Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 115
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dzisiaj Coffee, Lola i Lumpek uciekli... Lumpek szybko się znalazł, Coffee i Lola trochę później (ale wciąż trwają próby zwabienia ich w bezpieczne miejsce).

Ja myślę, że ciężko jest rozdzielić suczki, bo naprawdę bardzo się kochają - ale obie są problemowe i obie nakręcają się w tym strachu. Co innego gdyby Lola była spokojnym, zrównoważonym psem, wtedy mała i zalękniona Coffee u jej boku też by się powoli taka stała. Chyba jednak lepiej je rozdzielić, dla dobra ich obu - Lola w końcu zaprzyjaźni się równie mocno z Lumpkiem, a Coffee pewnie też w jakimś innym psie - najlepiej zrównoważonym. Tyle, że odesłanie Coffee do schroniska pogorszy jej stan. Uważam, że suczki trzeba rozdzielić, ale w taki sposób, by Coffee nie trafiła do schroniska, a od razu do DT/DS.

POMOCY!!!! Sprawa jest strasznie nagląca, a ja już nie mam pomysłów. Pomocy, pomocy... :(

Posted

Bonsai napisał(a):
Możemy spróbować, jest tylko jedno ale - nie uda się uzbierać deklaracji na hotelik w tak krótkim czasie. Ale zapytać warto, już piszę.

Daj znać jak dostaniesz odpowiedz.

Posted

Witam dostałam propozycje aby zabrać Coffee do bdt, niestety ta prośba została do mnie wysłana zbyt późno, już zarezerwowane miejsce mam dla 6etniej suni, która przyjedzie do mnie z Piły. :(

Myśle, ze jak jest to sunia z problemami, to na początku świetnie jakby znalazła się w dt, tam z pewnością zmieniłaby się i łatwiej byłoby znaleźć jej DS. Bo nie każdy potrafi sobie poradzić z pieskiem który ma jakieś tam problemy, i nie ma co suni narażać na wyjścia i powroty do schroniska, takie rzeczy mogą tylko pogorszyć jej stan.

Wiem ze znalezienie dt nie jest łatwą sprawą, ale trzeba wierzyć w to ze się uda. :)

Posted

Ech, strasznie szkoda... :( Teraz Coffee jest u weta, a potem... potem chyba niestety do schroniska. Nie ma już czasu. :( Zawiodłam. :( Gdyby był jakiś DT na horyzoncie to może przez chwilę jeszcze dałoby się ją gdzieś przetrzymać. A w tej chwili nie ma nawet płatnego DT dla Coffee, o BDT nie wspominając... :(

Nie wiem co robić... :(

Posted

Nie mów , ze zawiodłaś. Z pewnością starasz się jak tylko możesz. To nie jest twoja wina ze w tym momencie nie ma wolnych bdt albo pdt. Tak czasem bywa,trzeba zrobi suni ogłoszenia, rozsyłać gdzie się da może ktoś się odezwie, może znajdzie sie osoba która jej pomoże, zawsze trzeba wierzyć :)

Posted

Ogłaszam ją codziennie na 5 najbardziej popularnych portalach. Ziutka też robi/zrobiła jej ogłoszenia na większej ilości stron. Codziennie aktualizuje informacje o niej na każdej grupie na fb. Ma wydarzenie, na którym jest zaproszonych dość dużo gości. Spamuję PW dogomaniaków, ale większość nawet tu nie zagląda. Sytuacja bez wyjścia. :(

Posted

To faktycznie, nie jest dobrze, skoro tak mało osób pomaga psince :( Ja nawet gdybym chciała, to nie moge pomóc, bo już mam swoja sunie, to jeszcze przyjeżdza druga a na 3 psiaki to ja nie mam miejsca :(

Posted

Bonsai napisał(a):
Ogłaszam ją codziennie na 5 najbardziej popularnych portalach. Ziutka też robi/zrobiła jej ogłoszenia na większej ilości stron. Codziennie aktualizuje informacje o niej na każdej grupie na fb. Ma wydarzenie, na którym jest zaproszonych dość dużo gości. Spamuję PW dogomaniaków, ale większość nawet tu nie zagląda. Sytuacja bez wyjścia. :(


zapytajcie Bambino, ale nie wiem czy ma teraz wolne miejsce:shake::-(
Bambino jest z Leszna (wielkopolskie)
jakby co podam na priv telefon

Posted

Tofikowa napisał(a):
zapisuję....


