Jola_K Posted November 26, 2007 Posted November 26, 2007 Jakis czas temu zadzwoniono do mnie z lecznicy w ktorej lecze kociaki czy moga podac moj numer telefonu kobiecie, ktora przyszla do nich z kociakiem. Chciala go uspic bo (uwaga!) "lapie ptaszki" :angryy: weci odmowili jednoczesnie proponujac jej pomoc, ze na pewno kotek ma szanse na dom, tylko niech da mu troche czasu Kobieta skontaktowala sie ze mna osobiscie. To starsza pani. Opowiedziala historie kotka. Kocurek ma okolo 1,5 roku. Kiedys domowy, nakolankowy koteczek, ale zawsze z mozliwoscia wyjscia na zewnatrz, teraz zaczal przeszkadzac. Dodatkowo ze wzgledu na psa, ktory zamieszkal w tym domu, kot nie ma do niego wstepu, jest napastowany, przeganiany, teraz kotek juz tylko na zewnatrz przebywa. Kobieta sklecila mu domek, ucieplila, karmi go. Ale widze ze sytuacja tam nie jest ciekawa. Jakis konflikt w domu? Ona naprawde nie moze go dluzej trzymac. To zwykly burasek, moze dlatego tak trudno znalezc dla niego dom? Przed chwila zadzwonila do mnie i ze smutkiem oznajmila, ze w czwartek wyjezdza na kilka dni, pod jej nieobecnosc nikt sie nim nie bedzie opiekowal, w zwiazku z czym oddaje go do schroniska. Poprosilam o te dwa dni dla niego. Prosze was o pomoc w organizacji DT dla kocurka. Mamy dwa dni. __________________________________________________________ edycja 29.11 zdjecia kocurka w klinice, kilka godzin po kastracji oto Teos vel Buras Quote
agamika Posted November 26, 2007 Posted November 26, 2007 :-(.... mysle, mysle, tyle ze wszyscy co moga kieć kotra są zakoceni :-( Quote
Evra Posted November 26, 2007 Posted November 26, 2007 Już chyba lepiej żeby mieszkał w budce na zewnątrz niż trafił do schronu! Czy ta pani wie, że koty w schronie często popadają w depresję i odmawiają jedzenia aż umrą? Quote
Jola_K Posted November 26, 2007 Author Posted November 26, 2007 uswiadomilam ja :( ale ona ciagle swoje powtarza, ze u niej nie jest bezpieczny, ze pies na niego czyha itp ze woli go uspic, niz pozwolic by zginal w bolesciach no i ta dziwna sytuacja z jej wyjazdem, chociaz nie meiszka sama, nie ma nikogo kto by go karmil podczas jej nieobecnosci Quote
Jola_K Posted November 26, 2007 Author Posted November 26, 2007 mamy dwa dni co zrobic? skoro jej odmowili uspienia, to ona na pewno odda go do schronu Quote
Patsi Posted November 26, 2007 Posted November 26, 2007 Trudna sprawa,,,:placz::placz::placz::-(:-(:-( Quote
irysek Posted November 26, 2007 Posted November 26, 2007 no i co sie dzieje z koteczkiem? rzeczywsicie podejrzane, ze nie mieszka sama ale tamte osoby go nie karmia. podjedz moze i daj mu jedzonko jak ta pani wyjedzie, kot i tak mieszka w budce na dworze. a domu sie bedzie szukalo. allegro itd. Quote
Jola_K Posted November 27, 2007 Author Posted November 27, 2007 nie jest to w mojej okolicy, do Bielska mam 35km myślę na hotelikiem dla niego, ale to sa koszty :( w ten sposob zyskalo by sie kilka dni na znalezienie DT Quote
Mraulina Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 W razie czego wiecie.... Są tacy, co nie odmawiają..... Kastrowany? Quote
Jola_K Posted November 27, 2007 Author Posted November 27, 2007 Mraulina napisał(a): Kastrowany? nie, dlatego proponowalam, ze moge sie tym zajac Quote
wandul 66 Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 a może daj go do lecznicy , od razu sie go ciachnie? Quote
wandul 66 Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 może kobieta cos sie dołozy , przeciez w schronie tez musi zapłacić!!! Quote
Jola_K Posted November 27, 2007 Author Posted November 27, 2007 ma dzisiaj do mnie dzwonic (dzwoni z zastrzezonego wiec czekam na kontakt od niej) powiem zeby zawiozla go do kliniki, tej samej do ktorej z nim chodzila powiem by zostawila tam dla niego jakies pieniadze, ze moge pomoc ale musi byc kastrowany Quote
Jola_K Posted November 27, 2007 Author Posted November 27, 2007 juz wie ze ma zawiezc kociaka do lecznicy, tylko co dalej? Quote
irysek Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 czekam caly czas na rozwoj sprawy, co po tym jak mu ciachna jajeczka? kto nigdy nie odmawia pomocy mraulina? Quote
Jola_K Posted November 27, 2007 Author Posted November 27, 2007 rozmawialam z pania ma go rano lapac i zawiezc do lecznicy zostawi tam 50zl dla niego i karme i inne rzeczy, ktore dla niego miala jutro wieczorem planuje byc w tej lecznicy wiec zrobie zdjecia kociakowi w koncu wszyscy go zobaczymy Quote
Seaside Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 Jak już Jola się sprawą zajeła to jestem dobrej myśli!!! Szukamy dt!!!! Quote
Jola_K Posted November 27, 2007 Author Posted November 27, 2007 sama wiele nie zdzialam, was potrzebuje do pomocy Quote
Seaside Posted November 27, 2007 Posted November 27, 2007 Mraulina - jak juz kociaczek pozbędzie się zbędnego balastu, to masz jakieś pomysły?? :razz: Quote
Jola_K Posted November 28, 2007 Author Posted November 28, 2007 rano kotek trafil do lecznicy, jeszcze dzisiaj wieczorem ma byc kastrowany, najpozniej jutro rano czyli do dwoch dni bedzie do odbioru co dalej? pani zawiozla kotka i reklamowke resztek jego jedzenia o pieniadzach zapomniala (!) ale zobowiazala sie je przekazac w najblizszym czasie (obiecanki cacanki?) dobrze ze kociak bezpieczny, spytalam o jego imie, mowila na niego po prostu Burasek, ja roboczo nazawalam go Teoś myslmy co z Teosiem dalej Quote
Jola_K Posted November 28, 2007 Author Posted November 28, 2007 widzialam biedaka to tygrysek, lekko marmurkowy, wyjatkowy! byl troche przerazony, nowa sytuacja i ... i kastracja teos nie jest juz 100% facetem do konca tygodnia powinnam gdzies go ulokowac, bo lecznica i mala klatka, to nie miejsce dla zdrowego kota, no i koszt, 16zl za dobe :roll: mam zdjecia, wkleje jak troche sie posile nie dawno wrocilam... mam tez zdjecia kotki nery z porazeniem, bidna jest potwornie :cry: kicia jest juz u Kasi, ma wybieg an cale mieszkanie i dwoch kumpli Rudolfa i Stefanka mam nadzieje ze koty/rezydenci pokaza Nerusi, ze czlowiekowi mozna zaufac Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.