Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Sprawa wygląda tak. Dowiedziałam się od wolontariuszy kilku rzeczy na temat kierowniczki naszego schroniska.
Po pierwsze usypia bezpodstawnie psy, np chore, które wymagałyby jakiegoś leczenia bo leczyć się nie opłaca.
Po drugie niedawno schronisko dostało od urzędu miasta samochód do wyjazdów na interwencje a ona traktuje go jak swoje prywatne auto (Jeszcze ani razu nie widziałam go pod schroniskiem w czasie kiedy jej też tam nie było bo wtedy stoi pod jej domem a w schronisku nie ma żadnego auta do interwencji)
Po trzecie, kiedy ona jest od rana ze swoim jednym pracownikiem w schronisku a nie ma wolontariuszy psy nie mają nic wymiecione z kojcy (osobiście słyszałam jak pracownica schroniska, która pracuje od 13 nazekała, że rano psom nikt boksów nie posprzątał bo kupy są pozasychane jeszcze od nocy)
Jest jeszcze kilka spraw, ale takich o których tylko słyszałam więc nie będę pisać.

Był moment, że wolontariusze chcieli coś z tym zrobić, pisać list do Urzędu miasta i odwiedzić prezydenta miasta osobiscie, oraz skontaktować się z Przyjaciółmi Praw Zwierząt z Ostrzeszowa.
Jednak nagle zrezygnowali :crazyeye: , sądzę, że ze strachu, że utracą prawo do wolontariatu.
Pracownicy schroniska też by chcieli coś z tym zrobić, ale boja się straty pracy.

I tak początkowe piękne plany buntu legły w gruzach. Dlatego postanowiłam wymyślić jakiś konkretny plan działania, aby wtedy już z konkretnymi posunięciami próbować namówić wolontariuszy do współpracy. Bo ja sama nic zrobić nie mogę bo nie jestem wolonariuszką a jedynie osoba bywającą w schronisku w miarę wolnego czasu.

Dlatego chciałabym zasięgnąć rad kogoś kto już próbował takich działań albo ma w tym obeznanie. Wiem, że bez pomocy wolontariuszy nic nie zdziałam.

Posted

Czy nikt nie jest w stanie mi pomóc? Im szybciej coś się ruszy tym lepiej. Za tydzień wolontariusze zaczną chodzic do szkoły, rzadziej bywać w schronisku a od października ja będę u siebie na studiach.

Posted

Mamy podobny problem z kierowniczką w Bytomiu... Psy nowo przywiezione sa usypiane- pod wymowka nosowki uspili polowe zdrowych psow!!! Nie chce wolontariuszy, wiec mlodzi ludzie chodza poznymi godzinami, jak jej juz nei ma i pomagaja pracownikom troche... poza tym jak ktos jej przyniesie karmy, to popatrzy na nia i nawet nie podziekuje jakos mile... z reguly jest bardzo niemila i nie chce dobra dla tych biednych psiurow...:(

Posted

No u nas jest dosłownie to samo (chociaż ona pozwala na wolontariat). Kiedyś chodziłam do schroniska w godzinach kiedy ona tam była i ani razu nie podziękowała mi za pomoc, podczas gdy pracownica schronu dziękuje za każdym razem za pomoc.
Od jakiegoś sponsora schronisko dostało nowiuśkie smycze a kierowniczka zamknęła je gdzieś w szafie i zakazała ich używać.
No i do miłych osób nie należy.

I najgorsze jest to, że tak nie jest tylko w naszym schronisku i ciężko będzie coś zdziałać, ale nie można też siedzieć z założonymi rękami.

Posted

Zauważyłam, że kierownikami schronisk zazwyczaj zostają osoby nie mające wiele wspolnego z miłośnikami zwierząt. Im zależy tylko na kasie.

I pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu kierowniczką schroniska była cudowna kobieta, która wszystko oddałaby psom. Niestety już nie żyje.

