Jump to content
Dogomania

Itulec pojechal...Diuna i reszta pochlipuje..powodzenia malutki


Recommended Posts

Posted (edited)

Modlitwa o śmierć
Kiedyś myślałem, że życie jest piękne… Nigdy nie było mi łatwo, o nie, zawsze było bicie, kopanie i wrzaski… Ale żyłem… Byle jak, po cichutku, przeganiany z kąta w kąt… Ale żyłem…
Dziś… Oddałbym wiele, aby cofnąć czas. Mogę znów znosić razy, kopniaki i obelgi, byle tylko ból minął… Ale nie mija…Mam uszkodzony kręgosłup, nie chodzę, nie mogę się podnieść. Moje biedne nóżki leżą podkurczone… Czy kiedykolwiek wstanę? Czy kiedykolwiek poczuję pod łapkami zieloną trawę, zamiast zimnego betonu? Tak mnie boli – kręgosłup, plecy, łapki i życie chyba też… Moje stracone życie… Tak strasznie zazdroszczę tym którzy umarli i nic ich już nie boli…Człowieku, czy zasłużyłem na to cierpienie? Jestem jeszcze dzieckiem... Maleńkim, przerażonym, nieszczęśliwym psim dzieckiem...





Człowieku wielki i miłosierny! Dokonaj wyboru: moje życie albo śmierć… Możesz mi pomóc. Potrzebuję wiele, bardzo wiele: pieniędzy na leczenie i spokojnego domu, gdzie mógłbym spróbować odnaleźć swoją szansę. Jeżeli nie możesz mi tego zaoferować, poproszę o miłosierną igłę………………………………

Jest to modlitwa Itusia, pieska,wyrzuconego z drugiego piętra przez dziecko, na polecenie swoich pijanych rodziców. Ituś potrzebuje wszystkiego: diagnostyki, leczenia, DT. Nie śmiał sam o to prosić, dlatego zwracamy się do Ludzi w jego imieniu. Pamiętacie, jak nazwał Was Ituś? „Człowieku wielki i miłosierny…” Czy jesteście nim?

Darowizny na Itiego prosimy wplacac na konto Doroticus lub Diuny Wro( podaje konto na pw)

nr. konta :5xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx (dane usunięte)
Dxxx Kxxxx (dane usunięte)
Piotrków Trybunalski
w tytule przelewu login z dogo i dopisek dla Itiego
__________________


Iti używa pieluch SENI zielonych (czyli takich z olejkami), rozmiar S czyli MINI.

W ilości hurtowej zużywa także chusteczki dla niemowląt, nawilżane.

Itkowe bazarki

http://www.dogomania.pl/forum/f99/od-okularnikow-dla-sparalizowanego-iti-do-27-04-a-136130/#post12168783


http://www.dogomania.pl/forum/f99/iti-zbieramy-na-wozek-zbieramy-na-dt-do-26-04-a-135997/#post12158845




Wszystkie rozliczenia sa umieszczane na oddzielnym watku

http://www.dogomania.pl/forum/f28/itkowe-rozliczenia-130497/#post11699721


31.03.2009

Wyniki konsultacji z neurologiem/chirurgiem:

Iti nie będzie chodził. Jest na to za późno. Wyłącznie natychmiastowe zdiagnozowanie zniszczeń w okolicy rdzenia kręgowego i od razu podjęte leczenie, tuż po upadku, silnymi lekami sterydowymi, a może i operacją by go uratowało. Na trwałe uszkodzenia w obrębie rdzenia kręgowego wskazuje chociażby fakt, ze on nadal nie kontroluje czynności fizjologicznych. Faktycznie - tak intensywnego zapachu moczu nie da się inaczej zinterpretować (myłam ręce mydłem kilka razy i wciąż mi śmierdzą). Ewidentna zastoina. Poza tym sika gdzie popadnie, a na rtg wciąż pęcherz jest pełny, więc kompletnie nie pracuje, a siki się po prostu ulewają lub są wyciskane. Michał także mówi, że wciąż ma niespodzianki, takie i takie. Zrobiliśmy dwa zdjęcia rtg, ortopedycznie jest OK, tzn. stawy na swoim miejscu, jednak widać już zwyrodnienia na wypustkach kręgów, a gorsza noga ma wypadniętą rzepkę, przykurcze, zniszczone mięśnie. To samo z mięśniami przy kręgosłupie. Wg dr Tosia rehabilitacją dojdziemy tylko do pewnego momentu i dalej stop, nic więcej, nie wstanie i nie będzie się poruszał sam nigdy. Z badania neurologicznego także nie wyszło nic optymistycznego.

