agata51 Posted February 9, 2013 Posted February 9, 2013 piechcia15 napisał(a):oo matko kobieto nie masz sumienia...może te zamordowane myszki mają rodziny, matki karmiące, a twoje psy się tak nad nimi pastwią :( sadyści :( Pewnie, że mają rodziny. Liczne i często. Kochana, to nie ja wymyśliłam rasy myśliwskie, a już na pewno nie przyszłoby mi do głowy, żeby wymyślić coś takiego jak jagdterier. A dziki zwierz nie ma prawa zaznać spokoju, ma się bać - tylko to może uratować mu życie, a co za tym idzie - przetrwanie gatunku. Psów do lasu wprowadzać nie wolno i co się dzieje? Dziki zwierz przestał się bać i ginie. Częściej z ręki człowieka niż od kłów domowych psów. piechcia, jakie morderstwa?! Polowanie to termin umowny. My nie dopadamy króliczka, my go gonimy. Stoję, patrzę i boki ze śmiechu zrywam - Mixer i Betka w amoku, po pachy w wykopanej norze, a myszki pryskają na lewo i prawo i te moje myśliwskie nawet ich nie widzą. A gniazda przeważnie puste. Z ręką na sercu? Byłam świadkiem dwóch morderstw. Raz Mixer z obrzydzeniem rzucił mi pod nogi mysiego oseska (uroniłam łzę, pochowałam - co więcej mogłam zrobić? nie wiem, nie robiłam, nie widziałam, ale przypuszczam, że sterylka aborcyjna psów i kotów jest bardziej wstrząsającym przeżyciem) i raz, kopiąc żarliwie, przetrącił swoją niedźwiedzią łapą kark myszce (nawet tego nie zauważył - postąpiłam jak wyżej). Kurczę, ile możemy dostać? Dwa lata w zawiasach? Quote
agata51 Posted February 10, 2013 Posted February 10, 2013 A okoliczności łagodzące? Od wczoraj mamy jest u nas wnucha. Werka powitała dziecko wylewnie, z łapami na głowie. Potem zachęcała do zabawy w berka. Brak zainteresowania przyjęła z pokorą. Od czasu do czasu obwącha, chlapnie jęzorem, złapie delikatnie za rączkę i już. Mam inny problem. Werce wciąż zdarza się wystartować z zębiskami do wchodzących do pokoju psów. Nie zawsze, właściwie nie wiem, co wywołuje u niej tę agresję. Rano zaatakowała Betkę, która wróciła po porannym spacerze (w weekendy mam labę - TŻ spaceruje z domową sforką) i chciała wrócić do ciepłego łóżeczka. Wieczorem naprawdę się wkurzyłam, kiedy zaatakowała biedną, starą Holkę, kiedy ta podeszła po prostu do swojego panka siedzącego na ich wspólnej kanapie. Została wyproszona z pokoju- chyba poskutkowało, bo do tej pory siedzi cicho. Ale jutro rano psy znów wrócą ze spaceru. Muszę być bardziej stanowcza. Werka to jednak ON. Nigdy w życiu nie wpuszczałam czegoś takiego do domu, bo wiedziałam, że nie podołam. Urzekła mnie łagodność spojrzenia i sucza jej maść - no i mam zagwozdkę. Potrzebne mi to na stare lata. Niech jutro spróbuje - ona jeszcze nie wie, jaki potwór ze mnie wyłazi, kiedy się mnie budzi przed ósmą. Tylko wnucha może. Quote
piechcia15 Posted February 10, 2013 Author Posted February 10, 2013 hmm chyba trzeba być dla niej mniej pieszczotliwym i kochanym i bardziej stanowczo pokazać jej jakie panują tu zasady. Właśnie tak jak zrobiłaś, wywalić ją z pokoju a innym pozwolić wejść. Nie pieścić się z nią, bo Werka już nie jest biednym pokrzywdzonym pieseczkiem. Kiedyś byłam na jakiś wykładzie z masażu w łódzkiej restauracji i tam był pies rezydent, a goście przychodzili ze swoimi psami i on spokojnie wpuszczał innych na swój teren, ale któryś tam burek nie spodobał mu się i wystartował do niego. A właścicielka nie wiele myśląc wywaliła go za drzwi i za sekundę wszedł do środka z powrotem i koniec konfliktu. Na zasadzie chyba, że "goście przodem" a gospodarz na końcu :) Quote
