Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 633
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

:evil_lol:
sliczna Sonia :loveu: i fajny patyk ;)

fajny kolor ma obroza , i jest szeroka super :multi: tak trzymac , normalnie ma tam u was raj :razz:
ja bym moim psom patykow w rosole nie gotowala :eviltong:

Posted

A jezeli mój cudowny TŻ jednakowoz ,kiedyś sie zezli na mnie i moja "pracoczasopienięznochłonną pasyje piesową ":eviltong:...rodzice "przyjmną" mnie na stan stada????:placz:...jem nie tak duzo, ale lubię własnie duzo serca :pokazywanego ...mogę miec nadzeję :evil_lol:

Posted

[quote name='koss']A jezeli mój cudowny TŻ jednakowoz ,kiedyś sie zezli na mnie i moja "pracoczasopienięznochłonną pasyje piesową ":eviltong:...rodzice "przyjmną" mnie na stan stada????:placz:...jem nie tak duzo, ale lubię własnie duzo serca :pokazywanego ...mogę miec nadzeję :evil_lol:
No kto wie...całkiem być może, że "przyjmną".Ale na patyk z rosołu nie masz co liczyć - mięso i mięsopochodne są jedynie dla psich i kocich, ludzie tego "nie ją".

Posted

[quote name='Florentynka']No kto wie...całkiem być może, że "przyjmną".Ale na patyk z rosołu nie masz co liczyć - mięso i mięsopochodne są jedynie dla psich i kocich, ludzie tego "nie ją".[/quote]


:D:D to jak znalazl dla Koss, bo nie jada "padliny":lol::multi:

Posted

Odwiedziliśmy dziś Sonieczkę z naszą Florence ( którą moja siostra ośmiela się nazywać małą kudłatą paskudą) - było...hmmm, poprawnie.Obie dziewczyny lekko onieśmielone i z dystansem, ale wygląda na to że skłaniają się ku wzajemnej życzliwości. Sonieczka demonstrowała, że dom jej, ludzie jej, miska jej (chociaż w misce był obrzydliwy twarożek, którego się nie raczy jeść).
Był tez wspólny spacerek, liczyliśmy , że Flo zainspiruje Sonieczkę do siusiania - nic z tego. Matka lata z obsikaną gazetą w worku i podkłada ją psu na spacerach, ale to też nie działa. Diabli nadali tą cieczkę...:diabloti:

Posted

Jak widać groźby podziałały...
Słyszałam dziś rano rozmawiając z mamą na skype, jak grodziła suce, że jak nie zacznie się załatwiać na zewnątrz to zostanie odwieziona do Elbląga... ;-)
Całe szczęście, Sonia nie wie, że jej poprzedniczka przez kilkanaście lat słuchała gróźb o odwiezieniu jej w miejsce, gdzie została znaleziona... I nikt nigdy nie traktował tego poważnie.
Widać do niektórych psów trafiąją tylko argumenty słowne.
A patysia w nagrodę za siusianie przyjąć nie chciała. Teraz rodzice będą biegać po sklepach zoologicznych i skupować różne ciasteczki, żeby sprawdzić, co się Sonieczce podoba.
Bedą sprawadzać ser i malutkie kawałeczki kabanosa.

Posted

Charly napisał(a):
powiem Soni na uszko, że w Elblągu nie przyjmują od jakiegoś czasu psów od właścicieli:eviltong::evil_lol:

Ciiii..... Wszystko zepsujesz.
Przecież ona nie musi wiedzieć, że nie przyjmują...

Posted

Bosze ..jak sie usmiałam z tej obsikanej gazety, z którą ..latałą:lol: Sonina Pani....
..patrz a moje piesy wyjadają mi twarożek z talerzyka oddałyby miecho za niego ..moja krew...

