agata51 Posted April 13, 2013 Posted April 13, 2013 [quote name='Madzik77']Moze Twoje nerwy udzielają się jej:) Trzymam kciuki za dzisiejsze spotkanko. Mówisz o tej smyczowej agresji? Całkiem możliwe, ale pracuję nad sobą i powoli staję się ostoją spokoju i opanowania. Szkoda, że wizyta przełożona, ale myślę, że warto poczekać, bo coś mi się widzi, że to jest TO! Kurczę, jeszcze jakieś 40 spacerków i poczuję się jak ten Żyd, co to najpierw nabył kozę, a potem się jej pozbył. Już nawet wiem, co zrobię z nadmiarem wolnego czasu - zacznę się uczyć któregos z języków eskimo-aleuckich. Śmichy-chichy - niełatwe to będzie rozstanie. Quote
agata51 Posted April 16, 2013 Posted April 16, 2013 Odliczam dni. "I chciałabym, i boję się." Żeby za dużo nie myśleć, wzięłam się za wyczesywanie sforki. Moje to pryszcz - Berkę wystarczy przejechać grzebieniem po grzbiecie i już; Holka ma trochę podszerstka na bokach, ale to już działka TŻ; z Mixerem nieco więcej roboty, ale to, co i ile miała Werka, to ludzkie pojęcie przechodzi. W niedzielę przez godzinę szczotkowałyśmy (ja i wnucha) panienkę na balkonie i końca nie było widać. Nie rozumiem, jak to się dzieje, że taki, w zasadzie, krótkowłosy pies ma tyle puchu na sobie. Większość wyczesałyśmy, teraz doczesuję i płaczę, bo Werka taka chuuuuda się zrobiła! Szkoda, że nie widziałyście, co się działo w niedzielę pod naszym balkonem. Stada kawek się zleciały i wręcz biły się o każdy kłaczek Werkowej sierści. Jak już nabrały w dzioby pompony większe od głów, odlatywały do swoich kominów. Okoliczne kawczątka wyjątkowo cieplutko będą miały tej wiosny. A nasz odkurzacz wreszcie zbiera jasne koty - do tej pory takie czarne tylko były. TŻ tylko trochę narzeka - innych spodni niż czarne nie nasza. Dzisiaj wyskoczyłam z Werką na spokojny popołudniowy spacerek o 17.00. Zwykle nie było o tej porze żadnych psów, a tym razem jakby wszystkie się zmówiły przeciwko mnie - zachciało się właścicielom uszczknąć ostatnich promyczków poniedziałkowego słonka. Werka szalała ze szczęścia - aż trzy psy do zabawy! - a potem grzecznie dowidzenia i do domku. Ostatnie 100 metrów ramię w ramię z kumplem - oba na smyczy, zero agresji. No tak, to są kumple - co robić z tymi innymi? No i zakropliłam przeciw kleszczom całą sforkę. Quote
oska1983 Posted April 16, 2013 Posted April 16, 2013 [IMG]http://i46.tinypic.com/v9vl1.jpg[/IMG] W górce pabianickiej, 13.04.2013 zaginął czarny zarośnięty sznaucerek, pies. Miał tylko obróżkę przeciwpchelną. Pies nie mam kilku zębów. Gdyby ktoś go widział, proszę o kontakt 668142172 Quote
piechcia15 Posted April 16, 2013 Author Posted April 16, 2013 Agatko a ile ci wiszę za kropelki :) Ja tez wyczesuję Fuksa ile się da ale ciagle i ciagle coś wyłazi bez końca :( Quote
agata51 Posted April 18, 2013 Posted April 18, 2013 Nic mi nie wisisz - jakoś przeżyję ten wydatek, mam nadzieję, że już ostatni. Myszki się pochowały, pojawiły się jeże. Werce nie bardzo się podobają. Na szczęście nie aportuje ich, tak jak Mixer. Jeszcze. Quote
