Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Monia, Kostek to sparaliżowany, wilkowaty pies. W tytule wątku nie ma jego imienia, zdanie kończy się mniej więcej "dostał wózek i co..." Znajdziesz, poszukaj, dla mnie zgroza i pokazanie jakie są skutki braku systematycznej opieki. Bez masażu, bez gimnastyki i nagle...ups, łapka została w buciku, sama odpadła.
Myślałam jakiś czas temu o bucikach dla Frotki jednak nie wpadłam jak umocować, żeby nie zaciskać naczyń więc zrezygnowałam. Narazie nie ma dalszych postępów, obawiam się degeneracji nerwów a nie regeneracji. Tym bardziej muszę gimnastykować i masować, nawet ogonek, by wszystko żyło.
Rozumiem chęć Frotki do zjedzenia każdego owoca ale cytryny razem ze skórką? Wczoraj wyciągnęłam z jej pyska dużą końcówkę cytrusa, już dobrze pogryzioną.
I tak jest kochana, daje sobie wsadzać rękę do pyska bez protestu, w idealnym spokoju znosi wszystkie czynności pielęgnacyjne i rehabilitacyjne a przecież to wariat wyjątkowy z nadmiarem temperamentu.

Posted

JoSi napisał(a):
I przecież to wariat wyjątkowy z nadmiarem temperamentu.

A znasz Aksę od ulvhedinn? Pewnie tak.Aksa jest psem na wózku z ADHD .Tam dopiero jest jazda;)

Posted

Dziękuję wszystkim za przesłane pieniądze i bardzo przepraszam za brak indywidualnych podziękowań. NAPRAWDĘ nie mam czasu na znalezienie papierów, jeszcze TZ jest chory i po operacji. Muszę dokopać się do danych p. Piotra (od wózka), wydrukować i wozić z Frotką na spacery. Kilka osób, mających psy w potrzebie, pytało. Jedyne co mi wychodzi bezbłędnie to bałagan.

Posted

Dostałam odżywkę keratynową do paznokci w prezencie, bardzo przydaje się Frotce. Smaruję jej te paznokietki u nasady z góry i z dołu bo kruche trochę były przy obcinaniu. Na szczęście Frotka w jednej tylnej łapce ma 3 paznokcie białe, w drugiej dwa, więc wyraźnie widać różowość w środku, po masażu ciemniejszą.

Posted

Frotka była dzisiaj trzy godz. na spacerze w tym 2.5 szczekała. Umówiłam się z Olą, żoną Andrzeja, z którym odbierałam Frotkę z Radomia a Olę znają chyba wszystkie wolontariuszki krakowskie dzięki licznym DT, których udziela. Obecnie mają 6 psów w DS i Gawronka w DT. Ola poczekała z Frotką trochę aż zapłacę rachunki w agencji PKO gdzie nie da się wejść z psem. Później, już we dwie, poszłyśmy do weta po recepty dla suni, dalej po marchewkę dla całej bandy i wracałyśmy dookoła, Frotka z językiem na chodniku, ja na pępku.
Najważniejsze, że mam już pomoc stałą, Ola przyjeżdza po zakupy na moje osiedle parę razy w tygodniu i będzie pilnowała Frotki, gdy ja będę robiła swoje. Umawiamy się pod sklepem. Dla mnie to bardzo dużo, nie lubię wychodzić bez suczki, pokonywać dłuższej trasy i wielu schodów bez niej. To taki "pusty przebieg".

Posted

[quote name='Wisełka']To rewelacyjnie że masz pomoc JoSi Kiedy będzie wiadomo czy jest szansa żeby Frocia staneła na nóżki o własnych siłach??
Wisełko, tego nikt nie wie. Z różnych przykładów sądząc, może stać się to nagle lub powoli, po pół roku lub po roku. W najgorszym przypadku...wcale.
Obecny etap jest zagatkowy, bo jak działa sygnał: "wstawaj Frotka", dociera przez ucho do mózgu a ten przekazuje dalej, do łapek i Frotka podnosi się z wysiłkiem. Czasami ten wysiłek jest taki długi, że suczka męczy się i ziaje z wywalonym językiem. Leki działają ewidentnie, przez dwa tygodnie po sterylce nie dostawała i było gorzej. Ćwiczymy taką słowną stymulację parę razy dziennie, nieproszona Frotka pokazuje sama przy wychodzeniu z resztą psów na spacer podnosząc się, jakby mówiła: ja też potrafię.
Wczoraj minęło pół roku (półrocznica?) pobytu suczki u mnie. Początki nie były łatwe aż do wyleczenia odleżyn. Teraz "domowa" Frotka nie stwarza problemów, "spacerowa" robi z siebie diabełka, nawet niektórzy (większość) się jej boją gdy tak szczeka jakby chciała ugryść. Mała furia w napadzie szału przewraca wózek i ryczy złowrogo, jednego pijakoroba (trzech synów alkoholików) zwłaszcza nie trawi, zresztą reszta psów (razem ze mną) też nie bardzo.

Posted

Zaczynają rysować się poważnie możliwości zamiany mojego mieszkania na identyczne, parterowe w bloku obok. Plusy - wiadomo, minusy nieznane. Najgorszy jest "czynnik ludzki" czyli sąsiedzi. Tu przyzwyczajeni są do szczekania psów, psy do nich. Zobaczę.
Z lekkim sercem zrezygnuję z widoku na Lasek Wolski, wolę widok oczu Frotki.
O tej zamianie myślę od dłuższego czasu, teraz przyszła pora na działanie.
Moje wątpliwości, dotyczące zostawienia Frotki u mnie na stałe, wynikały z nadziei na samodzielne chodzenie małej. Gdyby zaczęła to może ktoś inny dałby jej lepszy dom, więcej spacerów, lepsze otoczenie. Teraz jest "dzieckiem specjalnej troski" a tą troskę jej zapewniam.
Jeszcze nie piszę "już ma dom - przenieście". Trzeba poczekać, chociaż o niczym tak nie marzę. Własne uczucia muszę schować w kieszeń, chodzi głównie o szczęście FROTKI.