Posted

Rano znowu siusiu na zewnątrz :multi:
A potem Sonieczka była u weterynarza. Bardzo się bała, biedna.
Na razie dostała tylko cuś na pchły i na robale. I została zważona. Okazuje się że dziewczynka waży aż 20 kilo!
Po wizycie niestety nabrudziła w domu - możliwe, że ze stresu wcześniej nie mogła i dopiero jak wróciłą do domu i poczuła się bezpieczna, to wszystko "puściło".
Sera panienka nie raczy, royal canin kłuje w ząbki, patysie i ciasteczka nieciekawe... Albo się szybko nauczyła, że teraz może grymasić, albo w schronisku karmiono ją dużo lepiej...
Z kotami układa się wspaniale. Na widok kota suka merda ogonkiem (tak subtelnie, nie żeby z jakimś wielkim entuzjazmem), ale nie wstaje, nie podnosi się, nie zmienia pozycji. Nie widzi też żadnego problemu w fakcie, że wścibskie koty zaglądają jej do miski na jej oczach a właściwie przed jej mokrym nosem.:p Dobrze, że zaglądają, bo to znaczy, że już się zupełnie komfortowo czują w jej towarzystwie.
Mama mile zaskoczona tym, że suka najwyraźniej nie ma nawet cienia tego "nienażarcia" poschroniskowego, z jakim do tej pory się spotykaliśmy u naszych psów. Sonieczka je spokojnie, powoli, bez żadnych nerwów, jak nie ma ochoty, to zostawia w misce i zagląda sobie później.
Zresztą, ona, poza spacerami, cała jest bardzo spokojna. Taka delikatna i zrównoważona.
Strasznie fajny pies z tego będzie (już jest) :loveu:

Posted

:multi:Kolejne siusiu na zewnątrz :multi:

Za to mama nie wie co myśleć, bo dziewczynka niejadek. Dostała trochę chrupek z wołowiną, kurzymi sercami i kaszą... I nie je. Powąchała, skosztowała końcem ozora i sobie poszła.
Niejadek?
Cieczka?
Niedobre?
Czy co?

Posted

Wiesz... na przykładnie niektórych kotów mogę powiedzieć, że po schronisku wolą jeść to gorsze jedzenie... to lepsze ich nie rusza... nie wiem czemu, ale tak niektóre kociaki mają. Może Sonia woli coś z niższej półki? :roll:

Posted

sprobujcie dac surowego moze akurat ;)
i to nie jest tak ze pies zje kazda sucha karme, moze ta jej nie smakuje, ja polecam kupic po trochu kazdej i sprawdzic co jej przypadnie do gustu , w zyciu nie polece chappi albo pedigree i lepiej prztrzymac ten moment bez zarcia niz na tym swinstwie ;) chyba ze kogos naprawde nie stac to niestety

a i cieszkam sie ze robi siusiu na zewnatrz :multi:
wielka z niej kobita :razz:

Posted

No próbuje właśnie amm suni podsuwać różne rzeczy. Było mięso surowe i gotowane. Gotowane to jeszcze jakby jadła. Surowe... jak dostała to zjadła, ale najpierw się dłuuuugo zastanawiała, oglądała, miałą kilka podejśc do miski... No nie wiedziała za bardzo co to jest po prostu.
Acana z ryb jest niejadalna, Royal Canin nie wiem jaki - mama dostała próbki dwóch różnych u weta - też nie bardzo, ewentualnie zalane rosołem, ale też bez przekonania.
Serek nie, psie ciasteczka nie, kabanos owszem (jako nagroda) ale też bez przekonania...

Niech sobie grymasi. Nadejdzie taki moment, że zgłodnieje i wtedy jej przejdzie. No i nie martwcie się, ona z głodu nie umrze, nikt jej na to nie pozwoli, zresztą cośtam je niby, tylko tak jakoś kapryśnie i bez przekonania. Najbardziej chyba chodzi o to, że wszystkie rodzinne znajdy i przybłędy żarły jak opętane, wszystko, w każdych ilościach, nawet nie powąchawszy porządnie. A tu taka panienka grymaśnica...

Dziś nawet mama była świadkiem, jak suka leżała w kuchni na podłodze a przed samym jej nosem siedziało kocisko i wyżerało tego Royala z psiej miski.

Zdjęcia z kotami będą pewnie, choć na razie ciężko, bo jednak nie za często zwierza siedzą w bezpośredniej bliskości, a i mam nie lata cały czas z aparatem, bo by nic innego nie mogła zrobić ;)
Ale czekajcie cierpliwie, na pewno prędzej czy później suka zostanie uwieczniona w kocim towarzystwie.

Posted

Charly napisał(a):
czekamy cierpliwie:lol:

Ewka tzn. Kordonia pamięta co one tam dostawają w schronisku. Karma byla ok. Ja zawsze zapominam nazwe


Tak, mama też wie, co dostawała i nawet usiłowała kupić. Poszła do takiego "naszego" pana, co hadluje karmami różnymi na wagę. I się dowiedziała że "takich śmieciowych" karm jak to to pan nie ma. Można poszukać gdzie indziej, ale czy jest sens?
A w ogóle to ta karma, śmieciowa czy nie, jakaś rzadko spotykana jest, bo nigdy nigdzie jej nie widziałam ani nie słyszałam o niej. I rodzina tyż.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...