al'akir Posted October 9, 2008 Posted October 9, 2008 jeszcze dodam, że piszecie tutaj że kazdy pies powinnien miec szanse żyć, ja się z tym jak najbardziej zgadzam. Ale widząc, czytając i slysząc wszedzie o wszelakim okrucienscie tego świata, stwierdzam, że kazda istota powinna mieć prawo urodzić się wtedy i tylko wtedy gdy będzie miec z góry zapewniony godny byt. Te psy nie były pierwsze, nie byly ostatnie a działo się tak bedzie dalej, tylko i wyłącznie przez ludzi. Quote
ulvhedinn Posted October 10, 2008 Posted October 10, 2008 Ja to widze inaczej Karjo. Tak, nie damy rady ratować wszystkich. Tylko... zbyt łatwa zgoda na eutanazję rodzi błędne koło rozmnażania, pozbywania się i eutanazji. Po prostu to zwalnia z myślenia, z wypracowywania innych metod zapobiegania nadpopulacji. Bo po co się bawić w edukację i kastracje, skoro wszystko załatwi morbital? Quote
Rinuś Posted October 10, 2008 Posted October 10, 2008 [quote name='karjo2']Wladczyni, piszesz po prostu bardzo emocjonalnie i z punktu widzenia posiadacza jednego, ukochanego, rozpieszczanego pieska. Troche inaczej wyglada to od strony organizacji ratujacych rozne zwierzeta z roznych warunkow... Moze dla Ciebie walki psow sa obrzydliwscia, jednak dla wielu ludzi ogromna kasa tonuje takie wrazenia.. Dlatego latwo potepia sie, nie znajac realiow sytuacji. Zreszta, zobacz jak czesto nawet na Dog podnosi sie krzyk, gdy okazuje sie, ze jakies schronisko usypia leciwe, schorowane, agresywne psy.... Robi sie na hurra akcje "ratowania" idei dla idei, po czym po kilku tygodniach wszyscy krzykacze znikaja, cichna... A te schrony, do licha, nie sa z gumy, nie dysponuja nieograniczonymi srodkami finansowymi, szkoleniowcami i tlumem ludzi przy bramce, czekajacym na upragnione zwierze. Nie jest tak, chociaz bardzo bym chciala.... Wiec nie oceniajmy pochopnie ... PS. Russelka, zrozum, nie ma zabawy w "a noz widelec", nie ma na to srodkow, czasu, ludzi...To nie miejsce na skrajny idealizm.. Tak to sie moze bawic ktos wyprowadzajacy z traumy jedno, wlasne futro za wlasne pieniadze i na wlasna odpowiedzialnosc, zabezpieczajac otoczenie przed nim w wszelki mozliwy sposob. A szczeniory 3 miesieczne sa juz po dobrej zaprawie kodujacej zachowania destrukcyjne. Karjo z tej wypowiedzi wnioskuję, że według Ciebie nie można za wszelką cenę ratować wszystkich odebranych zwierząt...i z tym się zgadzam... ALE - czasem w tym programie ratują psy, które są oblane jakimś kwasem...i widać że ciężko je będzie uratować, ale mimo to starają się..podejmują próby...i przy tym wydają na to mnóstwo kasy...oczywiście, że każdemu zwierzęciu należy się szansa na ratowanie i godne życie...ale stawiając te dwie sytuacje obok siebie ( mówię tutaj o uśpionych szczeniakach i ratowaniu psa oblanego kwasem czy czymś takim) ja wybrałabym ratowanie szczeniaków...bo z nimi można jeszcze pracować, a nie trzeba ich leczyć...wystarczyła tylko praca z takimi psami... i dla mnie takie podejście do sprawy nie jest normalne. Quote
karjo2 Posted October 10, 2008 Posted October 10, 2008 [quote name='Rinuś']Karjo z tej wypowiedzi wnioskuję, że według Ciebie nie można za wszelką cenę ratować wszystkich odebranych zwierząt...i z tym się zgadzam... ALE - czasem w tym programie ratują psy, które są oblane jakimś kwasem...i widać że ciężko je będzie uratować, ale mimo to starają się..podejmują próby...i przy tym wydają na to mnóstwo kasy...oczywiście, że każdemu zwierzęciu należy się szansa na ratowanie i godne życie...ale stawiając te dwie sytuacje obok siebie ( mówię tutaj o uśpionych szczeniakach i ratowaniu psa oblanego kwasem czy czymś takim) ja wybrałabym ratowanie szczeniaków...bo z nimi można jeszcze pracować, a nie trzeba ich leczyć...wystarczyła tylko praca z takimi psami... i dla mnie takie podejście do sprawy nie jest normalne. Uhh, multicytaty