agata51 Posted February 12, 2013 Posted February 12, 2013 Od dwóch dni spokój - czyżby wyproszenie z pokoju poskutkowało? Quote
piechcia15 Posted February 12, 2013 Author Posted February 12, 2013 może skumała jakie zasady panują w tym gospodarstwie :) i ze chamstwa się tu nie toleruje :P:evil_lol: Quote
agata51 Posted February 13, 2013 Posted February 13, 2013 Pewnie tak. Ona jest cholernie pojętna. Chwyta wszystko w lot. Idealny pies do tresury. A dzisiaj jeden pan przekonywał mnie, że Werka jest owczarkiem belgijskim. Taaa, typowy malinois. piechcia, kiedy jedziemy do weta? Quote
piechcia15 Posted February 13, 2013 Author Posted February 13, 2013 ups sorki zapomniałam o tym:( jutro idę na popołudnie, ale może w pt by się udało. Zadzwonię do nich jutro i zapytam jak lekarz przyjmuje, a jak się nie uda bo np. będzie od rana to w przyszłym tyg. w któryś dzień się zamienię i pojedziemy Quote
agata51 Posted February 14, 2013 Posted February 14, 2013 Będzie, jak postanowisz. Od kilku dni otwieram rano oczy i co widzę? Werkę śpiącą na parapecie. Nawet nie czuję, kiedy przeze mnie przełazi, żeby się tam dostać. Zasypia na ukochanym materacu Mixera. Smok nie protestuje, bo wyleguje się już na kanapie. A Betka lubi czasem pospać w klatce Werki. Quote
piechcia15 Posted February 14, 2013 Author Posted February 14, 2013 to musisz mieć niezłe parapety skoro taka kruszynka sie tam mieści :) Quote
agata51 Posted February 15, 2013 Posted February 15, 2013 Fakt, wąski nie jest - ok. pół metra. I cieplusi, bo pod nim kaloryfer. Tylko kwiatki na nim biedne, bo pieski lubią pogonić gołębie albo sikorki pasące się za szybą. A jak kotka za oknem wyczują, dzieją się rzeczy straszne! Ostatniego lata jagderierka Betka spadła?zeskoczyła? (już nigdy się nie dowiemy, co i dlaczego) na sam dół (1. piętro, dość wysokie). Wróciła nieco obolała z niewielkimi powierzchownymi obtarciami. Od tej pory okna na noc nie otwieram, a jak już muszę, bo upał nie daje spać, buduję z krzeseł i stołków barykadę nie do pokonania. Chociaż tak do końca nie jestem pewna, czy dla jagdterierki Betki istnieje przeszkoda nie do pokonania. Na wszelki wypadek latem staram się sypiać czujniej. Quote
piechcia15 Posted February 15, 2013 Author Posted February 15, 2013 a nie lepiej i prościej by było zainstalować siatkę w oknie???? co prawda taka moskitiera mogłaby być za delikatna jak dla psa, ale można kupić taką bardzo drobną siatkę jak do drzewek czy roślin i przygwoździć na stałe. Zielonej czy czarnej nie będzie widać, a moja ciotka tak miała gdy jej psy i koty lubiły leżeć na parapetach, a kocica kiedyś wyskoczyła z 2piętra w wysokiej kamienicy, w końcu imię Kosmitka zobowiązuje :) Quote
