Jump to content
Dogomania
spike1975

kilka pytań nowicjusza.

Recommended Posts

odnośnie żywienia psa w ogóle a BARF w szczególności.
głupio zatytułowałem temat ale sam nie wiem jak to zrobić mądrzej.
pytanie pierwsze:

koszty tego interesu.
naprawdę kupujecie swoim psom mięso kilkanaście (i więcej) złotych za kg?
ja naprawdę bardzo lubię swojego psa, dobrze mu życzę i dbam o niego ale kilkanaście zł za kilogram to jest moim zdaniem grube przegięcie.
takie mięso to ja dla siebie kupuje a nie jestem mięsożercą więc jest ono dla mnie tylko dodatkiem do posiłków.
tymczasem ponieważ pies jest mięsożercą to udział mięsa w jego posiłkach powinien być znaczny.
to wychodzi na to że mój pies będzie jadał lepiej (a przynajmniej drożej) niż ja sam.
czy da się stosować ten BARF bez popadania w przegięcie i ruinę finansową?
mój pies jest spory i bardzo ruchliwy. uwielbia biegać, węszyć, ganiać wiewórki, kopać za kretami i nornicami, bawić się z innymi psami, dużo czasu spędza na spacerach więc co za tym idzie musi sporo wcinać.
do tej pory karmię go rozmaicie. większość jego posiłków to gotowane "mięso dla psów" (kupuję mrożone kostki po 3 zł za kg) z warzywami i makaronem.
do tego dostaje olej, z raz w tygodniu rybę (rozmrożone filety ze sklepu, na surowo), co parę dni jajo (żółtko na surowo białko wrzucam do gorącego żarcia żeby się ścięło).
często dokładam mu do żarcia twaróg.
dostaje trochę psich chrupków, wtedy jak widzę że głodny a nie mam co mu dać no i na spacerach biorę je jako nagrody. nie wiedzieć dlaczego ale bardzo te chrupki lubi.
czasami dostanie trochę zupy czy ziemniaków z obiadu jak zostanie.
kupuję mu surowe kości i daję do pożarcia, czasem wątróbkę.
staram się jak najwięcej dawać mu "naturalnych" produktów. właśnie bez gotowania.
ale takiego mrożonego mięsa dla psów to się trochę boje mu podać bez ugotowania, żeby się nie zatruł a z drugiej strony, jak pisałem wcześniej, nie bardzo mnie stać i wyobrażam sobie żebym miał wydać na mięso dla psa kilkanaście zł. a tyle niestety kosztuje wołowina nawet podlejszych gatunków w okolicznych sklepach (dobrych gatunków kosztuje odpowiednio więcej).

a jak czytam wywody na temat podawania psu sarniny czy cięlęciny to jak żywo staje mi przed oczami babcia z filmu kogel-mogel która swojej "pusi" dawała do jedzenia "cielęcinkę zadnią".
nie jestem wprawdzie nędzarzem i od pierwszego do pierwszego mi wystarcza ale żeby psu kupować takie rarytasy to jednak mnie nie stać.

czy da się stosować ten BARF przy dochodach statystycznego "polaka-szaraka" czy to raczej zabawa dla wyjątkowo zamożnych którzy chcą po prost "dopieszczać" swoje psy przeznaczając na ten cel środki dla przeciętniaków raczej niedostępne?

aha. jeszcze dodam że mój pies robi ładne kupska, prawie nie miewa biegunek (tylko jak się obeżre za bardzo, czasami mu się to zdarza), ładną muskulaturę, mocną sierść, ludzie się za nim oglądają i czasami mnie zaczepiają chwaląc że taki piękny więc naprawdę nie mam wyrzutów sumienia że nie kupuję mu cielęciny. Edited by spike1975