nie dzialaja :(. Po kolei, troche inaczej wyglada kwestia psa z choroba somatyczna ( tu da sie przewidziec sposob i postep leczenia, mozna okreslic, na ile schorzenie rzutowalo na psychike), a zupelnie inaczej praca z psem o zwichrowanej psychice, zaburzeniach behawioralnych. I co istotniejsze, po adopcji przecietnemu czlowiekowi da sie wytlumaczyc, ze pies potrzebuje np. regularnie branych lekow, zmieny opatrunku itp. A wytlumacz temu samemu czlowiekowi, ze pies ze problemami behawioralnymi wymaga okreslonego postepowania 24 h/dobe, 12 miesiecy w roku. Ze kazda zmiana/odpuszczenie ze strony wlasciciela skutkuje zagrozeniem ze strony psa. Nie chodzi o wyprowadzenie psa na prosta przez szkoleniowca, tylko o pozniejsze funkcjonowanie psa w tzw. normalnym swiecie. Mozna zajrzec na kilka watkow o tzw. silnych charakterowo psach, problematycznych zachowaniach ( np. o tosiaku atakujacym uwielbiajaca go rodzine) i widac efekty zachowania ludzkiego na porady szkoleniowcow :roll:. Mozna szukac tzw. odpowiedzialnego domu, wlasciwego czlowieka, ale takich nie ma za duzo i znalezienie go moze trwac w nieskonczonosc. Ty podjelabys inna decyzje.. Jednak gdybys byla w takiej sytuacji, Twoja wypowiedz brzmialaby zupelnie inaczej.. Ulv, chyba jestes swiadoma, ze edukacja jest potrzebna i wiekszosc organizacji prozwierzecych takowa sie zajmuje. Planowa powszechna sterylka/kastracja jest do zrealizowania chyba tylko w schroniskach. Nie chodzi o rozwiazanie problemu morbitalem, ale nie mozna zlekcewazyc tej metody do ograniczenia populacji, niestety... Mozna sobie chciec innego swiata, jednak swiadomosci wszystkich ludzi nie da sie zmienic na pstrykniecie palcami, mozna tylko pomagac im i zwierzakom, czasem nawet przez eutanazje. Quote
al'akir Posted October 10, 2008 Posted October 10, 2008 trzeba wziasc tez pod uwage to jak tam wyglada taka "hodowla" psow do walk. Tak jak karjo2 juz pisala tam z psem "specjaliści" pracuja od pierwszych dni jego życia. Za tym stoja miliony dolarów. Wiec to wyglada calkowicie inaczej niż ten proceder u nas w Polsce. Tam nie ma czasu na prorokowania "a nóż, widelec" ten szczeniak będzie normalny w przyszłości. Wezcie pod uwage ile tam jest takich "hodowli" psow do walk , to bylaby walka z wiatrakami, gdyby mieli probowac ratowac te szczenieta. A gdy okazalo sie ze psa nie da sie psychicznie wyprowadzic na prosta, to co? Po roku go usypiamy? Albo niech spedza dozywocie w klatce? Zastanowcie sie tez nad tym, czy ta organizacja nie probowala wczesniej ratowac takich psow , probowala z nimi pracowac? To sa ludzie kompetetni, oddani swojej idei, podejrzewam, że z duzym doswiadczeniem, wiec jezeli nie udalo im sie wczesniej "unormować" takich psow, to po co teraz probowac w ciemno, skoro jest to odgornie skazane na niepowodzenie? Dlaczego nie dac szany innym psom? Beda pracowac z tymi, a innym powiedza, "sorry ale mamy teraz robote"? Te psy zostaly juz uratowane od zwyrodnialcow i chwala im za to! Gdzie szukac domow dla takich psow, gdzie szukac odpowiedzialnych ludzi:shake: przy liczbie nn takich "hodowli" i jeszcze jedno dlaczego tak kontrowersyjnie podchodzicie do decyzji tej fundacji, a nikt nie krytykuje samego procederu "hodowli" psow do walka? przeciez to tylko i wylacznie przez tych zwyrodnialcow te psy zostaly uspione, a nie przez "widzi mi sie" tej fundacji... Quote
