Bjuta Posted March 24, 2009 Posted March 24, 2009 6 lat to jest dopiero połowa psiego życia... Tego zabrzańskiego Kiera utrzymujemy w hoteliku u Ania+Milva i Ulver z powodzeniem, dostaje leki i lepsze żarcie i jest tam tylko parę psów, więc ma prawie dom. Dla mnie to jest taki rodzaj płatnej adopcji. Ale w końcu nigdy Rayvena na oczy nie widziałam, nie mam prawa się wypowiadać. Decyzja (jaka by nie była) dziewczyn z Rudy, które sąz nim związane od lat, jest dla mnie niepodważalna i bezdyskusyjna. Quote
kaa Posted March 24, 2009 Posted March 24, 2009 Bjuta napisał(a):6 lat to jest dopiero połowa psiego życia... Tego zabrzańskiego Kiera utrzymujemy w hoteliku u Ania+Milva i Ulver z powodzeniem, dostaje leki i lepsze żarcie i jest tam tylko parę psów, więc ma prawie dom. Dla mnie to jest taki rodzaj płatnej adopcji. Ale w końcu nigdy Rayvena na oczy nie widziałam, nie mam prawa się wypowiadać. Decyzja (jaka by nie była) dziewczyn z Rudy, które sąz nim związane od lat, jest dla mnie niepodważalna i bezdyskusyjna. Decyzję w takich sprawach podejmuje weterynarz przede wszystkim, a on wypowiedział się jak wyżej. A co do hoteliku czy jest możliwośc, aby pies był odosobniony od innych psów, miał stały dostęp do suchego i ciepłego pomieszczenia i rególarnych wizyt u weterynarza? I pozostaje kwestia stałego podawania leków, stan zdrowia Reywena odbija się na zachowaniu , czy przyjmuje ktoś psy które mogą przy tym reagować agresją? Quote
bico Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 wiem, że Reyven miałby szansę na lepsze życie i dobrą opiekę tylko w DS ewentualnie w DT... tylko, właśnie, kto weźmie poważnie chorego, 6-letniego psa, z tendencja do dominacji i pokaleczona psychiką? o dom dla małego zdrowego ratlerka trudno, nikt nie chce psów adoptować:placz: to błędne koło, bo mógłby w miarę normalnie żyć, ale tylko we własnym domu, a tego domu brak:-( nie wiem co pisać, bo mnie tam nie ma...uśpić Reyvena, to właśnie chyba z powodu braku perspektyw na dom, bo jakby ten dom był, to choroba była by tym drugim, nie pierwszym, powodem uśpienia:-( ja już nie mogę, przywiązałam się do niego, choć daleko jestem i domu mu dać nie mogę:-(:-(:-( a jak Reyven to wszystko znosi, to pogryzienie i swoją chorobę? Chce walczyć, chce żyć, czy już mu wszytsko jedno? Quote
kaa Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 bico napisał(a):wiem, że Reyven miałby szansę na lepsze życie i dobrą opiekę tylko w DS ewentualnie w DT... tylko, właśnie, kto weźmie poważnie chorego, 6-letniego psa, z tendencja do dominacji i pokaleczona psychiką? o dom dla małego zdrowego ratlerka trudno, nikt nie chce psów adoptować:placz: To niestety święta prawda, coraz więcej psów rasowych w schronisku, coraz mniej adopcji i nikt nawet nie pyta o psy kilkuletnie:-( bico napisał(a):to błędne koło, bo mógłby w miarę normalnie żyć, ale tylko we własnym domu, a tego domu brak:-( nie wiem co pisać, bo mnie tam nie ma...uśpić Reyvena, to właśnie chyba z powodu braku perspektyw na dom, bo jakby ten dom był, to choroba była by tym drugim, nie pierwszym, powodem uśpienia:-( ja już nie mogę, przywiązałam się do niego, choć daleko jestem i domu mu dać nie mogę:-(:-(:-( a jak Reyven to wszystko znosi, to pogryzienie i swoją chorobę? Chce walczyć, chce żyć, czy już mu wszytsko jedno? W przypadku nawet znalezienia domu Reywen ma tak zaawansowane to kalectwo że trudno tu mówić o normalności ,jeśli weterynarz twierdzi że prywatnej osobie by zaproponował uśpienie psa. :-( Dom go przecież nie uleczy w cudowny sposób, jeśli by nie cierpiał, nie była by rozważana taka decyzja wogóle . Nie ważne w schronisku czy nie. Więc powodem nie jest brak domu ( w schronisku jest kupe starych psów i dopóki nie cierpią i radzą sobie żyją latami), powodem jest cierpienie psa. A jak radzi sobie Reywen , widać że cierpi i zrobił się agresywny z bólu , nie lubi jak go dotykać , jest nerwowy. On wcześniej nie przejawiał agresji czasem warknął ale raczej był łagodnym psem. Quote
