D O R K A Posted November 24, 2007 Posted November 24, 2007 red napisał(a):I niech ktoś powie, a takich jest wielu, że pies kaleki powinien być uśpiony... przecież on jest bardzo szczęśliwy......:multi: i my też:multi: Nawet polubił chyba ten sweterek... uroczy. Ja co jakiś czas słyszę od ludzi, że moja ukochana Gretunia się męczy i powinnam ją uśpić... moje kochanie jest najszczęśliwszym psem pod słońcem a to, że jest psem kalekim (też na trzech łapach tak jak Gałganek) powoduje, że kocham ją najbardziej z moich czworonogów:roll: Zwierzaki w przeciwieństwie do ludzi bardzo szybko przyzwyczajają się do swojego kalectwa... Quote
pani_stanislawa Posted November 24, 2007 Posted November 24, 2007 tiruriruuuu Gałganowy rozkwita z każdym dniem ! Pat dobra robota !!!! a babci tylko pogratulowac, 100 lat :) Quote
Makuuu Posted November 25, 2007 Posted November 25, 2007 iiiiii... ja nic szczególnego nie zrobiłam :). Moja sis powiedziała, że jak babcia go już będzie miała dość (a to różnie bywa) to zabierze go do nas . :crazyeye: A ja chętnie bym od razu się zgodziła... ale Czort :/. pffff... Postaram się żeby został w rodzinie (to raczej się uda) :D... Quote
Makuuu Posted November 25, 2007 Posted November 25, 2007 D O R K A napisał(a):Ja co jakiś czas słyszę od ludzi, że moja ukochana Gretunia się męczy i powinnam ją uśpić... ech! tych ludzi (tfu! jakich ludzi?), którzy kaleczą zwierzęta powinni usypiać (np. tego co wydłubał temu wilczkowi :* oczy i wybił zęby - na szczęście ma już dom). Quote
Makuuu Posted November 28, 2007 Posted November 28, 2007 tak dawno nie pisałam... u Gałgana ok.... kąsa po rękach i skacze żeby odgryźć miśka z kaptura mojej kurtki... jest bardzo, bardzo żywy... z babcią gorzej... czasem ma jakieś ale, czasem go chwali... Pani zainteresowana się wykruszyła, pewnie ktoś jej powiedział, że to przecież TRÓJŁAPEK. Fakt, że nie powiedziała "nie" ale próby kontaktu dają zero rezultatu. Nie wiem czy to dobra wiadomość ale moja siostra i mama są zainteresowane przygarnięciem go:crazyeye:. A ja mam tylko mętlik w głowie:shake:... i wiele pytań, na które nie znam odpowiedzi np. Czy mój psiak, który nie lubi jasnych psów go zaakceptuje, czy nie będzie się czuł odrzucony, czy ja sama będę potrafiła traktować Gałganka z lekkim dystansem . Jeżeli dłużej nad tym wszystkim pomyślę... zwariuję i taki będzie dla mnie finał. Quote
gallegro Posted November 28, 2007 Posted November 28, 2007 Makuuu napisał(a):...A ja mam tylko mętlik w głowie:shake:... i wiele pytań, na które nie znam odpowiedzi np. Czy mój psiak, który nie lubi jasnych psów go zaakceptuje, czy nie będzie się czuł odrzucony, czy ja sama będę potrafiła traktować Gałganka z lekkim dystansem . Jeżeli dłużej nad tym wszystkim pomyślę... zwariuję i taki będzie dla mnie finał. Z tego co wiem, jesteś młodą osobą, ale serce masz nad wyraz dojrzałe... Nie mam zamiaru Ci kadzić itp., ale jestem przekonany, że w owym serduchu znajdzie się dość miejsca, żeby pokochać jeszcze jedną, doświadczoną przez los istotę... Umiejętne traktowanie obu psiaków, pozwoli wypracować odpowiedni model, który powinien zaowocować ich wzajemną akceptacją (oby). Jeśli o mnie chodzi, jestem ZA... przygarnięciem Gałganka przez Twoją rodzinę, rzecz jasna ;) Quote