agata51 Posted February 16, 2013 Posted February 16, 2013 Na pewno lepiej i prościej - wpadłam na to zaraz po incydencie. Zleciłam małżonkowi, obiecał i na tym stanęło. Ale w tym roku nie odpuszczę. Czarna, zielona, - ganz egal. A im bardziej będzie widać, tym lepiej - coby ptaszki odwiedzające parapet zewnętrzny zdążyły wyhamować. piechcia, zdrowiej sobie cieplutko! Tak sobie myślę, żeby przed wizytą u weta sesję zdjęciową Werce zrobić (niekoniecznie z udziałem mojej sforki). Dzisiaj żałowałam, że fotografa nie było podczas akcji "polujemy na myszki". Na popołudniowy spacerek wychodzimy o 17.00. Straszna szarówa - żadne zdjęcie nie wyjdzie. A szkoda. Boki ze śmiechu zrywałam. Quote
piechcia15 Posted February 16, 2013 Author Posted February 16, 2013 zobaczymy:) ja bez aparatu się nie ruszam, a w końcu są programy do obróbki zdjęć że nawet i podczas szarówy cos tam się cyknie:) Agato a czy Werka jeszcze kożysta z kenela?bo jeśli nie to z chęcią bym go wzięła. Bo mamy 2tygodniwe szczeniaki:( ktoś wywalił w parku:( (muszę założyć im wątek tutaj) ale jeśli potrzebujecie jeszcze to spoko. pożyczę od kogoś inną klatkę. Quote
agata51 Posted February 17, 2013 Posted February 17, 2013 piechcia15 napisał(a):zobaczymy:) ja bez aparatu się nie ruszam, a w końcu są programy do obróbki zdjęć że nawet i podczas szarówy cos tam się cyknie:) Agato a czy Werka jeszcze kożysta z kenela?bo jeśli nie to z chęcią bym go wzięła. Bo mamy 2tygodniwe szczeniaki:( ktoś wywalił w parku:( (muszę założyć im wątek tutaj) ale jeśli potrzebujecie jeszcze to spoko. pożyczę od kogoś inną klatkę. Miałam ci to zaproponować. Wera ostatnio nie wchodzi do klatki, czasami pośpi w niej Betka, ale to taka fanaberia, nie musi. Matko jedyna, dużo tych szczeniaków? Kurcze, stara już jestem, ale wciąż nie mogę zrozumieć. Quote
piechcia15 Posted February 17, 2013 Author Posted February 17, 2013 wow pozwala Betce wchodzić? to chyba pełna sielanka w takim razie:) miło z jej strony, że jest taka koleżeńska:) a ja miała maila dzisiaj w jej sprawie. Odpowiedziałam na kilka pytań jak najmilej mogłam i bardzo wyczerpująco. Tak mi się wydaje:) trzymajmy kciuki :)Albo nie...wogóle o tym nie myślmy to nas zaskoczy :D ok to odwiedzę was w najbliższym czasie po klatkę, ale jeszcze dam sobie kilka dni na kwarantannę:) zabieram się za zakładanie maluchom wątku... Quote
piechcia15 Posted February 17, 2013 Author Posted February 17, 2013 ciotki wejdźcie tu, może wy pomożecie:( szczeniaki 2tygodniowe wyrzucone w parku:( http://www.dogomania.pl/forum/threads/240103-*Pabianice*-szczeniaki-wyrzucone-w-praku!-Pilnie-potrzebne-DT?p=20464970#post20464970 Quote
agata51 Posted February 19, 2013 Posted February 19, 2013 piechcia15 napisał(a):wow pozwala Betce wchodzić? to chyba pełna sielanka w takim razie:) miło z jej strony, że jest taka koleżeńska:) a ja miała maila dzisiaj w jej sprawie. Odpowiedziałam na kilka pytań jak najmilej mogłam i bardzo wyczerpująco. Tak mi się wydaje:) trzymajmy kciuki :)Albo nie...wogóle o tym nie myślmy to nas zaskoczy :D ok to odwiedzę was w najbliższym czasie po klatkę, ale jeszcze dam sobie kilka dni na kwarantannę:) zabieram się za zakładanie maluchom wątku... Sielanka to dużo powiedziane, ale jest ok. Klatka nie jest już potrzebna. Ani Werce, ani Betce. Myślę, że już się dogadały. A propos klatki. W pokoju Mańki stała klatka - absolutna własność jej psa, jego azyl, twierdza, ostoja. Nikogo nie dopuścił. Wizyta rodzinna, wnucha (2 lata?), wszędzie musi zajrzeć. Wlazła do klatki i ułożyła się do snu. Mańka zamarła - pies, ani chybi, wpadnie do środka i dziecko zagryzie. Nic z tych rzeczy - dziecko poleżało, w końcu wylazło, pies do swojej klatki wrócił i już. Quote
