ania shirley Posted July 21, 2015 Posted July 21, 2015 Poza tym-gdyby mama powiedziała dzieciom "to ja nawaliłam" zamiast "ta zła inspektor" inaczej dzieci by reagowały. Tiaaak...A świstak zawija.... (w poprzednim tysiącleciu miałam psa. Zaginał na jedną noc. Cała dzielnica nie spała. Było mi wszystko jedno dlaczego go nie ma. Miałam 9 lat , chodziłam po osiedlu, rodzice ze mną i wyłam jak syrena przeciwpożarowa. Nawet jakby rodzice złozyli konstruktywną samokrytykę nie zaczełabym wyć nawet odrobinę ciszej. Hope, Ty masz dzieci, prawda?) Aniu, nie obrażaj rodziców chorych dzieci. Nie obrażam , Hope. Sami mi to mówią. Niektórzy. A ci, którzy nie mówią tez nie są normalni. Jeszcze mniej. I możesz mi , Hope , wierzyć, ze tak jest. 20 lat robi swoje....Nawet nie próbuj sobie wyobrazić..... Hope- czy ta Pani chciała pieniedzy? Ta z FB? Bo nie zauważyłam.... (Krótko mam dostęp, nie znam sie, nie ogarniam.... ) Jeśli nie, to nie bardzo rozumiem wzmiankę o Cioci i kuzynce. Z całym szacunkiem - dzielna kobieta. (Chłopczyk z FB nie bedzie żył normalnie, on ma pare lat przed sobą. Których mu nie zazdroszczę) Quote
jola&tina Posted July 21, 2015 Posted July 21, 2015 dlatego też dziwię się,że nikomu jeszcze do głowy nie wpadło,żeby zadzwonić lub osobiście zapytać o psa, tylko lamentują,że osoba z banem na wątku nie pisze ;) Wpadło, wpadło i to nie raz. Ale nikt nie ma obowiązku udzielania informacji o swoim (?) psie, nawet jeżeli dla tego swojego (?) psa szuka nadal DS. Quote
Hope2 Posted July 22, 2015 Posted July 22, 2015 Tiaaak...A świstak zawija.... (w poprzednim tysiącleciu miałam psa. Zaginał na jedną noc. Cała dzielnica nie spała. Było mi wszystko jedno dlaczego go nie ma. Miałam 9 lat , chodziłam po osiedlu, rodzice ze mną i wyłam jak syrena przeciwpożarowa. Nawet jakby rodzice złozyli konstruktywną samokrytykę nie zaczełabym wyć nawet odrobinę ciszej. Hope, Ty masz dzieci, prawda?) Mam-dziecko sztuk jedna płci męskiej z burzą hormonów zakochane po uszy w koleżance, aczkolwiek ostatnio obrażony na koleżankę, bo się piesełów wystrachała. Znaczy się-goopia jakaś jest z dłuższego wywodu o stosunkach damsko męskich (bez podtekstów i myśli kosmatych proszę) I jak tymczasowicz jechał do DS wył jak bóbr, do szkoły tydzień nie szedł, kłócił się ze mną (powiedz,żeby oddali). Krzyczał,że mnie nienawidzi i błagał,żeby pies wrócił. Cierpliwie tłumaczyłam, że pies był u nas na chwilę. Że tylko byłam bezpiecznym azylem do czasu znalezienia właściwego czasu. Sama w nocy wyłam-ale syn tego nie widział. I jak następczyni zmarła-płakał. I znów tłumaczyłam,że nic nie dało się wygrać z nowotworem. i choć minął prawie rok świeci jej światełko. I jak jamnik się zmaterializował się w środku nocy pod drzwiami skakał z radości. A kiedy właściciele się znaleźli dzięki apelem z zdjęciami na fb znów mnie nienawidził-bo oddałam,bo to nie mój pies. I po takich przeżyciach buntował się przeciwko Dziadkowi-bo albo dom znajdzie, albo gorzej-bo umrze. I jak Dziadek dom znajdize albo Bulbo-będziemy znów płakać. Ale tym razem już dziecię moje wie,że tak trzeba i żadne błagania nie zmienią mojej decyzji. Więc patrząc na swój i mojego dziecka przykład-sądzę,że mama mogła i powinna powiedzieć dziecku dlaczego suni nie ma. I nie "ukradli" a "przykro mi synku, ale mamusia zachowała się jak skończona kretynka i złamałam umowę. A umowa w świecie dorosłych to coś bardzo ważnego. Wiem,że ci strasznie smutno, mi też, ale okazało się,że zachowałam się bezmyślne" bo tak waśnie powiedziałabym swojemu dziecku. Nie obrażam , Hope. Sami mi to mówią. Niektórzy. A ci, którzy nie mówią tez nie są normalni. Jeszcze mniej. I możesz mi , Hope , wierzyć, ze tak jest. 20 lat robi swoje....Nawet nie próbuj sobie wyobrazić..... Może tak mówią-ale nigdy w życiu nie chcą tego o sobie usłyszeć .ub przecytać. Co więcej-mówiąc tak o sobie chcą,żeby słuchacz im zaprzeczył. Żeby powiedzieć,że jest silnym i że możesz pomóc ( o ile oczywiście możesz) Hope- czy ta Pani chciała pieniedzy? Ta z FB? Bo nie zauważyłam.... (Krótko mam dostęp, nie znam sie, nie