red Posted November 28, 2007 Posted November 28, 2007 Makuu, jak widzisz ludzie mają więcej niż jednego psa i nie jest to powód żeby traktować tego drugiego z dystansem najważniejsze, żeby się one tolerowały, myślę, że poradzisz sobie, trzymam kciuki. Gałganek na pewno was pokochał, jest szczęśliwy. Quote
Makuuu Posted November 29, 2007 Posted November 29, 2007 Dziękuję, za słowa otuchy i ogólnie słowa miłe... Mam nadzieję, że się uda... Dziś wieczorem ok. 19 pierwsza konfrontacja dwóch piesów... na razie na dworze... Zobaczymy co z tego wyjdzie... Quote
Makuuu Posted November 29, 2007 Posted November 29, 2007 red napisał(a):ludzie mają więcej niż jednego psa i nie jest to powód żeby traktować tego drugiego z dystansem ale pewnie te psy były inaczej chowane... a mój to straszny dzikus (matka - owczarek niem. a ojciec - wilk) :/ i zaborczy jest może z tym dystansem przesadziłam, ale i tak będę musiała udowadniać mojemu, że nadal się nim interesuję Quote
Tigraa Posted November 29, 2007 Author Posted November 29, 2007 Makuuu, mojego Reksia wzięłam ze schroniska jak miał 3 miesiące. Przez 4 lata był jedynakiem i najbardziej rozpieszczonym i zaborczym psem świata. Jak zamieszkała u mnie Luna, Reksio był strasznie zazdrosny. I nadal jest, ale jeść im daję osobno, głaszczę oboje jednocześnie na 2 ręce. I kochają się bardzo. Nie mam z nimi żadnych problemów. Będzie dobrze. Quote
red Posted November 29, 2007 Posted November 29, 2007 Trzymam kciuki, żeby się psiaki dogadały... Quote
Makuuu Posted November 30, 2007 Posted November 30, 2007 Czort patrzył na Gałgana przez okno... niby skomlał ale kto go tam wie czemu... Jutro Gałgan śpi już u mnie w domu, zaczyna się "oddziczanie" mojej bestii Quote
Makuuu Posted December 2, 2007 Posted December 2, 2007 ufff! Gałgan ma już jedną noc u mnie za sobą. Było... nawet łagodniej niż myślałam.... Czort skomlał:crazyeye:, niuchnęły się przez uchylone drzwi pokoju. Na razie śpią osobno - jeden w jednym pokoju, drugi w drugim. Gałgan wychodzi na spacer pierwszy, żeby Czort wracał potem jego śladem. Będzie dobrze; mama powiedziała, że jeżeli będę pomagała to go zaadoptujemy. No i cóż mam robić jak nie pomagać? Bardziej zapozna się z moją bestią i chyba ktoś z rodziców pojedzie do schronu (formalności ;) :multi:. Teraz Gałgan szuka sobie pcheł :D, wcześniej wariat rozszarpał skarpetkę :D a to dzisiejsze fotki: i Bestia: coś jeszcze na tygodniu skrobnę ;) Quote
gallegro Posted December 2, 2007 Posted December 2, 2007 Czarno-biało to widzę :evil_lol:. Pasują do siebie... Piękny i... Bestia. A Ty obiecuj rodzicom wszystko, czego tylko sobie zażyczą :razz:. Trzymam kciuki za adopcję Gałganka... Quote
Makuuu Posted December 2, 2007 Posted December 2, 2007 gallegro napisał(a): A Ty obiecuj rodzicom wszystko, czego tylko sobie zażyczą :razz:. :D wiem, wiem... nawet się poświeciłam i zaczęłam kurczaki im obierać :cool3: Będę miała dwa piękne piesy :D Quote
gallegro Posted December 2, 2007 Posted December 2, 2007 W razie czego powiesz, że Gałgan jest "niekompletny", dlatego i Twój stosunek do obietnicy może być analogiczny :lol:. A tak zupełnie poważnie... rodzice powinni być dumni z Ciebie... Piszę to z pełnym przekonaniem i bez względu na to, jak zakończy się adopcja Gałganka, choć głęboko wierzę w powodzenie Twojego planu... Quote
red Posted December 2, 2007 Posted December 2, 2007 gallegro napisał(a):W razie czego powiesz, że Gałgan jest "niekompletny", dlatego i Twój stosunek do obietnicy może być analogiczny :lol:. A tak zupełnie poważnie... rodzice powinni być dumni z Ciebie... Piszę to z pełnym przekonaniem i bez względu na to, jak zakończy się adopcja Gałganka, choć głęboko wierzę w powodzenie Twojego planu...Ja też tak myślę.....:lol: Ależ ten Gałganuś ma super ślipki. Quote
