Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 270
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • 4 weeks later...
  • 1 month later...
  • 2 weeks later...
Posted

Już nawet dogomania zwatpiła w zmianę losu Mony.
A dziś stał się cud. Kilka dni temu rozmawiałam z panią, która rozmyślała nad zabraniem Mony ze schroniska.
Dziś stał się cud - MONA POJECHAŁA DO DOMU :multi::multi::multi::multi::multi:
Nie obyło sie bez atrakcji, ale dzieki ludziom ze schroniska - udało się.
Dziękuje - pracownikom schroniska
Dziękuję Pani za dobre serce - powinno byc teraz tylko lepiej

Posted

Do wszystkich, którym drogi był los Mony:

Mona trafiła do mnie:) Bardzo się cieszę, że jest. A zaczęło się od:
Gazety Wyborczej i ogłoszenia, które mnie po prostu ujęło: ...czy ma
szansę na dom?" Po prostu wiedziałam, że muszą ją mieć.
Po jakiś 10 dniach zadzwoniłam do Pani z Fundacji. Bardzo jestem
wdzięczna za wyczerpujące informacje o suni, jej zdrowiu, kondycji.
I nadszedł piątek 30 października (chciałam żeby to było w piątek, aby
miała czas w weekend na asymilację) pojechałam z moją trójką dzieci do
schroniska. Niestety drogi były wciągłej przebudowie i jechałam z Wawy
aż 3 godziny. Zrobiło się ciemno i nie mogłam znaleźć właściwej drogi.
Myślałam, że mi się nue uda. Ale Pani z Fundacji (jak Pani na imię?)
znów mnie poratowała. Cierpliwie tłumaczyła jak i gdzie mam jechać oraz
poprosiła pracownika schroniska (Pana Michała??), aby dla mnie otworzył
drzwi! Jestem do dziś pod wielkim wrażeniem, ponieważ piątek wieczór to
czas dla rodziny, a nie dla obcej babki, która trochę pogubiła drogę.
Ostatecznie Mona została nam przedstawiona i .... dopełniłam wszelkich
formalności. Dzieci zachwycone i ja też.
Mona jazdę do nowego domu zniosła super (nie ma choroby lokomocyjnej!).
Przez weekend poznawała nas, naszego psa, kota i nasz dom i ogródek, my
ją. W sobotę wieczorem machała już swoim kikutkiem!! Jest słodka, lubi
się łasić, a gdy wychodzę do pracy to wyje, a Gasper z nią. Mam
nadzieję, że nauczy się, że ja zawsze wracam. Początkowo robiła siku w
domu, ale szybko zaczęła nam pokazywać, że chce wyjść do z .ogrodu,
potem drapie łapą w drzwi, aby ją wpuścić powrotem.
W niedzielę poszliśmy do lasu (mieszkamy na obrzeżach Wawy). Miałam
obawy co do jej tuszy i kondycji. Ale nie wyobrażacie sobie nawet jaka
ona była szczęśliwa, brykała jak owieczka na łące. Spacer zamiast
krótkiego, był długi.
Jako duża rodzina, każdy ma obowiązki wobec zwierząt i tak każdy z
naszej 4 (Córeczka jest za mała jeszcze) ma cztery razy w tygodniu
spacer z psami (mimo ogródka wychodzą trzy razy dziennie na spacEr), a w
weekend wspólny spacer do lasu. Nie będę ukrywać, że dzięki psom
integrujemy się wzajemnie i mamy ruch.
Teraz też leży przy moich nogach.
Dziękuję jeszcze raz Pani z Fundacji za wszelką pomoc oraz Panu ze
schroniska, który tak uprzejmie mnie przyjął w piątek wieczorem.
Może to zabrzmi banalnie, ale jestem szczęśłiwa, że Mona dzięki Wam
trafiła do mnie i mojej rodziny, oraz kiedy patrzę na jej pyszczek
,który obserwuje każdy mój ruch kiedy krzątam się po domu.
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie
Ewa

Posted

[FONT=Verdana]No i się rozkleiłam. Strasznie dziękuję, ale to strasznie, że zabrałaś Mone.Ta psina śniła mi się po nocach ze swoją spuszczoną głowa i smutkiem w oczach. Nikt nie wierzył, że ją ktoś pokocha. Nawet na wątku pojawiało się niewiele osób. Mona czekała. Gdy się podchodziło do jej boksu, czasem nawet wybiegała do krat, ale zaraz wracała ze spuszczoną głową do budy. Tak jakby nie wierzyła, że ktoś ją zabierze. A to przecież śliczny psiak i ma cudowną duszę. Aż tu nagle telefon… Szczerze? Nie wierzyłam, że ją weżmiecie.[/FONT]
[FONT=Verdana]Dziękuję, po stokroć dziękuję, kochajcie ją Ewuniu, a ona odda wam całą swa psią duszę.[/FONT]
[FONT=Verdana]Dziękuję Pani Zycie i Panu Rafałowi, że nie zawiedli i pomogli i rodzinie i psinie. [/FONT]

Posted

Mona ma się dobrze. W niedzielę poszliśmy do lasu. Pierwszy raz mocno ciągnęła i zaryzykowaliiśmy spuszczenie jej ze smyczy. Boże! jaka ona była szczęśliwa. Brykała, wąchała i nie oddalała

Posted

Mona ma się dobrze. W niedzielę poszliśmy do lasu. Pierwszy raz mocno ciągnęła i zaryzykowaliiśmy spuszczenie jej ze smyczy. Boże! jaka ona była szczęśliwa. Brykała, wąchała i nie oddalała się od nas za daleko. Nie reaguje jeszcze na imię, więc dużo do niej mówimy.
Uwielbia też, jak są otwarte drzwi na ogródek i może sobie wchodzić i wychodzić kiedy chce... Ale to się z wiadomych względów niedługo skończy.
Faworyzuje mnie na razie - nadal wyje jak idę do pracy (dobrze, że to nie blok:loveu:). Wszystkie moje dzieci ją kochają, a mąż nawet jak dzieli smaczne kąski to Monie dał najwięcej, mówiąc, że przecież jest u nas najkrócej.
Pozdrawiam
E.

Posted

Ewuniu usciskaj Monę. A może jakieś fotki do kroniki? Czy tusza nie przeszkadza jej w bieganiu? Kiedy ja ostatnio widziałam była raczej okrąglutka

Posted



Każde z nich ma posłanie w pokojach dzieci, ale koc w dużym pokoju jest obowiązkowy. Muszą obserwować co się dzieje na bierząco. Mona przoduje. Każdy mój ruch jest ściśle kontrolowany. :lol:
Wyje nadal, ale się uspokaja:lol:.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...