agata51 Posted April 19, 2013 Posted April 19, 2013 Nocne spacerki są najciekawsze. Można jeża wytropić i obszczekać, kotka z upiornym jazgotem pogonić, do miłośników piwka pod księżycem się przymilić, a nawet parkę zakochanych z chaszczy wypłoszyć. Oj, dzieje się, dzieje! A w dzień kleszcze. Dzisiaj zdjęłam 3 - z Betki (jeszcze na spacerze), z Werki (wyczesałam tuż po spacerze) i z siebie (1,5 godziny po spacerze dopadłam dziada nad kolanem - mam mówić, w jakich okolicznościach?). Tak, nocne życie jest dużo przyjemniejsze. A w wolnych chwilach wyczesuję na balkonie. Mixer mnie zadziwia. Nigdy nie znosił czesania, a zgrzebła bał się panicznie. Teraz, jak tylko biorę się za Werkę, wpycha się między nas i nadstawia swoje kudły do obróbki. A mnie coraz bardziej nieswojo. Poniedziałek tuż, tuż. Czegoś takiego jeszcze nie przerabiałam. Quote
oska1983 Posted April 19, 2013 Posted April 19, 2013 KOchani, w tym miesiącu karmę na krakvecie ma szansę wygrać Fundacja Bernardyn z Łasku . Idziemy "łeb w łeb" z kocim domm tymczasowym. Kto może i chce pomóc - prosimy. Quote
piechcia15 Posted April 19, 2013 Author Posted April 19, 2013 jezu tyle kleszczy????????matko :( muszę fuksa zakroplić :( ciotki głosujcie w krakvecie na bernardyny !! Quote
*zaba* Posted April 19, 2013 Posted April 19, 2013 Kleszczom mowimy zdecydowane NIE! Widze, ze spacerki nader urozmaicone macie... :) Chyba bym nie potrafila byc DT, wielki szacun dla Ciebie. Quote
agata51 Posted April 21, 2013 Posted April 21, 2013 [quote name='piechcia15']jezu tyle kleszczy????????matko :( muszę fuksa zakroplić :( ciotki głosujcie w krakvecie na bernardyny !! To dopiero początek - one jeszcze się rozkręcą. Nie rozumiem - na cholerę to to żyje? Mucha, komar, a nawet pijawka - ok, ale kleszcz? Czy jest na sali biolog? Niech mi poda choć jeden powód jego istnienia. Przecież w łańcuchu pokarmowym chyba nie uczestniczy - kto chciałby zjeść to paskudztwo? Właściwie żyję już poniedziałkiem. Boję się tylko tylko jednego - potencjalny domek Werki jest tak blisko. Jak myślicie? - może zwiewać i meldować się pod moją bramą? Najlepiej by było, gdyby państwo tuż po adopcji wyjechali z nią na dwutygodniowe wakacje. Ale to chyba niemożliwe. Jak zwykle, panikuję. Przecież będzie jej tam o wiele lepiej niż u mnie - zapomni szybciutko. Oby. [quote name='*zaba*']Kleszczom mowimy zdecydowane NIE! Widze, ze spacerki nader urozmaicone macie... :) Chyba bym nie potrafila byc DT, wielki szacun dla Ciebie. To dopiero nieśmiały początek. Potrafiłabyś. To nie DT jest ważny - ważny jest pies. I tyle. Quote
agata51 Posted April 24, 2013 Posted April 24, 2013 (edited) Nie mogłam wczoraj wejść na dogo. W sprawie domku Wery cisza - Pani nie dzwoni. Czekamy. Nic innego nie robię tylko na spacerki chodzę i wyczesuję - Werka już taka chuda, że pewnie zacznę być posądzana o głodzenie suki. Moje jakoś nie chcą schudnąć od tego wyczesywania. Szkoda. Przy okazji zawsze kilka kleszczy się wyczesze. Po każdym spacerze. Ludzie patrzą na mnie podejrzliwie, bo cały czas wykonuję jakieś dziwne ruchy - wciąż mi się zdaje, że coś po mnie łazi. Zimo wróć! Edited April 24, 2013 by agata51 Quote
