Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='anhata']i jak sie nancy czuje ???
kurde no sliczna ta sunia.....nie przegladalam watku? sa teleony w jej sprawie ?[/quote]
Jedna zainteresowana pani :roll: i to jeszcze nie do konca pewna. Szczeniory już pojechały, a mi smutno...

Posted

[quote name='Soema']Jedna zainteresowana pani :roll: i to jeszcze nie do konca pewna. Szczeniory już pojechały, a mi smutno...[/quote]

Soema się uzależniła :eviltong:
Ja tej przyszłej /mam jednak nadzieję/ Pani Nancy się nie dziwię, rok czasu męczył się pudelek mojej mamy zanim ja zdecydowałam się na kastrację. Po śmierci mamy zamieszkał ze mną i nie było żadnych problemów z zachowaniem czystości, rano długi spacer ze mną, w południe sąsiadka emerytka zabierała go na krótkie siknięcie i grzecznie czekał na mój powrót z pracy. Wiosną zaczęły się cieczki i podsikiwanie mebli. Sama musiałam dojść do tego, że to wołanie "oto jestem młody, zdrowy, chętny psi kawaler". Najsmutniejsze, że weci najpierw badali go pod kątem pęcherza i nerek /wiadomo jest leszcz i jest kasa :angryy:/. Nawet jak już sama "zdiagnozowałam" to jeden wet namawiał mnie na "dopuszczenie": taki ładny, taki miły, pani da ogłoszenie w prasie... :mad:
Dla osób z dogo sterylizacja to sprawa oczywista ale dla przeciętnego zjadacza chleba :shake:

Posted

I na Dogo są przeciwnicy sterylizacji :roll: byłam w wątkach o cieczce, musiałam się jakoś przygotować ;) i tam to są dyskusje dopiero..

Ja jutro wracam z Nancy do domu, zastanawiam się czy dzwonić do tej Pani. Bo ona o wszystkim wie, a ja nie chcę naciskać, bo Nancy na pewno znajdzie super dom :) ja w to wierzę.. Dla mnie sterylizacja jest oczywista, z drugiej strony, nigdy nie miałam do czynienia z przypadkiem, że sunia nie trzyma moczu, albo są jakieś powikłania.

Posted

My już w Sandomierzu. Nancy zwymiotowała na mnie (w kocyk) 2 razy w busie :mad: moja wina.. zjadła z 10 psich chrupków, z samego rana. Ale jak zwykle siedziała bardzo grzecznie :) później byliśmy u mamy w pracy i Nancy została wymiziana przez dzieci - pierw była nieśmiała, potem trochę zaczepiała, a później była zmęczona :diabloti: w domu zjadła trochę, ale oczywiście delikatnie. Potem śmigała po podwórku, nie uwierzycie - zaczęła się słuchac :cool1: a wszystko dzięki .. mojej suni. Nukę zamknęłam w kojcu, bo ona jednak nie posiada instynktu macierzyńskiego i jest jakieś 20 razy większa od Nancy, dla mnie to teraz olbrzym, jak z takimi maleństwami mam do czynienia ;)
jak mnie Nancy nie słuchała, to przestałam się z nią bawic i poszłam do Nuśki. W momencie Zazdrośnik pojawił się za moimi plecami. Nuśka ma problemy ze wzrokiem, pierw małej nie widziała, więc ta zaczęła "burczec" żeby tylko odciagnąc ją ode mnie. O i tak sobie popyskowały nawzajem. :evil_lol:Potem Nancy już grzecznie przychodziła na zawołanie, nawet do domu wróciła i weszła bez problemu.

A mnie tak cholernie ciężko.. 5 tygodni mnie nie było, tak się bałam wrócic do domu, bo mojego drugiego psiaka już nie ma (*) nie miałam siły o tym pisac, choc śni mi się po nocach..:-( musieliśmy go uśpic, w Sylwestra. Niestety powodem była agresja. Mogłabym całą historię jego życia napisac, ale to za cięzko.. Niestety, choc się zarzekałam, że w życiu psa nie uśpię - musiałam posłuchac rozumu :placz: bo mogło dojśc do tragedii..

A Nuśka chora.. były badania za ponad 200zł (kolejne) jutro wyniki, ale wet mówi, że skóry się nie wyleczy.. Można tylko ulżyc, podawac leki na świąd itp., ale to jej skróci życie :placz: jutro jeszcze wyniki z Niemiec przyśla, bo krew badaliśmy..
Fatalnie się czuję... I choc nie wiem ilu bidom pomogę, nigdy to nie zlikwiduje we mnie poczucia winy i bezsilności :placz: a wszystkiemu winni..ludzie.

