Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 623
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

"Już jest zbadany przez lekarza, bo mieliśmy Go na pokładzie :) Ma swoja książeczkę i nazwisko. teraz wracamy do domu" - od rodziców Adagira. Czyli wszystko się udało!!!!! Dziękuję Wam Dogomaniacy bardzo, bardzo mocno! Bez Was nic by się nie udało. :) Jesteście wielcy! :)

Posted

Ależ to biedna kochana psinka, płakać mi się chciało jak niedawno (21:00) go oddaliśmy... Kochane cudeńko, ufne, wierne, grzeczne.

Mama Adagira powiedziała, żę będzie mogła zamieszczać na dogomanii info o Adagisiu. Nie mogę się doczekać zdjęć z ogoniastym podniesionym dumnie w górę, teraz miał go wciśnięty między nóżki.

Państwo Adagirka się śpieszyli, więc nie zdążyłam powiedzieć żeby może na początku nie szedł do budki...

Posted

Moja obserwacja: na parkingu w Łodzi Adagir trzymany przez Krzyśka zawrócił do mnie i schował się pod moimi kolanami. A on mnie znał raptem od dwóch godzin. To bardzo ufny i kochany pies. Taki cudwny, stateczy jegomość w podeszłym wieku bardzo szybko przyzwyczajający się do ludzi.
Jestem pewna, że pokocha swych nowych opiekunów błyskawicznie i tak na zabój. On inaczej kochać nie umie.

W imieniu swoim i psa błagam nowych piekunów o troskliwą opiekę i wielkie serce dla tego psa. Ona na to zasługuje najbardziej na świecie." - Reno słusznie zauważyła, Adagirek rwie za serce po prostu, bo ten piesek rozdzierająco pragnie miłości człowieka!!!!Ja nie widziałam czegoś takiego!!On się zako****e od razu i na zabój... Gdy oddaliśmy go rodzicom, patrzył za nami rozdizerająco, a mąż powiedział, że jakby coś nie wyszło to my byśmy go zabrali. Takie cudeńko chwytające za serce. Tak jak Reno przyłączam się do GORĄCYCH próśb o wielką miłość dla niego, bo jemu serce by pękło gdyby go porzucono. Ja go po prostu pokochałam :-(:-(... po 4 godzinach wspołnej jazdy... Mąż też wpadł...:-(:-(

Posted

Teraz już wiecie dlaczego tak bardzo zależało mi na wyciągnięciu tego psiaka ze schroniska. Bardzo, bardzo zasługuje na miłość. Nie wiem dlaczego całe życie spędził w schronisku...

Posted

Bonsai, miałaś "nosa". To faktycznie niesamowity piesek, a co do "chcenia" go, czy raczej niechcenia to niestety odwieczna kwestia, wiele osób woli puchatą śliczną "rasową" kulkę niż mądrego kochającego pieska schroniskowego. Ja tego nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem. Przecież to samo serce na dłoni. No nic, kończę już, bo zaraz na poważnie się rozkleję. Adagiś jest przecudowny i będę śledzić jego losy z zapartym tchem.:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:

Posted

Dziękuję Wam z całego serca !!!:loveu:Wspaniale to zorganizowaliscie!
Podajcie numer konta , komu przesłać za benzynę ??

Marzę , zeby mógł mieszkac w domu ,blisko ludzi , nie w budce :oops: , widzę go zwinietego w kłębuszek przy stopach ukochanego człowieka ...

Posted

Acha, zapomniałam napisać, że faktycznie jakiś pech czy co, pamiętam jak tydzień temu zarzekałam się że na pewno się auto nie popsuje. A tu ciach! Ledwo ujechaliśmy niecały km w Warszawie włączyła się kontrola silnika...:angryy: Na szcześćie dojechaliśmy szcześliwie, Adagiś odstwiony, ale nerwów trochę było...(auto jutro idzie do warsztatu :( )

A Adagiś dziwne, bo całe życie w schronie, a przy nodze ładniej chodzi niż moje niuchy...

Posted

Na smyczy chodzi pięknie, może dlatego, że większość życia spędził na łacuchu i stwierdził, że ciągnięcie nie ma sił? W każdym razie jest idealny na wskroś!

Posted

Patia napisał(a):
Dziękuję Wam z całego serca !!!:loveu:Wspaniale to zorganizowaliscie!
Podajcie numer konta , komu przesłać za benzynę ??

Marzę , zeby mógł mieszkac w domu ,blisko ludzi , nie w budce :oops: , widzę go zwinietego w kłębuszek przy stopach ukochanego człowieka ...


Tylko, że tak na prawdę to pies wychowany przy budzie, całe życie na dworze. Dopiero się okaże czy on w ogóle pobyt w domu toleruje. Jestem pewna, że rodzice Adagira bedą go wpuszczali do pomieszczeń na wygrzanie łapek. Pies sam powie co mu bardziej pasuje...;).