Tigraa Posted December 3, 2007 Author Posted December 3, 2007 Makuuu, popieram wypowiedź gallegro. Rodzice powinni być dumni z tego, że mają taką córkę :buzi: Myślę, że nie będzie przesadą, gdy w imieniu radomskich wolontariuszy powiemy Ci - JESTEŚMY Z CIEBIE DUMNI!!! Quote
gallegro Posted December 3, 2007 Posted December 3, 2007 A wujek gallegro pociągnie temat... Nigdy wcześniej nie było okazji o tym napisać, dlatego zrobię to teraz... Od jakiegoś czasu obserwuję poczynania radomskich wolontariuszy, a w szczególności młodych wilczków ;). Prawdopodobnie nie znam wszystkich, dlatego z góry pragnę przeprosić niżej nie wymienionych. Was obie, czyli Ciebie Makuuu i Panią stanisławę, podziwiam za to co robicie, a szczególnie jak to robicie... Zaangażowanie, które bije z waszych postów, jest ze wszech miar godne naśladowania. Zapewniam Was, że to co robicie, wbrew obiegowej opinii ludzi niewrażliwych, ma głęboki sens... Potraficie zatrzymać się i pochylić nad najbiedniejszą bidą. I nie jest to wolontariat wirtualny, zza kompa, tylko na pierwszej linii frontu... w schronie, gdzie większość forumowiczów pewnie nigdy nie była, a już z całą pewnością tak młodych jak Wy. Niezły patosik wystrugałem, nie ma co :razz: Mam tylko jedną prośbę... żeby po przeczytaniu tego kadzenia, woda sodowa nie uderzyła Wam do głów :evil_lol: Quote
red Posted December 3, 2007 Posted December 3, 2007 Jestem pewna, że nie uderzy....Przemawia przez nich miłość do zwierząt i chyba trochę uzależnienie. Pomoc zwierzakom staje się nałogiem. Jak długo coś się nie dzieje, to jest nie tak i natychmiast szukamy kolejnej bidy, potem przychodzi radość , satysfakcja, spełnienie i nie potrafimy z tym skończyć. I dobrze......w myśl mądrych słów z dogo - ratując jedno życie nie zmienimy świata, ale zmienimy świat temu jednemu życiu. Podziwiam Cię Makuu, zmieniłaś świat Gałgankowi i nie tylko. Dobrze, że jesteście, widziałam jak Natalia karmiła maluszki smoniem w niedzielę, kiedyś nie było w schronisku takich ludzi. Dzięki. Quote
gallegro Posted December 4, 2007 Posted December 4, 2007 red napisał(a):...Przemawia przez nich miłość do zwierząt i chyba trochę uzależnienie... Doświadczony wilk się odezwał ;). Was również podziwiam, ale to nie ten serial :evil_lol:. Napisałaś dokładnie to, co miałem na myśli, tylko... że ja tego... nie napisałem ;). W świecie ogólnego zepsucia i znieczulicy, a wśród młodzieży w szczególności, są to wyjątki, które trzeba nagłaśniać... Może inni się zarażą i przyjdą w sukurs "przodowniczkom pracy u podstaw" ;). Przecież ktoś musi im pomagać, a o ile wiem, na mocherowe berety nie możemy zbytnio liczyć :razz:. Ania-tygrysiczka wie coś na ten temat ;). Qrcze... szkoda, że nie mam takiej charyzmy jak ojciec Tadeusz... >Makuuu, daj znać, kiedy będę mógł Gałganka usunąć z podpisu :-) Tylko nie potraktuj proszę tego jako presji, ale raczej jak coś na kształt zagajenia ;-) Quote
Tigraa Posted December 4, 2007 Author Posted December 4, 2007 gallegro napisał(a):Qrcze... szkoda, że nie mam takiej charyzmy jak ojciec Tadeusz... masz, masz :loveu: Quote
