Camara Posted July 2, 2007 Posted July 2, 2007 Byłam dziś w odwiedzinach u Leo :p Leoś czyściutki, wykąpany, wyczesany i wesolutki. Pychol uśmiechnięty. Na powitanie wyłożył się kołami do góry i było - tu mnie drapkaj a tu poklepuj :lol: Pokazał swoje łóżeczko w pokoju Adasia i zabawki (wszędzie) i fotel o który walczą wieczorami z Panem :evil_lol: W pierwszy dzień troszkę narozrabiał - został sam w domu na 40 min. i pobawił się w ogrodnika. Kwiatki już przesadzone, obecnie więdną na balkonie. Ale na szczęście był to jednorazowy incydent. Teraz zostaje na około 2-3 godziny sam i jest grzeczny. Nie niszczy, nie wyje. Grzecznie znosi obuwie i zapomniane sztuki garderoby na swoje legowisko i wygrzewa swoim ciałkiem :evil_lol: Tak, że w domu panuje idealny porządek. Buty pochowane w szafkach i tylko sweterek dyżurny Pani służy za docieplenie legowiska :cool3: Wychodzi na cztery spacery - rano i wieczorem dłuższe i 2 króciutkie w ciągu dnia (na siku). Na soboty i niedziele jedzie z Państwem do rodziny na wieś. Pierwszą podróż na wieś bardzo źle zniósł. Był niespokojny i przestraszony. Ale jak okazało sie, że owszem - wywieżli ale zabrali spowrotem do domu, to uspokoił się i znów chętnie wsiada do auta. Biedna bida widocznie bała się, że porzucą :cool1: Tak, że wydaje mi się że o Leosia można być spokojnym. Oczywiscie mam zaproszenie do odwiedzin. I za jakis czas skorzystam :p Może do tego czasu uzbieram na jakiś aparat i będą zdjęcia :roll: Quote
erka Posted July 3, 2007 Posted July 3, 2007 Dzięki Camara za te wieści:loveu: . Fiona.22 wyjechała, ale może będzie miała jakis dostep do netu, to z pewnościa się ucieszy,że u jej ulubieńca wszystko ok i jest szczęśliwy:lol: . Quote
Fiona.22 Posted July 22, 2007 Posted July 22, 2007 erka napisał(a):Dzięki Camara za te wieści:loveu: . Fiona.22 wyjechała, ale może będzie miała jakis dostep do netu, to z pewnościa się ucieszy,że u jej ulubieńca wszystko ok i jest szczęśliwy:lol: . Oczywiścię ,że się cieszę :multi: :loveu: Kochany Leoś ma juz swoje miejsce i wspaniałaa rodzinke :multi: Leoś jest wyjątkowy, nawet moja babcia się w nim zakochała. Dzisiaj wróciłam (na chwilę) z wakacji i kiedy odwiedziłam ja, oczywiście maglowała mnie czy mam jakieś wieści o Kaziku (Ona ciagle tak na niego mówi) Fajnie, ze miał szczeście i trafił na krakowskie dziewczyny ;) Quote
PaulinaT Posted July 31, 2007 Posted July 31, 2007 Alez ja zapóźniona... Leo od miesiąca z hakiem w nowym domu a ja niezorientowana... ... no bo tez tytuł wątku nie uległ zmianie od ho-ho :diabloti: Ale cieszę sie bardzo :multi: Quote
andzia69 Posted August 1, 2007 Author Posted August 1, 2007 i co tam u Leosia????? Tytuł zmieniłam, bo dopiero mam net na wygnaniu!:oops: Quote
Camara Posted August 1, 2007 Posted August 1, 2007 szczerze przyznaje sie, że od czasu ostatniej wizyty tylko raz dzwoniłam do Leosia :oops: nie ma nic niepokojącego - psiak nie sprawia żadnych kłopotów i ma dobrą opiekę, więc sobie trochę odpuściłam :roll: Obiecuję, że sie poprawię!!!! Quote
Fiona.22 Posted August 1, 2007 Posted August 1, 2007 Camara się poprawia a my czekamy na nowe wieści. Możemy na jakieś fotki liczyć ?? Quote