Witamy i o pomysły dla sytuacji Coffee prosimy.

Ewelinaaa napisał(a):
To faktycznie, nie jest dobrze, skoro tak mało osób pomaga psince :( Ja nawet gdybym chciała, to nie moge pomóc, bo już mam swoja sunie, to jeszcze przyjeżdza druga a na 3 psiaki to ja nie mam miejsca :(


Rozumiem, ja też nie mogę jej wziąć, z tego samego powodu. :( W dodatku mój jeden pies (zadomowiony tymczas swoją drogą) też wymaga jeszcze pracy, bo również jest lękliwy.

Posted

Tofikowa napisał(a):
zapytajcie Bambino, ale nie wiem czy ma teraz wolne miejsce:shake::-(
Bambino jest z Leszna (wielkopolskie)
jakby co podam na priv telefon


Już do Bambino pisałam. Na razie nie mam odpowiedzi. Może niech napisze do niej jeszcze ktoś, kto ją zna - bo z doświadczenia wiem, że PW o podobnej treści dostaje się niemal codziennie, więc łatwo przeoczyć/zignorować... A z drugiej strony nie chcę się narzucać.

Posted

Tak dzisiejsze zdarzenia opisuje Aneta, opiekunka Coffee:

Niczego nie jestem tak pewna, jak tego, że Coffee uciekła z Lolą dlatego, że chciały być ze sobą. Wczoraj wieczorem rozmawiałyśmy z Darią o tym, że ja przyjadę rano i znów spróbujemy złapać Coffee, zresztą po południu też trwały próby, a psy nie są głupie, wiedzą, co się święci. Za dużo niesamowitych rzeczy z udziałem psów w schronisku widziałam, żeby mieć wątpliwości co do tego, że chciały po prostu zostać razem..
Gdy rano przyjechałam do Darii, wzięłyśmy Lumpka i poszłyśmy na poszukiwania. Chodziłyśmy w różne strony, pytając ludzi czy nikt ich nie widział. Tam są takie tereny, że uwierzcie mi, szukanie psów to jak szukanie igły w stogu siana.. Czułam się bezsilna i choć powtarzałam sobie, że nie mogę panikować, że muszę się trzymać, to oczami wyobraźni widziałam, co może się stać z nimi, gdy ich nie znajdę. To nie były psy, które wróciłyby na swoje miejsce, do domu, one mają w sobie takie silne lęki przed otoczeniem, że byle co jest w stanie je wystraszyć i wtedy uciekają na chybił trafił. Nie chciałam się godzić, nawet w myślach, na scenariusz, że ich nie znajdziemy, ale im dłużej chodziłyśmy, tym bardziej ta wizja stawała się realna.. W końcu wysłałam Darię z Lumpkiem do domu, bo już biedak miał naprawdę dość chodzenia i poszłam dalej sama..
Szłam tam, gdzie prowadziły mnie nogi, nie zastanawiałam się, gdzie poszłyby psy, bo wokół są pola, lasy - czyli mnóstwo miejsc, gdzie chciałabym się znaleźć będąc psem. Tylko raz byłam w tych okolicach na wspólnym spacerze z Darią i jej psem i moimi psami, i wtedy poszłyśmy nad rzekę - teraz też myślałam, że idę tą samą drogą, ale im dalej szłam, tym mniej przypominała mi tamte znane tereny. Gdy doszłam do rzeki, nie mogłam już dusić w sobie emocji.. płakałam głośno, wołając imiona psów i zadając sobie pytanie, dlaczego tak się stało? Znam te psy od półtora roku, są jak moje własne psy, czułam się tak, jakby to właśnie któryś z moich psów zaginął bezpowrotnie. Nagle usłyszałam gdzieś za sobą jakiś trzask, jakby ktoś nadepnął na gałąź. Obejrzałam się, ale nic nie było, pomyślałam, że to pewnie jakiś ptak. Wyszłam znad rzeki i spojrzałam w lewo, zobaczyłam pole kukurydzy i poszłam w tę stronę. Zawołałam jeszcze raz Coffee i po kilku krokach zobaczyłam obie sunie stojące na końcu pola, przede mną! Patrzyły na mnie, ale stały bokiem, jakby nie były pewne, kim jestem. Zawołałam jeszcze raz, nagle Coffee zaczęła biec, a za nią Lola, za chwilę witałyśmy się a ja ryczałam jak głupia..