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie jestem ekspertem od BARFa, sama ciągle dowiaduję się czegoś nowego, ale niedawno zaczęłam karmić BARFem psa (jakieś 5-6 miesięcy temu) i mogę powiedzieć ci, jak to wygląda.
Nigdy nie liczyłam, ile wydaję na jedzenie dla psa, czasami zresztą jest też to ciężkie z racji tego, że wiele składników jego diety mam z własnej „uprawy” czy też kupuję łącznie z jedzeniem dla rodziny. Cena żywienia z pewnością zależy od wielu czynników np. ile waży twój pies, jaka jest jego aktywność, jak mu obliczysz dzienną dawkę (standard to jest 2-3% masy ciała) i jakie okazje uda ci się akurat wyszperać „na mieście”. Mam sukę po sterylizacji, która waży 30 kg, jej aktywność określiłabym jako „normalną”. Porcję dla niej obliczyłam z 2% masy ciała. Sądzę, że średni koszt żywienia w ciągu miesiąca wynosi ok. 150-200 zł.
Dla mnie BARF okazał się idealnym rozwiązaniem alergii pokarmowej. Widzę same plusy tej metody żywienia- przede wszystkim w wyglądzie psa, a także w jego zachowaniu (choć tu moje odczucia mogą być bardzo subiektywne)- wydaje mi się, że po przejściu na BARF Santa stała się żywotniejsza, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. To był zawsze pewien problem, była ociężała i ospała. Teraz jakby mniej.
Wcześniej była żywiona domowym gotowanym jedzeniem, potem karmami suchymi, w tym także tzw. „specjalistycznymi”. Każdej z tych karm mam coś do zarzucenia- a to matowa sierść, a to gigantyczne odchody, a to rewolucje pokarmowe… W przypadku BARFa nie mam takich doświadczeń. Poza tym jest to dieta najbardziej zbliżona do psiej natury.
Wyobraź sobie ile procesów musiałoby przejść mięso (zakładając, że ono w ogóle w karmie jest), żeby stać się suchym, kwadratowym wiórkiem? Ile strat wartości odżywczych, ile strat w przyswajaniu? Jest to szeroki temat, poruszany w osobnych wątkach.
Można karmić psa suchą karmą. Pamiętaj jednak o tym, że DOBRA sucha karma jest tak samo droga, jak żywienie naturalne, albo i droższa. No bo, jeśli chcemy żywić psa dobrze, to w karmie musi być dobrej jakości składnik. A taki składnik też kosztuje firmę, która tę karmę wytwarza. Kosztuje ją też technologia wytwarzania, opakowanie i reklamy. I za to wszystko ty jako konsument musisz zapłacić.

Dieta BARF musi być urozmaicona. Wiadomo, że niecodziennie mój pies dostaje królika, łososia, perliczkę, wołowinę czy inne droższe mięsa. Zaletą tej diety jest to, że sam układasz menu dla psa, mając możliwość takiego operowania, by wilk był syty i owca cała (=by dieta była rozmaita, a twój portfel w miarę zadowolony).
Jest wiele mięsnych produktów i podrobów, których cena jest niższa/średnia, i które z powodzeniem możesz stosować. Tyczy się to zwłaszcza podrobów oraz drobiu.
Sama zaczynałam od bardzo klasycznych składników typu porcja rosołowa, skrzydełka, żołądki itd. Choć z biegiem czasu muszę przyznać, że stałam się barfomaniaczką i poluję w sklepach na szczególne kąski, nie zastanawiając się, ile na to wydaję ;-). I tutaj jest właśnie sprawa warta uwagi- swoje barfowanie zaczęłam od wycieczki po sklepach. Spisałam cenniki. Usiadłam i w domu na spokojnie wszystko przeanalizowałam, ułożyłam jadłospis na swoje możliwości.
Na forach (polecam forum BARFny Świat) można wiele się dowiedzieć, w tym także co i gdzie i za ile kupować, można składać zbiorowe zamówienia, żeby było taniej.
Z pewnością nie należy psu dawać jedzenia z ludzkiego stołu. Jest ono dla niego w stu procentach nieodpowiednie, więc zupy i ziemniaki lepiej od razu sobie darować.

BARF nie jest dla mnie metodą na dopieszczenie psa, ale chęcią zapewnienia mu zdrowego, długiego życia. Nie określiłabym się jako osobę zamożną, więc jestem najlepszym przykładem, że "przeciętny Polak" jak najbardziej może swojego psa żywić BARFem.
Dodam też jeszcze, że efekty złej diety często nie uwidaczniają się po dniu, tygodniu, a nawet roku karmienia. To są często efekty, które przyjdzie nam zbierać po długich latach, często na starość naszego zwierzaka. Znane są przypadki żywione byle jak i żyjące długo i szczęśliwie i znane są też te żywione super-dobrze i super-drogo, a chorowite. Dieta nie jest receptą na zdrowie i długie życie, ale z pewnością jest pewnym rodzajem profilaktyki, o którą musimy zadbać. I bezwzględnie ma ogromny wpływ na organizm, więc trzeba starać się, by była jak najlepsza. Edited by aleola

