Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 200
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='majka50']Gabrysiu jak to niewiele czasu jej zostało????????:shake:

To wg diagnozy wetki - pisałam to kilka postów wyżej. Może ma wylew lub guz mózgu, dlatego takie jej problemy ze zdrówkiem. Powiedziała, że może kilka miesięcy, może rok, może więcej - nie da się przewidzieć.

Ale jest znacznie lepiej niż było kilka tygodni temu. Wariuje, świruje, głuptok taki. Ale radości z niej nie ubyło. Energii ma coraz więcej, więc nie ma się czym martwić :loveu:.


I jeszcze autorska wersja komendy "zdechł pies" :D (zaznaczam: Stena tu ŚPI :lol:)

Posted

jest taka słodka :loveu::loveu::loveu:

Posted

Przeglądnęłam przed chwilą cały wątek Steni od początku i... się uryczałam. Te zdjęcia ze schronu, z hotelu, filmy z pierwszych dni u nas, kiedy jej stan zdrowia był taki tragiczny, a ja sirota nie wiedziałam za co się łapać...
Raz, na początku, zdarzyło mi się nawet upłakać przy Steni ze słowami: "Co ja najlepszego zrobiłam? NIGDY już nie chcę mieć psa ze schroniska".
To jej sikanie w domu, zjedzenie pilota, ciągłe wypady do weterynarza, stres co będzie jutro... Ciągły stres... Ciągłe wyrzuty że rozpie*rzyłam spokój panujący dotąd w naszym domu... Ciągłe wyrzuty, że w opiekę na tym psem musi się angażować cała rodzina, a ona miała być WYŁĄCZNIE moim kłopotem...

A teraz? Tego co odczuwam nie da się opisać. Ta niepowtarzalna satysfakcja. Niewyobrażalne szczęście. Stenia jest kolejną lekcją, którą przyszykowało mi życie, ale jedną z najpiękniejszych lekcji... Od TAKIEGO psa można nauczyć się znacznie więcej niż od większości ludzi. Nigdy bym jej nie zamieniła na innego psa. I choć mam okazję wziąć za darmo rodowodowego labka (układy rodzinne :eviltong:) to tego nie zrobię, bo jestem ZAKOCHANA w staruszkach i już w tym momencie powiem, że to nie jest ostatnia babcia, która zamieszkała w moim domu.

Dziewczyny, robicie kawał DOBREJ ROBOTY. Zmieniacie życie nie tylko tym psom. Nie tylko im. Trzymać tak dalej i niech Wam sił nigdy nie zabraknie! Każdego dnia o Was myślimy (ja+Stenusia ;)) i modlimy się za Was.

DZIĘKUJĘ!! :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:

Posted

[quote name='zdwrdwd']Przeglądnęłam przed chwilą cały wątek Steni od początku i... się uryczałam. Te zdjęcia ze schronu, z hotelu, filmy z pierwszych dni u nas, kiedy jej stan zdrowia był taki tragiczny, a ja sirota nie wiedziałam za co się łapać...
Raz, na początku, zdarzyło mi się nawet upłakać przy Steni ze słowami: "Co ja najlepszego zrobiłam? NIGDY już nie chcę mieć psa ze schroniska".
To jej sikanie w domu, zjedzenie pilota, ciągłe wypady do weterynarza, stres co będzie jutro... Ciągły stres... Ciągłe wyrzuty że rozpie*rzyłam spokój panujący dotąd w naszym domu... Ciągłe wyrzuty, że w opiekę na tym psem musi się angażować cała rodzina, a ona miała być WYŁĄCZNIE moim kłopotem...

A teraz? Tego co odczuwam nie da się opisać. Ta niepowtarzalna satysfakcja. Niewyobrażalne szczęście. Stenia jest kolejną lekcją, którą przyszykowało mi życie, ale jedną z najpiękniejszych lekcji... Od TAKIEGO psa można nauczyć się znacznie więcej niż od większości ludzi. Nigdy bym jej nie zamieniła na innego psa. I choć mam okazję wziąć za darmo rodowodowego labka (układy rodzinne :eviltong:) to tego nie zrobię, bo jestem ZAKOCHANA w staruszkach i już w tym momencie powiem, że to nie jest ostatnia babcia, która zamieszkała w moim domu.

Dziewczyny, robicie kawał DOBREJ ROBOTY. Zmieniacie życie nie tylko tym psom. Nie tylko im. Trzymać tak dalej i niech Wam sił nigdy nie zabraknie! Każdego dnia o Was myślimy (ja+Stenusia ;)) i modlimy się za Was.

DZIĘKUJĘ!! :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:

Ojoj, jak pięknie napisałaś...
Życzę Tobie i Steni tego, byście mogły się cieszyć sobą jak najdłużej... Świąteczno-wiosenne kwiatki dla Was :oops: ::Rose:

Posted

Dzisiaj (przed chwilą) miałyśmy małą przygodę, a mianowicie wypuściłam Stenkę na podwórko i nie zauważyłam, że bramka jest otwarta (pies sąsiadów jak chce do nas wejść, otwiera sobie bramkę). Po pół godziny chciałam otworzyć jej drzwi żeby weszła do domu, a tu... psa ni ma :diabloti:. A więc w ekspresowym tempie naciąganie spodni i kurtki na pidżamę, wiązanie włosów w coś przypominającego fryzurę i lecimy...

Jak to Stenusia, dzieciątko zakochane w całym świecie i poznające go od nowa, a przy tym ze sprawnością fizyczną sięgającą oceny -3, w ciągu pół godziny zdążyła podreptać na odległość 200 m od domu, więc szukałam jej bagatelka jakieś 30 s :lol:.