bico Posted March 26, 2009 Posted March 26, 2009 kaa napisał(a): W przypadku nawet znalezienia domu Reywen ma tak zaawansowane to kalectwo że trudno tu mówić o normalności ,jeśli weterynarz twierdzi że prywatnej osobie by zaproponował uśpienie psa. :-( Dom go przecież nie uleczy w cudowny sposób, jeśli by nie cierpiał, nie była by rozważana taka decyzja wogóle . Nie ważne w schronisku czy nie. Więc powodem nie jest brak domu ( w schronisku jest kupe starych psów i dopóki nie cierpią i radzą sobie żyją latami), powodem jest cierpienie psa. A jak radzi sobie Reywen , widać że cierpi i zrobił się agresywny z bólu , nie lubi jak go dotykać , jest nerwowy. On wcześniej nie przejawiał agresji czasem warknął ale raczej był łagodnym psem. może jeszcze raz rozważyć ten hotelik, gdzie przebywa Kier?:roll: piszę tak, powyżej w moich postach, bo szkoda mi Reyvena, przywiązałam się do niego, polubiłam go, choć go nie znam - to takie banały, nie lubię ich pisać:-( poza małymi wpłatami do czasu do czasu, nic nie mogę dla niego zrobić niestety:-(:-( zdaję sobie sprawę, że nawet jak wszyscy tutaj rozedrzemy szaty, to i tak nie polepszymy stanu jego zdrowia:-( chciałabym, jeśli musi odejść, by miał chociaż DT lub DS - ale to marzenia o cudzie, który nie nadejdzie:-( można odwlekać jeszcze ten moment, ale on cierpi, dlatego zdaję się na osoby, które sa z Reyvenen na bieżąco - wolontariuszy i lekarzy - cokolwiek postanowicie i kiedy to postanowicie, będzie słuszne:-( jestem w Lublinie i choć to piszę, nie wyobrażam sobie żeby Reyvena nie było...ale nie mogę nic zrobić i muszę się jakoś z tym pogodzić, że kiedyś najgorsze nadejdzie i go zabraknie:-( Quote
Cantadorra Posted March 26, 2009 Posted March 26, 2009 A czy sa tu osoby, ktore widzialy w ostatnich dniach Rejvena? Jesli bardzo cierpi i dobra opieka nie mozna juz mu pomoc, to przykro to pisac, ale chyba humanitarniej bedzie pomoc psu odejsc. Ale jesli mozna go podciagnac cieplem i lekami, to dajmy go do hoteliku z dobra opieka, pewnie sa takowe sprawdzone w waszej okolicy. Ja moge zadeklarowac 100zł wplaty miesiecznie na pieska. Quote
Pianka Posted March 26, 2009 Posted March 26, 2009 Cantadorra napisał(a):A czy sa tu osoby, ktore widzialy w ostatnich dniach Rejvena? Przecież cały czas piszemy jak jest, wiec chyba jest jasne, że go widzimy. Rejven troszke lepiej, juz chodzi, ale dalej ma problemy ze wstawaniem, bardzo ma zajęte te stawy:shake: Quote
Asta17 Posted March 26, 2009 Posted March 26, 2009 Nie chcielibyście go widzieć przy podawaniu leków. Strasznie płacze, musi trzymac go kilka osób. Gdyby trzymała go obca osoba pewnie by ją ugryzł. Strasznie żal mi tego psa i szczerze mówiąc gdybym była na jego miejscu chciałabym aby ktoś skrócił moje cierpienia. Ma momenty, że jest odrobine lepiej jak leki chwilowo zadziałają, ale tych momentów jest stanowczo za mało.:shake: Quote
Justyna_wolontariat Posted March 26, 2009 Posted March 26, 2009 Jeżeli ktoś chce niech szuka Rejwenowi hoteliki podejmując się pełniej odpowiedzialności za tego psa zbierając pieniądze które wcale nie są małą kwotą zdając sobie sprawę że ten pies może nigdy domu nie znaleźć a gdzie koszty leczenia???? Jeżeli ktoś jest chętny proszę bardzo Ja raz zabrałam psa do hotelu wszyscy byli chętni pomóż na początku po 4 miesiącach zapomnieli o psie zostałam sama a przecież pies do schroniska nie mógł wrócić Quote