agata51 Posted April 26, 2013 Posted April 26, 2013 W środę Wera miała ważną wizytę. Odwiedziła ją pani Karina z córeczką. Wszystko rozstrzygnie się w weekend, ale właściwie jesteśmy na TAK. Werka była urocza (jak zwykle), rozdawała buziaki, dziecko przyjmowało te czułości ze stoickim spokojem. Pani Karina również. Jesteśmy umówione na weekendowy rodzinny spacer - oby Werka nie wywinęła jakiegoś numeru. Ostatnio nie wywija, nawet smyczowa agresja powoli zanika. Spotykamy się na spacerniaku ze znajomymi psiarzami, psy szaleją, potem wracamy razem do domu, w pewnym momencie przypinamy smycze, psy idą grzecznie obok siebie i nic się nie dzieje. Albo mówimy sobie "do widzenia" i rozchodzimy się w przeciwne strony. Jeszcze nie do końca w sposób cywilizowany mijamy się na chodniku z obcymi psami, ale jest duuuuużo lepiej. Już nie muszę zaciskać smyczy, Werka siada, a ja jej tłumaczę, że to jest kolega/koleżanka i trzeba jej pozwolić spokojnie przejść, bo ma do tego prawo. Nie ma już szczerzenia kłów, najwyżej lekka oznaka niezadowolenia. Będzie dobrze. Quote
*zaba* Posted April 26, 2013 Posted April 26, 2013 Za 10 trzecia w nocy a Ty na dogo? O tej godzinie to chyba nalezaloby spac... Fajnie, ze spotkanie sie udalo. Werka napewno podczas kolejnej wizyty pokazae sie z najlepszej strony (bo tylko taka ma :) ). Czy jesli wszystko pojdzie dobrze Wercia zamieszka daleko? Quote
piechcia15 Posted April 26, 2013 Author Posted April 26, 2013 zaba ty nie wiedziałaś że Agata to nietoperz :P :) :) Jeśli dobrze pójdzie to Werka zamieszka baaardzo blisko, można iść piechotą i ciotka już przezywa że Werka zapamięta drogę i ucieknie :P :loveu: Agato a ci Państwo nie dzwonili do mnie jeszcze, mówiłaś im? Quote
agata51 Posted April 27, 2013 Posted April 27, 2013 zaba, odkąd pamiętam, rzadko udawało mi się spać o 02.50. Jestem typową sową (mam to po tatusiu), albo, jak chce piechcia, nietoperzem (nietoperzycą chyba?). piechcia, spokojnie czekam na ruch Państwa, nie chcę naciskać. Ma być wspólny spacer? -będzie. Po wizycie rozmawiałam z Panią per tel, objaśniałam procedury adopcyjne, bo podczas wizyty "z tych nerw" całkiem zapomniałam. Pani się godzi, aczkolwiek wyczułam lekkie zaniepokojenie w jej głosie, kiedy zapytała, czy po adopcji czekają ją jakieś wizytacje. Uspokoiłam. piechcia, jutro zadzwonię. Quote
zula131 Posted April 27, 2013 Posted April 27, 2013 Przydreptaliśmy z Dinkiem i tutaj potrzymać kciuki - za Werkę, za Ciebie, Agatko, za udaną adopcję :) Quote
piechcia15 Posted April 27, 2013 Author Posted April 27, 2013 pewnie, że nie naciskać. Będą chcieli to się zgłoszą. Ja zawsze zamieniam 'wizyta przed adopcyjna" na 'spotkanie z wolontariuszem" :) ludzie nie wiem czemu ale strasznie boją się słowa wizyta, wizytacja itp. Myślą ze to jakieś grzebanie po szafach... :) Quote
agata51 Posted April 28, 2013 Posted April 28, 2013 A ja trwam przy "wizycie", bo nie lubię, jak boguduchawinne wyrazy znikają z języka. Tylko wyjaśniam, że ja jestem tyko DT, nic nie mogę i wszystkie formalności muszą być załatwione z wolontariuszami. Panią Karinę zapewniłam, że wizyty poadopcyjne zdarzają się niezwykle rzadko, a tak między nami - prawie nigdy. Ja też bym nie lubiła, jakby ktoś mnie nachodził i sprawdzał, czy Mixerowi krzywda się u mnie nie dzieje. A jako DT wyznaję zasadę - im szybciej pies o mnie zapomni, tym lepiej dla niego. Się rozpadało - tak mi dobrze, kiedy widzę amatorów długich weekendów moknących w strugach deszczu i trzęsących się z zimna. Wyłuskałam pół godziny między 01.30 a 02.00, kiedy tylko lekko mżyło i całkiem miło nam się spacerowało. Werce deszcz nie przeszkadza, ja mogłam potaplać się w kałużach (kurczę - stara baba, a jak widzi kałużę, świruje). Quote
