Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 358
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

zdrojka napisał(a):
A niech się dziwią, nawet niech patrzą jak na wariatkę, i tak nie zrozumieją... :p


dziwić sie i patrzeć głupawo mogą do upadu, lata mi to i powiewa tylko, żeby zajęli się Bacikiem

Posted

wlasnie, najgorsze sa te durnowate pytania, czy warto dla kota itd. zauwazam ze na nas dogomaniczaki ludzie zaczynaja dziwnie patrzec, ale tez mam to gdzies.

Posted

już jesteśmy z powrotem. Bacik był bardzo dzielny, zapłakał tylko raz. Mam wrażenie, że zanik mięśni postępuje czyli to unerwienie jest gorzej niż kiepskie. Gdyby podano ten cholerny steryd w tym samym dniu, najdalej nazajutrz, kot biegałby jak szalony. Pier... konowały:angryy:

Posted

wiem ze pieniadze to nie wszytsko, ale powiem ze z tych moich 3 bazarkow jest jak narazie juz 72zl.
weci to ... konowaly, moja rumba umarla wlasnie przez taka kretynke.
trzymam mocno kciuki, a o sheridanku mysle z 5 x dziennie wiec musi to cos dac :)

Posted

irysek napisał(a):
a ten kolega jamnik to vet? jest juz 73 zl :) akurat na ta koncowke.


całe konsylium wetów spisało Bacika na straty:mad: Jamnik w przypadku Bacika jest kimś kto sprawdza czy ja nie morduję kota i czy w związku z tym moim miętoszeniem kociej łapki są jakieś efekty. Nie mówiąc o tym, że ma pod ręką osobistego cudotwórcę, który ustawił nam to leczenie.

Świetenie, że pieniądze spływają szerokim strumieniem, bo jak znajdziemy kogoś od fototerapii to będą tym bardziej potrzebne

Posted

Ile dla Ciebie warte jest życie? Ile gotów byłbyś zapłacić, żeby ocalić życie swoje albo kogoś Ci bliskiego? Złotówkę czy dziesięć złotych? A może tysiąc albo dziesięć tysięcy?...
Głupie pytanie? Życie jest bezcenne, powiesz? I to każde życie! Życie jest święte dla wielu, jest darem…
Tak, życie jest darem i jest bezcenne. Ale nie tylko życie człowieka! Życie każdej istoty.
Tak myślą przynajmniej ci, którzy nie wahali się nachylić nad tym potrąconym przez samochód trzymiesięcznym kociakiem i którzy postanowili uratować go przed smutnym losem, jaki jest udziałem wielu stworzeń. Miał szczęście, że ci ludzie tak właśnie myśleli. Miał też szczęście, bo chociaż okazało się, iż ma pogruchotaną łapkę i być może ją straci, ludzie ci nie porzucili go. Znaleźli weterynarzy, zdiagnozowali, poprosili o ratowanie. Niestety wyrok zapadł niepomyślny - kotkowi groziła amputacja łapki i kalectwo do końca życia.
I wtedy znów ci ludzie szanujący życie podjęli walkę, by jednak kociątko nie straciło łapki. Poświęcili swój czas i pieniądze i podjęli ogromny wysiłek, aby wbrew opinii większości weterynarzy jednak spróbować za pomocą rehabilitacji łapkę usprawnić.
Miał szczęście, bo wśród setek ludzi przechodzących obojętnie obok jego cierpienia trafił na miłosiernego Samarytanina, który nachylił się nad nim, pomógł mu i nie żałował grosza ani czasu, ani wysiłków, by uratować zwykłego małego kociaka.
Miał szczęście, bo gdyby nie trafił na człowieka szanującego życie, nie przeżyłby długo ze zwichniętą żuchwą, wybitymi zębami, nie mógłby przecież samodzielnie nie tylko zdobyć pokarmu, ale nawet jeść.
Miał szczęście, bo znalazł dom tymczasowy u kogoś, kto dba nie tylko o jego wyżywienie, ale troszczy się o jego rehabilitację i powrót do pełnej sprawności. Ten ktoś codziennie poświęca swój czas, by zanieść kotka na kolejne zastrzyki, a potem masuje łapkę i robi szereg innych koniecznych ćwiczeń, aby mięśnie nie zanikły.
Miał szczęście kociak, nieprawdaż?
Ale teraz prosimy, abyś i Ty stał się miłosiernym Samarytaninem i wsparł naszego podopiecznego groszem, bo leczenie i terapia tego „szczęściarza” jest kosztowna.
Ile dla Ciebie jest warte życie? Życie i zdrowie kociaka? Może chociaż dziesięć złotych?