Posted

Paulino, obawiam się, że na niepełnoletnich wolontariuszy nie masz co liczyć, zwłaszcza, że pewnie nikt ich nie potraktuje poważnie.
Wydaje mi się, że jedyne, co możesz zrobić to starać się zweryfikować ich informacje, a potem porozmawiać z kimś z jakiejś prozwierzęcej lokalnej organizacji. No i dowiedzieć się, jaki jest regulamin schroniska, jak to jest dokładnie z tym samochodem itd. Zrobić parę zdjęć (z datą i godziną) auta stojącego pod prywatnym domem, podczas gdy powinno być w schronisku, do dyspozycji pracownika jeżdżącego na interwencje. Dowiedz się, jakie notowania ma ta pani w Urzędzie Miasta i kto nad nią stoi.

Posted

Sami wolontariusze wiem, że nic nie zrobią bo są niepełnoletni, dlatego razem z koleżanką chciałyśmy im pomóc. Znalazłyśmy nr do organizacji, chciałyśmy iść do prezydenta miasta i nagle wolontariusze powiedzieli, że mamy nigdzie nie iśc i nie dzwonić. A nie chcemy nic robić wbrew ich woli bo to nasze jedyne źródło informacji o kierowniczce (nie licząc tego co same widzimy).

Posted

Paulinka18 napisał(a):
Sami wolontariusze wiem, że nic nie zrobią bo są niepełnoletni, dlatego razem z koleżanką chciałyśmy im pomóc. Znalazłyśmy nr do organizacji, chciałyśmy iść do prezydenta miasta i nagle wolontariusze powiedzieli, że mamy nigdzie nie iśc i nie dzwonić. A nie chcemy nic robić wbrew ich woli bo to nasze jedyne źródło informacji o kierowniczce (nie licząc tego co same widzimy).



No to najpierw zacznijcie same zbierać informacje i nie powołujcie się na wolontariuszy. I raczej nie bierzcie urzędników "na litość" , tylko wykażcie, że to, co się tam dzieje, jest niezgodne z ustawą o ochronie zwierząt czy z rozporządzeniem dot. prowadzenia schronisk itp. - ale musicie mieć porządne dowody.

  • 2 weeks later...
Posted

Bombardujcie TOZ, w internecie znajdziecie adresy i numery telefonów do odpowiednich oddziałów, tylko nie odpuszczajcie, jak w życiu jak nie drzwiami to kominem. Oni mają dużo większe możliwości prawne niż jakikolwiek wolontariat.

  • 1 month later...
Posted

W tym schronisku ktoś zatrudnia tego kierownika, tak jak w innych zakładach jest pracodawca, Być może pracodawcą jest Prezydent Miasta lub Prezes stowarzyszenia. Myślę że powiniem reagować. Jeśli jednoosobowo wygrała przetarg na usługi schroniska to i tak podlega kontroli Urzędu Miasta ze względu do dotacje. Myślę, że wolontariusz nie wiele moźe, ale może się dowiedzieć na jakich warunkach jest zatrudniany kierownik schroniska. Wtedy takie działania naleźy wyegzekwować poprzez ich szefów ( chyba że to sitwa to w takiej sytuacji trzeba nagłasniać publicznie.W stowarzyszeniach jest też komisja rewizyjna która może wyłapać nieprawidłowości i wnioskować do prezesa o odwołanie ze stanowiska kierownika( jeżeli stowarzyszenie sprawuje opiekę nad zwierzątami) :)
Natomiast jeżeli opiekę nad zwierzątami sprawuje osoba fizyczna to nadzór ma Prezydent Miasta z racji przekazywanych dotacji. :)

  • 1 month later...
Posted

Znam temat ze swojego podwórka. Przeszlam wszystkie etapy o ktorych tu piszecie ! Młody wolontariusz nic nie zdziala. Nie znam też TOzu ,ktory wykarze nieprawidlowości ,ponieważ kręci na siebie bat,tak naprawde Toz nikomu nie pomógł. Rada nadzorcza kontolująca schronisko też nic zlego nie napisze,uklady ukladziki. Inspekcja weterynaryjna z zasady tez żle nie napisze ! Po co klopotu ! Co 4 lata ustawowo powinno sie oglaszac przetarg na prowadzenie schroniska.Moze stanąć stowarzyszenie ,fundacja oraz osoba prywatna jeżeli nie bedzie innego oferanta. Powinna wygrac fundacja ,ktora ma w statucie zapisane prowadzenie schroniska i da dobrą oferte.. Moze miasto tez oglosić przetarg. Wiem ,że do prztargu moze stanąć OTOZ Anomals ,skontakujcie się z nimi,moze pomogą. Na naszym terenie przejęli kilka mordowni. Szukajcie pomocy w stowarzyszeniach ! na wlasną reke szkoda czasu .