Ogromnie się cieszę, że cała operacja sie udała.
Dogomania działa cuda jednocząc ludzi pomagających psom :loveu:.

Co do benzyny to o ile się nie mylę wszyscy dzis pojechali jednak za FREE :cool3:.
To taka niedzielna promocja dla Adagira ;).
Niech przyniesie mu szczęście.

Ale na pewno wiele innych psiaków czeka na pomoc finansową.

Posted

Witam , to ja nowa "mama" Adagira. Już jesteśmy w domu. Adagir został przebadany przez lekarza i okazało się, że jest całkowicie zdrowy. Waży 28 kg co też jest normą. Dostał leki na odrobaczenie i preparat przeciw pchłom.Coś, co wyglądało na rany na łapach jest skutkiem częstego leżenia na twardym podłożu, nie stanowi zagrożenia a smarowane maścią witaminową zmięknie.Z jego słuchem faktycznie nie wszystko jest OK. Nie jest głuchy ale niedosłyszy.Przez jakiś czas będzie w domu bo trzeba doprowadzić jego skórę do przyzwoitości. Zdjęcia oczywiście będą ale w późniejszym terminie jak rozpracuję w jaki sposób je tu umieścić :)Dziękuję wszystkim za pomoc w dostarczeniu psiaka do domku. Kasia.

Posted

Witamy Mamę Adagirka!
To świetnie, że pozwolicie mu pomieszkać trochę w domu!
A jeśli to pokocha, to może go juz potem nie wyrzucicie...
Na wiosnę pewnie i tak będzie "pilnował" posesji, żeby sie odwdzięczyć za opiekę i pełną michę, ale teraz to coraz zimniej będzie...
Kłopoty ze słuchem ma jak zauważyliśmy spore, ale nie jest on zupełnie głuchy. Zadziwił nas kiedy staliśmy na światłach w jakiejs małej miejscowości i gdzies na ulicy zaszczekał pies. Zerwał sie na równe nogi i wyglądał przez wszystkie okna - także słyszał szczekanie.
Ale na wagę w normie to on nie wygląda za bardzo :shake: Ma takie wcięcie w pasie, że można go objąć dookoła niemalże jedna dłonią.
To naprawdę świetny psiak
Wierzymy, że z pewnością będzie mu u Was dobrze, a Wam z nim tak samo.
A jak z apetytem po przyjeździe do domu? Cała dobę w końcu był na diecie, a i nie popił sobie...
Pozdrawiamy.
kasia i krzysiek

Ps. pamiętajcie, że Adagirek prawdopodobnie nie ma zrobionych żadnych szczepień poza wścieklizną (które też mu sie kończy jakoś niebawem).

Posted

Witamy, pierwsza noc za nami. Adagir trzyma fason jak mało kto:)Apetyt dopisywał , a jakże:). Nie dostał wczoraj zbyt wiele, żeby nie zaszkodziło mu po takiej dietce. Wody ma pod dostatkiem, czoraj to chciał pić i pić bez końca .Nasze spostrzeżenia po tych kilku godzinach są takie, że lepiej czuje się na zawnątrz niż w domu.Ale nie ma się co dziwić po tylu latach na łańcuchu.Nie lubi spać na czymś miękkim, miał zrobione legowisko ale tak skutecznie je rozbabrał, że noc spędził na podłodze. Na nic zdają się próby ułożenia mu wszystkiego na nowo , za kwadrans jest na podłodze.Dziś na spacerze z ciekawością obwąchiwał nowe miejsca, zdarzało mu się nawet nasłuchiwać z zadartym ogonem dobiegające odgłosy.Z tym jego słuchem to bywa różnie, raz mam wrażenie, że słyszy innym razem, że nie. Czas pokaże jaka jest prawda.Co do szczepień to żadne niezbędne go nie ominie, to było pierwsze pytanie weterynarza , czy jest na coś szczepiony.Już jest odrobaczany a potem lekarz dobierze kolejność szczepień. Jego waga może nie jest zbyt imponująca ale to z pewnością wina schroniskowej kuchni. Dodatkowo Adagir ma niewiele zębów co także utrudniało jedzenie.Biorąc jednak pod uwagę to, skąd do nas trafił , nie ma tragedii. W ciągu najbliższych tygodni na pewno nabierze wagi.Dziś pierwsza kąpiel i Asia- Romek- Zamość :) wrzucą zdjęcia.Pozdrawiamy Kasia i Krzysiek:)

Posted

Witam opiekunów Adagirka.
Szczęściarze z Was. Nie każdy może mieć takiego psa jak ten...:cool3:.

