gallegro Posted December 4, 2007 Posted December 4, 2007 waldi481 napisał(a):...I tylko proszę bez uogólnień... Teraz Ty przegiąłeś... przykro mi... nie mam zamiaru prowadzić dalej tej dyskusji. Przyznałem wyraznie... stosowałem uproszczenia... więc czego jeszcze chcesz??? Czy Twoim zdaniem każdą myśl powinienem poprzedzać jednym z nic nie mówiących sformułowań typu "prawdopodobnie, być może, niektórzy, zdarza się, większość itp." Czy o to Ci chodzi ??? Przepraszam, ale teraz to Ty nie potrafisz, albo raczej nie chcesz, zrozumieć tego, co miałem na myśli... A w istocie chciałem tylko wykazać, że są młodzi ludzie, którzy wyróżniają się na tle swoich rówieśników... Ale oczywiście ktoś z dorosłych musi się wtrącić łapiąc za słówka. Osobiście nie rozumiem podejścia większości moherowych beretów i choćbyś pękł, nie zmienisz tego. Czasem zastanawiam się, co by było, gdyby o. Tadeusz kazał im wpłacać datki na schroniska... czy też by go posłuchali...? I żeby było jasne... księdza Rydzyka również nie lubię... tak jak prawdopodobnie większość polaków, żydów... Na koniec dodam, parafrazując Twoje słowa: "I tylko proszę bez uwag..." Bo to jest moja suwerenna opinia na ten temat... O czym my tutaj dyskutujemy :shake: Gałganku, sorry piesku... Quote
Guest Elżbieta481 Posted December 4, 2007 Posted December 4, 2007 Nie mam zamiaru pękać.W jednym masz racje-dyskusja nie ma sensu Waldemar Quote
Tigraa Posted December 4, 2007 Author Posted December 4, 2007 Sorki, że wtrącę swoje trzy grosze. Moim zdaniem wolontariat wirtualny jest tak samo bardzo potrzebny jak wolontariat w sensie fizycznym. Każdy robi tyle, ile może i jak może. I za każdy gest człowieczeństwa jestem ludziom bardzo wdzięczna. I wiem, co gallegro miał na myśli, bo dużo rozmawiamy na temat pomocy zwierzętom i ogólnej znieczulicy. Waldi, chodzi nam o to, że człowiek, który uważa się za katolika, nie powinien być bezduszny, obojętny, samolubny. Od katolików wymaga się więcej. A to dlatego, że skoro ktoś się deklaruje, że katolikiem jest, to mamy prawo oczekiwać od niego czułego serca, wrażliwości, współczucia, pomocy. Bardziej niż od ateistów. Dlaczego? Dlatego, że tego uczy nas nasza wiara. Jak być dobrym, jak pomagać... Dlatego tak mocno bulwersuje nas fakt, że niby katolik, a potrafi wyrzucić z domu psa i staruszkę babcię, potrafi przejść obojętnie obok ludzkiej i zwierzęcej niedoli, obojętnie patrzy na biedę, a jeszcze często przysunie kopniaka bezdomnemu psu, bo kręci się przed kościołem i przeszkadza mu w modlitwie... Dla mnie to paranoja. Ludzie - katolicy w większości zgubili sens wiary, zapomnieli, że chodzą do kościoła po to, żeby mieć siłę do pomocy innym, a nie po to, żeby sąsiedzi ich widzieli... To są przykłady z życia. Z moich obserwacji, niestety... Nie uogólniamy, Waldek. Oczywiście, że są dobrzy i wrażliwi katolicy jak i katolicy tylko z nazwy. To samo z ateistami... tylko boli, że katolicyzm w większości jest na pokaz... Przykład z mojego osiedla. Niedziela, msza święta, ok. 1000 osób w kościele, rozmodlonych, rozśpiewanych... wchodzi do kościoła brudny, biedny człowiek... wszyscy się odsuwają od niego... patrzą z odrazą, zamiast z miłością... zamiast zapytać czy nie trzeba mu pomocy, wyganiają go z kościoła... NIKT nie pomógł. Ja jedna, wariatka oczywista, tak mówią na mnie sąsiedzi... Kolejny przykład. Październik, miesiąc różańca. Pół osiedla biegnie do kościoła na różaniec. Na skrawku chodnika leży bezdomny, brudny i zakrwawiony pies... wszyscy udają, że nie widzą... nikt mu nie pomoże, nikt się nad nim nie pochyli... do kościoła ciągną tłumy... pytam PO CO??????????????? Po co im ten różaniec? żeby było ładnie? Bo tak wypada? Bo chcą zagłuszyć sumienie jeśli je mają? Bo łatwiej jest isć na pół godziny i odklepać swoje niż pomóc żywemu stworzeniu??????? Jest ktoś mądry kto mi to wytłumaczy? Dla mnie jest przerażające to, że w społeczeństwie, które w 90 procentach jest niby - katolickie, patrzy się obojętnie na krzywdę i cierpienie, na ból i rozpacz. To jest przerażające... Quote