WŁADCZYNI Posted October 10, 2008 Posted October 10, 2008 ok, Karjo2 chyba zrozumiałam, ale z perspektywy posiadacza jednego, wyczekanego, ukochanego futerka uśpienie tych szczeniaków dalej uważam za złą decyzję. Moj pies rowniez jest agresywny, że tak napisze w przenosni, w Twoim rozumieniu, bo warczy , bo pokazuje zęby przy jedzeniu. I owszem to jest agresja. I jeszcze go nie uśpiłaś? Dla mnie agresja do ludzi jest czymś zdecydowanie gorszym, niż agresja do innych zwierząt. Ale agresja selekcjonowania to coś całkowicie innego, tutaj mamy duzo wiecej czynników i długo by o tym można pisać. chyba każdy terrier/pies myśliwski był stworzony do polowania, więc ma w sobie agresję selekcjonowaną wniosek z Twojej wypowiedzi - czas je wszystkie uśpić. Wszak agresja selekcjonowana w genach! Dalej nie rozumiesz...owszem te psy mogły być agresywne ale do innych psów a nie do ludzi! Więc w moim rozumieniu są generalnie nie groźne przy zachowaniu odpowiednich środków bezpieczeństwa i mądrym szkoleniu i socjalu. Pies, człowiek etc to nie są tylko geny o naszym zachowaniu decyduje też wychowanie/proces socjalizacji/nabyte doświadczenia etc Ponieważ psy dziedziczą geny. od czapy to zdanie, każdy organizm dziedziczy jakieś tam geny. I owszem podhalan pana X będzie miał inny genotyp niż podhalan pana Y gdyż są to dwa różne osobniki, a nie swoje klony. Jednak to czy pracujemy i jak pracujemy z psem nie zmienia jego genotypu. jeszcze dodam, że piszecie tutaj że kazdy pies powinnien miec szanse żyć, ja się z tym jak najbardziej zgadzam. Ale widząc, czytając i slysząc wszedzie o wszelakim okrucienscie tego świata, stwierdzam, że kazda istota powinna mieć prawo urodzić się wtedy i tylko wtedy gdy będzie miec z góry zapewniony godny byt. trochę po jabłkach bo te psy/dziedzi już się urodziły... i jeszcze jedno dlaczego tak kontrowersyjnie podchodzicie do decyzji tej fundacji, a nikt nie krytykuje samego procederu "hodowli" psow do walka? Bo rozmawiamy tu o decyzji, a nie o naszym stosunku do walk psów. Jeżeli aż tak bardzo interesuje Cię moje zdanie na ten temat - uważam to za obrzydliwy proceder. Quote
al'akir Posted October 10, 2008 Posted October 10, 2008 wiesz takie odpowiedzi za wyciagniete z kontekstu zdania do niczego nie prowadza! A w takim razie jezeli tak negujesz genetyke to powiedz mi dlaczego w laboratoriach hoduje sie szczury z wyeliminowanym genem agresji? Bo ugryzienia w niektorych przypadkach mogloby sie zle skonczyc. Ty nic nie rozumiesz, jezeli porownujesz "agresje" psa mysliwskiego do agresji psa do walk. Ja tu caly czas o tym pisze, że to calkiem co innego. Czy pies mysliwski atakuje na innego drapieznika? Czy w srodowisku naturalnym spotykamy sie z sytuacja , walki miedzy dwoma drapieznikami tego samego gatunku, tak jezeli sa to walki terytorialne lub godowe ale wtedy nie dochodzi do sytuacji samobojczych!!! Jest to zazwyczaj pokazanie swojej sily, po ktorej jeden osobnik odstepuje a nie walka na smierc i zycie! Widzisz pies do walk ma zniszczona psychike jest to w pewnym rodzaju wynaturzenie i taka oto wade genetyczna i sklonnosc do takiej agresji przekazuje swojemu potomstwu. jeszcze jedno skad takie przeswiadczenie, że pies do walk nie jest agresywny do czlowieka?????? Toz to niedorzeczne... Quote
Russellka Posted October 10, 2008 Posted October 10, 2008 Ponieważ pies trenowany do walk nie ma prawa ugryźć człowieka, jest automatycznie eliminowany z "hodowli". Jeśli podczas walki z psem na ringu nie będzie dał się rozdzielić od drugiego psa i przy okazji pogryzie właściciela to marnie z nim... Quote
WŁADCZYNI Posted October 10, 2008 Posted October 10, 2008 Bo taki szczur nie może dziabać bez względu na to co z nim robią. Trzymanie zwierząt w laboratoriach też uważam za okrutne. Nie neguję genetyki, uznaję jej wpływ na charakter/temperament etc ale uważam że ostateczne zachowanie psa nie zależy tylko od genów, ale również od tego co my z psem zrobimy i jak to zrobimy. Jak mam inaczej odnieść się do fragmentów wypowiedzi jak nie cytując? Owszem pies myśliwski atakuje inne drapieżniki, oraz nie powinien odpuszczać, w ataku odważny i zacięty, aż do przesady. Dlatego właśnie mój pies nie boi się polować na autobusy:evil_lol: Jak nie dochodzi do walk na śmierć i życie jak dochodzi - w