Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Tak to to "malenstwo" :loveu: jest u Oskara w grupie, to bedziemy mieli z nia kontakt. Ale wiecie - wszyscy mowia, ze sznauc do sznauca ciagnie i to chyba jest Prawda, bo Felix widzal ja pierwszy raz i ani razu na nia nie szczeknal - do tego bez problemu na przerwie poszlismy w trzy szauce na spacer i zachowywali sie jakby znali sie od zawsze :crazyeye:
Aniu, to nie odpoczywanko - to "lezec-zostan" a my poszlismy na druga strone placu. Po okregu leza jeszcze dwa psy - kadr ich nie zlapal. Jedna agresywna amstawka z adopcji i jeszcze jeden ON-ek.

Poszlismy z Felixem zobaczyc co Oskar robi, bo cicho sie zrobilo a Oskar
spi sobie grzecznie


co sie stalo?


chcecie cos? ja spalem i to nie ja wyzarlem kawalek rogu w deczce


Felix stwierdzil, ze musi sprawdzic gdze "wyzarlo sie"

Posted

a wiedziałam, ze coś za spokojnie wszystkie leżą.. ale łudziłam się ze po szkole to zmęczone :) i Oskar i Felek same tak chętnie wchodzą do klatki ?u nas jak malawaszka klatkę dla Emi przyniosła to żaden się nawet nie pokusił by wejść i sprawdzić... zamknięcie w małej przestrzeni bez kanapy a fe!:evil_lol:

Posted

One po szkole sa zmeczone ale bardziej umyslowo, bo jak jest komenda koniec-biegaj po skonczonych zajeciach i psy (nie wszystkie oczywiscie) zostaja spuszczane, to odbywa sie nieziemskie galopady - normalnie jak tabun koni tak szaleja.
Do klatki wlaza bez problemu - w klatce mozna znalezdz zawsze cos dobrego ;) Zaczelo sie wszystko od Oskarowego transporterka ktory ma w aucie a do ktorego nie specjalnie byl przekonany. No to go wyciagalam, stawialam w domu i wrzucalam tam ciagle cos smacznego. Lody przelamal napchany kong, ktorego Oskarowi wlozylam do srodka i zamknelam - bo musialam wyjsc a balam sie ze jak dam im po kongu i zostawie luzem, to moga sie sciac. Od tego czasu, wlazi i sobie tam spi ale ze juz to latanie z boksem z auta i do auta mi sie znudzilo, to zakupilismy wieksza klatke - tak zeby mogl sie tam wygodnie rozciagnac pokrecic i w ktorej wode mozna tez zostawic.

Posted

No, że ja musze na innych wątkach czytać, że
"to sa moje wspaniale chłopaki, ciamajdy, zboje, nieboraki, powsinogi, wszystkozercy, niszczyciele i co tam jeszcze ale sa i tak cudowni"

Chłopaki są superowi. Szkoda, że buziaczka nie mogę im dać :) I jak dzielnie się uczą . :)

Posted

[quote name='AnkaG']No, że ja musze na innych wątkach czytać, że
"to sa moje wspaniale chłopaki, ciamajdy, zboje, nieboraki, powsinogi, wszystkozercy, niszczyciele i co tam jeszcze ale sa i tak cudowni"


nie moge sie nad nimi za duzo rozczulac, bo jak zaczynam, to zawsze jakas skucha jest :mad: Ostatnio juz mialam pisac, ze zaczelismy ignorowac kury. A kury jak to kury, glupawe ptaszyska sa i jak zobaczyly przez pare dni, ze psy je nie gonia, to zaczely sie szwedac prawie pod nogami :angryy: no i dzisiaj paszczaki nie wytrzymaly i pogonily im kota... dobrze ze na linkach byly, bo nie wiem czy dobrze dla koguta by to sie skonczylo.
A kogut jest spoko, ja go lubie, bo nie drze dzioba skoro swit, tylko czeka do przyzwoitej 8-mej godziny.