gallegro Posted December 4, 2007 Posted December 4, 2007 Ania-tygrysiczka napisał(a):...Moim zdaniem wolontariat wirtualny jest tak samo bardzo potrzebny jak wolontariat w sensie fizycznym. Każdy robi tyle, ile może i jak może... Oczywiście, że tak... a pisząc o przypadku młodych wolontariuszek miałem na myśli to, że nie ograniczają się do klepania w klawiaturę, tylko robią jedno i drugie. Przecież zamiast do schroniska, mogłyby iść z koleżankami gdziekolwiek, dla rozrywki. I jak znam życie, niektórzy z ich otoczenia dziwią się im, wytykają palcami, a tylko nieliczni stawiają je za wzór do naśladowania. Dotyczy to zarówno ich rówieśników, jak i osób starszych Jeśli jest inaczej, poprawcie mnie proszę... Do mnie docierają głównie takie sygnały i na ich podstawie wyrobiłem sobie taką, a nie inną opinię... Marzę o tym, że za jakiś czas, osoba dokarmiająca bezdomnego psa czy kota, będzie postrzegana jako wrażliwa i wartościowa, a nie tak jak teraz, jako wariatka i dziwoląg... Dokładnie o tym chciałem napisać, a że w przypływie emocji napisało mi się "troszkę" więcej, dlatego osoby które czuja się urażone, jeszcze raz serdecznie przepraszam... Quote
Makuuu Posted December 4, 2007 Posted December 4, 2007 Miło mi czytać tak przychylne posty ;). Długo tu nie zaglądałam a tu taka miła niespodziewanka :D. Wolontariat faktycznie jest nałogiem, ale nałogiem, który daje siłę. Młodych ludzi, którzy nie tylko chcą ale także pomagają, wkładając w to cząstkę siebie, jest wiele. To dobrze, bo troska o ludzi starszych i zwierzęta świadczy o poziomie człowieczeństwa nie tylko samej jednostki, ale i całego społeczeństwa. Fakt, Polska jest na szarym końcu w porównaniu do opieki jaką otoczoną są zwierzaki w Stanach lub Wielkiej Brytanii gdzie przez kociaka, który zaklinował się w kanale rozkopywana jest cała ulica. Jednak wszystko jest na dobrej drodze... Czort i Gałgan nadal w osobnych pokojach... Bestia już spokojna, niedługo będzie można puścić oba piesy, żeby kicały i biegały po mieszkaniu... Rana Gałganka jest już wielkości monety pięcio - groszowej ;). Co do banerka w podpisie... na razie nie chcę naciskać rodziców na jednoznaczną odpowiedź, ale wszystko idzie po mojej myśli ;)... tata, który podchodził do całej akcji z dystansem kupuje Gałganowi co raz to nowe rzeczy... kocyk, miskę, obróżkę, tak jak moja siostra. Mama zgodzi się jeżeli będę pomagać... a w miarę możliwości będę. Niedługo nowe fotki :D Quote
red Posted December 4, 2007 Posted December 4, 2007 Na pewno każda pomoc jest potrzebna i ta przed komputerem, akcje na odległość, ogłoszenia...to wszystko się uzupełnia i jedno bez drugiego nie ma wielkich szans na powodzenie ale najbardziej eksploatuje bezpośredni kontakt ze zwierzętami w schronisku, ta niemoc boli bardzo...Dlatego podziwiam wolontariuszy, jak muszą być silni i psychicznie i fizycznie, schronisko daleko.....pracy ogrom....a mimo to są tam systematycznie. Zgadzam się z Tobą Gallegro, w moim bloku gdzie są prawie sami emeryci, biegający do kościoła dwa razy na dzień (dokładnie w 5 klatkach 3 piętrowego bloku) nie ma osoby...nie ma ani jednej, która nakarmi kota czy psa. Pozabijali okienka piwnic, a bezdomnego psiaka odgonią lachą spod drzwi klatki. Mam wrogów przez to co robię. Ale i nie mam serca do ludzi, wybacz Waldi, ale to uprzedzenie nie bierze się znikąd. Co oczywiście nie znaczy, że wszyscy są tacy sami, ciągle jednak większość. Quote
Panca Posted December 5, 2007 Posted December 5, 2007 jestes niesamowita Makuuu ze mimo tylu trudnosci urabiasz rodzinke i chcesz dac dom Galganowi.Podziwiam Cie i cos mi intuicja podpowiada ze ta historia bedzie miala szczesliwe zakonczenie.Bardzo sie ciesze ze sa tacy ludzie jak Ty! Quote