Posted

Josi, jestes taka kochana kobieta ze jak czytam Twoje wpisy to az mi sie lezka w oku kreci...wielka szkoda ze mieszkam w Warszawie bo bardzo chetnie bym Ci pomogla.To cudownie ze jest Ola,ktora Cie wspiera

Posted

Było by cudownie gdyby JoSi udało Ci się zrealizować plany i zaopiekować się Frotką na zawsze :loveu: Nigdzie nie będzie jej lepiej jak u Ciebie :loveu: :loveu: :loveu:

Posted

Wisełka napisał(a):
Było by cudownie gdyby JoSi udało Ci się zrealizować plany i zaopiekować się Frotką na zawsze :loveu: Nigdzie nie będzie jej lepiej jak u Ciebie :loveu: :loveu: :loveu:

Tego ostatniego zdania nie jestem taka pewna.
Wczoraj byłam, widziałam mieszkanie, okazało się znajomych. "Czynnik ludzki" w porządku czyli jestem za. Teraz trzeba czekać na decyzję głównych zainteresowanych i możliwość wymanewrowania Państwa, które bierze od kupna 2%, od zamiany natychmiastowej po kupnie też. Kupująca jest po fizyce UJ i pracuje za całe 1000 zł w Fizyce Jądrowej PAN, jej mąż lepiej zarabia, nie bawi się nauką, którą za parę lat i tak szlak trafi. Też pracowałam w PANie przez 30 lat, przez ostatni rok nawet za 1350 zł, po biologii UJ. Przez ostatnie lata brak podwyżek. Piszę o tym, żeby każdy kto chce wiedział, jak to w naszym kraju coraz lepiej się zarabia.:mad:
Jedziemy z Frotką w sobotę zwiedzać kraj, za pomocą brata z samochodem, jesteśmy zaproszeni do Odonowa k. Krakowa na parę godzin.

Posted

Martwię się Frotką, postępy żadne a zaniki mięśni coraz większe, miednica wyczuwalna razem z małą, można uczyć się anatomii. Zaczynam tracić nadzieję, że zacznie chodzić.
Reszta Frotki bardzo żywa, aż za bardzo. Byłyśmy w Odonowie, wzięłam jeszcze Ryfkę, która kopała dziury gdzie popadnie, Frotka spadła z wózka na własne życzenie przeszło 10 razy, pierwszy raz gdy odkryla świetne miejsce do tarzania. Okazało się miejscem rozkładającego się kreta. Suczki pokłóciły się o patyk i w efekcie Frotka złapała Ryfkę za ucho, Ryfka wydawała dźwięki rozpaczliwe a na uchu zęby nie zostawiły śladu bo jamnik się nie szarpał. Po godzinnych występach akustycznych, przerabianiu parku na krajobraz powojenny (leje po bombach), łamaniu gałęzi krzewów ozdobnych i ogólnie dewastacji terenu, zamknięto nas w pokoju z klamkami i bez krat gdyż innego nie znaleziono.

Posted

A ja muszę pisać inaczej, bo Frotka chyba czyta i zachowuje się dokładnie odwrotnie natychmiast. Pisałam "grzeczna przy masażach i gimnastyce" - już nie, korkociąg jakiś się zrobił. "Tylko szczeka na spacerach" - złapała faceta za nogawkę, na szczęście nie rozerwała nogi i nogawki. Mam nadzieję, że wózek jeszcze wytrzyma jej wyczyny ale wątpię czy długo, ona potrafi zupełnie z tego wózka wyleźć, przewraca dowolnie i w ogóle zgroza. Próby nauki przyzwoitego zachowania schodzą na manowce, dopiero po godzinnym spacerze w upale, po wertepach, pod górkę i z górki, trochę jest spokojniejsza. Każdego mijanego psa atakuje i właśnie leży odpoczywając, na kocyku przy moich nogach, już w domu.
Dzisiaj znów była żywą reklamą wózka dla psów, pani wzięła namiary na p. Piotra, które teraz zawsze noszę z sobą. Ma sparaliżowaną jamniczkę.
Inna, dobrze starsza pani, rozpłakała się opowiadając o swoim psie który UMARŁ. Coraz częściej słyszę to słowo chodząc z Frotką. Pani, po śmierci swojego ukochanego psa, zabrała z ulicy dwa błąkające się pieski.
A Frotka jest wspaniałą sunią właśnie taka jaka jest, razem z jej wybujałym temperamentem i zadziwiającą inwencją twórczą.

Posted

JoSi mam w domu myślę że już niepotrzebny kojec taki budkowy /lekko podniszczony ale bez dziur/, male miseczki na stojaku /dla malutkiego pieska albo kotka/ i trochę podkładów /pozostałości po moim psiaku/, wysłać?? Przyda się czy do schronu oddać??

Posted

Dziękuje Wisełko, oddaj do schronu. Mam dużo misek, zapasowych też, a kojec po kilku dniach byłby mocno zniszczony. Fafik z Ryfką dewastują wszystko w czym i na czym śpią. Podkładów jest też jeszcze duży zapas dzięki Wam.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...