Posted

Witam
Jak ma się sytuacja ze schronem?
Wzięliście pod uwagę, ż epracownicy schronu mogą czytać dogomanię i wiedzieć, że planujecie nagonkę?

Posted

Ze strony wolontariuszy sytuacja ucichła :roll:, a ja sama nic więcej nie potrafię powiedzieć bo z kierownistwem mam nie wiele kontaktów.

I w sumie raczej nie porównywałabym "naszego" schroniska do Kaliskiego, bo jednak u nas ta sytuacja nie jest tak tragiczna, co nie zmienia faktu, ze mogłaby być lepsza.

Posted

Bo u nas jest główne siedlisko zła. :p Ale wszystkie idzie du lepszemu (choć nie zapeszajmy).

My też z początku siedzieliśmy cicho, bo baliśmy się utraty wolontariatu. Wszystko robiliśmy po kryjomu, pomagaliśmy tak, aby nikt o tym nie wiedział. :roll: Ale wreszcie miarka się przebrała, mieliśmy dość tego, że kierownik traktuje schronisko jak swój prywatny folwark. Teraz wiem, że co mogło być najgorsze to czekać, czekać z działaniem. Zbierzcie dowody i .. do dzieła.

  • 1 year later...
Posted

Boże ale wy naiwni jesteście.
kierownik schroniska to pracownik Urzędu miasta i ma za zadanie oczyszzcac miasto ze smieci , a tak sie tez traktuje psy.Dobry kierownik schroniska to taki co morduje zwierzęta, i tworzy fikcje tzw schronisk.A żeby tam wpuścic przyjaciela zwierząt to na ogół fikcja.Jak taki sie trafi to albo sie zmienia w oczyszzcacza ulic z psów ( mordowanie ) albo zostaje zwolniony.Taki co morduje zwierzęta to jest okidla miasta, nie ruszycie go.

  • 1 year later...
Posted

Paulina87 napisał(a):
Sprawa wygląda tak. Dowiedziałam się od wolontariuszy kilku rzeczy na temat kierowniczki naszego schroniska.
Po pierwsze usypia bezpodstawnie psy, np chore, które wymagałyby jakiegoś leczenia bo leczyć się nie opłaca.
Po drugie niedawno schronisko dostało od urzędu miasta samochód do wyjazdów na interwencje a ona traktuje go jak swoje prywatne auto (Jeszcze ani razu nie widziałam go pod schroniskiem w czasie kiedy jej też tam nie było bo wtedy stoi pod jej domem a w schronisku nie ma żadnego auta do interwencji)
Po trzecie, kiedy ona jest od rana ze swoim jednym pracownikiem w schronisku a nie ma wolontariuszy psy nie mają nic wymiecione z kojcy (osobiście słyszałam jak pracownica schroniska, która pracuje od 13 nazekała, że rano psom nikt boksów nie posprzątał bo kupy są pozasychane jeszcze od nocy)
Jest jeszcze kilka spraw, ale takich o których tylko słyszałam więc nie będę pisać.

Był moment, że wolontariusze chcieli coś z tym zrobić, pisać list do Urzędu miasta i odwiedzić prezydenta miasta osobiscie, oraz skontaktować się z Przyjaciółmi Praw Zwierząt z Ostrzeszowa.
Jednak nagle zrezygnowali :crazyeye: , sądzę, że ze strachu, że utracą prawo do wolontariatu.
Pracownicy schroniska też by chcieli coś z tym zrobić, ale boja się straty pracy.

