pędzelopka Posted March 10, 2009 Posted March 10, 2009 Zapomniałam już o tym wątku szczerze mówiąc. Wklejam sobie tu banerka zmniejszonego coby mi się też jakieś bidy w podpisie zmieściły. U Słonicy same zmiany. Mamy nowe M2 blisko lasu co znacznie ułatwia nam odchudzanie. Słonica opracowała też prawie do perfekcji mijanie psów na ulicy i nie rzucania się im do gardeł. Teraz uczymy się aportowania i czekamy z wielkim strachem do piątku na sterylizację. Pod koniec lutego była nasza pierwsza rocznica. Trochę się ten tymczas przedłużył :eviltong: Nie mam już fajnego aparatu i fotków fajnych też nie. To nasz najnowszy tymczasik. A 8 marca Słonica świętowała razem ze mną swoje urodziny. Nie wiem które , ale przyjmijmy , że 5...:p .....albo 6 ewentualnie 7. Quote
jonQuilla Posted March 11, 2009 Posted March 11, 2009 :cool3::cool3: może i ten tymczasik się przedłuży :evil_lol::evil_lol: śliczny maluszek :) a Sonia jaka zainteresowana nim :cool3: ja sunię sterylizowałam w poniedziałek i poki co jest wszystko dobrze więc życzę żeby Sonia też miała się dobrze i szybciutko doszła do siebie po zabiegu :) Quote
pędzelopka Posted March 13, 2009 Posted March 13, 2009 Dziękujemy :) Sonia właśnie sobie odpoczywa po zabiegu przykryta ciepłym kocem i taka biedna :-( Mam nadzieję , że wszystko będzie dobrze , wytoczyła się do mnie z gabinetu o własnych siłach. Traumatyczne przeżycie. Quote
Marlenuś91 Posted March 14, 2009 Posted March 14, 2009 Gratuluję nowego mieszkania ;) Fajny ten nowy tymczas A i szybciutkiego powrotu sił po operacji :) Quote
pędzelopka Posted June 28, 2009 Posted June 28, 2009 Wrzucam pewnie ostatni post w tym temacie. Moja biedna suka z rozmnażalni ma raka i na razie przegrywamy walkę na całej linii. Sonia jest już po całkowitej jednostronnej mastektomii i cholerstwo okazało się tak złośliwe , że odrasta jak szalone. W tej chwili zakończyliśmy leczenie cięcie i faszerowanie lekami. Już nic nie działa. Czekamy na chwilę kiedy trzeba się będzie pożegnać po prostu. Może za miesiąc może za dwa , a może i za pół roku. Na razie żyjemy i pozdrawiamy cioteczki. :bye: Quote
Ancyk Posted June 28, 2009 Posted June 28, 2009 Przeczytałam cały wątek, z radością oglądając zdjęcia, ciesząc sie, że sunia ma super domek, jest super psiakiem, że tak szcześliwie ułożyło się jej życie, że tyle nadziei, że przyszłość.. ostatni post Pędzelopki.. i świeczki w oczach.. trzymaj sie suniu, nie poddawaj się.. Quote
jonQuilla Posted June 28, 2009 Posted June 28, 2009 [FONT=Georgia]:roll: jakie to zycie jest niesprawiedliwe trzymam kciuki żeby jak najdłużej sunia została z Tobą i żeby nie cierpiała ani chwili wycałuj ją mocno[/FONT] Quote
doddy Posted June 28, 2009 Author Posted June 28, 2009 Iwonko, trzymam kciuki by jednak udało Wam się spędzić jeszcze dużo fajnych i radosnych chwil ze sobą. Quote
Marlenuś91 Posted June 30, 2009 Posted June 30, 2009 Ojej pędzelopka życzę Tobie i Twojej Soni jeszcze bardzo bardzo dużo razem spędzonych chwil :glaszcze: Quote
Alicja Posted July 4, 2009 Posted July 4, 2009 odnalazłam Was ....co u Soni ....jest coś lepiej :razz: Quote
pędzelopka Posted July 5, 2009 Posted July 5, 2009 Dziękujemy za ciepłe słowa. A u Sonii cóż.. laska śpi cały dzień ( jak zwykle) i wcina na potęgę ( tez jak zwykle) . Brzuch wygląda lepiej - tzn na moje krzywe oko to paskudztwo się wchłania. Ale czy to dobrze czy źle to nie wiem. Teraz z jednej strony laska ma szczupły brzuszek a z drugiej zwiiiis. Wygląda oryginalnie. Chyba wrócimy do weta bo chcę myśleć , że jest poprawa. Czeka nas rtg (kolejna narkoza bo inaczej się z panienką nie da) i usg. Jak będzie to dobrze wyglądać płuca będą czyste to chyba znowu ją dam do pocięcia. Została druga listwa mleczna z guzami do wycięcia. No i na węźle chłonnym na szyi z lewej strony wyskoczyły guzy. Już to przerabiałyśmy - z drugiej strony . Tamte same zniknęły także na razie nie panikuję. Teraz w taką letnią pogodę nie ma szans na normalne spacery. Sucz mi się dusi w kagańcu , wlecze się posapując. Jak zwykle nie ma sprawiedliwości na tym podłym świecie , przerośnięte mixy owczarkowate chodzą bez kagańców , rottki bez kagańców , małe jazgoty bez smyczy i bez kagańców tylko my się dusimy bo jak zdejmę namordnik to zaraz "Poprosimy Panią do radiowozu..." Także spacery wczesnie rano i pozno wieczorem a cały dzień suka uderza w kimono. Nuda. Quote
