Jump to content
Dogomania

Nauka zostawania w domu na przyszłość. Czy to ma sens?


Julia.
 Share

Recommended Posts

Domyślam się, że jak nie nauczę szczeniaka/młodego psa, to później jest trudniej, więc logicznie byłoby to zrobić.
"Problem" polega na tym że przez najbliższe dwa lata nigdzie się nie wybieram:) I teraz nie wiem jak to zorganizować. Idiotycznie trochę siedzieć gdzieś na siłę bez psa (zamiast z nim):)
Jakieś rady? Czy ma sens wychodzenie na pół godziny tylko? Za te lata nie wiem na ile będę wychodziła, może i na 6 godzin więc różnicę pies poczuje na bank.

Klatkę zamierzam kupić i zrobić w niej legowisko/schowanko/azyl bez zamykania. Próby zostawania w domu samemu również podejmę oczywiście z otwartą klatką. Ma być miejsce gdzie może się zaszyć. Zamknę w razie jakiś problemów w przyszłości dalekiej. Te dwa lata postaram się wykorzystać i nauczyć psa (jak się da) żeby nie zjadał całego domu.

Może powinnam nauczyć psa że może normalnie spać w zamkniętej klatce bez nerwów podczas mojej obecności w domu? Żeby kiedyś nie było tego problemu? Przyda nam się taka umiejętność? Czy to za bardzo na wyrost i nie ma sensu jak nie wiem czy to kiedykolwiek się przyda?

No i kiedy ma sens zostawianie szczeniaka? Takie już "nauczanie" (bo jak wiadomo nie mam gdzie iść na siłę:). Tzn w jakim wieku zacząć? Chyba dopiero jak się zacznie normalnie wysikiwać na dworze itd?

Link to comment
Share on other sites

U nas (pracujemy w domu) odbywało się to tak, że pies dostał klatkę, był przyzwyczajany do siedzenia w niej (zamkniętej) najpierw wówczas, gdy coś robił (najczęściej jadł) - gdy my byliśmy w domu. Potem, gdy nas w domu nie było. I tak, wychodziliśmy idiotycznie z domu bez psa, na siłę - albo się go uczy, albo nie ;) Dla psa zostawanie w klatce z właścicielem niedaleko to zupełnie inna sprawa, niż zostawanie samemu, bez właściciela.

Umiejętnosć przydaje się, gdy wychodzimy (a nie wszędzie da się z psem), jak i podczas podróży w nowe miejsca - pies zaszywa się w klatce i czuje bezpiecznie.

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...
  • 4 weeks later...