Share this post


Link to post
Share on other sites
wieprzowiny to się chyba nie powinno podawać surowej ze względu na wirus choroby a[COLOR=#000000][FONT=sans-serif]ujeszkiego (wścieklizny rzekomej).
szczerze mówiąc 200 zł miesięcznie tylko na jedzenie dla jednego psa to całkiem sporo. czyli trochę jest tak jak mówię że jest to "dopieszczanie" psa kosztem sporych wydatków. dlaczego upieram się żeby nazywać to "dopieszczaniem"? ano dlatego że wiele psów żyje w świetnym zdrowiu i wiele lat a nigdy nie spróbowały koziny, sarniny czy królika.
przejrzałem sobie wątek z jadłospisami i gdybym miał tak się ceregielić z psem że jednego dnia rano dawać mu serca wołowe a wieczorem mix owocowy a następnego dnia sarninę i twarożek a wszystko to jeszcze doprawiane algami morskimi to chyba nic bym nie robił tylko się psim menu zajmował.
ile wy dziennie czasu poświęcacie na opiekę nad psiakiem?
ja patrzę "dalej niż osiedlowy sklep na rogu" no ale nie będę przecież penetrował całej polski żeby zdobyć dla mojego psa sarninę na obiad.
właśnie dlatego ze "patrzę dalej niż osiedlowy sklep na rogu" mój pies wcina dużo mięsa które kupuję po 2-3,5 zł za kilogram. no ale to są mielone odpady poubojowe (drób i wołowina) a nie sarnina i królik.
a o suchej karmie to możemy od razu zapomnieć. ja ją stosuję w bardzo niedużych ilościach i absolutnie nie jako podstawowe pożywienie. zgadzam się z wami że taka karma dobra nie jest nawet gdy jest z tzw "górnej półki" choć za cenę tych z "górnych półek" to była by i sarnina i królik.
no ale jak mam zdobyć "nieoczyszczone żwacze wołowe"? kiedyś, jak byłem mały to sprzedawali to w mięsnych a teraz to już jest przerobione na flaczki w paczkach dla psa się nie nadające.
i nieprawdą jest że ludzkie jedzenie jest dla psa "w stu procentach nieodpowiednie". to jest jedzenie jak jedzenie. pies oczywiście trawi trochę inaczej niż człowiek ale przecież sami dajecie psu te same składniki co jedzą ludzie (nawet żwacze wołowe) więc nie przesadzajmy.
nie ma co z ideologią przesadzać.[/FONT][/COLOR]

Share this post


Link to post
Share on other sites
jeżeli nie wiesz o co pytam to nie odpowiadaj.
nie mam ochoty sie z nikim tu kłócić a jak mi ktoś pisze że drób to "śmiecie" których ani ona ani jego pies jedli nie będą to ja się wykażę taktem i nie napiszę co o takiej osobie myślę.
bo ja te "śmiecie" zajadam ze smakiem w niedzielę na obiad podobnie jak 90 proc moich rodaków i w ogóle ludzi na świecie.
a jak księżniczce nie smakuje to ja nie zmuszam, niech sobie księżniczka karmi swoją "pusię" cielęcinką zadnią.
mam nadzieję że odezwą się tu ludzie bardziej związani ze światem realnym niż księżniczka powyżej bo jak czytam te jej wytwory to nie wiem czy się śmiać czy płakać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
dobrze że ty masz mózg więc poprzestańmy na tym.
tak jak pisałem w pierwszym poście - swoje pytania kieruję do ludzi o przeciętnych dochodach i możliwościach.
obyczaje nowej arystokracji której psy jadają lepiej niż większość "plebsu" mnie interesują średnio by nie rzec że w ogóle.

Share this post


Link to post
Share on other sites
napiszę na przykładzie suchej karmy marki josera festival. można kupić 15 kg worek za 150 zł czyli 10 zł za kg. wg zaleceń producenta dla psa o masie 40 kg dawkowanie powinno wynieść od 225 (mała aktywność lub pies stary) do 390 g dla psa o dużej aktywności. niech będzie że nawet 400 gramów.
skoro kg kosztuje 10 zł to 400 gram to 4 zł. 4*30=120. zdecydowanie mniej niż 200 a to przecież jest dobra karma a ja wziąłem zawyżoną dawkę.
koszty utrzymania psa to nie tylko koszty karmy a tu mówimy tylko o koszcie karmy.
uważam że za samo żywienie jednego 40 kg psa 200 zł miesięcznie to dosyć dużo. no oczywiście nie majątek ale sporo.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='spike1975']napiszę na przykładzie suchej karmy marki josera festival. można kupić 15 kg worek za 150 zł czyli 10 zł za kg. wg zaleceń producenta dla psa o masie 40 kg dawkowanie powinno wynieść od 225 (mała aktywność lub pies stary) do 390 g dla psa o dużej aktywności. niech będzie że nawet 400 gramów.
skoro kg kosztuje 10 zł to 400 gram to 4 zł. 4*30=120. zdecydowanie mniej niż 200 a to przecież jest dobra karma a ja wziąłem zawyżoną dawkę.
koszty utrzymania psa to nie tylko koszty karmy a tu mówimy tylko o koszcie karmy.
uważam że za samo żywienie jednego 40 kg psa 200 zł miesięcznie to dosyć dużo. no oczywiście nie majątek ale sporo.[/QUOTE]
Tylko wiesz,jak ja się trzymałam dawkowania przy 32kg amstaffie to ten wyglądał jak..chart prawie. A 10kg karmy to było na ok 20dni(własnie Festivala)..na trochę dłużej starczyła karma dla duzych aktywnych psów( na ktora wydawałam własnie ok 200zł PLUS kilka razy w miesiącu jedzenie "mokre).
Poza tym na 15kg worek karmy możesz wydać tak 150zł jak 250zł (i więcej).
I teraz moje pytanie do Ciebie-spokojnie,bez złoslwości :) : O co własciwie pytasz,zakładajaąc wątek? O BARFA czy o to,czemu BARFowcy wydają na żywienie psa spore (wg Ciebie) sumy?