Dziękuję Wam za dom dla kochanego staruszka.
Dziękuję za zaangażowanie z jakim podchodzicie do jego adopcji.
Dziękuję z Waszą decyzję.

Buźki w nosek dla mojego wczorajszego, supersopkojnego pasażera.
Wozić go to była przyjemność :loveu::loveu::loveu::loveu:.

Posted

No to super wiadomości z nowego domku!
Na pewno szybko się u Was zaaklimatyzuje i pokocha Was całym sercem.
Macie racje, że z początku to najlepiej będzie się czuł na dworze - lata przyzwyczenia...
Ale on tak kocha ludzi i tak szuka ich bliskości, że pewnie bardzo szybko będzie chciał leżeć w nogach nowych Rodziców. :loveu:
Pewnie byłoby fajnie, gdyby miał docelowo możliwość wchodzenia do domu, kiedy się stęskni, no i na nocleg. A tak w ciągu dnia pewnie będzie pilnował domu na zewnątrz i podziwiał widoki.
Też zauważyliśmy, że zębów w nadmiarze to on nie ma :evil_lol:
Dobrze, że się porządnie napił, bo w trakcie podróży był tak zestresowany, że nawet nie chciał zajrzeć do miseczki...
Najgorsze były dla niego przesiadki, bo w czasie jazdy to



Najważniejsze, że jest już u Was i tylko dobre dni przed nim.
Dziekujemy, że go przygarnęliście i jesteśmy pewni, że będziecie mieli z tego dużo radości i satysfakcji, bo to kochany psiak.
Pozdrawiamy.

Posted

Dziękujemy za wieści o Adagirku! Wytarmoście go ode mnie. ;)
U mnie też rozgrzebywał swoje posłanko. Podstawiłam jednak matę pod kocyki i już było w porządku.
Co do strupów - przez ostatnie kilka miesięcy prawie nie ruszał się z miejsca, był przerzucony do boksu, gdzie nic mu się nie chciało... A podłożem w boksach jest żwir. Teraz Adagir musi się przyzwyczaić do tego, że ma mięciutkie posłanie! :loveu:
Jeśli chodzi o to, gdzie się psiak lepiej czuje - w domu czy na ogrodzie - to u mnie zdecydowanie wybierał dom, bo chciał być wciąż głaskany i głaskany... Piszczał za mną, gdy się oddalałam, taka słodka przylepa.
I nalezy wspomnieć o tym, jaką metamorfozę przeszedł - jak zobaczyłam go w boksie: kupka zrezygnowanego, starszego nieszczęścia. Poza schroniskiem w pierwszy dzień: zdezorientowanie, onieśmielenie. W niedzielę skakał na mnie, machał ogonkiem i nie opuszczał mnie na krok, a wigorem dorównywał niemal mojemu 2-letniemu Pieguskowi. :cool3: Więc przygotujcie się na nagłe odmłodzenie Adagirka! Gdy tylko poczuje się pewniej i zrozumie, że to JEGO DOM! :loveu:
A właśnie - zostawiacie te imię (na które i tak nie reaguje, mimo że nazywam go tak od jakiś 3 lat), czy zmieniacie?
I oczywiście z niecierpliwością czekam na zdjęcia mojego ulubieńca! :loveu:

Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie i jeszcze raz dziękuję!

Posted

A ja Wam powiem, że Kasia i Krzysio mieli wczoraj fajny dzień. Po pierwsze mali chrzciny swojej kochanej Amelci. Po drugie przygarnęli Adagia, a jadąc po niego zebrali przejechanego kota z ulicy i po nocy jechali z nim do weta. A na koniec przygarnęli jeszcze z mojej ulicy taką małą suczynkę. W tej chwili mogą pochwalić się trzema psiurkami w domu .

Posted

Dawno tutaj nie byłam i nie wierzę własnym oczom!!! Domek znalazł swojego pieska!!! :multi::multi::loveu::loveu:
Kasiu i Krzysiu, jesteście wspaniali :loveu: Nie ma nic piękniejszego niż dobre serce, a przygarnięcie staruszka ze schroniska jest właśnie tego najczystszym objawem :lol:
No i gratuluję dalszego powiększenia "rodzinki" :p

Posted

Nie było mnie na dgm przez te ważne momenty, a czytając to wszystko aż łzy radości zakręciły się w moich oczach.

Jak cudownie oglądać ten wątek w JUŻ W NOWYM DOMU! Jak cudownie czytać sprawozdania nowych właścicieli! Jak cudownie mieć świadomość, że Adagirek będzie mógł nareszcie naprawdę pokochać i ta miłość zostanie odwzajemniona... tak się cieszę :loveu:


Dziewczyny, Adagirku, Kasiu i Krzysiu... wszyscy jesteście wielcy !!! :loveu:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...