Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Panna Marple napisał(a):
Stefa...:mad:. Kurczę, dlaczego ona to robi? Wcześniej chyba jej się to nie zdarzało

Nie wcześniej to się nie zdarzało, ani u Michelle, ani u Pani Małgosi.
W nowym domu też na początku było ok.
Zaczęło się, gdy Sati poczuła się pewnie.
Na początku była zestresowana i nieco wystraszona i wtedy nie niszczyła
bela51 napisał(a):
No to znowu mamy stres...

Ja nie spałam pół nocy z tego stresu
Mysza2 napisał(a):
O kurcze.
A może jednak spróbować z klatką przez parę dni.
Może to lęk separacyjny i w klatce będzie czuła się bezpieczna.


Rozmawiałam wczoraj z tym behawiorystą i powiedział, że to taka odmiana lęku separacyjnego.

Podejrzewam, że Sati gdy Państwo są np. piętro wyżej, a psy tam nie mają wstępu (psy są na dole ) chciała by cały czas być z ludźmi. Psi kolega jej nie wystarczy.

Właśnie przeczytałam maila od Pani Joli, że Państwo chcą dać Sati jeszcze trochę czasu, jeśli to zachowanie nie minie dopiero wtedy skontaktują się z behawiorystą.
Moim zdaniem lepiej byłoby jednak skorzystać z porad behawiorysty, ale przecież nikogo nie zmuszę.....

  • Replies 1.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Pewnie wielu osób się ze mną nie zgodzi ale trudno...
Mieliśmy to samo- z tym, że nasz kochany łobuz był grzeczny dopóki ja byłam przy nim.
Ja pracuje w domu, więc mam dużo czasu dla psów ale jednak czasem chce się gdzieś wyjść z domu- sklep, lekarz, jakieś spotkanie na mieście,
sporadyczne wyjazdy na zajęcia...
No, zmierzam do tego, że psiak dostawał szału jak wychodziłam z domu- niszczył ogrodzenie, jak nie mógł pogryźć siatki, to próbował je...położyć ciężarem własnego ciała..wybił szybę próbując się wydostać z domu i ...tysiące innych szlonych pomysłów.
Na domiar złego, biegł za miom samochodem-nigdzie ale to nigdzie nie mogłam sie ruszyć bez psa.
Pare razy - w swojej własnej desperacji- wychodząc zamknęłam go w garażu-sajgon!wszystko zniszczone w 2-3 h, łąćznie ze zrujnowaną instalacją elektryczną, zniszczonymi ścianami itp.
Cwiczenia na lęk separacyjny, ćwiczenie zostawania samemu spełzły w zasadzie na niczym- trwało to kilka miesięcy(ok.3).
Trzeba było coś zadecydować- kupiliśmy kojec, gdzie ma swoją budke, zabwaki itp.
Bach! W pierszy dzień już uciekł a został w nim około 15 min.max.(dodam, że kojec z dachem!).Doatkowe zamki,wzmocnienia-nic nie zmianiały.
Pies rozszerzał pręty, gryzł je, wyjąc z bólu i niszcząc przy tym swoje uzębienie...
Reklamowaliśmy kojec- dołożyli dodatkowe metalowe pręty poziome, z psem ćwiczymy zostawanie w nim codziennie- około 1 h jest tam zawsze- by stało się to rutyną, czymś co jest niezmienne, a nie tylko jak ja wychodzę, po około 3 miesiącach widzę ogromną różnicę-pies szczeka w kojcu juz jedynie gdy mnie jeszcze widzi, najczęściej idzie sie położyć do budki- to jego bezpieczny azyl już teraz.
Uważam, ze to dobre rozwiązanie.

Posted

madziakato napisał(a):
Warto to przemysleć, dziewczyny.

Przemyśleć warto i spróbować różnych rozwiązań.
Stefcia spędziła większość swojego życia na zewnątrz.
Problem tylko w tym czy właściciele będą chcieli próbować tych różnych rozwiązań.

Posted

Nigdy nie miałam psa-demolki ( poza szczeniackimi wyczynami mojej sznaucerki ) , naprawde, nie wiem co radzic.
Ale na pewno próbowałabym kazdej pomocy, zwrot nie wchodziłby w rachube.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...