[COLOR=#000000]"naprawdę kupujecie swoim psom mięso kilkanaście (i więcej) złotych za kg?"- Twoje pytanie :). Moja odpowiedź: Tak. I co w tym złego?[/COLOR]

Share this post


Link to post
Share on other sites
złego oczywiście nic. chodziło mi raczej o to czy taki sposób żywienia psa jest dla "zwykłych ludzi" czy raczej dla trochę "odjechanych" którzy albo nie bardzo liczą się z kosztami albo nie muszą się z nimi liczyć i kupowanie tak drogiego mięsa dla psa nie jest dla nich problemem.
mój pies też dostaje kości z mięsem, też dostaje korpusy z kurczaka tak jak i psy "barfowe". no ale na kupowanie cielęciny, wołowiny czy sarniny to mnie nie stać więc wygląda na to że dieta barf jest jednak nie dla mnie.
całe szczęście dla wielu innych też nie jest a psy (i mój i tych "innych") są zdrowe i zadowolone. a to właśnie jest najważniejsze a nie to czy są żywione zgodnie z jakąś ideologią.
ale chciałem się tylko upewnić bo szczerze mówiąc ideologia wygląda dosyć interesująco.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czy naprawdę wszędzie na tym forum muszą pojawiać się kłótnie zacietrzewionych (w ogóle nie wiedzieć czemu) ludzi? Dyskusja=kłótnia?

Odniosę się do paru zdań po kolei.
1. Wirus Aujeszkyego lokalizuje się w narządach świni (zdaje się, że głównie mózg, rdzeń kręgowy, płuca). Stąd w BARFie nie ma surowych podrobów wieprzowych, w tym dostępnej powszechnie wątroby. Kości wieprzowe (w rozumieniu kości+mięso) można stosować w diecie psa.
2. Pisząc, że nie należy dawać psu jedzenia z ludzkiego stołu, nie miałam na myśli, że nie dawać mu niczego co przeznaczone jest dla ludzi, lecz nie podawać mu tego, co już w kierunku ludzkim zostało przygotowane i przetworzone (czytaj: przyprawione zupy). Dodam też ciekawostkę odnośnie ziemniaków- pies nie wykorzysta ich, jeśli nie będą odpowiednio rozdrobione (najlepiej zmielone).
3. Odnośnie czasu przygotowania jedzenia. To, że w manu są algi jako suplement (a o suplementacji nie można zapomnieć!), a jako danie główne wołowina czy papka warzywna nie oznacza przecież, że będziesz po te algi jechał nad Morze Śródziemne, a po wołowinę do Argentyny. BARF zajmuje bardzo mało czasu. Wyjmuję z lodówki mięso, dodaję (jeśli trzeba) sproszkowane algi z pojemniczka czy odpowiedni olej, zostawiam w misce i już- 3 minuty roboty. Jedyną "czasochłonnością" w diecie BARF są zakupy, któe trzeba zrobić i potem ewentualnie podzielenie mięsa na porcje, które następnie wystarczy tylko rozmrażać dzień wcześniej. Ja zawsze po zakupach (a zwykle kupuję mięso już w miarę poporcjowane), dziabię mięso na odpowiednie wagowo porcje, wkładam w woreczki i zamrażam- trwa to w moim przypadku parę minut. Także starcie na tarce warzyw i owoców dla mojego psa nie zajmuje mi tyle czasu, żebym miała padać na twarz (jakieś 5 minut).
4. Napisz z jakich okolic jesteś. Znajdziemy ci metody załatwiania mięsa ;-). Powtarzam, że nie musisz psu dawać sarniny czy jeleniny. Możesz skomponować menu sam, na miarę swoich możliwości. Warto potem takie menu przedstawić tu, czy na innym forum, gdzie są ludzie, którzy doradzą, czy takie menu jest odpowiednie. Zmielone resztki z rzeźni, które kupujesz nie można nazwać BARFem. W BARFie nie chodzi tylko o to, by podawać mięso, podroby, jakiekolwiek by były, ale by była zachowana odpowiednia proporcja. Przykładowo każdy rodzaj mięsa ma różny stosunek tkanki tłuszczowej do mięśniowej. Niektóre mięsa mają więcej kości, inne mniej- to reguluje stosunki mineralne. I tak dalej. Dlatego stosowanie różnych mięs pozwala na zachowanie równowagi w diecie na przestrzeni dłuższego okresu czasu.
5. Są sklepy z BARFem (Biosk, Aspol, Primex). Prócz wysyłki mają też swoje stoiska w supermarketach. W wielu miastach są także dostarczyciele BARFa. Jeśli w mieście lub w pobliżu masz rzeźnię, można tam się dowiadywać. (to tak odnośnie żwaczy, ale także i innych składników barfowej diety)
6. Tak jak pisze Aneta Nowak- w przypadku karm przemysłowych często przy dawkach zalecanych z opakowania psy zaczynają wyglądać jak charty ;-). Ja miałam to samo i w efekcie mój pies jadł prawie podwojoną dawkę. Oczywiście wszystko zależy od karmy i od psa. Nie mówię, że tak jest zawsze.
7. Nie bardzo rozumiem. Najpierw piszesz, że 200 zł na psa to dużo, ale nie majątek. Potem że cię nie stać na wołowinę. Ale ja nie jestem bogaczem, w diecie mojego psa jest wołowina i jakoś wszystko "się da". Znam też wiele innych osób, które są dochodowo "przeciętne" i karmią psy BARFem. Wszystko zależy myślę od chęci. Mam wrażenie, że z góry zakładasz, że nie będziesz karmił BARFem i wymyślasz milion powodów. A usiadłeś i sobie wszystko policzyłeś? Przeszedłeś się po sklepach? Ok, twoje żywienie teraz jest tańsze niż BARF, ale czy cena jest jedynym kryterium, którym się kierujesz? Jeśli korzyści będą większe, nie lepiej wydawać więcej?
Ja zaczynałam BARF z menu z tego tematu: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/122910-Barf-jadlospisy!!![/URL] , post drugi użytkowniczki Martens. Jej jadłospis jest bardzo przystępny. Nie ma żadnych "udziwnień" typu sarnina, cielęcina, królik itd. Składniki są dostepne wszędzie. Dieta jest, uważam, stosunkowo tania.