Posted

dobrze ze dotarlyscie
nam siostra Nancy zwymiotowala
strasznie sie obzarla przed odjazdem jak ja wiezlismy do adopcji

co sie z pieskiem stalo?wiem ze niektore pieski ciezko wyprostowac,
niektorym tez odbija...
niektorzy wiaza na lancuchu 1m i dziwia sie ze pies jest agresywny

a Ty na pewno nie pozwolilabys na to jesli daloby sie z nim cos zrobic
psy tez miewaja zaburzenia
gryzl Was?

wiem co to znaczy jak trzeba uspic...
moj tez byl nie do uratowania, moglam mu przedluzyc zycie o dzien czy dwa ale po co meczyc go, juz byl otwarty i bylo wiadomo ze nic sie nie da zrobic:shake:

Posted

Stwierdzam, że Nancy by była najszczęśliwsza w domu z ogrodem (twórcze stwierdzenie, wiem:diabloti:) wypuszczam ją bez smyczy lata, w sumie to szaleję po podwórku. Aż czasem warczy :evil_lol: dziś jest sporo śniegu to cała mokra wróciła i bardzo szczęśliwa. Przychodzi na zawołanie. Pyskuje do Nuki - nie zostaną raczej przyjaciółkami :shake: wczoraj wzięłam Nusię na smycz, Nancy biegała i ją chciała zaczepiać. Niestety, obie uważają mnie za swoją panią i jak już mówiłam, Nuka nie posiada żadnego instynktu macierzyńskiego :lol: więc Nancy dostała w niucha, ale nie przejęła się tym zbytnio. Hmm Nancy jest wielkośi łba razem z szyją mojej Nusi :)
Po domu Nancy juz lata, jakby od zawsze tu mieszkała, wie gdzie może wejśc, gdzie nie. Cieczka już praktycznie się skończyła.

Posted

Nela we wtorek miala operacje. Wszystko bylo ok, powoli zaczyna juz normalnie chodzic mimo szwow, nie kuleje, czasem tylko skacze na trzech lapkach ale to normalne po uplywie tak krotkiego czasu. Miala tez wyczyzczone zabki i wyciety maly guzek na pyszczu obok noska. Wszystko ladnie sie goi. Szwy zdejmujemy w srode :p

Posted

Wlansie mamaie pokazalam zdjecia Nancy...jest bardzo sliczna....bankowow duzo oosb bedzie dzwonic w jej sprawie :)... a jak choroba ? niestety nie jestem w stanie watku calego nadrobic

Posted

anhata napisał(a):
Wlansie mamaie pokazalam zdjecia Nancy...jest bardzo sliczna....bankowow duzo oosb bedzie dzwonic w jej sprawie :)... a jak choroba ? niestety nie jestem w stanie watku calego nadrobic

Aniu, niestety nie jest tak ciekawie z telefonami. Jest ogłaszana, była w Metrze, była tylko jedna pani zainteresowana, ale tylko dlatego, że wzięłam Nancy z inną suczką, którą miałam..
Chorobę kontrolujemy. Jest dobra karma, jedzonko, kąpiele, ciepły dom i wszyscy wokół ją kochają :) nie da się inaczej... Moja suka tylko tak mniej ;)

U mnie w domu już czuje się jak u siebie cwaniara, dziś z tatą się wygłupiała na dywanie. Gryzie, zaczepia do zabawy. Wszystkich urzekła.
Ciekawa jestem jak ją mój dziadzia jutro podsumuje :eviltong: To specyficzna osoba:diabloti:

Posted

Bazyliah napisał(a):
Soema - Ty chyba tak łatwo z Nancy nie zrezygnujesz ;)

Bazyliah, jak tylko znajdzie się zdecydowany, dobry dom od razu ją oddam :) każdy pies jest wyjątkowy na swój sposób, ja nie mam warunków (nie wiem, gdzie mnie wywieje w przyszłości), poza tym nie taki pies mi się marzy..

Posted

Mam pomysła :D Napisz do dusje, ona miała chętnych na mojego Syriusza, a Nancy jest do niego bardzo podobna.Trzeba ją tylko ciachnąć :roll:. Napisz, wyslij zdjęcia i moze akurat się uda :loveu:

Posted

RIVER napisał(a):
Nancy zbiera na "ciachanie". Bazarki może jakieś :eviltong:

Dobra myśl :) jeszcze szczepimy się.. :roll: :oops:
Ja na razie nie mam głowy :razz: miałam brać znów bidę z Zamościa, ale się pokomplikowało...:shake:
Nancy leży bardzo szczęśliwa obok, bo gryzaka nowego dostała,
wszystkich urzekła, choć paskuda straszna :eviltong: gdzieś tam jamnik musiał mieć coś do powiedzenia :diabloti: jak da radę zrobię jej parę fot ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...