rufusowa Posted September 4, 2008 Posted September 4, 2008 nie odezwałam sie na wątku dozia bo nie mam nic mądrego do dodania... współczuję dziewczynie i mam nadzieje ze prężna brygada, ktora sie tam zebrała szybko cos wymyśli :cool3: Mam sentyment do DN i bardzo bym chciała zeby została wyleczona :-( Quote
rufusowa Posted September 4, 2008 Posted September 4, 2008 w ogóle dogi są super :loveu: takiego DA np. mogłabym mieć :loveu: moze kiedyś :evil_lol: Quote
maciaszek Posted September 5, 2008 Author Posted September 5, 2008 Przyszłam się trochę pożalić :(. Ale najpierw muszę podziękować Rufusowej :loveu: :Rose::Rose:. Już Ty wiesz za co... Człowiek stara się pomagać, a w dupę dostaje. Na szczęście nie wszędzie i nie zawsze, ale jednak częściej spotykam się z niechęcią, niezrozumieniem lub ignorowaniem, niż uśmiechem, zadowoleniem czy wdzięcznością. Dziś, moja sąsiadka, której tak broniłam przed lejącym ją facetem, przyszła zapytać ochroniarza "co to za menda wezwała na nich policję?". :mdleje: (ciekawe co zrobią jak się dowiedzą... obiją mi mordę? ;) ) Nie wiem czy następnym razem (oby go nie było) będę potrafiła spokojnie słuchać jej krzyków i błagania o pomoc. Ale jak nie będę potrafiła, to wsadzę do uszu stopery :obrazic:. Jestem też trochę rozżalona na to, że oberwało mi się tu na dogo (i poza). Za dobre chęci, za chęć pomocy psu (i nie tylko), a wszystko z powodu nieporozumienia, któremu w zasadzie nie byłam winna. Czasem mam ochotę powiedzieć, że mam to wszystko w... ...ale nie potrafię taka być. Na szczęście ;). A żeby nie było, że tylko się żalę i zaśmiecam Bazylkowy wątek: Quote
maciaszek Posted September 5, 2008 Author Posted September 5, 2008 Mamy psa komedianta :evil_lol:. Przyjechał dziś kurier z 18-kilową paką wysokoenergetycznej karmy, która pojedzie tuczyć 2 schroniskowe szkieleciki. Bazyl od razu zaprzyjaźnił się z paczką :evil_lol:. Nie odstępował jej na krok. Jak wychodziliśmy na spacer, to wrócił się od drzwi, aby ją trącić nosem na pożegnanie. Po powrocie oczywiście się przywitał :). Quote
rufusowa Posted September 5, 2008 Posted September 5, 2008 jeju....a mnie przyszło do głowy ze powinnam Cie przeprosić, bo moze cos z Twojego osobistego zycia wyciągnęłam nie potrzebnie albo ze namieszałam.... to była wypowiedz pod wpływem emocji...po prostu postawiłam sie w Twojej sytuacji i nie wytrzymałam :oops: a pierwsza wypowiedz taka spokojna była...taka z dystansem :evil_lol: ciesze sie ze mimo wszystko nie rezygnujesz :multi: na wątek wejde w pracy bo juz musze wychodzic :cool3: buteleczka - najlepsza i najtańsza zabawka :multi: i recycling za razem :multi: Quote
maciaszek Posted September 5, 2008 Author Posted September 5, 2008 rufusowa napisał(a):jeju....a mnie przyszło do głowy ze powinnam Cie przeprosić, bo moze cos z Twojego osobistego zycia wyciągnęłam nie potrzebnie albo ze namieszałam....Nic się nie stało, naprawdę! Nie przejmuj się :). Quote
rufusowa Posted September 5, 2008 Posted September 5, 2008 maciaszek napisał(a):Nic się nie stało, naprawdę! Nie przejmuj się :). cieszę się ale jeśli wyciągnęłam za dużo, to mów :mad: :loveu: Quote
maciaszek Posted September 5, 2008 Author Posted September 5, 2008 To nie jest żadna tajemnica, więc nie wyciągnęłaś za dużo :) Spoko, luz! Quote
halbina Posted September 5, 2008 Posted September 5, 2008 mam nadzieję, ze moja próba tonowania emocji na wątku wiadomym nie uraziła nikogo... zwłąszcza Ciebie, Kasiu... :roll: Quote
maciaszek Posted September 5, 2008 Author Posted September 5, 2008 Halbino, wszystko w porządku :). Quote
ewatr Posted September 6, 2008 Posted September 6, 2008 Maciaszku witaj :loveu: na tym zdjeciu jakaś taka mała wygladasz...........;) albo ten pies taki kurde wielki :hmmmm: http://images30.fotosik.pl/262/68193c7f59c97062.jpg tak to jest jak człowiek nie moze zidentyfikowac z rzeczywistoscią ..... przeczytałam o tej bitej kobiecie i tym bardziej utwierdzam sie z zdaniu ze ludzie / czytaj kobiety tez/ sa bite na własne życzenie Quote
maciaszek Posted September 6, 2008 Author Posted September 6, 2008 ewatr napisał(a):Maciaszku witaj :loveu:Witaj :multi:. ewatr napisał(a):na tym zdjeciu jakaś taka mała wygladasz...........;) albo ten pies taki kurde wielki :hmmmm: A bo ja się garbię :eviltong:. ewatr napisał(a):przeczytałam o tej bitej kobiecie i tym bardziej utwierdzam sie z zdaniu ze ludzie / czytaj kobiety tez/ sa bite na własne życzenieCoś w tym jest... Niestety...:-(. Quote