agata51 Posted February 19, 2013 Posted February 19, 2013 Wera zaliczyła dziś swoją pierwszą myszkę. Na szczęście nie usmierciła jej. Chwyciła ją do paszczy razem z garstką suchych liści. Liście chciała wypluć i wypluła - razem z przerażoną myszką. Przytrzymałam sucz i myszka uciekła. Wera pięknie poluje, zupełnie inaczej niż moje psy. One namierzają gniazdo i dokopują się do niego, przeważnie pustego, czasem bardzo głęboko. Wera poluje jak lis polarny. Stąpa ostrożnie po śniegu, staje nieruchomo i czeka. Po chwili atak łapami i morda w śniegu. Mogłabym obserwować godzinami. Quote
Yorija Posted February 20, 2013 Posted February 20, 2013 agata51 napisał(a):Wera zaliczyła dziś swoją pierwszą myszkę. Na szczęście nie usmierciła jej. Chwyciła ją do paszczy razem z garstką suchych liści. Liście chciała wypluć i wypluła - razem z przerażoną myszką. Przytrzymałam sucz i myszka uciekła. Wera pięknie poluje, zupełnie inaczej niż moje psy. One namierzają gniazdo i dokopują się do niego, przeważnie pustego, czasem bardzo głęboko. Wera poluje jak lis polarny. Stąpa ostrożnie po śniegu, staje nieruchomo i czeka. Po chwili atak łapami i morda w śniegu. Mogłabym obserwować godzinami. one są głodne!!! Quote
piechcia15 Posted February 20, 2013 Author Posted February 20, 2013 ooo właśnie, biedne psy...muszą polować bo ciotka im za mało jedzenia daje :evil_lol: Wera wygląda nawet na taką cwaną bestię, więc spryt w polowaniu jakoś szczególnie mnie nie zadziwił :) Quote
agata51 Posted February 21, 2013 Posted February 21, 2013 Yorija napisał(a):one są głodne!!! piechcia15 napisał(a):ooo właśnie, biedne psy...muszą polować bo ciotka im za mało jedzenia daje :evil_lol: Wera wygląda nawet na taką cwaną bestię, więc spryt w polowaniu jakoś szczególnie mnie nie zadziwił :) To niech się lepiej starają, bo na razie efekty tych polowań marne. Póki co musi im wystarczyć to, co sypnę do misek. Bardzo skrupulatnie, co do grama, odważam porcje - Betka jest gruba jak beka i za nic nie chce schudnąć, więc prędzej poskąpię niż dołożę. Trudno, jak nic nie upolują, będą chodzić głodne. Quote
agata51 Posted February 22, 2013 Posted February 22, 2013 Dalej polujemy. Kurczę, aż się boję - to coraz bardziej wciąga. Niestety, na razie trofeów na ścianie zawiesić nie możemy, bo łowy bezkrwawe. Ale w końcu, "nie o to chodzi, by złapać króliczka..." piechcia, wydobrzałaś? Pies trącał wizytę u weta, ale sesja zdjęciowa rudej, już bez gipsu na tylnej łapie, w tym śniegu, przy dniu coraz dłuższym.... Wiem, masz na głowie Fuksa i te cztery czarne maluchy. Ok, poczekamy do wiosny. Już sobie wyobrażam te fotki - Werka wśród zielonych traw i złocistych mleczów. A myszki zawsze będą. Quote
*zaba* Posted February 22, 2013 Posted February 22, 2013 Podczytuje po pichutku o Werce. Twoje wpisy Agato sa jak dobra ksiazka. Szkoda, ze nie mozesz uwieczniac chwil tych tak ulotnych :( Mizianka dla stadka :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.