I tak początkowe piękne plany buntu legły w gruzach. Dlatego postanowiłam wymyślić jakiś konkretny plan działania, aby wtedy już z konkretnymi posunięciami próbować namówić wolontariuszy do współpracy. Bo ja sama nic zrobić nie mogę bo nie jestem wolonariuszką a jedynie osoba bywającą w schronisku w miarę wolnego czasu.

Dlatego chciałabym zasięgnąć rad kogoś kto już próbował takich działań albo ma w tym obeznanie. Wiem, że bez pomocy wolontariuszy nic nie zdziałam.


Duzo z tych problemow znam z innego schroniska ,wiele podobnych spraw,Czy naprawde jest u nas niemozliwe zeby kierownik i schronisko bylo na poziomie?

Posted

Paulina87 napisał(a):
Sprawa wygląda tak. Dowiedziałam się od wolontariuszy kilku rzeczy na temat kierowniczki naszego schroniska.
Po pierwsze usypia bezpodstawnie psy, np chore, które wymagałyby jakiegoś leczenia bo leczyć się nie opłaca.
Po drugie niedawno schronisko dostało od urzędu miasta samochód do wyjazdów na interwencje a ona traktuje go jak swoje prywatne auto (Jeszcze ani razu nie widziałam go pod schroniskiem w czasie kiedy jej też tam nie było bo wtedy stoi pod jej domem a w schronisku nie ma żadnego auta do interwencji)
Po trzecie, kiedy ona jest od rana ze swoim jednym pracownikiem w schronisku a nie ma wolontariuszy psy nie mają nic wymiecione z kojcy (osobiście słyszałam jak pracownica schroniska, która pracuje od 13 nazekała, że rano psom nikt boksów nie posprzątał bo kupy są pozasychane jeszcze od nocy)
Jest jeszcze kilka spraw, ale takich o których tylko słyszałam więc nie będę pisać.

Był moment, że wolontariusze chcieli coś z tym zrobić, pisać list do Urzędu miasta i odwiedzić prezydenta miasta osobiscie, oraz skontaktować się z Przyjaciółmi Praw Zwierząt z Ostrzeszowa.
Jednak nagle zrezygnowali :crazyeye: , sądzę, że ze strachu, że utracą prawo do wolontariatu.
Pracownicy schroniska też by chcieli coś z tym zrobić, ale boja się straty pracy.

I tak początkowe piękne plany buntu legły w gruzach. Dlatego postanowiłam wymyślić jakiś konkretny plan działania, aby wtedy już z konkretnymi posunięciami próbować namówić wolontariuszy do współpracy. Bo ja sama nic zrobić nie mogę bo nie jestem wolonariuszką a jedynie osoba bywającą w schronisku w miarę wolnego czasu.

Dlatego chciałabym zasięgnąć rad kogoś kto już próbował takich działań albo ma w tym obeznanie. Wiem, że bez pomocy wolontariuszy nic nie zdziałam.

Skad ja to znam?
Kierownicy to nie sa swiete krowy ,nietylakne!
Wazne sa dowody ,swiadkowie.Nalezy pisac ,pisac,
Wazne do kogo nalezy to schronisko ,i z kim podpisal kierownik umowe.
Ktory urzad weterynaryjny odpowiada za schronisko,jezeli powiatowy nalezy zlozyc skrgi na pismie ,i do wojewodzkiego mysle ,ze w Poznaniu.Wszystkie zarzuty nalezy notowac datami i czynic zdjecia.

  • 1 month later...
Posted

Paulina87 napisał(a):
Sprawa wygląda tak. Dowiedziałam się od wolontariuszy kilku rzeczy na temat kierowniczki naszego schroniska.
Po pierwsze usypia bezpodstawnie psy, np chore, które wymagałyby jakiegoś leczenia bo leczyć się nie opłaca.
Po drugie niedawno schronisko dostało od urzędu miasta samochód do wyjazdów na interwencje a ona traktuje go jak swoje prywatne auto (Jeszcze ani razu nie widziałam go pod schroniskiem w czasie kiedy jej też tam nie było bo wtedy stoi pod jej domem a w schronisku nie ma żadnego auta do interwencji)
Po trzecie, kiedy ona jest od rana ze swoim jednym pracownikiem w schronisku a nie ma wolontariuszy psy nie mają nic wymiecione z kojcy (osobiście słyszałam jak pracownica schroniska, która pracuje od 13 nazekała, że rano psom nikt boksów nie posprzątał bo kupy są pozasychane jeszcze od nocy)
Jest jeszcze kilka spraw, ale takich o których tylko słyszałam więc nie będę pisać.