świecie zwierząt już nie jeden samiec zginął bo przegrał. Wątpie żeby taki pit po walce popełniał samobójstwo...;) jeszcze jedno skad takie przeswiadczenie, że pies do walk nie jest agresywny do czlowieka?????? Toz to niedorzeczne... jeżeli nie wiesz tego, to po jaką cholerę wtrącasz się w temat dotyczący takich psów?:roll: Psy hodowane do walk nie mogą być agresywne do ludzi - takie osobniki od razu eliminowano. Człowiek wchodzący na ring aby rozdzielić psy jest praktycznie 100% bezpieczny. TTB to nie są maszynki do zabijania, które spuszczone ze smyczy będą terroryzowały okolicę zagryzając wszystko co się rusza, a zwłaszcza ludzi. Są to fantastyczne psy, przytulaki pierwsze wskakujące na kolana z miną 'nooo przytul pieseczka'. Quote
ulvhedinn Posted October 10, 2008 Posted October 10, 2008 Ja mam bardzo konkretne zarzuty- zbyt pochopne decyzje o eutanazji, bez dania zwierzeciu choćby tych kilku dni, tygodnia, dwóch na uspokojenie, pokazanie, jaki naprawdę jest. To samo w przypadku tych szczeniąt- uśpienie wszytkich jak leci, bez sprawdzenia, jakie mają charaktery, jaiie są- to naprawdę ohydne. I mówię nie z perspektywy właściciela jednego kochanego psika, tylko z perspektywy domu tymczasowego, mającego na koncie kilkadziesiąt (ponad 60) psów, w tym psy uznane za agresywne, nieuleczalnie chore itp. Skrajne przykłady to Psotka i Charlie. Psotka, pies po śmierci właściciela, uznana za potwornie agresywną ("nie wiem, czy da sie ją wyciagnąć z boksu"), zakwalifikowana do uśpienia. Po zabraniu okazało się, że aczkolwiek suka jest zestresowana wręcz do granic szalerństwa, to agresji nie ma w niej żadnej. Tego samego dnai mogłam jej wsadzic ręke do paszczy, a ona ją wypluwała, zamiast capnąć. W tej chwili w nowym domu, pani zachwycona, mówi, że Psotaka jest rewelacyjna. Charlie to trudniejsza sprawa. Pies z kenelu, 10-letni, zaniedbany spaniel. Kłapiący. Na ostro. trzy miesiące pracy (zaznaczam, naszej domowej, bez szkoleniowca, więc nakłady nieznaczne). Pies wyadoptowany- ludzie zadowolenie, pies nie gryzie, u nas nauczył się czystości i niedemolowania. Zresztą większość zwierzat które trafiły do nas, wcześniej zostały zakwalifikowane do natychmiastowego uśpienia. Quote
karjo2 Posted October 10, 2008 Posted October 10, 2008 Ulv, z calym szacunkiem, psy mysliwskie nie maja atakowac innych zwierzat, sa od wyploszenia/wystawienia zwierzyny, aportu postrzelonej zdobyczy, nagonienia. Zupelnie innym jest wyhodowanie osobnikow o dominujacej agresji w stosunku do innych zwierzat, majacych za zadanie zabijanie. Wiec skala zachowan jest inna. Poza tym czesto jest filmowane zabieranie zwierzat, a dla zwyklego skrotu podana informacja, co ostatecznie dzieje sie z psem - program nie moze byc reality show. I jeszcze jedno, nie umniejszajac zaslug, uwazam za niezbyt rozsadne ratowanie zwierzat problemowych behawioralnie ( agresja niekontrolowalna do ludzi i zwierzat), gdy tak wiele inny, lagodnych, nie stanowiacych potencjalnego zagrozenia, czeka w nieskonczonosc na dobry dom. I nie odwazylabym sie wyadoptowac zwierzecia potencjalnie niebezpiecznego, ze wzgledu na wrodzony brak zaufania do systematycznosci i konsekwencji w postepowaniu ludzkim ( cholernie jest to ciezko wykonalne, wiem po sobie :oops:). Quote