Share this post


Link to post
Share on other sites
ke, na moje przecietne dochody i możliwości na ponad 40 kg psa (wazony jakiś miesiąc temu) wydaje około 200 zł miesięcznie (tu możesz sobie dopisać jeszcze koszta suplementów). Dlaczego to jest mało? Bo to nie jest pies kanapowy, ale nie jest też psem podwórkowym. Ma dużo ruchu i zajęc umysłowych (około kilometrowe ścieżki tropowe chociażby) i żre za dwa psy. Tak, kupuję wołowinkę, cielęcinkę, sarninę, gęsinę, kaczki i indyki. Kurczak odpada z uwagi na reakcje alergiczne. Nie uważam, że to zbytek i "dopieszczanie". Widzę to po badaniach okresowych i wydajności fizycznej jak i umysłowej własnego psa.
Nie raz i nie dwa słyszałam o ogromnych kosztach wołowiny, raz nawet takie ogromne koszta udało mi się zobaczyć. Ale! Ja nie kupuję mięsa w tak dziwnych kwotach. Mój pies nie potrzebuje wołowiny prima sort. Mój pies potrzebuje wołowinę żylastą, ścięgnistą, z tłuszczem. Taką, jakiej człowiek by nie kupił, bo to "obrzydliwe". Koszty obniża się nawiązując kontakty z hodowcami, rzeźniami, itd. Ty sobie nawet nie zdajesz sprawy ile świetnego mięsa idzie do odpadów, bo wg ludzi to obrzydliwe.
Na początku pisałam, ze 200 zł. I tak jednego miesiąca jest to 200 zł, innego 250 zł a kilka następnych tylko 100 zł. Dlaczego? Bo często kupuję na zapas w większych ilościach. Tak jest ekonomiczniej. Jest wiele czynników, które pozwalają obniżyć znacznie koszta ale nie kosztem jakości pożywienia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dokładnie tak jak pisze Dardamell- to nie zawsze jest u mnie 200 zł. Jednego miesiąca to będzie 150 zł, innego 200, a jeszcze innego- 100 zł. Czasem kupię dużo i na zapas, czasem więcej tańszych rzeczy, czasem droższe.