Był moment, że wolontariusze chcieli coś z tym zrobić, pisać list do Urzędu miasta i odwiedzić prezydenta miasta osobiscie, oraz skontaktować się z Przyjaciółmi Praw Zwierząt z Ostrzeszowa.
Jednak nagle zrezygnowali :crazyeye: , sądzę, że ze strachu, że utracą prawo do wolontariatu.
Pracownicy schroniska też by chcieli coś z tym zrobić, ale boja się straty pracy.

I tak początkowe piękne plany buntu legły w gruzach. Dlatego postanowiłam wymyślić jakiś konkretny plan działania, aby wtedy już z konkretnymi posunięciami próbować namówić wolontariuszy do współpracy. Bo ja sama nic zrobić nie mogę bo nie jestem wolonariuszką a jedynie osoba bywającą w schronisku w miarę wolnego czasu.

Dlatego chciałabym zasięgnąć rad kogoś kto już próbował takich działań albo ma w tym obeznanie. Wiem, że bez pomocy wolontariuszy nic nie zdziałam.


Nie dziwi nas ta sytuacja,bo w schronisku w Swarzedzu dzieje się to od niepamiętnych czasów,czyli panowania p Stefanii.
Widocznie to już spowszedniało i niestety stało się normą w naszym województwie.Mimo wszystko należy z tym .walczyć.
polecam zapoznanie się z wątkiem 'schronisko w Swarzędzu"

  • 3 weeks later...
Posted

rzecz o wolontariacie.
Chcę umocnić tym wpisem wolontariuszy i otworzyć wolę kierownictw schronisk na korzystanie z wolontariatu.
Wolontariat jest ulgą dla zarzadzajacych schroniskiem czy przytuliskiem w opiece INDYWIDUALNEJ NAD ZWIERZĘCIEM.
Szybciej wychwytują choroby,są lekiem na stres zwierzat i pomagają w socjalizacji psa.Darowują mu ponowne zaufanie do człowieka.Są też częścią kontroli społecznej w celowości wydawania społecznych pieniędzy.Są bezcenni w szukaniu nowych domów dla zwierzat.Otwierają drzwi schronisk dla ludzi którzy kochają zwierzęta i chcą im bezinteresownie pomóc.
Wolontariusze bądżmy silni w żadaniach współpracy z zarządzającymi schroniskami.Ostatnio dobrym przykładem jest Swarzędz,gdzie jest kilkunastu dobrze współpracujących wolontariuszy.Czekam na Wasze opinie.

Posted

AlaNowak napisał(a):
no to ja nie wiem czy oni sa tacy przez rutyne czy oni wogole tacy sa... nie wiem, szkoda gadac, lepiej niech ktos nam poradzi co nalezy w takich sytuacjach robic;)

a media ? przeciez uwaga ostatnio tym sie zajmuje , a straz dla zwierzat ? pisac do warszawy

Posted

witam :smile: jest tak duzo ludzi dobrej woli i pomagajacej zwierzetom ale dziwi mnie jedno :-o dlaczego przy zabieraniu zwierzaka ze schronu sa oplaty ?! kto to wymyslił ?! urzedy ? wolałabym dac karmę dla innych zwierząt ktore zostają tam niż dawać kasę !!!!!!!!!!!!!!!! to jest nienormalne !!!!!!!!!!!!!!!!! urzedy dotacje dają to fakt ale to że ktoś chce sie opiekowac i dbac o zwierzaka to jeszcze oplaty !!!!!!!!!!!! paranoja !!!!! to moze byc tylko w polsce !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! jest tyle ludzi biednych i kochaja zwierzeta i nie chca miec malych to juz jest ich tragedia bo nikt im nie chce pomoc a wywalic za kastracje czy sterylizacje a dla nich to majątek !!!!!!!!!!!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...