Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

co to wiadomo po Nesi...

skąd jeszcze nie wiem, ale po Nesi obiecałam sobie ze szczeniak będzie po tej samej matce czyli po Lilu z Donariady

tęsknie cholernie za tym psem i nigdy nie wybacze starszym ze przez te kilka powarkiwan kazali mi ją oddac :( to juz mogli sie wogole nie godzic.....

zawsze szukałam niezbyt dużej rasy do sportu, psa dla którego nie będzie problemem przebiec pare km przy rowerze/ czy pobiegac i poskakać za dyskami


a co do naluki to doskonale wiem o czym piszesz, mialam to samo, co z tego ze byla 4, byly pytania czemu tak słabo? :/

Posted

Agnes napisał(a):
Na bloga! Na dogo jestesmy!:diabloti: To juz tutaj nie bedziesz wrzucac?:placz:

tak po jednym... : P
Marta_Ares napisał(a):
co to wiadomo po Nesi...

skąd jeszcze nie wiem, ale po Nesi obiecałam sobie ze szczeniak będzie po tej samej matce czyli po Lilu z Donariady

tęsknie cholernie za tym psem i nigdy nie wybacze starszym ze przez te kilka powarkiwan kazali mi ją oddac :( to juz mogli sie wogole nie godzic.....

zawsze szukałam niezbyt dużej rasy do sportu, psa dla którego nie będzie problemem przebiec pare km przy rowerze/ czy pobiegac i poskakać za dyskami


a co do naluki to doskonale wiem o czym piszesz, mialam to samo, co z tego ze byla 4, byly pytania czemu tak słabo? :/

ja bałabym się szczeniaka do sportu po showowych rodzicach...:roll: bo raczej nie dobiorą jej versa...

ja bym chyba nie oddała psa, choćbym i miała go tydzień ;)

rodzice to najlepszy środek demotywujący:roll:

Posted

Wiecie co - takie gadanie że rodzice obrzydzają naukę i dlatego się nie uczę jest dla mnie średnio przekonujące ;) każdy ma sówj mózg który trzeba umieć nastawić na off i on - gadają, a niech sobie gadają, robimy swoje. Z rodziną dobrze żyć w zgodzie, ja już do tego dorosłam, że warto odpuszczać - a przynajmniej robić tak, żeby myśleli że wygrali :diabloti:
Ja się uczyłam w LO biologii i chemii, a cała reszta.. Jakoś tam szła, 3 też miałam i więcej mi nie było trzeba. Rodzice coś tam pomarudzili, ale nie byliby sobą gdyby nie marudzili.
Maturę zdałam, na studia się dostałam, na razie jakoś się na nich trzymam. Czego chcieć więcej?

Przez Was znów mnie naszło na poczwarka jakiegoś :placz:
Ale najpierw średniak :diabloti:

Posted

własnie ja nie chce typowego do sportu, chce z takim charakterem i z taką socjalizacją jak miała Neska :lol:
nie chce workinga typowo napalonego tylko na prace.

Druga sprawa ze nie mialam nigdy psa z hodowli, Neska byla pierwsza i jestem zachwycona tym jak te pies był zsocjalizowany, nie bała sie niczego, nic z zycia codziennego nie było dla niej nowością, i to jej wpatrzenie w czlowieka.... jak siedzialam przy kompie to potrafila wejsc na krzesło obok mnie i siedziec tak przez godzine patrząc co robie....

Zobacze jeszcze jak to wszystko sie ułoży gdzie wylądujemy, gdzie zamieszkami,
boje się czy da sie znalezc mieszkanie, zeby z psem mozna bylo mieszkać. Jesli przeniesiemy sie z Marcinem to chyba tylko z Aresem, bo Milan oficjalnie jest jego rodzicow i do pilnowania....
a Mayka znowu zdecydowanie bardziej woli przebywać na dworzu niż w domu

więc jesli czas i miejsce bedzie to w koncu będe mogla spelnic moje marzenie.....