Bjuta Posted March 30, 2009 Posted March 30, 2009 Ja niestety nie podejmuję się żadnych działań organizacyjnych (2 prace i mnóstwo czasochłonnych obowiązków), ale mogę do końca życia Rayvena płacić 30 zł. miesięcznie na jego hotelik - tyle ile posyłam Kierowi i Kubie z Zabrza. Wydaje mi się, że tajemnica udanej zbiórki tkwi w tym, żeby zebrać dużą ilość osób, które deklarują niewielkie kwoty - na Kubę np. mamy sporo deklaracji 5 złotowych - które - jak na razie niezawodnie spływają. Oczywiście jest z tym dużo roboty - co miesiąc regularna księgowość i td.. Quote
black_madonna Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 Ja też znam tego psa i wydaje mi się, że hotelik to będzie przedłużenie jego agonii. Ten pies ma poważne problemy, ale trzyma się dla pracowników, których pokochał. Uważam że w hoteliku się podda. Popieram tutaj Astę, nikt w hoteliku nie będzie w stanie go leczyć. Żal patrzeć jak on wstaje żeby iść wiernie za ludźmi :-( Quote
Bjuta Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 Wy znacie Rayvena, kochacie i potraficie najlepiej ocenić sytuację. Ściskam Was mocno! Quote
kaa Posted April 5, 2009 Posted April 5, 2009 Bjuta napisał(a):Wy znacie Rayvena, kochacie i potraficie najlepiej ocenić sytuację. Ściskam Was mocno! Tak znamy go ale Reywen to teraz temat numer 1 w schronisku. Nie chcemy go usypiać jeśli mógł by w miarę komfortowo jeszcze trochę pożyć, a z drugiej strony nie chcemy żeby się męczył. W ostatnich dniach zauważyliśmy nie wielką poprawę i znowu wszyscy mamy dylemat co dalej. Rozważamy pewną kwestię ,najlepszym wyjściem było by, chyba to, aby trafił do jednego z pracowników na DT , tylko tego kogoś, nie stać na leczenie z własnej kieszeni :-( i sama ma dwa psy , nie wiadomo czy Reywenm by się z nimi zgodził. Nie wiem czy coś z tego wyjdzie, bo ta osoba zdaje sobie sprawę, że pewnie dom stały to tylko marzenie ściętej głowy, a gdy psu się bardzo pogorszy, to sama będzie musiała rozważać decyzję o uśpieniu:-(. Ale Reywen był by, na pewno szczęśliwy przez resztę życia jakiekolwiek by ono długie nie było.:-( Jeśli były by deklarację pieniężne na leczenie Reywena ,można by było tą kwestie rozważyć, o ile ta osoba zdecyduje się wziąć go do siebie.:roll: Quote
bico Posted April 5, 2009 Posted April 5, 2009 kaa napisał(a):Tak znamy go ale Reywen to teraz temat numer 1 w schronisku. Nie chcemy go usypiać jeśli mógł by w miarę komfortowo jeszcze trochę pożyć, a z drugiej strony nie chcemy żeby się męczył. W ostatnich dniach zauważyliśmy nie wielką poprawę i znowu wszyscy mamy dylemat co dalej. Rozważamy pewną kwestię ,najlepszym wyjściem było by, chyba to, aby trafił do jednego z pracowników na DT , tylko tego kogoś, nie stać na leczenie z własnej kieszeni :-( i sama ma dwa psy , nie wiadomo czy Reywenm by się z nimi zgodził. Nie wiem czy coś z tego wyjdzie, bo ta osoba zdaje sobie sprawę, że pewnie dom stały to tylko marzenie ściętej głowy, a gdy psu się bardzo pogorszy, to sama będzie musiała rozważać decyzję o uśpieniu:-(. Ale Reywen był by, na pewno szczęśliwy przez resztę życia jakiekolwiek by ono długie nie było.:-( Jeśli były by deklarację pieniężne na leczenie Reywena ,można by było tą kwestie rozważyć, o ile ta osoba zdecyduje się wziąć go do siebie.:roll: było by cudownie, gdyby Reyven mógł tam trafić, cieszę się, że psinie się poprawiło. Od siebie mogę dorzucić jakąś kwotę jednorazowo, na leczenie w tym ewentualnym DT, np. 50 zł, a potem jeszcze dorzucać coś nieregularnie w miarę swych możliwości:roll: muszą się tutaj wypowiedzieć inne osoby na wątku, czy też by mogły coś zdeklarować, stale lub jednorazowo:roll: Reyven, trzymaj się... Quote
Bjuta Posted April 5, 2009 Posted April 5, 2009 A jaki jest koszt miesięcznych leków dla Raywena? To zdecydowanie mniej niż hotelik, myślę, że nie będzie kłopotów ze zebraniem sumy. :lol: Quote