Camara Posted August 20, 2007 Posted August 20, 2007 Pilnie potrzebujemy dobrych rad i wypróbowanych metod!!! Leon od początku miał pewne fobie - jak wiecie bał sie facetów. W nowym domu na spacerach ujawnił się strach przed urządzeniami przypominajacymi budy: czyli kioskami ruchu, warzywniakami itp. Do tej pory było to do opanowania. Niestety jest coraz gorzej - po ostatnich huraganach i burzach (była cała seria takich wydarzeń jakieś 3-4 tygodnie temu) Leon w wogóle nie chce wychodzić na spacer. Trzeba go na rękach wynosic za próg mieszkania. Potem opłotkami ciągnąć do parku a i tak Leon jest cały zestrachany. Cały spacer to jeden wielki stres. Leon nie widzi, nie słyszy tylko patrzy, żeby czmychnąć - byle jaki odgłos powoduje panikę. Macie jakieś pomysły??? szkoda psa :-( W domu jest OK. Wesoły, lubi sie bawić, bez problemów zostaje sam. Nie szczeka wtedy, nie wyje i nie niszczy. Śpi sobie albo tarmosi pluszaka a w wolnych chwilach podgryza chlebek (on w ogóle najchętniej żywiłby sie suchym chlebem) i wygląda na szczęśliwego psa. Tylko te spacery... no a wychodzic z domu przeciez musi!!! Czy ktos miał z czymś takim do czynienia???? Quote
andzia69 Posted August 20, 2007 Author Posted August 20, 2007 Moze spróbować zachęcać go na spacery czymś co lubi - np. drobne kawałki kiełbaski...a może spróbować dawac jakiś lek, który się daje psom, gdy boją się burzy lub petard? Trzeba by weta spytać. Biedny Leoś:shake: Dobrze,że ogólnie się wyciszył i nie niszczy. Popatrzę w necie - może gdzieś się natknę na jakieś rady. Quote
Camara Posted August 20, 2007 Posted August 20, 2007 andzia69 napisał(a):Moze spróbować zachęcać go na spacery czymś co lubi - np. drobne kawałki kiełbaski... problem w tym, że Leon to niejadek. Jego trudno namówic do jedzenia czegokolwiek, a w stresie nie reaguje na jedzenie juz wcale :shake: Quote
Alaa Posted August 20, 2007 Posted August 20, 2007 Camaro ja mam tak z Brusiem:-( Po burzy mamy problem z wyjsciem z domu, zapiera sie i nie pojdzie, a po sylwestrowych harcach to potrafi dwa dni w domu siedziec- pod pierwszy napotkany krzaczek szybko szybko, i w nogi do domu. Nie pojdzie nawet gdybym sie obwiazala zoltym serem i kielbasa wiejska razem do kupy:razz: Przez 4 lata nie znalazlam sposobu- wiec po prostu po burzy nie chodze na spacer.Bruniek sam mi mowi kiedy mozemy isc. Quote
Camara Posted August 20, 2007 Posted August 20, 2007 Alaa - ja też mam Borysa, który jak się ściemni to nie wyjdzie z domu. Ale jak wypcham za próg, to już przynajmniej pilne potrzeby załatwi. Tyle, że u Ciebie burza, u mnie burza i ciemność - a u Leona WSZYSTKO i do końca nie wiadomo co :cool1: na forum krakvetu znalazłam parę rad w temacie "strach", póki co porzuciłam Pani Luizie ten wątek - może coś da się wykorzystać... Quote
Fiona.22 Posted August 20, 2007 Posted August 20, 2007 ... szok, nigdy nie miałam do czynienia z takimi fobiami, nie wiem...może jakiegoś behawioryste poprosić o radę... Biedny Leoś on jest taki wrażliwy...:-( Quote
Od-Nowa Posted August 20, 2007 Posted August 20, 2007 mogę tylko powiedzieć jak to u nas jest. Nasza sunia po przyjeździe też sie tak zachowywała. bała się wszystkiego a wyjście na spacer był największą karą. radziliśmy sobie na dwa sposoby. Oczywiście najpierw też było wynoszenie na rękach itd. co krok przylepiała się do ziemi ze strachu. przede wszystkim wydłużanie czasu na dworze. po kawałku jednego dnia krótkie chwile,drugiego kawałek dalej itd. problem z wychodzeniem- zabawy przy drzwiach. codziennie po kilka razy.otwierac drzwi do mieszkania, wychodzić wchodzic, posiedzieć na chodach. próbować z psem itd. duzo pysznych nagrodek za drzwiami. kazdego dnia wiele razy. na spacerach pomogła bardzo piłeczka. oczywiście najpierw trzeba było nauczyc w domu zabawy z piłką. potem ją tak pokochała,ze mogła za piłke pokonac małe strachy. no i znowu za każdym razem z piłeczką, niech sobie niesie chociaż, już będzie czuł się pewniej. oczywiście najpierw musi nauczyć się nosić itd. pracujemy tak od początku i przynosi to duze efekty.powodzenia i wytrwałości Quote