Więc, jednym słowem - wózek.

__________________
08.04.2009 napisala Dina Wro
Dopiero wróciłam, jest strasznie późno, więc krótko: Iti nigdy nie będzie normalnie chodził. Jedyne co być może uda się uzyskać to chodzenie na zasadzie odruchów rdzeniowych, w uproszczeniu wygląda to tak, że impuls od łapy idzie do kręgosłupa, ale nie dalej, nie do mózgu. I nigdy nie uda nam się tego połączyć. Jedno co jest możliwe, to połączenie nerwowe pomiędzy nogą a rdzeniem i na takiej zasadzie mogłoby opierać się poruszanie. Będzie to jednak zawsze pląsające, nieskoordynowane i niestabilne. W "gorszej łapce" zupełny brak głębokiego czucia bólu, zanik mięśni i zwyrodnienie stawu skokowego, co powoduje spastyczny skurcz.

Raczej nie uda się także wywołać kontrolowanych czynności fizjologicznych. To co jest możliwe, to to, że będzie trzymał od wyciśnięcia, do wyciśnięcia moczu. Natomiast sam się nie wysika, a jak go nie wyciśniemy, będzie posikiwał, a nie sikał do opróżnienia pęcherza.

To tyle... Generalnie lekarz zaproponował i rehabilitację i wózek jednocześnie. Jakiekolwiek dodatkowe badania nie są potrzebne.

Byc moze Iti pojedzie na dalsza rehabilitacje do Ines, wiecej info w 3 poscie
__________________

Itulek pojechal do p. Ines. Powodzenia skarbie. Bedziemy sledzic Twoje losy.

Edited by Huan
usunięcie danych osobowych
  • Replies 3.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Iti ma szanse na wyjazd do Ines w Niemczech, aby zapobiec przepychankom na watku Irena podala swoj numer telefonu, tam mozna uzyskac wszelkie informacje na temat ewentualnych przyszlych losow Itka

1. pobieramy oplaty za psy, ktora ida do domow stalych. 240€ za psa bez kastracji i 280€ za psa wykastrowanego.
Co robimy z tymi pieniedzmi? Na co sa pieniadze przeznaczone?
-Schutzgebühr(oplata ochronna) - w ten sposob przeciwdziala sie handlowi psow.
- wiele psow mamy w domach tymczasowych.Osoba, ktora decyduje sie dac psu dom tymczasowy pokrywa jedynie koszty wyzywienia psa. Wszystkie oplaty lekarskie pokrywamy my . Oplaty lekarskie w niemczech sa znacznie wyzsze niz w Polsce (za kastracje mojej Miki ze schroniska w Dabrowce wraz z zabiegiem czysczenia zebow zaplacilam 440€).
- Przejazd do Polski i z poerotem (dla mnie - belgia- 2600km). Moj samochod "pozera" 300 do 350€. Normalnie jedziemy w dwa samochody z przynajmniej jedna przyczepa.
(Ostatnie dwa razy pozwolilismy sobie na luxus noclegu, co pokrylismy z wlasnej kieszeni. Jestesmy stosunkowo mloda organizacja i neimamy zyly zlota. nie sadze, aby sie to w przyszlosci z mienilo
-rozumiem obawy
osob przed oddaniem Itiego. To tylko o tych osobach dobrze swiadczy. Nie chce nikogo przekonywac. najlepiej jesli ktos zdecyduje sie na osobista wizyte u Ines(My taki odcinek drogi , w obie strony, pokonujemy w 1 dzien)
-jako organizacja bedziemy Ines wspierac finansowo w czasie leczenia Itiego. W Niemczech takze bogacze na drzewach nie rosna, a ona ma wiecej chorych psow.
-w niemczech, tak jak w Polsce najszybciej adoptowane sa szczeniaki . Gdy je zabieramy mamy stosunkowo szybko gotowke , ale z czegos musimy sie finansowac.Zabieramy takze psy stare i chore. Te adopcje ciesza mnie najbardziej. Ostatnio zabralismy 12letniego hektora I Fibi, ktora ma postepujacy zanik miesni i nowotwor. Fibi bedzie w Niemczech leczona. Ma dom tymczasowy, a wiec my bedziemy koszty leczenia pokrywac.
Kastracje bedziemy w Dabrowce propagowac i w miare mozliwosci wspierac finansowo
-jesli chcemy wziasc Itiego to nie dla cekow reklamowych(ktos nam to zarzucil)