al'akir Posted October 10, 2008 Posted October 10, 2008 w swiecie zwierzat w walce jeden osobnik ginie sporadycznie, zazwyczaj slabszy ustepuje, moze nawet wogole nie dojsc do starcia jedynie do pokazania sily. Wyjatek potwierdza regule Drapieznik moze zaatakowac drapieznika, tylko wtedy gdy jest wiekszy, silniejszy, w grupie i wyczuwa zagrozenie. Samobojcze w sensie dwa osobniki o zblizonej sile, razem walcza. Nie napisalam nigdzie że po walce jeden pies popelnia samobojstwo (czyt. ze zrozumieniem.) Jasne pies do walk wskakuje swojemu oprawcy na kolanka i wszyscy znajomi go miziaja ile wlezie... W stanach zorganizowane walki psów odbywaja się na śmierć i życie. Odciagna jednego psa od drugiego i co ? beda leczyc tego konajacego i moze potem wystawia go do nastepnej walki? Nie, beda szukac nastepnego, silniejszego. Zycie nie jest takie kolorowe jakby sie chcialo, pies ktory przegral nie jest juz potrzebny... Moze pies czuje respekt przed swoim "wlasciecielem" i tutaj moge sie zgodzic, ale przeciez ten czlowiek NAPEWNO nie podejmnie sie wyprowadzania go na prosta. Ja tutaj nie pisze o TTB!! Ja pisze o psach do walk. odwazny i zaciety to nie to samo co agresywny - mylisz pojecia. o szczurach pisalam, zeby podac dowod na eliminacji/selekcjonowaniu genu agresji. Rowniez jestem przeciwko wiwisekcji. WŁADCZYNI uwierz ja tutaj nie pisze informacji wyssanych z palca i nie pisze rowniez tego zeby z kims sie licytować. Kilka lat temu moj dobry znajomy dziennikarz robil reportarz o walkach psow w USA, kilkukrotnie czytalam jego notatki. Za tym stoja miliony dolarow jak juz pisalam, tam ludzie na zakladach sie bogaca, bankrutuja... Oni nie wezma sobie pierwszego lepszego bullowatego/molosa z "ulicy". Dlatego wlasnie jest ta hodowla z wyselekcjonowanymi, specjalnie szkolonymi psami. Z okreslonym genotypem. ja tutaj nie ustawiam sie za albo przeciw tej decyzji, staram sie ją racjonalnie wytlumaczyc, udowodnic. Ale jezeli wiesz lepiej i przystajesz przy swoim stanowisku to prosze bardzo, wkoncu w dzisiejszych czasach trudno dostrzec sokratesowska mysl - kazdy wie swoje a reszte trzeba krytykowac i koniec. Quote
al'akir Posted October 10, 2008 Posted October 10, 2008 ooo karjo2 dziekuje - przypomnialas im jeszcze jedna kwestie. mianowicie, jeżeli takowy szczeniak zostania wyadoptowany, to fundacja w przyszlosci naraza sie na odpowiedzialnosc karna w przypadku pogryzienia/zagryzienia przez tego psa. Biorą pod uwagę jego przeszłość taki proces jest z gory przesadzony. Quote
vena&vivi Posted October 10, 2008 Posted October 10, 2008 Może mnie zjecie ale ja rozumiem w 100%, że je uśpili. Male prawdopodobieństwo na "wyjscie na prostą" długie szkolenie, co za tym idzie pieniądze, pieniądze i myśle, że tu zadzailała również kalkulacją - za tą cene uratują wiele innych które po podleczeniu, leczeniu pójdą do adopcji i nie będą się bali, że nowi opiekuni "nie dadzą sobie rady". Poprsotu kasa, kasa, kasa - są osoby ktore negują - prosze wyłóżcie pieniądze na te psy, nie to nie wy wykładacie a łatwo się mówi. Jasne ja sama sobie moge podjąc się ratowania jednego takiego psa za włsne pieniądze ale oni mają ich tysiące i niestety jak to w organizacjach muszą kalkulować. Więc nie negujmy tak pochopnie, postarajmy się zrozumieć. Dodam, że zapewne jakby mieli kasy "za dużó" podjeliby się pracy chociażby z niektórymi psami. Quote
ulvhedinn Posted October 10, 2008 Posted October 10, 2008 [quote name='karjo2'] I nie odwazylabym sie wyadoptowac zwierzecia potencjalnie niebezpiecznego, ze wzgledu na wrodzony brak zaufania do systematycznosci i konsekwencji w postepowaniu ludzkim ( cholernie jest to ciezko wykonalne, wiem po sobie :oops:). W zasdzie każdy niemal pies jest pptencjalnie niebezpieczny jesli trafi na debila. Po drugie, oddawałm psy, które zostały OCENIONE jako agresywne, a "wyszło" cos innego. I nie mam zaufania do oceny, a niektóre z testów pokazywanych na AP uważam za pomyłkę. Poza tym... nie uznaję wartościowania - ten jest lepszy gorszy. Myśląc tym tokiem, pozabijajmy wszystkie psy: za stare, kalekie, brzydkie, wykazujące jakikolwiek problem... Będzie w schroniskach ładniej, przestonniej... Agresja niekontrolowana zdarza się bardzo rzadko, zazwyczaj wiąże z zaburzeniami psychicznymi i tu sie zgadzam- jest bardzo trudna do zwalczenia, choć mi się udało (patrz avatar). Agresję kontrolowaną, nawet wyuczoną można "odpracować". Owszem, zdarzają się psy, dla których nie ma innego humanitarnego wyjścia... GPool... swoja drogą, miałam 2 szczurzyce uratowane jako młodziki z labo, były skrajnie agresywne, niebezpieczne, gryzły wszystkich poza mną (mi się obrywało bezkrwawo), rzucały się na kraty... :roll: fakt, gdyby takie były psy, to sama byłabym za uśpieniem. co do tego, co niesie genetyka- to tylko podstawa do pracy. Owszem, beda silniejsze, słabsze popędy, hamowanie itd.. ale praca z psem może zdziałac cuda, lub stworzyć potwora. Swoją drogą- chyba wolałabym psa z hodowli do walk, niż niektóre rasowe psy z niektórych linii, lękliwe, histeryczne i pobudliwe :diabloti: Moim zdaniem agresja lękowa jest najniebezpieczniejsza, bo pies nie "myśli", często gryzie na oślep, łatwiej opanowac atak "celowy", gdzie pies "wie co robi". Quote
Betbet Posted October 11, 2008 Posted October 11, 2008 Nie przeczytałam wszystkich Waszych wypowiedzi, bo nie dam rady, ale Pilicję dla Zwierzat sledze od dawna. Ich decyzje o eutanazji uważam niestety za słuszne. Z jednej strony nikt nie ma prawa decydować o zyciu i smierci. Z drugiej strony to my- ludzie zmieniliśmy świat, udomowiliśmy zwierzęta i teraz jesteśmy w 100% odpowiedzialni za to, co się z nimi dzieje. Bezdomnych psów i kotów jest stanowczo za dużo na całym świecie. nie jestem za tym, by usypiać każde bezdomne zwierzę, nie nie nie! Ale psy agresywne czy po koszmarnych wypadkach, których leczenie i rehabilitacja to tylko pasmo bólu i udręki... Wiem co czujecie/czujemy, gdy nagle znajdujemy psa zupełnie nieadopcyjnego, gdy robi się wszystko aby wsadzić go w hotel, wyleczyć, opłacić, ale tym samym wskakujemy w błędne koło. Zamiast skupiać się na zmniejszaniu populacji, na walce z fabrykami szczeniaków, na świadomych adopcjach całe siły i pieniądze pakujemy w pojedyńczego, odchodzacego z tego świata psa czy kota. Czasem sobie myślę czy to właściwa droga. Właściciele hotelików czy płatnych DT często na tym zarabiają. Weterynarze także. A my zmieniamy świat temu zwierzęciu, owszem. Ale nie robimy nic, by tych zwierząt było mniej. A oni właśnie to robią. Zdają sobie sprawę ze skali problemu i rozumieją, że jedne muszą odejśc, by inne mogły godnie żyć. Mam nadzieję, że nikt nie zrozumie mnie na opak. Sama dostałam furii i rozpaczy, kiedy uspiono zdrowego psa, którego znajoma z braku innych możliwości zawiozła do schroniska. Uśpiono, bo szczekał na ludzi. Quote
ulvhedinn Posted October 11, 2008 Posted October 11, 2008 Właśnie w tym problem, że ich działania nie zmniejszają populacji w widoczny sposób. 20 Milionów rocznie- to świadczy o czyms, nie? Eutanazja nie jest rozwiązaniem!!!! Zwalnia z myślenia, z wypracowywania innych metod!!! Jeśli dopuscimy do podobnych rozwiązań w Polsce, to jestem absolutnie pewna, że będzie to wyglądać tak, że będą zabijane wszytkie psy bezdomne po jakimś tam czasie (raczej krótkim), a gminy zrezygnują z wkładania środków w promowanie, czy przeprowadzanie sterylizacji, bo w efekcie masowe uśmiercanie wyjdzie taniej, szybciej i prościej. A schroniska będą puste, piękne i czyściutkie. Poza tym, co ma oznaczać stwierdzenie: "nie robimy nic, by tych zwierząt było mniej"? Czy ratowanie zwierząt w trudnej sytuacji to wyklucza? Wręcz przeciwnie- jak ratujesz pierwszego, drugiego, dziesiatego psa, czy kota, to tym bardziej zależy ci na zmniejszeniu bezdomności.... ABSOLUTNIE JEDYNYM ROZWIĄZANIEM JEST PROMOCJA STERYLIZACJI> NIE ZABIJANIE!!!!!!!!! ...bo to nie jest żadna eutanazja, eutanazją można nazwac tylko ulżenie zwierzęciu w cierpieniu, a nie zabicie go, bo nam jest tak wygodniej. To jest morderstwo. P.S. Powtarzam, nie mam na myśli ratowania na siłę psów, FAKTYCZNIE niebezpiecznych, czy cierpiących w sposób nieuleczalny. Ah- i zbyt często widziałam, jak taki umrzyk, w którego nie warto było wkładać przecież nic, w krótkim czasie przeistaczał się w radosnego zwierzaka. :eviltong: Quote
