Jump to content
Dogomania

Starachowice! 7 wyrzuconych, zachudzonych, 4ro tygodniowych maluchów!mają domki!


Recommended Posts

Posted

Wczoraj przy ulicy Głowackiego w Starachowicach człowiek znalazł malutkiego, wychudzonego szczeniaczka, którego zabrał do domu, aby znaleźć mu nowy, dobry domek. Kiedy wrócił odprowadzić samochód znalazł jego rodzeństwo. Sześć malutkich, okropnie chudych psiaków, które mogły nie jeść nawet 3-4 dni! Pan zawiadomił weterynarza, a ten z kolei Maje. Szczeniaki mają około 3,5 - 4 tygodnia. Wszystkie czarne podpalane. Wyrosną raczej średnie , choć niewykluczone, że sa to mixy dobermana. Ich zły stan nie pozwala jednak na określenie docelowego wzrostu.
Mamy z nimi nie było.
Pieski przebywają obecnie u weterynarza (4 psy i 2 suczki) i jedna sunia u pana, który je znalazł.

Szukamy domków dla siódemki ślicznych, choć okrutnie potraktowanych piesków!

Kontakt:[email protected] lub 0660440525

















  • Replies 226
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

AśkaK napisał(a):
Nie napisałam przecież że w złych! Cieszę się że właśnie do weta trafiły, w razie czego będą stale pod fachową opieką.

To było uspokojenie z mojej strony ... dla siebie i innych starachowickich dogo cioteczek i wujków .... mamy tak wiele psów do adopcji ..... i ten ciągły wyścig z hyclem i durnymi ludźmi .... :placz:

Posted

Myślę, ze mogą .....

A taką relację i informację dzisiaj dostałam od człowieka, który je znalazł:

"W tym momencie nie posiadam niestety zdjęć szczeniaka którego
znalazłem jako pierwszego. Zdecydowałem się także na oddanie pieska
doktorowi ze względu na całkowity brak czasu(przynajmniej w tym
momencie)i niemożność właściwego zaopiekowania się
szczenięciem. Dodatkowo w tej chwili będzie mu lepiej z rodzeństwem.
Z mojej strony rozwieszę ogłoszenia o pieskach i napędzę "pocztę
pantoflową".

Pierwszego szczeniaka znalazłem około godz 10 w pobliżu mojego domu
oddalonego od lasu jakieś 300 m. Był strasznie osłabiony i
odwodniony. Wyjeżdzając do rodziny około 14 zobaczyłem pod lasem
jeszcze jednego pieska i człowieka który najwyraźniej próbował go
rozjechać. Starałem się dogonić samochód ale się nie udało. Wróciłem
więc koło garaży i tam znalazłem całą piątkę i suczkę którą próbowano
rozjechać. Obejrzałem ją ale wyglądało że nie ma żadnych obrażeń. Jak
się później dowiedziałem od doktora zdechła pierwszej nocy.
Zadzwoniłem do domu pani Ewy P........ Oni dalej a resztę tej smutnej
opowieści znacie. Miejmy nadzieję że będzie miała szczęśliwe
zakończenie. Wierzę w to i pozdrawiam oraz służę pomocą w razie
potrzeby."

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...