Moj telefon stacjonarny 003287653518
Prosze o kontakt jesli ktos chcialby wiedziec cos wiecej

Posted

Tak, tragedia tym większa, ze psiak przeżył bo kiedy wyzdrowieje to do czasu wybudowania nowego schronu zamieszka sobie w takim oto apartamencie

Posted

Musimy porozmawiać z p. Marią ( kierowniczka schroniska) i doweidzieć się o szczegóły. Rozmawiałam z Dorotikus, która zna ten schron i w najbliższych dniach dowie się wszystkiego.
Wtedy cos postanowimy ale na teraz psiak na pewno szuka domu, bardzo go potrzebuje.

Posted

diagnoza i leczenie to nie w piotrkowie chyba ( z całym szacukiem). on musi do wawy i cześć...
erazm, jak pani maria go nazwała? goopio, zeby bezimienny był na dogo.

kto zrobi banerek? a kto cegiełki allegro?? choć cegiełki maja sens jak mamy plany ew dt... inaczej nie...

Posted

K. Czyli żadnej diagnozy nie było, połozyli i cześć? :angryy:

Z poprawy jaka nstąpiła wnioskuję sobie wstępnie, że sprawa nie jest byc może stracona.

Pytania, czy ktoś może mi to SZYBKO sprawdzić?:
-jak dawno był wypadek
-czy wiadomo cokolwiek medycznie (jakiekolwiek badanie)
-jak z trzymaniem u niego siku, kupy, jesli trzyma, to czy załatwia sieświadomie, jeśli nie, to sorry,a le zajrzec mu w doopke- czy odbyt jest otwarty, czy sika bezwiednie porcjami, czy tez kropelkuje...
-te łapki sa porażone spastycznie, czy wysztywnione na skutek nieużywania? (pomacać stawy, czy dadzą się zgiąć)
-pomacać psa, czy reaguje na ból, dotyk, cokolwiek świadomie w łapkach

....i na bogów, nie decydujcie pochopnie o czymkolwiek (mam na myśli uśpienie), nawet gdyby wet cos takiego sugerował. Bo po ostatnim wątku Farta (o ironio) szlag mnie trafił nieprzytomny.

I najważniejsze, ten psiak musi na JUŻ znaleźć się w DT lub klinice. w tej chwili mam pod opieką kota, który mógłby chodzić, gdyby w porę został poddany rehabilitacji :angryy:

Posted

Dorotikus będzie tam dopiero w sobotę. Wiem, że miał robione prześwietlenia ale trzeba mu zrobić kolejne w narkozie, żeby się nie ruszał tak. Z poprzednich niewiele mozna wnioskować.

Pisałam juz, że mam potencjalny DT, mam tez klinikę w Warszawie, w której był Lucek z mojego podpisu i gdzie na pewno nie odmówią pomocy.
Potrzebne są pieniądze i decyzja co do jego dalszych losów.
Trzeba mu pomóc.

Ulv, od wypadku minęło sporo czasu wg moich informacji...

Posted

mysza 1 napisał(a):
Dorotikus będzie tam dopiero w sobotę. Wiem, że miał robione prześwietlenia ale trzeba mu zrobić kolejne w narkozie, żeby się nie ruszał tak. Z poprzednich niewiele mozna wnioskować.

Pisałam juz, że mam potencjalny DT, mam tez klinikę w Warszawie, w której był Lucek z mojego podpisu i gdzie na pewno nie odmówią pomocy.
Potrzebne są pieniądze i decyzja co do jego dalszych losów.
Trzeba mu pomóc.

Ulv, od wypadku minęło sporo czasu wg moich informacji...

Dawno czyli? Bo może sie np. okazać, że kręgosłup uszkodzony, ale na tyle, ze nie jest to problem, a pies nie będzie chodził na skutek braku rehabilitacji.... albo ze wogóle nie do ruszenia, albo że cos trzeba poustawiac dla wygody psa itd... im później, tym gorzej.