Yorija Posted April 28, 2013 Posted April 28, 2013 a powiedziałaś temu domkowi, że ona na spacery tu wychodzić powinna miedzy 2 a 4 rano? czy w nocy może :-) trzymam kciuki Quote
agata51 Posted April 29, 2013 Posted April 29, 2013 Yorija napisał(a):a powiedziałaś temu domkowi, że ona na spacery tu wychodzić powinna miedzy 2 a 4 rano? czy w nocy może :-) trzymam kciuki Coś ty! Nie o wszystkim trzeba mówić Domkom. A Domek ma małe dziecko i jest Domkiem pracującym, więc Werka spacerkować będzie pewnie koło 6 - nawet nie zauważy różnicy. A sprawy mają się następująco: Domek czeka na wyniki testu na alergię. W związku z umiłowaną przez nas dłuuuuugą majówką, wyniki będą po. Obawiam się, że całe nasze życie ruszy dopiero po. Domek jest na TAK, dzisiaj odbyliśmy spacer rodzinny - myślę, że Pan przypadł Werce do serca i vice versa. Kurczę, odbyłam z Werką ca 450 spacerków, to i 471. odbędę. Czasem mi się nie chce, ale w zasadzie lubię. Zwłaszcza te nocne. Quote
Yorija Posted April 29, 2013 Posted April 29, 2013 agata51 napisał(a):Coś ty! Nie o wszystkim trzeba mówić Domkom. A Domek ma małe dziecko i jest Domkiem pracującym, więc Werka spacerkować będzie pewnie koło 6 - nawet nie zauważy różnicy. A sprawy mają się następująco: Domek czeka na wyniki testu na alergię. W związku z umiłowaną przez nas dłuuuuugą majówką, wyniki będą po. Obawiam się, że całe nasze życie ruszy dopiero po. Domek jest na TAK, dzisiaj odbyliśmy spacer rodzinny - myślę, że Pan przypadł Werce do serca i vice versa. Kurczę, odbyłam z Werką ca 450 spacerków, to i 471. odbędę. Czasem mi się nie chce, ale w zasadzie lubię. Zwłaszcza te nocne. No tak to jest. Ja też czasami nie mam sił, nie chce mi się. Ale jakoś nie mam serca nie pójść. A nocne są rewelacja. Wczoraj spacerowaliśmy z psem naszych wetów - mini husky bez przedniej łapy i z ADHD :-) W dzień oczywiście. Spotkaliśmy dwie fretki i spłoszyliśmy króla. Rąki mi prawie urwało... Quote
zula131 Posted April 29, 2013 Posted April 29, 2013 Ostatnio nie lubię nocnych, bo spaliła nam się na piętrze żarówka. A schodzenie z Dino po ciemku po schodach to prawdziwa akrobacja :roll: Quote
agata51 Posted May 1, 2013 Posted May 1, 2013 Yorija napisał(a):No tak to jest. Ja też czasami nie mam sił, nie chce mi się. Ale jakoś nie mam serca nie pójść. A nocne są rewelacja. Wczoraj spacerowaliśmy z psem naszych wetów - mini husky bez przedniej łapy i z ADHD :-) W dzień oczywiście. Spotkaliśmy dwie fretki i spłoszyliśmy króla. Rąki mi prawie urwało... Też mamy króla. Ma co najmniej 10 lat, bo nęka nas, odkąd się tu sprowadziłam. Ogromny jest. Mixer gapa rzadko go zauważa - on z nosem w chaszczach myszki tropi i nic innego go nie interesuje, nawet jeżyków już nie aportuje. Ale Betka wyczuwa drania od razu i od razu rękę mi wyrywa. Bażanty też się nadają do wyrwania kończyny górnej i złamania dolnej. Matko, za jakie grzechy? zula131 napisał(a):Ostatnio nie lubię nocnych, bo spaliła nam się na piętrze żarówka. A schodzenie z Dino po ciemku po schodach to prawdziwa akrobacja :roll: To już lepiej poczekaj do wschodu słońca. Też jest pięknie. Albo po prostu wkręć żarówkę :eviltong: Quote
modliszka84 Posted May 2, 2013 Posted May 2, 2013 Zapraszam na bazarek - ciuchowisko http://www.dogomania.pl/forum/threads/242981-Ciuchowisko-na-pabianickie-bidy!-Do-12-05-Zapraszam! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.