Powiem może coś z własnego doświadczenia. Mój pies nie zostawał w domu, jest psem ze schroniska. Obecnie mieszkam z rodzicami a za rok się wyprowadzam i pies będzie musiał siedzieć po 8 godzin sam w domu. Ważnym jest by zareagowaćjak najwczesniej bo ja błądziłam po różnych ludziach i straciłam czas pieniądze i dużo cierpliwości. Pies jest zwierzęciem stadnym nie lubi być sam, jesli nie wie gdzie jego problem w heirarchii będzie nawoływał stado by ono wróciło. Nasz pies po 2 tygodniach stosowania się do zasad szkoleniowca dzisiaj po raz pierwszy spal podczas naszej nieobecności do góry nogami. Wracając do mojej historii: Mieszkam w Łodzi i przerobiłam 3 szkoleniowców - niby najlepszych- nie przytocze nazw bo to nie o to chodzi. Chce ustrzec ludzi od pseudo szkółek i pseudo trenerów którzy tylko chcą zarobić pieniądze.przerobiłam problem zostawania psa samego w domu, doświadczyłam również zdemolowanego mieszkania oraz wycia i szczekania psa podczas mojej nieobecności, przeszliśmy przez wielu pseudoszkoleniowców oraz klatkę, transporter i obrożę antyszczekową a problem narastał, wydane setki złoty a problem wciąż nie znikał.. Pies zaczął być problemem, a miało być tak pięknie. Zaczęłam być więźniem w swoim domu, próbowałam różnych metod tych mniej i bardziej inwazyjnych, chciałam miec idealnego psa.... takiego jak poprzedni. Pies był niegrzeczny w domu oraz na spacerach. Byłam załamana aż dotarłam do dziewczyny która opisała mi przypadek swojego psa i szkoleniowca który pomógł jej z psem gdy była u kresu wytrzymałości. Jej pies po spotkaniu zmienił się o 360 stopni dzięki temu mężczyźnie. Dziewczyna podobnie jak ja przeszła przez 3 trenerów bez żadnych rezultatów. Powiedziałam ryzyk fizyk on będzie moją ostatnią deską ratunku. I tak się stało dostałam numer telefonu do p. Emila i zadzwoniłam. Poświęcił mi godzinę czasu na rozmowę przez telefon a potem umówiliśmy się na spotkanie. p. Emil był u nas cały dzień przećwiczył mnóstwo sytuacji które chcieliśmy przećwiczyć (jazda autem, zabawa z psami itp), a w tym głownie zostawianie psa w domu. Tak naprawdę cały problem tkwił w nas właścicielach. P. Emil wytłumaczył nam jak prawidłowo postępować z psem. Rozwiązanie jednego problemu pociągnęło rozwiązanie kolejnego. Mimo, że nie wierzyłam, że to możliwe dzięki jednemu spotkaniu udało się zmienić myślenie nasze i naszego psa. Przede wszystkim duża cierpliwość właścicieli odpowiednie podejście do psa i wyznaczenie granic psu jest kluczem do sukcesu. Z czystym sumieniem polecam p. Emila. p. Emil nigdzie się nie reklamuje bo reklamy nie potrzebuje zna swoją wartość i tak naprawdę wszystko idzie tzw. drogą pantoflową, gdyby nie ta dziewczyna ja tez bym nie wiedziala o jego istnieniu. Ma podejście do psów oraz do ludzi co się okazuje wielokrotnie czymś najważniejszym. Co najważniejsze zawsze można do niego zadzwonić po konsultacji oraz umówić się na spacer z psiakiem nie płacąc za to dodatkowo:) Emil mieszka w Warszawie a dojeżdza do psów w całej Polsce. Jest ciepłym człowiekiem, który dodaje motywacji gdy człowiek zaczyna powątpiewać. Teraz z perspektywy czasu żałuje że nie spotkałam go rok wcześniej i musiałam przejść przez wszystkie chore metody innych szkoleniowców. Jeśli ktoś jest zainteresowany kontaktem do p. Emila to proszę o kontakt do mnie na adres mailowy [email protected]   to podam nr żeby bezpośrednio skontaktować się z p. Emilem. Piszę ku przestrodze innych ponieważ ja przez rok czasu przeszłam koszmar a gdybym trafiła na odpowiednią osobę wczesniej problem nie byłby taki nasilony!!

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

Ucz od razu!

Ja mam problemowego psa, nie panujacego nad emocjami. Do tego codziennie zabieram go do pracy (zabieram bo w domu codziennie nie ma mnie po 12 godzin). Dodam, ze to rasa bardzo zywa. Ale uczylam od malego zostawania samej. W miare sie nauczyla. Ale niestety z pewnego powodu (nie z mojej winy) nabawila sie leku separacyjnego. Po prostu zostawilam ja u tesciowej za sciana pod opieke na kilka dni. Tesciowa nie radzila sobie z nia i po dobie po prostu wsadzila ja do mojego pustego domu i tylko przychodzila by z nia wyjsc. Efekt? Lek separacyjny objawiajacy sie niszczeniem (drzwi, legowiska), wyciem i sikaniem. Jedna wielka masakra. Wiele mnie kosztowalo by znow mloda nauczyc zostawania samej. Obecnie trzy tygodnie szlam do pracy bez niej a ona spokojnie zostawala (tesciowa tylko brala ja na spacer). Mloda grzecznie czekala na powrot.

Moj poprzedni pies byl nadpobudliwy. Zdemolowal mieszkanie calkowicie za kazdym razem jak zostawal sam. Obgryzal drzwi podlogi, niszczyl dywany, okna, kanapy i fotele. Wszystko niszczyl tak ze nadawalo sie tylko do wywalenia. Nawet potrafil zdemolowac jak mial na szyi lampe (plastikowa otoczka na leb). Dodam ze mial ledwo okolo 6 miesiecy. Na szczescie i jego dalam rade nauczyc spokojnego zostawania samemu.

Oba przypadki to psy z problemami. Ale sa psy bezproblemowe, ktore po prostu zle znosza rozlake. Szczeniak uczy sie zycia, wiec zadbaj by czescia nauki bylo dobre samopoczucie w samotnosci. Bo latwiej nauczyc szczeniaka zostawania samemu niz zestresowanego opuszczeniem doroslego psa.

Link to comment
Share on other sites

  • 4 months later...

Właśnie mam ten sam problem i strasznie się boję zostawiać go samego tak naprawdę, ale niedługo nie będzie mnie po 8 godzin w dzień i boję sie, że zemści się, abo zacznie się obrażać, że zostawiam go samego. Ale jak na razie, kiedy wychodzę do sklepu albo do sąsiadki na chwilę, to nic złego się nie dzieje i mam nadzieję, że tak zostanie. 