Share this post


Link to post
Share on other sites
nigdzie nie usiadłem i nic nie policzyłem bo się dopiero sprawą zainteresowałem. ale jestem już starym koniem i nie żyję na tym świecie od dzisiaj więc wiem ile kosztuje w sklepie wołowina i inne "szlachetne" gatunki mięsa. a czytając sobie forum zobaczyłem że w diecie barf stosujecie właśnie dziczyznę i inne rzeczy które są zwyczajnie drogie.
dlatego założyłem ten temat.
oczywiście rozejrzę się w mojej okolicy jak wyglądają możliwości zaopatrzenia się w gorszej jakości "szlachetne" mięsa ale może już nie dzisiaj, co?
no ale na stronie miesodlapsów ceny są raczej wysokie.
gdybym miał tak karmić 5 kg pieska to pewnie bym nic nie mówił ale moja bestia waży ponad 30 kilo i musi sporo wciągnąć bo lubi biegać, skakać i szaleć.
jest zdrowy, zadowolony z życia i kosztuje to znacznie mniej niż 200 zł.
a tu mieso za kilkanaście zł. buteleczka tranu za 25. jakieś algi morskie i inne cuda.
mieszkam w polsce i wiem że ludziom się raczej nie przelewa więc wydanie co miesiąc dodatkowej stówy lub więcej jest problemem dla wielu. jest też problemem dla mnie bo choć nie klepię biedy to mam na co pieniądze wydawać.
a psy jednak przez wieki jadały gorzej od człowieka tymczasem wy chcecie kupować im to samo co sami kładziecie na swoje talerze. w imię ideologii barf.
mnie na to nie stać. mówię to wprost a z jakiegoś powodu zostałem za to dosyć brutalnie napadnięty.
czy dlatego że nie przyjmuję bezkrytycznie tej ideologii nie zważając na koszty? że nie chcę mu kupować mięsa które moja rodzina je na obiad bo to dla mnie za drogo?
że jem na obiad kurczaka którego jedna z barfowych koleżanek nazwała "śmieciami" których swojemu psu nie daje?
przecież może byc tak że dieta barf to dieta dal VIPów, ludzi którzy sami sobie kupują wołowinę "kobe" i kawę "kopi luvac" a swoim psom jagnięcinę, wołowinę i sarninę.
to jest nic złego tylko że mnie na to nie stać tak jak mnie nie stać na wiele innych rzeczy.
ale czy to powód żeby na mnie napadać?

np kupowanie psom ludzkiego tranu lub psiego w tej samej cenie co ludzki uważam za przesadę. czy nie można by go zastąpić np czymś takim:

[URL]http://allegro.pl/olej-rybny-100-naturalny-0-5-l-zdrowie-dla-psa-i3782411885.html[/URL]

to jest 15 zł za pół litra a nie 25 za 250 ml. Edited by spike1975

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale skąd wiesz, że Ciebie nie stać? Jak na razie to bazujesz na cenach, które widujesz codziennie w sklepie a nie na tym jakie masz możliwości. Najgorsze co można zrobić to się zacietrzewić i iść w zaparte. Pierwszy miesiąc wyszedł mnie drogo, bo nie wiedziałam gdzie i jak szukać. Ale kolejne już były tańsze. W sklepach często są promocje, często coś można dostać taniej. Ludzie mają to do siebie, że się nie do końca na kupowaniu mięsa znają. Czy naprawdę kawałek wołowiny, który leży w lodówce sklepowej od wczoraj jest gorszy od tego wyłożonego dzisiaj? Nie! A można go kupić taniej, bo jak ludzie słyszą, że wczorajsze to już nie wezmą. A to jest wciąż dobre mięso. Co innego jakby tam tydzień leżało.

Aby karmić gotowymi mrożonkami, to mało kogo stać. Taniej by wyszła już dziczyzna i jagnięcina. I tu dochodzimy do kolejnych aspektów barfowania. Sarnina jest droga w sklepie, dlatego najpierw dzwonimy i dowiadujemy się jakie mamy możliwości w skupie dziczyzny, po wcześniejszym zapoznaniu się z terminarzem polowań koła łowieckiego z naszej okolicy.

Co do tego, że kogoś nie stać na właściwe żywienia psa to niestety, ale jak mnie nie stać na wykarmienie olbrzyma to nie biorę rasy olbrzymiej tylko dużą. Jak mnie nie stać na dużego psa to biorę średniego, jak mnie nie stać na średniego to biorę małego. To jest żywa istota, żywy organizm. To co zaoszczędzamy na żarciu karmiąc gorzej jakościowo potem wydamy na weta, gdy pies zacznie się rozpadać od wewnątrz.

Olej rybi, a co za problem poszukać i kupić słóry z ryb i domowym sposobem zrobić z nich olej? Żaden, za to koszta się tnie a tnie.

P.S. Nie mam pojęcia co to jest wołowina "kobe" ani kawa "kopi luvac". Widocznie jestem na to za biedna.