Posted

Justa napisał(a):
Wiecie co - takie gadanie że rodzice obrzydzają naukę i dlatego się nie uczę jest dla mnie średnio przekonujące ;) każdy ma sówj mózg który trzeba umieć nastawić na off i on - gadają, a niech sobie gadają, robimy swoje. Z rodziną dobrze żyć w zgodzie, ja już do tego dorosłam, że warto odpuszczać - a przynajmniej robić tak, żeby myśleli że wygrali :diabloti:
Ja się uczyłam w LO biologii i chemii, a cała reszta.. Jakoś tam szła, 3 też miałam i więcej mi nie było trzeba. Rodzice coś tam pomarudzili, ale nie byliby sobą gdyby nie marudzili.
Maturę zdałam, na studia się dostałam, na razie jakoś się na nich trzymam. Czego chcieć więcej?

Przez Was znów mnie naszło na poczwarka jakiegoś :placz:
Ale najpierw średniak :diabloti:

czyli no tak jak ja :evil_lol: z rodziną żyję bo nie mam innego wyjścia ;) a im się to nie podoba... i myślą, że jak będą narzekać to coś pomoże ;)

bierz poczwarka ;) ale może trochę mniej hiperaktywnego niż Malina : P chociaż są niezaprzeczalnie cudowne :loveu:


Marta_Ares napisał(a):
własnie ja nie chce typowego do sportu, chce z takim charakterem i z taką socjalizacją jak miała Neska :lol:
nie chce workinga typowo napalonego tylko na prace.

Druga sprawa ze nie mialam nigdy psa z hodowli, Neska byla pierwsza i jestem zachwycona tym jak te pies był zsocjalizowany, nie bała sie niczego, nic z zycia codziennego nie było dla niej nowością, i to jej wpatrzenie w czlowieka.... jak siedzialam przy kompie to potrafila wejsc na krzesło obok mnie i siedziec tak przez godzine patrząc co robie....

Zobacze jeszcze jak to wszystko sie ułoży gdzie wylądujemy, gdzie zamieszkami,
boje się czy da sie znalezc mieszkanie, zeby z psem mozna bylo mieszkać. Jesli przeniesiemy sie z Marcinem to chyba tylko z Aresem, bo Milan oficjalnie jest jego rodzicow i do pilnowania....
a Mayka znowu zdecydowanie bardziej woli przebywać na dworzu niż w domu

więc jesli czas i miejsce bedzie to w koncu będe mogla spelnic moje marzenie.....

poczytaj dyskusję nt. Kaduszki, która przecież jest z miotu "sportowego", gdzieś w dziale szkolenie chyba jest- temat coś z przywołaniem. Odechciało mi się aussika, a w szczególności z polski ;)

Posted

Z maliny już się wyleczyłam.. Nie miałabym zdrowia - szczególnie, że one nie wszystkie są takie jakie powinny być - a trafić mogę różnie.
Fajnie popatrzeć ileż takie bordery czy aussie mają w sobie pasji, jak rewelacyjnie można razem spędzać czas.. Ale tak naprawdę z (prawie) każdym psem kształtowanym od małego można robić różne rewelacyjnie rzeczy ;)
Ah podobają mi się jeszcze poczwarki pirenejskie, takie iskry acz wyględne to one nie są :lol:

Posted

Justa napisał(a):
Z maliny już się wyleczyłam.. Nie miałabym zdrowia - szczególnie, że one nie wszystkie są takie jakie powinny być - a trafić mogę różnie.
Fajnie popatrzeć ileż takie bordery czy aussie mają w sobie pasji, jak rewelacyjnie można razem spędzać czas.. Ale tak naprawdę z (prawie) każdym psem kształtowanym od małego można robić różne rewelacyjnie rzeczy ;)
Ah podobają mi się jeszcze poczwarki pirenejskie, takie iskry acz wyględne to one nie są :lol:

tylko nie wszystkie mają taką fajną szczurowatą budowę :diabloti: mi się własnie takie szczurowate psy podobają- chude, lekkie, mało włosa :loveu:
zgadzam się, są brzyyydkie :diabloti: ewentualnie podobają mi się arlekiny(czyli po prostu merle) ;) nawet chciałabym takiego pyrka face-rase, ale strasznie daleko trzeba ich szukać.... ostatnio zakręcili mi głowę (bo nie ja sama, przecie sama nie chciałam :evil_lol: ) borderami, szczególnie, że w polsce są fajne- czyli jak widać zmienia mi się zdanie co chwila :evil_lol: jestem ciekawa jaka będzie moja fascynacja gdy już będę mogła mieć szczeniaka... :evil_lol:

a najchętniej to bym wzięła Parson Russella, o! :diabloti: tylko mój mały móżdżek chce spróbować czegoś innego ;)

Posted

Jakie ciekawe dyskusje o dorosłości, o rodzicach i o psach :lol:. O tym ostatnim się nie wypowiem, bo u mnie to dopiero co kundel się zdążył odchować, wcale nie jest spełnieniem moich marzeń i ani z wyglądu ani z charakteru nie jest do końca moim ideałem. Czasem się zastanawiam jak to by było jak bym jej siostrę zostawiła, ale wtedy od razu jest myśl że młoda by wylądowała nie wiadomo gdzie i przechodzi ;).
Co do dorosłości to ja tak czekałam co będzie po 18stce, a okazało się że żadne picie alkoholu mnie nie kręci (zakazane smakuje lepiej), z rodzicami nadal mieszkałam, nawet jak się przeniosłam na studia to oni rok później do mnie dołączyli, a na jakieś tam dyskoteki to dopiero na studiach zaczęłam chodzić. Teraz już z rodzicami nie mieszkam, a mama zawsze wie z kim i gdzie wychodzę, codziennie rozmawiamy po kilkanaście minut przez telefon, ale do spięć raczej nie dochodzi bo nie ma o co :p. Ja mieszkam z jednej strony Wawy a rodzice kawałek za Wawą z drugiej strony - 2 godzinki komunikacją miejską. Na początku jeździłam co tydzień, teraz rzadziej, bo pracę pisać trzeba :cool1:.

Wrzuć tu jakieś zdjęcia wredna (:diabloti:) gaduło :mad:

Posted

[quote name='*Monia*']Jakie ciekawe dyskusje o dorosłości, o rodzicach i o psach :lol:. O tym ostatnim się nie wypowiem, bo u mnie to dopiero co kundel się zdążył odchować, wcale nie jest spełnieniem moich marzeń i ani z wyglądu ani z charakteru nie jest do końca moim ideałem. Czasem się zastanawiam jak to by było jak bym jej siostrę zostawiła, ale wtedy od razu jest myśl że młoda by wylądowała nie wiadomo gdzie i przechodzi ;).
Co do dorosłości to ja tak czekałam co będzie po 18stce, a okazało się że żadne picie alkoholu mnie nie kręci (zakazane smakuje lepiej), z rodzicami nadal mieszkałam, nawet jak się przeniosłam na studia to oni rok później do mnie dołączyli, a na jakieś tam dyskoteki to dopiero na studiach zaczęłam chodzić. Teraz już z rodzicami nie mieszkam, a mama zawsze wie z kim i gdzie wychodzę, codziennie rozmawiamy po kilkanaście minut przez telefon, ale do spięć raczej nie dochodzi bo nie ma o co :p. Ja mieszkam z jednej strony Wawy a rodzice kawałek za Wawą z drugiej strony - 2 godzinki komunikacją miejską. Na początku jeździłam co tydzień, teraz rzadziej, bo pracę pisać trzeba :cool1:.

Wrzuć tu jakieś zdjęcia wredna (:diabloti:) gaduło :mad:
u wszystkich sytuacja inna ;) jestem ciekawa co u mnie będzie...

na blogu są! linki daje, wystarczy kliknąć!

