Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 449
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Spokojnie ciotki, spokojnie. Już dochodzi kundelek do siebie, po prostu TZ wyjechał i Yoda na widok walizek oczywiście, jak to ona, pochorowała się. Tym razem i tak było lepiej, bo obyło się bez nocnych pobudek z krzykiem i bez moczenia łóżka. Niestety niektórych "strachów" nie da się wypędzić.

Posted

Nikt nie krzyczał, to ona budzi sięz krzykiem, jak przerażone dziecko i moczy się pod siebie. Niestety wczoraj znowu.........................
Rano zaspałam, bardzo się spieszyłam i byłam podenerwowana, pewnie uznała, że skoro pani wyszła z domu zdenerwowana, to już nigdy nie wróci. Siedziała w sypialni, na łóżku, bo wtedy widać drogę do domu, wyła i sikała pod siebie. Dopiero o 14, wrócił do domu sąsiad, który ma klucze, poszedł do niej, zabrał na spacer, pobawił się i Yoda się uspokoiła. Po powrocie z pracy prałam i sprzątałam do 1 w nocy, trudno. Tylko tak strasznie mi jej żal, jest u nas już 2 i pół roku, czy kiedykolwiek uwierzy, że już nigdy nie zostanie porzucona................... Zajęcie TZ-a, nie pomaga jej. Za każdym razem, gdy on wyjeżdża, ona przeżywa porzucenie od nowa. Biedna, biedna mała.

Posted

Kiedyś miałam nadzieję, że ona w końcu się tego nauczy, ale moja nadzieja, już zdechła. Staram się minimalizować jej stres, jestem z nią kiedy tylko mogę, wszelkie sprawy prywatne staram się załatwić nielegalnie w godzinach pracy, więc nigdzie nie wychodzę już później. Wieczorami staram się zabierać ją na długie spacery, jak tylko się uda to z jakimś jej psim kumplem. Ona później, tak po 2 tygodniach już się uspokaja, zapomnina, przyzwyczaja do nowego trybu życia, ale czasami jakieś zdarzenie obudzi "demona", który drzemie w jej umyśle i znowu mała ma doła. Nie chcę podawać jej środków uspokajających, bo co to za życie, na prochach. Zresztą ona nie zawsze tak się zachowuje, a lekarstwa musiałaby przyjmować regularnie. Niedługo przyjadą moi rodzice, Yoda ich zna i lubi, więc będzie lepiej.
Czasami się zastanawiam, skąd w niej te "demony", przecież była malutka, powinna zapomnieć. Ale z drugiej strony, podobno to czego pies doświadczy przez pierwsze cztery miesiące życia, pozostanie w nim już na zawsze. Jak się do tego dołoży wrażliwość i skłonność do histerii, to mamy Yodę. Najgorsze, dla mnie jest to, że ona daje mi tak niesamowite poczucie bezpieczeństwa, jest bardzo czujna, gotowa, pomimo własnego lęku, bronić mnie przed złem, a ja nie mogę dać jej tego samego. Gdy jesteśmy razem wszystko jest ok, gdy musimy się rozstać, jej świat rozpada się.



Przepraszam, za marudzenie, ale dziś wychodząc z domu, znów słyszałam jej wycie, a nie mogę rzucić wszystkiego i jechać do domu, zwyczajnie nie mogę.

Posted

Masz rację, ona nie wybija. Na szczęście nie przyszło jej to do głowy, nawet jeżeli sąsiad zabierze ją na spacer i później zostawi w ogrodzie, to Yoda nie ma takich pomysłów, żeby uciekać. Ona czeka, siedzi, wypatruje i nasłu****e, cała jest jednym, wielkim czekaniem.

Posted

Cała jest jednym wielkim czekaniem - naprawdę pięknie to ujęłaś w słowa.


To jest piękne, że ona na Was czeka ale nie ma chyba recepty na to, żeby nie cierpiała przez to, że ona nie wie, że wrócicie.