rwpb Posted September 7, 2008 Posted September 7, 2008 Bazyliszek zamordował butelkę :loveu: Maciaszku nie przejmuj się, tylko rób swoje. Quote
maciaszek Posted September 8, 2008 Author Posted September 8, 2008 Dalszy ciąg butelkowych zmagań, z inną już butelką: Quote
halbina Posted September 8, 2008 Posted September 8, 2008 my właśnie wysprzątaliśmy... kilka zużytych butelek i tonę kłaków... :roll: Quote
rwpb Posted September 9, 2008 Posted September 9, 2008 Pańcia stała obok i fociła, a piesa tak się męczył z butelką. Trzeba było pomóc :diabloti: Quote
maciaszek Posted September 10, 2008 Author Posted September 10, 2008 Przyjaźń z resztką kości trwa. Z 2-3 razy dziennie dochodzi do integracji. Czasami nawet ze sobą chodzą ;). Na przykład na balkon. Quote
ewatr Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 maciaszek napisał(a):Przyjaźń z resztką kości trwa. Z 2-3 razy dziennie dochodzi do integracji. Czasami nawet ze sobą chodzą ;). Na przykład na balkon. We dwoje zawsze rażniej :eviltong:;) witamy :loveu: Quote
rufusowa Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 ale on jest słodki :loveu: kostka mogłaby gdzies uciec gdyby jej nie zabrał na balkonik :cool3: a po stanie buteleczki widze ze szybko chłopak rezygnuje :evil_lol: Rufus to tak na drobny maczek :diabloti: Quote
maciaszek Posted September 10, 2008 Author Posted September 10, 2008 [quote name='rufusowa']kostka mogłaby gdzies uciec gdyby jej nie zabrał na balkonik :cool3:Nie mogłaby, bo pod nieobecność białasa obowiązek pilnowania kości mam ja :eviltong:. [quote name='rufusowa']a po stanie buteleczki widze ze szybko chłopak rezygnuje :evil_lol:Oj tak. Bo on tak tylko z jednej strony spłaszcza. No, czasami z dwóch, ale od święta. Spłaszcza i idzie po następną :evil_lol:. Ewatr, my też witamy :). Quote
maciaszek Posted September 10, 2008 Author Posted September 10, 2008 Mamy małego gościa w domu. Nie mam siły pisać co, jak, skąd i dlaczego - spać mi się chce ;). Może jutro opiszę... Z Bazylem poznał się poza domem. W drodze do niego były nawet zabawy (chwilami mało subtelne ze strony białasa...). Ale w 4 ścianach doszło do 2 scysji. Oczywiście kuchennych (ale nie przy jedzeniu, przy nim oczywiście rozdział!). W innym miejscach mieszkania było sztywno, olewająco albo dla Bazyla zaskakująco (gdy mały PO PROSTU wskoczył na łóżko, udrapał narzutę i poszedł spać :) albo gdy, zrzucony z łóżka zajął legowisko białasa). Dość szybko nastał spokój, bo psy poszły spać. Mały padł jak zabity. Mam nadzieję, że nie wstanie w środku nocy, czyli o 6 czy 7 rano :eviltong:. Nie zakładam mu na razie wątku, bo nie mam siły i bo może szybko znajdzie domek (oby :) ). A teraz fotki i lulu (aby tylko bez atrakcji - czyli, żeby małemu nie przyszło do głowy ryć się w nocy albo nad ranem do łóżka :diabloti:). Sztywne spotkanie na szczycie łóżka Mały królewicz, wielka korona :evil_lol:. Quote
maciaszek Posted September 10, 2008 Author Posted September 10, 2008 Po moich namowach było tak A potem jakoś tak samo wyszło: Ale w końcu chciałam łóżko rozścielić i skończyło się tak: Quote
maciaszek Posted September 11, 2008 Author Posted September 11, 2008 Noc minęła spokojnie. Mały spał jak zabity. Tylko pozy zmieniał, wzdychając przy tym i jęcząc komicznie :loveu:. Żałuję, że nie porobiłam zdjęć, bo miny robił boskie. A rano się zaczęło. Krótko mówiąc Bazyl nie pała miłością do jamnia. Nie robi my krzywdy, goni go jeno i warczy, ale nie wiadomo czy mu coś nie odbije :shake:. A różnica w masie jest ogromna... Większość czasu piesio spędza zatem w łazience. Teraz śpi na moich kolanach (Bazyli w drugim pokoju, śpi :diabloti:). W ogóle jest bardzo grzeczny i szybko się uczy i.... UWAGA.... za ponad 2 godziny oddaję go do nowego domu :multi: :multi: :multi:. Dzisiaj na porannym spacerze (pobudka była przed 8.00) zaprezentowałam go ochroniarzowi z naszego bloku, który jakiś czas temu musiał uśpić psa. Podjęcie decyzji zajęło mu mniej więcej 4 minuty :evil_lol:. Byłam prawie pewna, że go weźmie, ale nie myślałam, że pójdzie tak łatwo :evil_lol:. O 14.30 zatem przekazuję malucha w nowe, i jestem pewna, że dobre, ręce. Przez 4 godziny panowie będą się integrować w pracy, a potem jadą do domu zapoznać się z resztą rodziny. Haniebna kradzież buta. I jego zżeranie :mad:. Podmiana na coś bardziej wskazanego do obgryzania. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.