[quote name='Marta_Ares']to ja jestem slepa albo nie tu gdzie trzeba szukam.....
bo pewnie nie powiedziałam że forum ozikowe :diabloti:
http://aussie.**********/viewforum.php?f=20

Posted

Unbelievable napisał(a):
ale nie będzie trucia pod nosem:
-posprząąąąąąątaj!
-do lekcji!
-a ty znowu z tym psem!
-wyjdź z nim bo mnie wkurza!
-ucz się!
- jaaaaaki syyyyyyf!
-a ty jeszcze przy komputerze/nie wyszłaś z psem/nie poszłaś do lekcji !!!! itd.
-jak to nie idziesz do kościoła?!


Skąd ja to znam :shake: Ale tu wiek nie ma znaczenia bo mi 20 stuknęło a nadal to słyszę i to jak :diabloti: Na szczęście nie czepiają się już od jakiegoś czasu gdzie wychodzę, z kim, kiedy wrócę. Mówię- wychodzę wracam rano, niech ktoś wyjdzie z psem i adieu :diabloti:

Posted

Unbelievable napisał(a):
u wszystkich sytuacja inna ;) jestem ciekawa co u mnie będzie...

na blogu są! linki daje, wystarczy kliknąć!

Będzie dobrze ;).

Ja wlazłam na stronę i się dziwię gdzie te zdjęcia :siara:.
To sobie idę oglądać :p

Posted

Bzikowa napisał(a):
Skąd ja to znam :shake: Ale tu wiek nie ma znaczenia bo mi 20 stuknęło a nadal to słyszę i to jak :diabloti: Na szczęście nie czepiają się już od jakiegoś czasu gdzie wychodzę, z kim, kiedy wrócę. Mówię- wychodzę wracam rano, niech ktoś wyjdzie z psem i adieu :diabloti:

:evil_lol:
Marta_Ares napisał(a):
no ta to se moglam szukac na dogo :P

pewnie uznałam że się domyślisz :evil_lol:
*Monia* napisał(a):
Będzie dobrze ;).

Ja wlazłam na stronę i się dziwię gdzie te zdjęcia :siara:.
To sobie idę oglądać :p

musi być :cool3:

wszystkim się zdarza :diabloti:

Posted

[quote name='Unbelievable']wszystkim się zdarza
Cicho bo się wyda :eviltong:. Ale jestem po ciężkim spacerze, na którym prawie palca straciłam, bo Shinulec się w końcu nakręcił a ja się tego nie spodziewałam :roll:.

Posted

*Monia* napisał(a):
Cicho bo się wyda :eviltong:. Ale jestem po ciężkim spacerze, na którym prawie palca straciłam, bo Shinulec się w końcu nakręcił a ja się tego nie spodziewałam :roll:.

ja przed chwilą zostałam pomalowana po twarzy ładnymi, czerwonymi kreseczkami o rozstawie dokładnie takim jak pazury szczura :diabloti: ciekawe jak to się stało :hmmmm:
sytuacje zagrażające życiu z tym psem codzienność :evil_lol: szczególnie jeżeli chce się nauczyć strachulca stania na stopach : P

Posted

[quote name='Unbelievable']a przed chwilą zostałam pomalowana po twarzy ładnymi, czerwonymi kreseczkami o rozstawie dokładnie takim jak pazury szczura ciekawe jak to się stało
sytuacje zagrażające życiu z tym psem codzienność szczególnie jeżeli chce się nauczyć strachulca stania na stopach : P
Ja mam codziennie jak się obudzę łapy na twarzy i czasem jak jest wielka radość że pańcia oczy otworzyła to jeszcze pazurami przeleci :mad:. Ona potrafi sobie po mnie przejść i patrzeć później wzrokiem "ale o co chodzi? ja przeszłam po tobie? nie, to TY pojawiłaś się na MOJEJ drodze". Za nic się jej nie przetłumaczy że ja odczuwam ból :mad:. A Hexolina za to nawet na łóżko nie wejdzie jak nie ma jak mnie ominąć. Shinulec skacze na mnie z parapetu :roll:.

Piekę ciasteczka z podrobów - czas wyjść się przewietrzyć, bo smród nie do zniesienia (chyba z powodu nerki :roll:).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...