Cameo Posted October 11, 2008 Posted October 11, 2008 Nie moge zrozumieć dlaczego: - usypia się psy które są agresywne przy misce (no coments :angryy:) matko! kto normalny grzebie paluchami w psiej misce? pies powinien mieć swoje własne "wyposażenie" i w czasie posiłku, absolutnie nie powinno się go dotykać! - usypiają "dzikie" i płochliwe koty, (taki kot ma szanse na normalne życie) Quote
Betbet Posted October 11, 2008 Posted October 11, 2008 Myslę że tu już wchodza bardziej skomplikowane procedury...bo pies teoretycznie powinien dać się dotknąć w każdej sytuacji. Wtedy ma się jako-taką pewność, że pies nie zaatakuje potencjalnego właściciela, czy jego dziecka. A co do sterylizacji- tak tak tak!Sama wszystkie bazarki jakie robię przeznaczam na sterylki. Tylko...przeciwnicy potrafią Ci równie sugestywnie wytłuamczyć, że...sterylizowanie tak samo złe jak eutanazja.Że to okaleczanie, zmienianie natury i bla bla blaaaaa. Ale fakt, należy to propagować. Quote
ulvhedinn Posted October 11, 2008 Posted October 11, 2008 Ale ja umiem być przekonywująca :mad: ;) ...jeszcze mały off przykładowy, nt. tego jak błędna może być wstępna ocena psa. W tej chwili mamy szczeniaka, 14-tygodni, Duśkę. Zabrana tuz przed uśpieniem. wstępna diagnoza- nierównomierny wzrost kości, pies nie jest w stanie funkcjonowac. Postanowiłysmy dać młodej szansę... Obeszło się bez operacji, nawet bez specjalnego leczenia- po 3 tygodniach młoda gania, łapy sie prostują, a weci kręcą głowami. I co- gdyby nie podjeta próba usmiercono by młodego, poza tym zdrowego, o świetnej psychice, wesołego psiaka... Cały nakład na nią to dobre jedzenie, witaminy i środki na robale ;) Dlatego tak sie upieram, że psom trzeba dać czas, zobaczyć jak reagują na dobre warunki, ew. leczenie itp... Quote
Cameo Posted October 11, 2008 Posted October 11, 2008 Betbet napisał(a):Myslę że tu już wchodza bardziej skomplikowane procedury...bo pies teoretycznie powinien dać się dotknąć w każdej sytuacji. Wtedy ma się jako-taką pewność, że pies nie zaatakuje potencjalnego właściciela, czy jego dziecka. A co do sterylizacji- tak tak tak!Sama wszystkie bazarki jakie robię przeznaczam na sterylki. Tylko...przeciwnicy potrafią Ci równie sugestywnie wytłuamczyć, że...sterylizowanie tak samo złe jak eutanazja.Że to okaleczanie, zmienianie natury i bla bla blaaaaa. Ale fakt, należy to propagować. Ok, ale jeśli ten pies przeszedł poprawnie przez wszystkie testy? czy ta miska koniecznie musi go zdyskfalifikować :mad: Myśle że odrobina czasu, cierpliwości i dobra tresura ... ale nie w Ameryce :angryy: Quote
al'akir Posted October 12, 2008 Posted October 12, 2008 Betbet napisał(a):Myslę że tu już wchodza bardziej skomplikowane procedury...bo pies teoretycznie powinien dać się dotknąć w każdej sytuacji. Wtedy ma się jako-taką pewność, że pies nie zaatakuje potencjalnego właściciela, czy jego dziecka. A co do sterylizacji- tak tak tak!Sama wszystkie bazarki jakie robię przeznaczam na sterylki. Tylko...przeciwnicy potrafią Ci równie sugestywnie wytłuamczyć, że...sterylizowanie tak samo złe jak eutanazja.Że to okaleczanie, zmienianie natury i bla bla blaaaaa. Ale fakt, należy to propagować. Betbet właśnie ja odważę się stwierdzić ze kastracja psów jak i innych zwierząt udomowionych podchodzi bardziej pod stwierdzenie natury. Dla mnie zmienianie natury to jest bezsensowne rozmnażanie zwierząt udomowionych, wszak w środowisku naturalnym zwierzęta rozmnazaja sie wtedy gdy pozwalaja im na to warunki (klimat, dostepnosc pokarmu i szereg innych czynnikow.) Z tego powodu jest bardzo trudno rozmnozyc niektore gatunki zwierzat w zoo. w srodowisku naturalnym mamy gatunki poligamiczne i monogamiczne, wszystko jest hierarchicznie ustawione. Zwierzeta