Link to comment
Share on other sites

Zostawiony sam w domu pies nie myśli o zemście ani nie obraża się. Jeśli niszczy cokolwiek, to dlatego, że nie został nauczony spokojnego zostawania. Może być przerażony samotnością, może nie mieć wystarczającego zajęcia w pozostałym czasie, może być nadmiernie pobudzony, może usiłować wydostać się z zamkniętego pomieszczenia - powodów jest wiele, ale demolki w domu nie oznaczają obrażania się ani chęci zemsty. Pies nie rozumie, że pogryzione drzwi/meble/buty mają dla właściciela jakąkolwiek wartość.

Link to comment
Share on other sites

Mój buldog francuski przyzwyczajony był od szczeniaka do pozostawania w domu po 8 godzin. Nie było problemu. Później przestałam pracować, więc miałam okazje przyuważyć jak "planuje"dzień. Wychodziłam z domu na chwilkę i wracałam żeby przyuważyć gdzie go zastanę. Bałam się , że kiedy po kilku latach wrócę do pracy będzie problem, bo się do mnie przyzwyczai w ciągu dnia. Jednak nie, wszystko jest ok. A psinka tak sobie zorganizowała czas : rano siedziała na parapecie wyglądając przez okno, potem kładła się spać do przedpokoju, następnie do drugiego pokoju na fotel i tam zazwyczaj spała do 13, po 13 spacer po mieszkaniu, następnie parapet wyglądanie co za oknem, spanko na moim łóżku i przed 15 powrót na parapet i wyglądanie za domownikami.
Wnioskuje z tego, że pies musi mieć dostęp do wszytskigo, żeby nie czuł się jak w więzieniu, żeby mógł sobie urozmaicać dzień chociażby spaniem w różnych miejscach , czy wyglądaniem przez okno.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Witam serdecznie. :)

 

Mam dokładnie ten sam problem. Wkrótce w moim domu pojawi się szczeniak, jednak w domu ciągle ktoś jest (rzeczywisty czas. kiedy nikogo nie ma to około 30 minut dziennie). Ta sytuacja jednak nie będzie trwać wiecznie (przeprowadzka za 2-3 lata) i wtedy będzie musiał wytrzymać sam podczas 8h naszej pracy.

 

Pytanie: co mam robić? Jak podejść do tego, uwzględniając nawet pierwsze dni jego pobytu w domu? Od jakiego momentu zacząć przyzwyczajać go do samotności? Od pierwszych dni (to będzie maleństwo), czy dać mu trochę czasu na zaklimatyzowanie się w nowym miejscu i poznaniu nas?

 

Chciałabym jak najlepiej się do tego przygotować. Będę wdzięczna za wszystkie rady i opinie dotyczące Waszych doświadczeń w w/w temacie. :)

 

Pozdrawiam!

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Ja miałem to szczęście, że mój pies, chociaż jako szczeniak mieszkał w domu, w którym przeważnie ktoś był, a już zawsze były inne zwierzęta, które dotrzymywały mu towarzystwa, to szybko się zaaklimatyzował i nie przeżywał przesadnie samotnego przebywania w domu. Raz go słyszałem z okna jak wył, ale to przez chwilę, bo przeważnie jak się do niego wraca to wybiega ze swojego łóżeczka, w którym przesypia większość czasu, który spędza samotnie.

Ale znam przypadki psów, z którym zawsze ktoś musi siedzieć. Podobno najciężej jest z psami ze schroniska, bo maja traumę porzucenia i boją się, że znowu ktoś je zostawi...  Wydaje mi się, że faktycznie najlepiej uczyć psa metodą małych kroków - raz zostawić go na kwadrans, raz na godzinę, a potem zwiększać te okresy samotności, żeby widział, że trochę posiedział sam, ale w końcu ktoś zawsze wraca.

Link to comment
Share on other sites

"Podobno najciężej jest z psami ze schroniska, bo maja traumę porzucenia i boją się, że znowu ktoś je zostawi..."

 

 

Nie. Psy z lekiem separacyjnym często trafiają do schroniska właśnie z powodu tej przypadłości. Ponieważ nikt nie nauczył ich zostawania w samotności, wyły i szczekały w domu. Konflikty z sąsiadami, awantury, pies postrzegany jako "kłopotliwy" - w efekcie ląduje w przytulisku.

 

Słowem, zjawisko słusznie zaobserwowane, ale wnioskowanie błędne.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...