!

Posted

Próbujemy nauczyć się "turlać się", ale, hm...







W drugą stronę, też nie... :shake:



Prawdopodobnie dlatego, że smakołyki były niewłaściwe, a te właściwe, jakoś nie chciały się otworzyć.

Posted

Heksa po prostu nie musi zarabiać jako pies trenera, nieprawdaż?... Gratulacje dla Heksy i dzielnej Pani Heksy! A dobór odpowiednich łapóweczek bardzo ważny!

Posted

Wiesz, gdyby Heksa opanowała tę sztuczkę:



To by mnie mogła wozić do Psitula, do pracy, na wycieczki... A tak się muszę kogoś prosić... :shake:

Posted

Prawo jazdy to ja mam od 15 lat:evil_lol:! I nawet auto mam. Tylko prowadzić nie umiem... :shake: Znaczy umiem, tylko się troszeczkę obijam o inne auta, bramy wjazdowe, słupki, krawężniki. Jeszcze nigdy się nie obiłam o przechodnia i w sumie bym nie chciała, więc jak mi TZ zabronił siadać za kółkiem, to przyjęłam to z wielką ulgą!!
Ale Heksa ma lepszą orientację w przestrzeni, to może ona by dała radę? :roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...