Zadzwoniłam po Darię, żeby wzięła Lumpka i przyjechała, bo miałam nadzieję, że z pewnym siebie psem będzie im łatwiej dojść do domu. Jednak okazało się, że mimo, że na początku szły za nami chętnie, to po chwili wystraszyły się ujadania psów w sąsiednich domach i zaczęły uciekać w pole. Poszłam wolno za nimi, nie chciałam stać w miejscu i czekać aż podejdą, bo wiedziałam, że jak się wystraszyły, to już nie wrócą i za chwilę możemy je stracić z oczu. Weszłam na teren pustej działki, ale niestety nie była ogrodzona z każdej strony, więc tam nie udało się nam ich złapać. Dopiero gdy Lola podeszła do mnie i udało mi się dotknąć jej tylnych nóg, a ona zawsze wtedy nieruchomieje ze strachu, powoli przełożyłam rękę pod jej brzuch a potem objęłam ją lekko i wtedy Daria mogła założyć jej obrożę ze smyczą. Poszłyśmy kawałek, a Coffee szła grzecznie za Lolą, jak zawsze (ona reagowała na każdy najmniejszy sygnał Loli) ale w pewnym momencie Lola znów się spłoszyła i nie chciała iść dalej. Wzięłam ją na ręce i poszłyśmy, ale jak tylko Coffee nie widziała Loli, natychmiast przestawała iść, musiałam się obracać i schylać się do niej i pokazywać że mam Lolę na rękach - Coffee wtedy podchodziła, wspinała się na moje kolano i dotykała nosem Loli, bardzo niespokojna. W jednej z takich chwil Daria chwyciła Coffee i przytrzymała ją mocno, Coffe bardzo się wyrywała, próbowała gryźć. Przekazałam smycz z Lolą i wzięłam Coffee na ręce, wiedziałam, jak ją przytrzymać, bo przerabiałyśmy to już 3 razy.. Potem wsiadłyśmy do auta i pojechaliśmy do lekarza, w związku z chorobą Loli i moich psów.
A potem pojechaliśmy do schroniska.. Nie umiem opisać tego, co wyrażały oczy Coffee, gdy usłyszała schroniskowe ujadanie.. Nie będę nawet próbować.. Nigdy nie czułam się podlej, niż wtedy, gdy stawiałam ją na ziemi w jej boksie, o którym już może zaczęła zapominać.. Dałam jej nadzieję, a potem odebrałam ją, a teraz muszę z tym żyć do końca życia..

:(

Posted

Jak mozna psa oddac do schroniska?
Co za blabla bla,.zostawie bez komentarza te rozczulania sie bab nad soba.:stormy-sad:
Po co sie wyciaga ze schroniska?po to zeby spowrotem pies do niego trafil?

ps czy Coffi jest strachliwa,ile cm ma do grzbetu?
w jakim schronisku przybwa?

Posted

Jak czytam takie rzeczy to mam ochotę założyć psi hotel.
Moja sunia po tym jak trafiła z ulicy zsikała się na mnie ze strachu jak ją wzięłam na ręce i cała drżała.
Teraz dalej jest trochę lękliwa ale zupełnie nie da się tego porównać z dniem kiedy trafiła do mnie. Ma drugą, bardziej zrównoważoną koleżankę i nabrała pewności siebie.
Na początku była przerażona...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...