Saththa - oni sobie wlasnie tak wlaza. Felix ostatnio zwinal sie Kolo kanapy a Oskar musial koniecznie wcisnac sie za niego.

Posted

Waszku, Felix nie tylko nie byl zachwycony ale wlasnie przez to jego "nie dotykaj mnie" byly ciagle bojki. Oskarle byl do kontaktu przyzwyczajony i nie zwracal uwagi za bardzo na Felixa a to wpadl na niego, a to nadepna go ... no i wojna byla. Ale od kiedy Oskar pomalutku zaczal sie do niego na poslanie wciskac i zaczeli razem spac, to Felix zaczal sie przyzwyczajac do bliskosci.
Teraz maly moze go nawet staranowac biegnac po schodach i Felix juz nie reaguje wcale. Dobrze jest ... z innymi psami ma Problem jeszcze i nie lubi jak ktorys w szkole naprzyklad sie o niego ociera albo kladzie blisko - no ale nie musi lubiec bliskosci innych. Najwazniejsze zeby nauczyl sie w miare ignorowac psy a nie rzucac sie na kazdego ktory sie poruszy w jego kierunku.

Posted

Bo oni się docierają:loveu: za rok to nie będą bez siebie chcieli żyć :) moja inka lubiła burknąć na Brokata jak ten wskaki na łózko i ją zachaczył albo dotknał.. a teraz już tak nie robi prawie wcale.. no i Brokat się nauczył, że pod kocem ta kulka to Inka :) teraz jak się ubieramy na spacer lub cos innego robimy to zdarza się, ze jeden na drugiego nadepnie i tak stoi i nic się nie dzieje :)

Posted

uhu u mnie jest juz podobnie - chociaz ostatnio maly zaczyna burczec jak Felix niechcacy po nim przeleci :evil_lol: ale to burczenie chyba jest przyjaznie nastawione, bo pozniej sie zrywa i taranuje Felixa bokiem.
A nie powiedzialam Wam, ze wczoraj Oskarle przeskoczyl przez dziure w "scianie" :loveu: Wiecie sa takie drewniane sciany z otworem - dwa pierwsze razy nie wiedzial o co chodzi i musialam mu dupke podnosic a pozniej jak p Ewa trzymala go z jednej strony a ja wolalam z drugiej, to normalnie odbijal sie jak pimpong - hop i juz leci do mnie malo szkitek nie polamie.

Posted

Moj zawodowy Dresowicz dal mi sobie dzisiaj wyciagnac kleszcza z tylnej lapy :multi: bez trzymania czy wiazania - ot polozylam smaka na widoku, podnioslam lape, rozgarnelam siersc, szczypczykami wykrecilam dziada, zapakowalam smaka w dzioba, finito - operacje uwazam za udana

A to moja plantacja pomidorow koktailowych.

Posted

Te pomidory nie będą w gruncie, tylko już tak docelowo w tych workach? Bardzo bujne mają liście, moje bardzo mizernie wyglądają przy Twoich. Ale sadziłam je tydzień temu dopiero. To może moje jeszcze się poprawią, jak ich jakaś zaraza nie zje (wciąż pada i nie mogę kropić przeciw grzybom).

Posted

Tak, pomidory tak zostaja. Ja co roku sadze koktailowe w doniczkach i wychodza dobrze - tyle, ze moj Junior bardzo lubi pojesc sobie z krzaka i dwa krzaczki, to ras-ras i nie ma. A ze nie mam gdzie wiekszej ilosci sadzic, to pomyslalam sobie - w szklarniach rosnal w takich malych cylindrach, to jak nasypie w worki, to tez powinno sie udac. Miejsce mam tylko na takim malym placyku na przyczepe, to tam postawilam a pozniej ziemie wysypie, worki zloze i bedzie pusto.