pani_stanislawa Posted December 6, 2007 Posted December 6, 2007 ooo Pat widze , ze jednakl urobilaś rodzicow :) superrrr Gałgan, w niebie lepiej nie bedzie mial :) gallegro: dzieki za slowa uznania ,dla radosmkich wolontaruiuszy:) Quote
Makuuu Posted December 7, 2007 Posted December 7, 2007 jeszcze nic na 100%... pooowoli to wszystko idzie... jednak teraz już ich nie namawiam, nie ma sensu... oni i tak się już przyzwyczaili, że jest :D. Czort poooooooowoli zaczyna go akceptować. Quote
Makuuu Posted December 7, 2007 Posted December 7, 2007 chwilowo usuwam banerek Gałgana, jednak podkreślam, że nic nie jest w 100% pewne. Na razie 98%... i tak już go nie oddam :D Quote
pani_stanislawa Posted December 7, 2007 Posted December 7, 2007 W takim razie ,zbey nie zapeszyc banerka nie usune .Mimo to i tak wiem jak skonczy sie ta historia. Takie historie zawsze maja happy end:) Quote
red Posted December 8, 2007 Posted December 8, 2007 Makuuu napisał(a):chwilowo usuwam banerek Gałgana, jednak podkreślam, że nic nie jest w 100% pewne. Na razie 98%... i tak już go nie oddam :DW jego oczach czytam, że bardzo Cię kocha.... Quote
Makuuu Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 dobrze... psoci cały czas ;) intensywnie przeprowadzam resocjalizacje Czorta :D efekty małe, ale są... na posłanku dobrze a na kanapie pani jeszcze lepiej... nochal niedługo muszę wykombinasić mu nowe wdzianko :) Quote
Makuuu Posted December 13, 2007 Posted December 13, 2007 robale zdechły... pcheły tyż ;)... Gałganek okazem zdrówka wet powiedział, że ma 1,5 roku... coś jak taki duuuuuży psi dzidziak (przynajmniej z zachowania):cool3: Quote
Panca Posted December 13, 2007 Posted December 13, 2007 ale on jest fotogeniczny:cool3: i widac jaki szczesliwy:razz: Quote
Makuuu Posted December 15, 2007 Posted December 15, 2007 wszystko czego się dotknie... musi przejść przez jego pysk :D Quote
mistifreda1 Posted December 23, 2007 Posted December 23, 2007 A co tak tu cicho? o Gałganku pisać mi tu! :lol: NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE DLA PAŃCI I PSIUNIA KOCHANEGO! Quote
red Posted December 23, 2007 Posted December 23, 2007 Kochany wierny Gałganku - radosnych świąt z Twoją kochaną rodzinką:tree1::lol::lol::lol: Quote
Makuuu Posted December 24, 2007 Posted December 24, 2007 mistifreda1 napisał(a):A co tak tu cicho? o Gałganku pisać mi tu! :lol: NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE DLA PAŃCI I PSIUNIA KOCHANEGO! Dziękujemy i nawzajem życzymy wszystkim Świątek Wesołych :). :tree1: Gałganek jest rozkoszny... teraz śpi zwinięty w kłębuszek jak kocur, bardzo duży kocur ;) Quote
Makuuu Posted January 6, 2008 Posted January 6, 2008 chociaż wątek zamarł...mam wiadomość... prawdopodobnie w sobotę jadę z siostrą i adopcja :D (ech! :cool3:te tymczasy!) Quote
gallegro Posted January 6, 2008 Posted January 6, 2008 A można by jaśniej... Wyadoptowujesz siostrę, czy Gałganka? :roll: Można prosić o więcej szczegółów? Quote
Panca Posted January 6, 2008 Posted January 6, 2008 no j atez jestem ciekawa bo bardzo enigmatyczna ta odpowiedz Patrycji:razz: Quote
Makuuu Posted January 6, 2008 Posted January 6, 2008 jakby się dłużej zastanowić to można by ją do adopcji oddać ale... w Radomiu przepełnienie, siostra musi na wolny boks poczekać ;P a teraz tak serio: W sobotę prawdopodobnie pojadę z siostrzyczką do schronu, żeby tak formalnie zaadoptować Gałganka (będzie zapisany na nią :P)... Quote
red Posted January 6, 2008 Posted January 6, 2008 A dlaczego na nią? Razem mieszkacie? Czy Gałganek zamieszka u niej? Czy obydwoje zamieszkacie u siostry?, czy rodzice też zamieszkają u siostry? Czy siostra zamieszka u was i gałganek zostanie u was? Czy Gałganek już będzie siostry czy będzie wasz?????????? :evil_lol::evil_lol::evil_lol: A tak serio.... Cieszę się :multi::Cool!::Cool!::Cool!: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.