chore przechodza naturalna selekcje. Nawet do tego stopnia, że nie rozmnazają się osobniki zbyt otyłe/anorektyczne, ponieważ są selekcjonowane (takie zwierzeta roslinozerne nie potrafia szybko uciekac, wiec staja sie pozywieniem lub jako drapieznik ciezko jest im upolować zdobycz.) a szukanie najlepszych genow odbywa sie w trakcje godów. Idąc dalej - mamy rownież takie sytuacje w ktorych samica za wszelka cene nie dopuszcza samca do kopulacji (jak np. w przypadku orangutanów, ponieważ wychowuje młode sama przez 7-9lat a to pochłania dużo energii) Nowy samiec dominujacy zagryza potomstwo swojego poprzednika, żeby "sprzedać" swoje geny, a nie poswiecac energie na wychowywanie "nie swoich genów" (np. w przypadku lwów, goryli.) U gryzoni samica może poronić , gdy wyczuje samca lepiej uwarunkowanego od "poprzednika" i najblizszy przyklad - wilk. Wataha przewodzi najsilniejsza para (para alfa = basior i wadera), która jako jedyna ma prawo się rozmnażać. jest duzo takich przykladów. wieć rozmnażalnie na masową skale *w dodatku osobników chorych, z wadami etc., przy takiej liczebnosci psow są jak najbardziej NIENATURALNE i w zadnym stopniu nie prowadza do przetrwania gatunku. A kastracja jest wskazana jako selekcja. ulvhedinn - oczywiscie, że nie w kazdym labo są hodowane takie szczury bez genu agresji. To był tylko przykład. Quote
Betbet Posted October 12, 2008 Posted October 12, 2008 o matko Ty mi nie tlumacz:lol: ja cały czas propaguję sterylki, ale bardzo cięzko jest przetłumaczyć to ludziom i zachęcić ich do sterylizacji czy kastracji. Nie wszystkich oczywiście, ale wiem z jaką ścianą niezrozumienia sotykam się codziennie. Quote
karjo2 Posted October 12, 2008 Posted October 12, 2008 Bo tak naprawde sterylki/kastracje jak kazde zabiegi chirurgiczne niosa ze soba pewne ryzyko. I jak jestem za zabiegami w schronach i przy psach wydawanych do adopcji, tak czasem nalezy uszanowac zdanie odpowiedzialnego wlasciciela, potrafiacego zwierze upilnowac. Natomiast chyba bardziej doceniam odpowiedzialnosc i dojrzalosc takiej organizacji niz to, co proponuje Ulv ( przy calym szacunku dla Jej serducha dla zwierzakow). Po prostu nie chcialabym sie stykac na ulicy z psem niby wyprowadzonym z agresji, a ktoremu raptem cos sie nie spodobalo... I uslyszec, ze nie nalezalo kolo niego przebiegac, machnac reka, ubierac sie na czerwono itp... Test miski polega na wczesniejszym odczulaniu ( jest to na ogol jedna z najbardziej "zapalnych" sytuacji), gdy sie nie udaje, pies jest diagnozowany jako agresywny - przy czym jest to tylko jedna z wielu czesci sprawdzania. W Polsce na razie przewaza dorazna pomoc zwierzetom, bardziej sa to porywy serca niz zorganizowana, z doswiadczeniem, pomoc. I moze dlatego to postrzeganie innej formy dzialalnosci, pokazanej tylko w wycinku, akcje skrocone do czasu trwania odcinka telewizyjnego, jest tak zroznicowane. Quote
nelonik Posted October 12, 2008 Posted October 12, 2008 [quote name='stoprocent']Tak z innej beczki macie jakieś strony o przepisach prawnych panujących w USA odnośnie karania za przestępstwa związane ze zwierzakami oraz jak działa to SPCA(i jak się utrzymuje bo z darowizn to chyba nie tylko). http://www.aspca.org/site/PageServer?pagename=lobby_2k5_searchLaw Zalezy w ktorym stanie, rozne sa regulacje prawne. ulvhedinn: ''Ja to widze inaczej Karjo. Tak, nie damy rady ratować wszystkich. Tylko... zbyt łatwa zgoda na eutanazję rodzi błędne koło rozmnażania, pozbywania się i eutanazji. Po prostu to zwalnia z myślenia, z wypracowywania innych metod zapobiegania nadpopulacji. Bo po co się bawić w edukację i kastracje, skoro wszystko załatwi morbital? '' Zgadzam sie calkowicie, i pisze to z punktu widzenia kogos kto wie jak wyglada polskie schronisko ''od kuchni''. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.