Ale najlepsza była jej reakcja, gdy ją zawołałam. Podbiegła do mnie szczęśliwa, uśmiechnięta od ucha do ucha. Ale nie szczęśliwa, że mnie zobaczyła, że wróci do domu, tylko że mogła sobie zwiedzić świat, jakby chciała mi powiedzieć: "Wiesz jak fajnie było?!".

Wzięłam też na akcję poszukiwawczą drugiego psa, który wykroczył poza swój rewir o jakieś 50 m, więc baaaaaaardzo mi pomógł - trzymał się kilka metrów za mną. Przecież musiał wszystko poobsikiwać...:splat:


Takie mamy wariaty w domu.... :loveu::loveu:

Posted

Wzięłam też na akcję poszukiwawczą drugiego psa, który wykroczył poza swój rewir o jakieś 50 m, więc baaaaaaardzo mi pomógł - trzymał się kilka metrów za mną. Przecież musiał wszystko poobsikiwać...:splat:


ojj, nooo ...

on znaczył drogę do domu, tak na wszelki wypadek, jakbyś nie wiedziała jak wrocić :eviltong::evil_lol:

Posted

agamika napisał(a):
ojj, nooo ...

on znaczył drogę do domu, tak na wszelki wypadek, jakbyś nie wiedziała jak wrocić :eviltong::evil_lol:



No tak no tak, poświęcał się dla naszego dobra :D

Posted

Ależ ja się cieszę, że sunia ma tyle szczęścia :):multi::multi::multi:

  • 2 months later...
Posted

Nowe wieści w frontu :)

Stefanka dość dobrze zgadza się z 2-mies. szczeniaczkiem spaniela tybetańskiego dzielącym z nią podwórko. Powiedziałabym, że nawet bardzo dobrze. Stenia po prostu ma ją gdzieś :D Z tym że szczeniak ten nie należy do najspokojniejszych i jak zaczyna Stefankę podgryzać po pysku to (nie dziwię jej się) zaczyna na kurdupla warczeć. Ale nic poza tym. Ona jest starsza pani i nie ma zamiaru użerać się z jakimiś gówniarzami :lol:

A nasz Amiczek dzielnie znosi wszelkie zaczepki, mamlanie uszu i robienie za przeszkodę nad którą należy przeskoczyć :evil_lol:

A tu nowe zdjęcia:


a to to małe to ten szczenior zafascynowany królikiem (który jak widać nie był zainteresowany).

Posted

szprotka_89 napisał(a):
to ona taka malutka.... Iryska jest od niej większa:D
a Stenka widzę że dobrze się trzyma :loveu:



Trzyma się, trzyma. Nie ma już takich "ciężkich dni" kiedy faszerowałam ją lekami przeciwbólowymi. Teraz są tylko dni radości i wariacji. Jedyne trudne momenty są kiedy trza się zwlec z ukochanego fotela na polko. Oj... tracimy wtedy równowagę i notorycznie spadamy ze schodów. "Może się pani zlituje i nie wyrzuci mnie na deszcz?" :evil_lol:

  • 5 months later...
Posted

Dziś, przed chwilą, podjęliśmy decyzję o uśpieniu mojego Aniołka.

Przez półtora roku, kiedy u nas była, nie miała ani razu napadu padaczkowego. Wczoraj, od 16:00 do 00:30, miała ich pięć. Pojechaliśmy do weterynarza, dostała cośtam, atak powtórzył się, tym razem pojechaliśmy na dyżur nocny do tego samego weta w hucie. Dostała Relanium i kolejne na receptę. Ataki nie ustawały, mimo ogromnych dawek Relanium. Zdecydowaliśmy się na nocny dyżur w Krakvecie. Zostawiliśmy ją na noc. Rokowania były takie:
jeśli zareaguje na najsilniejsze leki - będzie szansa.
jeśli nie zareaguje i napady będą się powtarzać - nic już na tym świecie dla niej zrobić nie możemy.
Przed 45 minutami dostałam wiadomość, że mimo silnych leków narkotycznych, ataki powtarzały się przez całą noc.

Została uśpiona. Nie umarła tak jak chciałam - w domu na swoim fotelu. Ale wczoraj nie czuła zbyt wiele, bo dostawała silne leki. Wczoraj rano była normalnym, szczęśliwym psem. To chyba dobrze.

Decyzja o jej adopcji była nagła. Nagłym było też dla nas pogorszenie się jej stanu i podjęcie ostatniej w jej życiu decyzji.

Ale była u nas szczęśliwa. Kochaliśmy ją, a ona kochała nas. Wszyscy kochali tego rozrabiakę i ciapę.

I bardzo mi smutno, bo brakuje mi czegoś. Brakuje pewnego stałego elementu w naszym domu, brakuje mi psiura, który wywalał swoją szacowną osobę na moje łóżko i nie dawał mi spać. Brakuje mi jej pisku, gdy nie mogła wleźć do domu po oblodzonych schodach. Brakuje mi jej głupawek, szczęśliwych sprintów przez podwórko gdy ktoś wrócił do domu. Po porstu jej mi brakuje.

Wydaje mi się, że zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, by ją ratować. Biega teraz, jeszcze szybciej niż zwykle, po po wiecznie zielonych łąkach. I łapa ją nie boli i wzrok ma dobry. I uśmiecha się do nas, o tak:



I mam nadzieję, że czeka tam na mnie...




  • Posted

    Myślałam o Was ostatnio...
    Gabrysiu, zrobiliście przez te 1,5 roku dla niej więcej niż ktokowliek przez całe jej życie. Trzymajcie się!!!
    Stenko, słoneczko kochane... ['] ['] [']:-(:-(:-(

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


    ×
    ×
    • Create New...