Share this post


Link to post
Share on other sites
no właśnie bazuję na tych cenach, na tym co codziennie widuję w sklepach bo to jest dla mnie dostępne.
ale uznając te ceny za naprawdę wysokie zadałem pytanie czy wy naprawdę płacicie tyle kasy za to mięso.
generalnie odpowiedź była że tak. no więc co mam dalej myśleć?
akurat olej rybny to nie jest wysoki koszt bo te 15 zł za pół litra to mogę zapłacić.
natomiast w wątku o przepisach znalazłem linka do firmy która buteleczkę olejów z różnych roślin 250 ml sprzedaje za 40 zł.
na to mnie nie stać na pewno.
jak pisałem wcześniej - skoro są inne możliwości to rozejrzę się w mojej okolicy czy można by coś taniej wyczaić.
ale z drugiej strony też oczywistym jest że nie mogę zamiast do pracy gonić do koła łowieckiego czy jakiegoś portu po skóry z ryb.

a mój pies w schronisku z którego go wziąłem na pewno nie dostawał sarniny i królika. nie mam co do tego żadnych wątpliwości.
więc ze spokojem uznaję że stać mnie na niego nawet jeżeli nie stać mnie na to żeby mu zapewnić barf.
zresztą nawet gdyby nie był ze schroniska to też bym tak uważał.
trochę przesadzacie z tą jedynie słuszną ideologią. przecież nawet na tym forum jest wiele wątków w których ludzie piszą że ich psy mają duże problemy z jedzeniem surowego mięsa i kości. wymiotują po tym itp
mój nie wymiotował nigdy. od czasu do czasu jak się za bardzo rzuci na żarcie to ma niedużą biegunkę.
może to kwestia szczęścia że mam takiego zdrowego bęcwała a może to moje jedzenie wcale nie jest takie złe mimo że nie barfowe i tanie.
tak czy inaczej rozejrzę się za innymi możliwościami (choć do koła łowieckiego to pewnie nie pojadę) bo po to między innymi był ten wątek.
z tym ze poza tobą to raczej dostałem odpowiedzi: "kupujemy drogie mieso i co z tego", sama widziałaś.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='spike1975']
a jak czytam wywody na temat podawania psu sarniny czy cięlęciny to jak żywo staje mi przed oczami babcia z filmu kogel-mogel która swojej "pusi" dawała do jedzenia "cielęcinkę zadnią".[/QUOTE]
Pusia jest guru :D Uwielbiam :D
[URL]http://www.youtube.com/watch?v=o0WKxbpj2GE[/URL]
A temu Twojemu psu coś dolega, jakiś problem jest?
Bo jak nie, jak zdrowy i rześki, to ja bym wyluzowała na Twoim miejscu ;) Mięso, warzywa, makaron, ryba, jaja, twaróg - brzmi całkiem ok. W miarę możliwości trzeba urozmaicać gatunki mięsa ale sarna czy dzik nie są obowiązkowe ;)
Przy ortodoksyjnym barfowaniu żwacze się przydają - można je kupić mrożone. Fajna sprawa. Ale masa psów radziła sobie bez nich i też było ;)
Rozejrzeć się w okolicy można - sklepy, dostawy itp. - różnorodność jest dobra, wskazana, ale bez nadmiernej spiny - jeśli pies zdrowy i energiczny to nie trzeba szukać dziury w całym ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Spike, ale z telefonu korzystać umiesz prawda? Ja do koła łowickiego nie chadzam. Wchodzę na stronę internetową (po Twoim udziale w forum widzę, że to zrobić umiesz) i sprawdzam terminarz polowań. W odpowidnim czasie dzwonied o skupu i się dowiaduje o możliwości.
Do rzeźni również nie chadzam, dzwonię i pytam. Jest tez możliwość aby Pani z mięsnego zadzwoniła i popytała, ale wiadomo, że bez pośredników jest taniej.
Owszem, jeżeli nie chce nam sie tyłka z domu ruszyć, wydac czasem lekkow ięcej to wszedzie znajdziemy argumenty przeciw.
Barf to nie ideologia ale spośób karmienia jaki w naturze wybrałby pies. Dlaczego uważam, że najlepszy? Bo widzę po mojej suce z dysplazją, ze lepiej i chętniej się porusza. Nie ma wzdęć, bąków, sraczek, zatwardzeń. Nie ma olbrzymich kup, do których bez maski nie da się podejść. Czyli jednak lepszy jest ten barf niż inne karmienie.
Argumenty typu mój pies jest zdrowy i radosny na suchych bobkach czy gotowanym do mnei zupełnie nie przemawia. Pogadamy za kilka lat jak psu zacznie siadać wątroba lub nerki lub stawy lub układ pokarmowy a weterynarz nie bedzie potrafił znaleźć przyczyny, bo przecież pies karmiony, jego zdaniem, dobrze.