Posted

Ja posadziłam w tym roku ponad 20 krzaków, różnych - malinowe, koktailowe, żółte, bawole oko itp., - moja koleżanka przynosi do pracy, żeby każdy napikował sobie ile chce, bo ona wysiewa. Ale namęczyłam się strasznie, bo nawet podpory musiałam przytargać z lasu, żeby przyoszczędzić, takie są drogie. No a patyka nie wbijesz, bo się połamie, więc musiałam je wkopywać na prawie 40 cm każdy. Horror. A teraz zaraza mi zje, bo nie mam jak opryskać.
Dobry pomysł z tymi workami, bo można przed jakimś oberwaniem chmury, czy wichurą zabezpieczyć, przenieść.

Posted

Ja tez sialam w tym roku i mam sporo tego. Te co widac w workach to tylko koktailowki w roznych kolorach i to mam na ogrodku. Reszte mam 2 szeregowki dalej u babci sasiadki. Ona juz nie daje rady na obrobienie wszystkiego, to sobie troche ogrodka na warzywniak u niej zaadoptowalam - tam mam reszte pomidorow. Tez tak Kolo 20 krzaczkow - do tego ogorasy, fasolke szparagowa, kalarepe, bob, koper wloski, salaty roznego rodzaju .... no chyba mnie przegielo :evil_lol:

Posted

Co tam przegięło. Jak masz czas się bawić w to, to sama radość.

Jak będę na emeryturze, to też warzywniaczek wzbogacę o to co u Ciebie, bo pychota z ogródka własnego, ale teraz to tylko szczypiorek, por i seler no i muszę rzodkiewkę, koperek i sałatę do tego dodać. Papryka i kapustne mi się nie udają, a i ogórki zarastają chwastem jak głupie i zaniechałam.
Za to mam sporo borówek amerykańskich, porzeczki, agrest, poziomki, winogrona i maliny. Grusze, śliwy, czereśnię i jabłonki. Ale ziemia - sam piach i sporo trzeba w nią włożyć, a nie mam czasu, więc plony poza borówkami takie sobie.

Posted

a mojej Mamci nornice podżerają korzenie sałat - teraz jakiegoś odstraszacza wtykają w ziemię - takie coś co pika i działa, ale niby ma działać na 10 m a jakoś nie bardzo - musiałoby być przy kazdej sałacie wetknięte :D

Posted

Czy radosc nie wiem, pierwszy raz to robie i sie zobaczy :evil_lol: moja papryka tez kiepska, niby tylko na sprobowanie 3 sztuki ale cos marnie wyglada, chyba za zimno na nia jest.
Nornice to cholery sa, do mnie narazie nie przelaza ale u sasiadki 3 szeregowki dalej, zryly caly trawnik. Ja w razie czego powbijalam w warzywniaku patyki i na to plastikowe butelki zalozylam - niby jak butelka drga na wietrze, to one nie lubia tych wibracji.

Oskar znowu nalal mi w pokoju na sciane :mad: no co za bydle male :angryy: a juz cos czulam, bo chodzil Kolo tego miejsca i wachal i wachal - on tam kiedys juz nalal. Ale zmylam z dodatkiem octu, napsikalam neutralizatorem zapachow (takim co to w szpitalach uzywaja) ... musialo juz wszystko wywietrzec a jego zapach zostal.
Jak nauczyc psa zeby pokazywal, ze mu sie chce? jakos nigdy sie nad tym nie zastanawialam, bo on nie pokazuje ze chce wyjsc. Felix to zaczyna sie krecic, drepcze od drzwi do mnie i odemnie do drzwi a maly kompletnie nigdy nic.

Posted

Anka mysle, ze on akurat znaczyl, chociaz spora iloscia. Tylko tak mi sie skojarzylo, ze mialam juz sie o ta sprawe pokazywania zapytac wczesniej.

Posted

Tak jak uczysz szczeniaka: wylatujesz po spaniu,zabawie,jedzeniu. Pilnujesz i przerywasz lanie i na dwór i pochwała za każde sikanie. Pies sam wymyśla sposób jak Ciebie informować,że musi wyjść.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...