kaa Posted April 5, 2009 Posted April 5, 2009 Myślę że na miesiąc było by to ok. 200 zł ( w tym był by Skanodyl i Glukozamina), w tej kwocie z powodzeniem by się koszt leków zmieścil. Quote
kaa Posted April 5, 2009 Posted April 5, 2009 Z tym że te leki starczyły by na trochę więcej jak miesiąc. Ale na razie poczekajmy na decyzję osoby która rozważa możliwość wzięcia Reywena, to bardzo trudna decyzja, brać sobie psa który wymaga stałego leczenia opieki i troski przy licznej rodzinie i opiece nad innymi zwierzetami. :roll: A poprawa u Reywena jest też nie wielka i pewnie nie na długo:-(. To na razie takie marzenie które bardzo bym chciała aby się spełniło:roll: Quote
anett Posted April 8, 2009 Posted April 8, 2009 Czy Reyven miał jakieś badania, RTG? jeżeli to zwyrodnienie stawów rewelacyjnie działa Zeel T firmy Heel - to złożony lek homeopatyczny nie obciąża organizmu; najskuteczniej podawać w zastrzykach - zwykłe podskórne można zrobić samemu; Zeel T stosowany w chorobie zwyrodnieniowej stawów - regeneruje chrząstki stawowe, hamuje postęp choroby zwyrodnieniowej, działa przeciwzapalnie i redukuje ból. Przywraca ruchomość stawów i usprawnia poruszanie się. Jest dobrze tolerowany i może być bezpiecznie stosowany w długotrwałej terapii. Nie wiem czy przypadkiem nie jest na receptę; znajoma po konsultacjach lekarsko-weterynaryjnych podawała swojemu pieskowi (duży, ONkowaty) serię 10 zastrzyków (1 ampułka 2ml) - psiak szybko stanął na nogi. Dziewczyny może warto spróbować? szczególnie jeżeli dotychczasowa terapia przynosi słabe efekty to warto powalczyć z czymś nowym. Aha, koszt 10 zastrzyków ok. 100zł Poza tym Reyven jest mądrym psiakiem, który pewnie doskonale zdaje sobie sprawę ze swojego położenia:shake: często psy, które w schronach ledwo się podnosiły w domach biegają.. Jasne, że nie ma co liczyć na cud w DT czy DS ale kwestia psychiki gra ogromną rolę... Chwilowo nie dam rady ale za tydzień-dwa dorzucę się do leczenia. Quote
Bjuta Posted April 8, 2009 Posted April 8, 2009 Dajcie cynk, czy ta terapia wchodzi w grę. Ja się dorzucę. :lol: Quote
bico Posted April 10, 2009 Posted April 10, 2009 anett napisał(a):Co tam u Reyvenka:roll: no właśnie, co u biedaczka? jaka jest decyzja tego Pana pracownika? Quote
kaa Posted April 10, 2009 Posted April 10, 2009 bico napisał(a):no właśnie, co u biedaczka? jaka jest decyzja tego Pana pracownika? No konkretnie to pani pracownik:evil_lol: , pani Basi. Reywen ma iśc do niej zaraz po świętach. Basia mieszka w bloku na 2 piętrze i nie może go zabrać do mieszkania i ciągać po schodach 3 razy dziennie. Bardzo blisko domu ma własny kawałek ziemi sadek , ogród i taki letni domek i własna Arkę noego , ma tam króliki, kozę koty, i dwa psy.W lecie cały dzień tam przebywaja ,a w zimie są tam 2 razy dziennie. Tak że Reywen by musiał cały ten zwierzyniec zaakceptować. Na razie był by w kojcu, w zimę mieszkał by w domku letnim. Jak już się uda wszystkich pogodzić i Basia weźmie Reywena to zrobię zdjęcia.Bo wygląda na to że ona jest raczej zdecydowana go wziąć. Jeśli wszystko się dobrze ułoży, to wtedy spróbujemy go skonsultować z jakimś specem weterynarii od stawów, może rzeczywiście warto spróbować jakiejś nowej metody leczenia :roll: . W tej chwili Reywen głównie leży i odpoczywa. Quote
bico Posted April 10, 2009 Posted April 10, 2009 przepraszam za pomyłkę w płci pracownika:oops: ale wieści dobre:multi: jest nadzieja dla Reyvena:multi: fajne by miał lokum na tej działeczce, tylko żeby całego tego mini zwierzyńca...nie poturbował:evil_lol: może wszystko się dla niego dobrze ułoży:multi: zawsze czekam na nowe wieści o Reyvenie z niecierpliowścią:cool3: a tutaj wyżej w postach, Anett opisywała jakąś nową i nie drogą metodę leczenia, może to właśnie jej warto sprobować:lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.