majuska Posted October 2, 2010 Posted October 2, 2010 A myśmy dzisiaj byli u Mati!!!! Asiu dziękujemy za extra przyjęcie :) To była wielkie przyjemnośc gościć u "parów " i królewicza - boskie stado, mam niedosyt, byliśmy za krótko....:) No i Pawian z Amelią powalają...:) Wycałowałam Matilkę za wszystkie ciotki, dzielna dziewczynka, tak trudno mi to pisać...Mati się nie czuła dziś najlepiej, ale ma najlepszych opiekunów na ziemi więc wysyłajmy im wszystkim dobre fluidy i trzymajmy kciukasy, ja jestem nieustannie codziennie myślami przy Was !! Quote
Florentynka Posted October 2, 2010 Posted October 2, 2010 Andzike napisał(a):Zazdroszcze!!! ja też chce !!! Zapraszamy!!! Quote
Florentynka Posted October 2, 2010 Posted October 2, 2010 Majusko - bardzo nam było miło się z Wami spotkać, rzeczywiście za krótko, a poza tym Mati biedna dziś była, a reszta stada jakaś obrzydliwie leniwa... Ale pewnie jeszcze Ci się zdarzy wozić psy do Krakowa. A Matylda dziś się zachowała jak "gupi bulterier" i bulgotała na Majuskę - to się nazywa czarna niewdzięczność. Quote
majuska Posted October 2, 2010 Posted October 2, 2010 A niech se bulgocze, Polduś też na mnie bulgocze czasem i co z tego...Łucja była boska z tym wywalaniem brzuchola do góry, Gjalpo i ten jego stoicki spokój oraz absolutna pewność siebie:loveu: i Flo z paszczą uchachaną od ucha do ucha :) Ale powiem Wam, że jestem pełna podziwu, bo na stole takie pyszności stały ( Asiu jak ta sałatka się nazywa?? :) ) a towarzycho - zero sępienia , u mnie niemożliwe do wykonania. Florentynkowe stadko "ciężką ręką" szkolone :) Quote
Florentynka Posted October 2, 2010 Posted October 2, 2010 Oj, strasznie ciężką...I wózkiem z kamieniami. No ale powiedz - wyobrażasz sobie to całe towarzystwo żebrzące przy stole? Musielibyśmy wynieść się z jedzeniem z domu i jadać w barze mlecznym... A sałatka nazywa się Sekcja Zwłok - bo składa się z anatomicznych elementów cyckorii, różowego gejfiuta oraz orzechów włoskich ( w normalnej wersji, nie zmodyfikowanej przez Jego Wysokość jak ta dzisiejsza), które z wyglądu kojarzą się z małymi mózgami...jest w niej jeszcze niewinny i nieanatomiczny ser pleśniowy. Quote
majuska Posted October 2, 2010 Posted October 2, 2010 Sałatka była superowa, wogóle mi tych Gjalpowych orzechów nie brakowało:evil_lol:..niech se chłopisko poje...całkiem fajnie się nam wracało, żadnych korków...a mój TZ całą drogę przeżywał kolekcję płyt Adama:lol: Quote
Florentynka Posted October 2, 2010 Posted October 2, 2010 No tak...jest co przeżywać. Najlepszy był numer jak z okazji zawodowej odbywało się u nas spotkanie, na którym między innymi był pewien wysoki dostojnik kościelny. Spojrzał na te półki i pyta "a to co jest"? Na to jeden dowcipniś powiedział "to są gry komputerowe..." Dostojnik kościelny wzniósł oczy do nieba a potem spojrzał na Adama ze słowami "Bój się Boga, człowieku..." Quote
Becia66 Posted October 2, 2010 Posted October 2, 2010 ale się działo....A ja o Matysi myślę nieustannie, mam nadzieje że jutro dziewczynka poczuje sie lepiej. Quote
Florentynka Posted October 3, 2010 Posted October 3, 2010 Mati dziś lepsza, jakby silniejsza. Pomyślałam, że pójdziemy do ogrodu i zrobię parę fotek, żeby pokazać jak się dzielnie trzymamy. No i zaraz jak wyleźliśmy to jakaś odurniała pszczoła ugryzła Mati w palec od przedniej łapki. Nici z sesji - odprowadziłam kulejącą Mati do domu, wapno do pyska, altacet na łapkę. Pojechaliśmy na zakupy, wracamy - tybetaniszcze kuleje na przednią łapkę. Majuska wczoraj próbowała z nim dawania łapki, to wie jak to wygląda - łapy pod siebie i spojrzenie w stylu "nie waż się mnie dotknąć"... Quote
Becia66 Posted October 3, 2010 Posted October 3, 2010 Florentynka napisał(a): No i zaraz jak wyleźliśmy to jakaś odurniała pszczoła ugryzła Mati w palec od przedniej łapki. Nici z sesji - odprowadziłam kulejącą Mati do domu, wapno do pyska, altacet na łapkę. .. matko, i jeszcze to.... Nie wiem dlaczego los tak strasznie doświadcza Mati. Nawet w tak ciężkich chwilach... Quote
Florentynka Posted October 3, 2010 Posted October 3, 2010 Dzika_Figa napisał(a):jak łapka? Nawet nie spuchła, chyba już nie boli, bo Mati normalnie jej używa. Quote
Florentynka Posted October 7, 2010 Posted October 7, 2010 Trzymamy się dzielnie. Niestety - duszności się wzmagają. Quote
Florentynka Posted October 7, 2010 Posted October 7, 2010 Nie jest dobrze...coraz trudniej się Matysi oddycha. Przed chwilą wróciłam z nią od weterynarza, dostała jakiś zastrzyk na te duszności i coś wzmacniającego, mamy się znów pokazać wieczorem. Quote
Andzike Posted October 7, 2010 Posted October 7, 2010 [quote name='Florentynka']Nie jest dobrze...coraz trudniej się Matysi oddycha. Przed chwilą wróciłam z nią od weterynarza, dostała jakiś zastrzyk na te duszności i coś wzmacniającego, mamy się znów pokazać wieczorem.[/QUOTE] Biedna Matyśka... mam nadzieję, że ten zastrzyk coś pomoże i Matysia nie bedzie się tak męczyć z dusznościami :( Quote
Becia66 Posted October 7, 2010 Posted October 7, 2010 [quote name='Florentynka']Nie jest dobrze...coraz trudniej się Matysi oddycha. Przed chwilą wróciłam z nią od weterynarza, dostała jakiś zastrzyk na te duszności i coś wzmacniającego, mamy się znów pokazać wieczorem.[/QUOTE] straszne to, tyle biedactwo się namęczy. Mam nadzieję,ze te zastrzyki coś pomogą i jeszcze Mati dostanie trochę czasu... Nurtuje mnie myśl, czy ten nowotwór na płucach występuje jako guz pierwotny czy jako przerzut bo ta druga wersja jest o wiele częstsza, przynajmniej u ludzi...:-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.