Posted

I kto Jej to zrobił?-gatunek ludzki :angryy: :mad:....biedulka :-(...tak mi przykro..żal....co się w tym serduszku i umyśle dziać musi..ile strachu i rozpaczy....dobrze ,że ma Ciebie Kasiu...jak sobie przypomnę Twoje opowieści dotyczące pierwszych dni, miesięcy pobytu Yoduni u WAS ...:-(.

  • 2 weeks later...
Posted

Uprzejmie donoszę, że bliźniaki skończyły 3 latka. Niedokładnie wiadomo kiedy i czy one napewno bliźniaki, ale co tam. Czas zapisać gnojki do przedszkola.

Przedszkolaczek Yoda - grupa "Nerwuso-Świrusy"



Przedszkolaczek Gizmo - grupa "Powsinogi"





Gizmo w poważnym wieku lat trzech odkrył wreszcie swoją tożsamość. Wniknął w siebie, zrozumiał co kryje nieskończone wnętrze jego duszy, przeniknął najskrytsze tajemnice swego serca i pojął, że jest KOTEM.
Odtąd zaczał szukać towarzystwa innych kotów. Zaczął od Klary, zapewne z racji podobieństwa zewnętrznego, bardzo chciał się do niej zbliżyć. Niestety. Po otrzymaniu od niej wyraźnych i dosadnych wskazówek co ma zrobić z rozbudzonym w sobie pragnieniem kociego towarzystwa, oraz po wstępnym zaleczeniu ran na nosie i w sercu, zwrócił się w kierunku Zuzi. Tu jego przychylność, w pierwszej chwili, wywołała popłoch, a wręcz panikę. Gizmo po cichutku podchodził do śpiącej Zuzi, kładł się niedaleko i w tempie 5 mm na kwadrans przesuwał się coraz bliżej, gdy odległość między nimi wynosiła już ostatnie, niewielkie pół metra Zuza zrywała się z wrzaskiem (jak to ona) i uciekała ile sił w krótkich łapkach. Gizmo wystraszony jej krzykiem uciekał w przeciwnym kierunku, a zachwycona niespodziewaną rozrywką Yoda biegała z radosnym, i jej zdaniem uspokajającym, szczekaniem od jedego kota do drugiego. Szkoda tylko, że te Gizmowe podchody trwały przez trzy kolejne noce długiego weekendu. Zwierzyna odsypiała harce w dzień, a "radosna" pańcia myła okna i robiła inne, debilne, generalne porządki. Na szczęście Zuza wreszcie pogodziła się z nieuchronnością zdarzeń i uwierzyła, że Gizmo nie zamierza jej pożreć żywcem. Co gorsze postanowiła nawet towarzyszyć Gizmowi w jego pionierskich wyprawach w świat długi i szeroki, czym doprowadza mnie do rozpaczy.

Posted

A ja nie widzę Gizmo...


Już miałam apelować o zdjecia wypchanych footer, ale widzę że wyczułaś moment:evil_lol:.
Gizmo wychodzi na dwór? A ten niedorobiony sąsiad przestał Cię straszyć?
Bo jak nie to znam kilka super metod na obrzydzenie mu życia :diabloti:

Posted

Gizma nie widać, bo fotosik się obraził. Jak mu przejdzie to wkleję. Gizmo wychodzi na dwór, nie mam serca przywiązywać go do kaloryfera, sąsiad wyjechał na kilka miesięcy, więc na razie koty bezpieczne.

  • 2 weeks later...
Posted

A u nas, wiosna!!! Yoda całe dnie spędza w ogrodzie, wołanie do domu traktuje jak zamach na wolność osobistą i niedługo napisze chyba skargę na pańcię, która bezczelnie popołudniami polewa jej osobistą, prywatną przestrzeń wodą, a później jeszcze marudzi, że pies się ubrudził.









  • 2 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...