Dlaczego zostałeś zaatakowany? Może dlatego, że próbujesz nam wmówić, że to droga "zabawa", pomimo, że wiemy, że tak nie jest. Ja chcę dla mojego psa jak najlepiej. Szanuję to, że jest psem. Nie uważam, że przez to jest gorszy od człowieka. Szanuję jego naturę i właśnie dlatego nie będę oszczędzała na nim. Jeżeli chce ciąć koszty to ruszan tyłek i idę szukać tańszych rozwiązań, ale nie kosztem jakości bo to sie mioja z celem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Dardamell']
Dlaczego uważam, że najlepszy? Bo widzę po mojej suce z dysplazją, ze lepiej i chętniej się porusza. Nie ma wzdęć, bąków, sraczek, zatwardzeń. Nie ma olbrzymich kup, do których bez maski nie da się podejść. Czyli jednak lepszy jest ten barf niż inne karmienie.[/QUOTE]
Mój pies na barfie miał problemy ze stawami. A teraz na gotowanym z dodatkiem surowego jest super. Śmiga jak fryga - choć ósmy rok mu idzie, robimy setki kilometrów po górskich szlakach. Nie twierdzę, że te stawy to była "wina" barfu, na pewno były jakieś inne przyczyny, ale nie jest tak, że na gotowanym pies się przekręci - to bzdura. Karmiłam suchym, karmiłam barfem, karmiłam gotowanym. Między barfem a gotowanym, poza stanem zębów (czego oczywiście nie można lekceważyć) nie widzę żadnych zasadniczych różnic. Na suchej było gorzej, ale znam też kilkunastoletnie psy odchowane na suchym i żywione suchym.
Psy są różne, karmienie też może być różne. Trzeba je dopasować do psa. Robert na krakvecie tyle lat próbuje Wam to włożyć do głowy i ciągle porażka w tym temacie :D
A barf pozostaje barfem i bez sarniny.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Filodendron, ja wiem, że psy są różne, ale nikt i nie wmówi, że dla psa lepsze są suche, dosmaczane chrupki, do których wiele rzeczy dodawanych jest potem, bo obróbka je zabija.
Nikt mi tez nie wmówi, że syntetyczne suple są lepsze od naturalnych. Co na krakvecie wiele razy Robert niestety polecał.
Z jakieś 4 lata temu chodziłam z moja kotką do weta, bo cierpiała na PNN. Pani wet stwierdziła, że coś koty słabe są ostatnimi czasy, bo wielu ma takich pacjentów, co im narządy wewnętrzne zaczynają siadać. Oczywiście Pani wet nie powiązała tego w żadne sposób z rodzajem karmienia - głównie suchą karmą.
Co do psów na suchym i ich wieku. W rodzinie był niegdyś pies-olbrzym, średnia życiowa waga to 75kg. Dożył pięknego jak na takiego psa wieku - 15 lat. Całe życie karmiony chrupkami pedigree.
To, co mnie najbardziej przekonuje to stan zdrowia psów starszych a nie tych w sile wieku. Bo stan zdrowia psów w sile wieku to żaden wyznacznik.
Ja suchym chrupkom mówię stanowcze nie. Gotowane do mnie, jako tako przemawia, ale pod warunkiem braku wypełniaczy i nabiału. Po co to psu?
[U]Co takiego daje psu nabiał? Co takiego daje psu makaron?
[/U]Ja jestem dosyć ortodoksyjną barfiarką, chociaż nie do końca typowym barfem karmię. U mnie nie ma warzyw, okazjonalnie daję psu owoce. Nie podaję zwierząt, które w moim rejonie nie występują.
Dla MOJEGO psa barf jest najlepszy. A na temat pogladów Roberta wypowiadać się nie będę, bo w grunice rzeczy to faceta lubię.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[B]spike[/B] moje psy przechodziły juz rózne sposoby karmienia,a obecnie 2 jedza wyłacznie chrupki z racji braku czasu właścicieli a jednemu niezreformowanemu niestety gotuje jeden posiłek-dobrze że przynajmniej rano je chrupki.
jeśli przy takim żywieniu jaki serwujesz psu,zwierz ma ładne futro,nie tyje,qpy normalne to znaczy że taki schemat psu odpowiada i jeśli nie chcesz to zmieniac żywienia nie musisz.

Share this post


Link to post
Share on other sites
jeśli to do mnie-gotowanie,podawanie suchego,czy co?bo nie bardzo rozumiem.a jeśłi chodzi o "barfowanie"to faktycznie moze nie jest az tak,czasochłonne ale mam bardzo daleko do mięsnego i niewlka zamrażarke

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×