Guest Elżbieta481 Posted December 4, 2007 Posted December 4, 2007 Muszę przyznać gallegro,że zastanowiła mnie Twoja wypowiedż.. Wolontariat wirtualny?A nie sądzisz,że w wielu przypadkach jest jedynym jaki dla niektórych ludzi jest możliwy?Popatrz-są ludzie posunięci w latach.W wieku średnim.Ludzie o wrażliwych sercach,którzy poprostu nie są w stanie pojechać do schroniska.Dlaczego?Nie mogą,nie wytrzymują tego co moga tam zobaczyć.Np.moja żona.Przez kilka lat zbierała różne rzeczy dla jednego ze schronisk,ale to ja je odnosiłem.bo ona stała i płakała.Nie mogła tam wejść.. Są i tacy,którzy nie mogą dać domu kolejnej biedzie,choć nad wszystko by chcieli.Nie maja warunków,są bez pracy,mają psa,który nie zaakceptowałby nowego. Cóz im pozostaje?Ano właśnie wolontariat wirtualny.A więc?Wyasygnowanie jakiejś kwoty,wystawienie bazarku,podpis pod kolejną petycją.Walka słowna z ciemnotąa,zabobonem czy wręcz złą wolą. To czasami jest równie trudne jak rzeczywisty wolontariat. I jeszcze jedna sprawa: nie podoba mi się określenie,,moherowe berety,,Czego ono ma dowodzić?Waldemar Quote
gallegro Posted December 4, 2007 Posted December 4, 2007 >Waldi, pisałem to w dużym uproszczeniu, a wszystko co napisałem, w istocie tyczy się tylko i wyłącznie ludzi młodych, którzy zamiast udzielać pomocy potrzebującym, wolą np. iść na piwo, żeby potem napaść na staruszkę-sponsorkę następnej butelki. To również jest duże uproszczenie... Każdy powinien pomagać na tyle, na ile pozwalają jego możliwości. I tak, jeśli ktoś jest jedynym żywicielem rodziny, nie rzuci pracy na rzecz wolontariatu w schronisku... Chodziło mi o to, że jest gro ludzi, którzy z całą pewnością mogliby udzielać się nie tylko wirtualnie i tylko i wyłącznie takich miałem na myśli. Po części siebie również do takich zaliczam, ale w odróżnieniu do niektórych, nie wstydzę się do tego przyznać... Jeśli chodzi o określenie "moherowe berety", to weszło ono do potocznego języka, jak inne np. spox, czy siemka... W tym konkretnym przypadku, miałem na myśli podejście dużej części starszych, głęboko wierzących ludzi, do tematu bezdomności zwierząt i chęci niesienia im pomocy. Fragment ów zaopatrzyłem w stosowny przypis, dotyczący doświadczeń Ani -tygrysiczki w tym względzie. Pisała o tym wielokrotnie, dlatego nie będę tego przytaczać po raz kolejny. Jeśli w którymś miejscu poczułeś się (lub Twoja żona) dotknięty, to bardzo Cię przepraszam i jednocześnie zapewniam, ze nie to było moją intencją Quote
Guest Elżbieta481 Posted December 4, 2007 Posted December 4, 2007 Ja Ci powiem jak to odebrałem jako przeciwstawienie jednych drugim. Nie jestem urażony,ja jestem zaskoczony.Dlaczego?Ano dlatego,że wszystko nie jest takie oczywiste.Znam ludzi odrzuconych od rzeczywistego wolontariatu jak pisałem wczesniej przez wiek,stan zdrowia czy tez nieprzyjemne przyjęcie w schronisku.Zostaje im właśnie taka wirtualna działalność.Jest to jedyna forma,zapewniam. Co do tego określenia-już autor tych słów przepraszał.Ludzie poczuli sie urażeni,bo znowu nie ma uogólnień.Znam wierzących wspaniałych ludzi,znam niewierzących róniez porządnych.Wśród jednych i drugich są czarne owce.Dla mnie,,moherowy beret,,to określenie pełne pogardy dla drugiego człowieka.Doświadczenia Ani?Wszyscy mam jakieś.Czy jeżeli pierwszy uratowany kot-którego grupa nastolatków chciała podpalić-ma spowodować,że powiem,,młodziez jest zła,rozwydrzona,,?Nie.I tylko proszę bez uogólnień.Oto mi chodziło. Waldemar Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.