PaulinaT Posted August 29, 2007 Posted August 29, 2007 Camara - to zachowanie bardzo przypomina zachowanie psa z syndromem kennelowym. Najważniejsze to nie pocieszać, nie głaskać żeby nie wzmocnić fobii. Czy jest możliwy wybór drogi do parku gdzie nie byoby strasznych "bud" po drodze? A moze podjechać na spacer autem? I potem stopniowo rozszerzać teren odwiedzany. Najważniejsze jest nawiązanie silnej więzi z właścicielem - gdy pies taki zaufa człowiekowi i będzie czuł się lepiej w jego pobliżu wtedy można dużo osiągnąć poprzez codzienną konsekwentną socjalizację drobnymi kroczkami. Moze wybierać się an spacery w towarzystwie innego psa który się nie boi? Quote
erka Posted August 30, 2007 Posted August 30, 2007 Mam podobny probem z Gabi, sunią , którą miałam na DT, a została u mnie , bo trudno było dla niej znaleźć dom. Jest to jeden wielki LĘK . Też bardzo boi się wychodzenia z domu. Jedynie , jak wyjadę z nia za miasto, to tam , gdzie nie ma ludzi, np.w lesie, staje się normalnym , wesołym psem. Różne porady, co do pracy z takim psem na spacerach z jakims smakołykami nie wchodziły nigdy w grę, bo ona jest tak zestresowana, że nie reaguje na nic. Zamówiłam teraz takie roślinne wyciągi Bacha , które maja pomóc w takich stanach lękowych. Jak wypróbuję, to napiszę , czy są jakieś efekty. Quote
Camara Posted August 30, 2007 Posted August 30, 2007 nawiązałam kontakt z panią trener, która próbuje jakiejś nowej metody w pracy z psami lękliwymi + wspomozenie kroplami Bacha. jest zainteresowana przypadkiem leona - postaram się skontaktować obie zainteresowane strony jak na razie Pani Iza stosuje - albo raczej próbuje rad z forum krakvetu, bez większego powodzenia :shake: Quote
andzia69 Posted August 30, 2007 Author Posted August 30, 2007 biedny Leoś - trzymam kciuki za poprawę - ludzie wspaniali to i Leoś musi się przemóc! Quote
erka Posted August 30, 2007 Posted August 30, 2007 Camara, gdyby terapia tej trenerki okazała się skuteczna, też chętnie skorzystam:p. Quote
Od-Nowa Posted August 30, 2007 Posted August 30, 2007 ;) ja też chętnie skorzystam! nie słyszałam nic o syndromie kennelowym... musze poczytać... u nas to jest tak,że to właściwie nei jest strach nawet tylko dzika panika. Ona nic nie słyszy i nic nie widzi!! ciesze sie,że nas tu wiecej !! na pewno damy sobie rade!!:cool3: Quote
PaulinaT Posted August 30, 2007 Posted August 30, 2007 Syndrom kennelowy - w skrócie - to braki socjalizacyjne w okresie szczenięctwa. Psy kennelowe w zasadzie nigdy nie będą "normalne" można jedynie nauczyc je jakoś żyć w stresogennym środowisku (miasto). Dla mnie przemawiające za tym scenariuszem jest to, że poza miastem pies jest wesoły i radosny. Trzymam kciuki za terapię! :thumbs: Quote
kinga Posted August 30, 2007 Posted August 30, 2007 PaulinaT napisał(a):Syndrom kennelowy - w skrócie - to braki socjalizacyjne w okresie szczenięctwa. Psy kennelowe w zasadzie nigdy nie będą "normalne" można jedynie nauczyc je jakoś żyć w stresogennym środowisku (miasto). ! :thumbs: no masz - to ja nie miałam pojęcia, ze to sie nazywa syndrom kennelowy :oops: :oops: ...a żyję z tym syndromem juz 3,5 roku :diabloti: tym bardziej kciuki za Leosia :kciuki: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.