Alicja Posted July 5, 2009 Posted July 5, 2009 wymiziaj Sońkę za uszkiem ....zaciskamy paluchy i łapy :kciuki: co do kagańca ... nie dałam się ,też mi uwage zwracali ale u nas jest na smyczy LUB w kagańcu ...i oba ustrojstwa psy agresywne ...nosze przepis w dokumentach i mam spokój :mad: Quote
rufusowa Posted July 6, 2009 Posted July 6, 2009 Iwona trzymajcie się.... to nie może się tak skończyć trzymam kciuki za dobre zdrowie Soni Quote
Marlenuś91 Posted July 8, 2009 Posted July 8, 2009 Ja również nadal trzymam kciuki za za zdrowie dla Pięknej Soni ;) Quote
pędzelopka Posted July 11, 2009 Posted July 11, 2009 Jesteśmy po rtg. Początki zwyrodnienia stawów barkowych i spondylozy . Płuca czyste nie licząc kuli tkwiącej w klatce piersiowej :roll: Sonia się musiała kiedyś na safari załapać. Tkwi głęboko więc tego nie ruszamy bo nie ma potrzeby. W piątek znowu badanie moczu , morfologia i biochemia ewentualnie usg i chyba już na tym poprzestanę. Nie będę jej ciąć w nieskończoność licząc , że przestanie cholerstwo odrastać. Myślę , że dam jej spokojnie pożyć tak długo jak będzie się czuła dobrze , na pewno nie będziemy walczyć do samego końca. Chyba za dużo przeszła żeby pozwolić jej cierpieć. Pozdrawiamy ciotki :bye: Quote
Alicja Posted July 11, 2009 Posted July 11, 2009 :calus: myślę , że postąpiłabym tak samo kurcze kula :crazyeye::crazyeye::crazyeye: Quote
pędzelopka Posted August 2, 2009 Posted August 2, 2009 Słonica wymiziana i wymęczona. Zrzucamy nadprogramowe kilogramy przed kolejną operacją bo się laska z deczka zaokrągliła. Jak tylko uporamy się z lekką anemią ruszamy się ciąć. Jak najszybciej coby się guzy na przednie listwy nie przerzuciły. Po jednej stronie wygląda to super , wszystko się powchłaniało(odczyny alergiczne prawdopodobnie od nici ), pochowało i pogoiło więc trzeba korzystać z dobrej passy. Pozdrowienia ciotki , dzięki za słowa otuchy :Rose: Quote
Alicja Posted August 2, 2009 Posted August 2, 2009 :loveu:najważniejsze że Soniucha się uśmiecha Quote
jonQuilla Posted August 2, 2009 Posted August 2, 2009 racja, uśmiech najważniejszy :) kochana mordeczka :loveu: Quote
pędzelopka Posted September 1, 2009 Posted September 1, 2009 Troszkę wieści z frontu po kolejnej operacji i zdjęciu szwów. Wszystko goi się super , laska już bezcyckowa kompletnie z jednej strony , z drugiej zostały dwa suteczki do wycięcia , ale to już za około pół roku. Starsza blizna i wygojona już skóra wygląda super Natomiast druga strona (ogolona) jest na etapie wsysania i wygładzania więc też wkrótce będzie ładnie. Pod skórą czuć jeszcze szwy rozpuszczalne więc pewnie to trochę potrwa. Ogólnie mam już totalnie porżniętego psa więc cokolwiek by się nie wessało i tak nie pogorszy już końcowego efektu :p Quote
pędzelopka Posted September 1, 2009 Posted September 1, 2009 Trochę spamu z łąki i znowu na pół roku wystarczy :eviltong: Quote
pędzelopka Posted September 1, 2009 Posted September 1, 2009 Karzący palec sprawiedliwości mówiący puść to bo... :mad: I wystarczy. Ściskamy ciepło :bye: Quote
jonQuilla Posted September 2, 2009 Posted September 2, 2009 najważniejsze że pannica się uśmiecha od ucha do ucha :loveu: cały czas trzymam za Sonię mocno kciuki :kciuki: Quote
Alicja Posted September 2, 2009 Posted September 2, 2009 :loveu:o dżisys ile w niej radości , ten szeroki uśmiech :multi: Soniucha :kciuki: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.