Posted

halbina napisał(a):
Ile dla Ciebie warte jest życie? Ile gotów byłbyś zapłacić, żeby ocalić życie swoje albo kogoś Ci bliskiego? Złotówkę czy dziesięć złotych? A może tysiąc albo dziesięć tysięcy?...
Głupie pytanie? Życie jest bezcenne, powiesz? I to każde życie! Życie jest święte dla wielu, jest darem…
Tak, życie jest darem i jest bezcenne. Ale nie tylko życie człowieka! Życie każdej istoty.
Tak myślą przynajmniej ci, którzy nie wahali się nachylić nad tym potrąconym przez samochód trzymiesięcznym kociakiem i którzy postanowili uratować go przed smutnym losem, jaki jest udziałem wielu stworzeń. Miał szczęście, że ci ludzie tak właśnie myśleli. Miał też szczęście, bo chociaż okazało się, iż ma pogruchotaną łapkę i być może ją straci, ludzie ci nie porzucili go. Znaleźli weterynarza, zdiagnozowali, poprosili o ratowanie.
I kotek został zoperowany.
Miał szczęście, bo wśród setek ludzi przechodzących obojętnie obok jego cierpienia trafił na miłosiernego Samarytanina, który nachylił się nad nim, pomógł mu i nie żałował grosza ani czasu, ani wysiłków, by uratować zwykłego małego kociaka.
Miał szczęście, bo gdyby nie trafił na człowieka szanującego życie, nie przeżyłby długo ze zwichniętą żuchwą, wybitymi zębami, nie mógłby przecież samodzielnie nie tylko zdobyć pokarmu, ale nawet jeść.
Miał szczęście, bo znalazł dom tymczasowy u kogoś, kto dba nie tylko o jego wyżywienie, ale troszczy się o jego rehabilitację i powrót do pełnej sprawności. Ten ktoś codziennie poświęca swój czas, by zanieść kotka na kolejne zastrzyki, a potem masuje łapkę i robi szereg innych koniecznych ćwiczeń, aby mięśnie nie zanikły.
Miał szczęście kociak, nieprawdaż?
Ale teraz prosimy, abyś i Ty stał się miłosiernym Samarytaninem i wsparł naszego podopiecznego groszem, bo leczenie i terapia tego „szczęściarza” jest kosztowna.
Ile dla Ciebie jest warte życie? Życie i zdrowie kociaka? Może chociaż dziesięć złotych?


wielkie dzięki :loveu:, leciuchna korekta merytoryczna i wystawiam cegiełki

Posted

Kochany Św.Mikołaju. Bacik jest maleńki, Bacik nie umie pisać, bo jest kotkiem ale gdyby umiał poprosiłby o sprawną łapkę i my też o to prosimy. Bo czy 4 zdrowe kocie łapki to jakiś szczególny prezent, wyszukany, niemożliwy do realizacji, za drogi? Dla Bacika tak ale dla Ciebie chyba nie, dlatego prosimy, pomóż maluszkowi :modla:

Posted

ta jego żarłoczność kiedyś go zgubi. Przez pęknięta żuchwę nie może jeść suchego więc miska z suchym stoi w pokoju na parapecie. Myślałam, że to dla niego na tyle wysoko, że nie dobierze się do niej. Wyprowadził mnie z błędu:evil_lol: Siedział na oknie dzisiaj i chrupał tylko trzeszczało:mad: Przecież nie będę trzymać miski na szafie kładąc ją tam za pomocą drabiny

Posted

witam tu jamnik
Na wstępie wetem nie estem, ale jak widze co wyprawia większość wetów to dobrze, że nie jestem...
Jestem instruktorem metod rechabilitacyjnych- brzmi mądrze a znaczy tyle, że mam wiedzę w zakresie sposobów " nauczania niedziałających kończyn jak działać"
metody Bobath i Alexandra ( jak by kogoś interesowało)
Kocio po 3 dniach leczenia zaczyna wytkazywać maleńką, maciupeńką poprawe. To jeszcze nie jest postęp- raczej sygnał, że idziemy we właściwym kierunku...
Leczenie farmakologiczne jest ustawione przez Sandiego Univercity dep of veteryniany mMedicine.- Czyli najwiekszy ośrodek weterynaryjny na świecie.
Skończył wczoraj piwerwszą serję sterydoterapii i teraz potrzeba mu lasera ( fototereapia indukcyjno- stymulująca) coby pobudzić nerwy i mięśnie, które niestety wykazują już cechy zaniku . Niestety w przebiegu uszkodzeń neurologicznych jest to bardzo częste powikłąnie...
Tak więc reasumując:
jesteśmy na właściwej drodze, kiciu reaguje na leczenie. Teraz tylko cierpliwość jest potrzebna i... kasa na fototerapie....
Tweet to co dla malucha robisz jest po prostu cudowne< całus>
od jamniczka

Posted

Isabel napisał(a):
O Sheridanku coś niecoś słyszałam, ale dopiero teraz trafiłam na ten wątek. Jak wspomóc, choć trochę, finansowo? Proszę o nr konta.


super, bardzo dziękujemy:loveu: na konto AFN-u bardzo proszę z dopiskiem "Sheridan"

a teraz mam niusa, kltórego ja rozpatruję w charakterze omamu lub bujnej wyobraźni ale zdarzenie było widzialne i słyszalne więc nie wiem czy az tak by mnie otumaniło??:crazyeye: Urwałam się dzisiaj z pracy, żeby malucha pomiętosić jeszcze przed południem, bo moja Joaśka wychodziła dziś do szkoły o świcie więc Bacik zostawał sam aż do 17-stej. Wymęczyłam mu tę łapinkę, zaniosłam do łazienki, bo rozrabia, a on sobie wszedł tam do swojej kuwetki i zaczął siusiać. Ja się jeszcze coś mizdrzyłam do lustra i słyszę, że coś delikatnie stuka. A że mógł tylko on no to patrzę co gnojek robi. A on próbuje zakopać to co zrobił. Niby nic, bo do tej pory też to robił ale on próbował ... tą bezwładną łapką a stukał, bo uderzał kolankiem w brzeg kuwety:crazyeye::crazyeye: Wygląda na to, że od ramienia coś mu zaczyna się dziać pozytywnego, bo poniżej kolanka łapka nie reagowała na próby użycia jej przy zakopywaniu.
Mam nadzieję, że jednak nie zwariowałam:oops:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...