Posted

Dodzwoniłam się

W poniedziałek chłopak będzie miał kolejne prześwietlenie. Na koopę i siku wychodzi z pojemnika. Łapki dają się zginać, ma w nich czucie. Tyle wiadomości uzyskałam, niestety p. Maria była jak zawsze bardzo zajęta

Posted

No to na razie wiadomości sa bardzo pozytywne :lol: Myslę że on potrzebuje DT z chęcia do pracy i ma szanse na poprawienie sprawności.

Erazm, nie obrażaj sie o to uspienie, po prostu za często takie psy nie dostają szansy i jestem przeczulona najzwyczajniej :oops:

Posted

No, coś Ty o co miałabym się obrażać. Sama zabrałam ze schronu malucha po wypadku, który miał iść do uśpienia. Trzymam go na hoteliku, już dochodzi do siebie, teraz będzie dostawał jakieś zastrzyki, bo łapki ma wywinięte.

Posted

mysza 1 napisał(a):
Dorotikus będzie tam dopiero w sobotę. Wiem, że miał robione prześwietlenia ale trzeba mu zrobić kolejne w narkozie, żeby się nie ruszał tak. Z poprzednich niewiele mozna wnioskować.

Pisałam juz, że mam potencjalny DT, mam tez klinikę w Warszawie, w której był Lucek z mojego podpisu i gdzie na pewno nie odmówią pomocy.
Potrzebne są pieniądze i decyzja co do jego dalszych losów.
Trzeba mu pomóc.

Ulv, od wypadku minęło sporo czasu wg moich informacji...

Myszka, a jaki byłby miesięczny koszt tego DT? Jeżeli sie uda, że Beza z wątku GoskiGoski pojedzie od Ulv do Niemiec do DS, to chyba jakieś pieniądze z opłaty tamtego tymczasu mi zostaną. Może jeszcze ktoś i na opłatę by starczyło. Czytałam, że na razie wieści o maluchu nie najgorsze. :roll:

Posted

Wg Dorotikus nie jest tak dobrze, tzn mały sam nie wychodzi z miski, z tym załątwianiem to też róznie- wydaje mi się, że nie ma kontroli.
Natomiast Dorotikus rozmawiała z Hundehilfe Polen i oni być moze pokryliby ok 80 % kosztów leczenia i rehabilitacji ( tymczasu).
To by nas ratowało.

Moja propozycja jest taka- zabrać małego do lecznicy( myslę, że ta, którą mam na myśli się zgodzi), tam zrobić porządną diagnostykę plus zabiegi, jesli będzie to konieczne.
Po podleczeniu tymczas (sam tymczas 300-400 zł jak sądzę plus leki).
Będę dzisiaj rozmawiać z Dorotikus i zapytam, czy Hundehilfe się zgodziło.

Najgorsze, ze tyle czasu już minęło:shake: Ale nie traćmy nadziei. Wpłaty jak najbardziej się przydadzą.

Posted

mysza 1 napisał(a):
Wg Dorotikus nie jest tak dobrze, tzn mały sam nie wychodzi z miski, z tym załątwianiem to też róznie- wydaje mi się, że nie ma kontroli.
Natomiast Dorotikus rozmawiała z Hundehilfe Polen i oni być moze pokryliby ok 80 % kosztów leczenia i rehabilitacji ( tymczasu).
To by nas ratowało.

Moja propozycja jest taka- zabrać małego do lecznicy( myslę, że ta, którą mam na myśli się zgodzi), tam zrobić porządną diagnostykę plus zabiegi, jesli będzie to konieczne.
Po podleczeniu tymczas (sam tymczas 300-400 zł jak sądzę plus leki).
Będę dzisiaj rozmawiać z Dorotikus i zapytam, czy Hundehilfe się zgodziło.

Najgorsze, ze tyle czasu już minęło:shake: Ale nie traćmy nadziei. Wpłaty jak najbardziej się przydadzą.

A kiedy Dorotikus by coś wiedziała? A możesz już konkretnie zapytać lecznicę, czy się zgodzi przyjąć małego na leczenie, będziemy wiedzieli, czy mamy go gdzie dać. Wesołego bidulka:-(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...