ogarniam.... ) Jeśli nie, to nie bardzo rozumiem wzmiankę o Cioci i kuzynce. Z całym szacunkiem - dzielna kobieta. (Chłopczyk z FB nie bedzie żył normalnie, on ma pare lat przed sobą. Których mu nie zazdroszczę) A czy ja napisałam,że chciała?nie-chciała spełnić swoja zachciankę i dać dziecku zabawkę do "dogoterapii" A "zwierzoluby" spełniły zachciankę-gwiazdkę by dały, bo...dziecko jest chore i trzeba mu dac co chce,żeby nie wyło mamusi całymi dniami. A pies? kogo to obchodzi. Byleby dziecko nie wyło, a już żeby nigdy w życiu się nie dowiedziało,że jego mamunia jest tchórzem i nie potrafi powiedzieć dziecku,że a) mama zawaliła na całej linii: b) nie spełnię twojej zachcianki, bo płaczem nic na mnie nie wymusisz Wzmianka o cioci i kuzynce-to przykład,e można wychować nieuleczalne dziecko tak,żeby wiedziało,że niczego nie wymusi płaczem, tupaniem nóżkami i nie robienie ofiary ani z siebie ani z dziecka. Za chłopczyka trzymam kciuki,żeby żył jak najdużej i żeby lekarze znaleźli sposób na uleczenie go. Quote
Hope2 Posted July 22, 2015 Posted July 22, 2015 Wpadło, wpadło i to nie raz. Ale nikt nie ma obowiązku udzielania informacji o swoim (?) psie, nawet jeżeli dla tego swojego (?) psa szuka nadal DS. Strasznie mi przykro. Sama znam przynajmniej 5 psów, których status zależy od wygody opiekuna w danym momencie-jak potrzebna kasa, to niczyj, jak ktoś go chce, to czyjś. Jeden nie żyje, drugi prawdopodobnie też, jeden za granicą, jeden chyba za granicą (wyparował gdzieś po drodze), jeden w cudnym tworze-dożywotnim domu tymczasowym. niemniej-nikomu nie udało sie skontaktować z opiekunką Trufli? czy próbuje 1-2 osoby skonfliktowane bardzo mocno z opiekunka? Quote
ania shirley Posted July 22, 2015 Posted July 22, 2015 A czy ja napisałam,że chciała?nie-chciała spełnić swoja zachciankę i dać dziecku zabawkę do "dogoterapii" A "zwierzoluby" spełniły zachciankę-gwiazdkę by dały, bo...dziecko jest chore i trzeba mu dac co chce,żeby nie wyło mamusi całymi dniami. A pies? kogo to obchodzi. Byleby dziecko nie wyło, a już żeby nigdy w życiu się nie dowiedziało,że jego mamunia jest tchórzem i nie potrafi powiedzieć dziecku,że a) mama zawaliła na całej linii: b) nie spełnię twojej zachcianki, bo płaczem nic na mnie nie wymusiszWzmianka o cioci i kuzynce-to przykład,e można wychować nieuleczalne dziecko tak,żeby wiedziało,że niczego nie wymusi płaczem, tupaniem nóżkami i nie robienie ofiary ani z siebie ani z dziecka. Za chłopczyka trzymam kciuki,żeby żył jak najdużej i żeby lekarze znaleźli sposób na uleczenie go. Chlopczyka sie nie wyleczy.Choroba genetyczna, postepujaca. A co do tlumaczenia , to poczytaj o chorobie Huntera. Krociutko, w Wikipedii albo czymś podobnym. Ajak juz przeczytasz , to zastanow sie nad sensem tlumaczenia. Hope, swiat nie jest czarno - bialy. Szary, grafitowy, popielaty.... A co do tłumaczenia myslenia rodzicow chorych dzieci- bardzo jestes w biedzie. Quote
Hope2 Posted July 22, 2015 Posted July 22, 2015 Chlopczyka sie nie wyleczy.Choroba genetyczna, postepujaca. A co do tlumaczenia , to poczytaj o chorobie Huntera. Krociutko, w Wikipedii albo czymś podobnym. Ajak juz przeczytasz , to zastanow sie nad sensem tlumaczenia. Hope, swiat nie jest czarno - bialy. Szary, grafitowy, popielaty.... A co do tłumaczenia myslenia rodzicow chorych dzieci- bardzo jestes w biedzie. Aniu, mimo wszystko trzeba mieć nadzieję. Moja kuzynka urodziła się z porażeniem mózgowym, miała nie chodzić, nie mówić-brzydko mówiąc-miała być roślinką. Mówi, umysłowo rozwija się bardzo dobrze, chodzi (utyka lekko na jedną nóżkę). I okazało się,że ma raka kości. i mimo wszystko-robi wszystko co inne dzieci (z ograniczeniami, fakt).Więcej-jest głodna życia, chce więcej i mocniej. A ciocia płacze nocami. W dzień chodzi z uśmiechem przyklejonym do twarzy. I mimo wszystko jest rodzicem wymagającym, czasem surowym. Co do szarości-są. Tylko dlaczego Ty je widzisz wtedy, kiedy Ci wygodnie? Quote
ania shirley Posted July 22, 2015 Posted July 22, 2015 Co do szarości-są. Tylko dlaczego Ty je widzisz wtedy, kiedy Ci wygodnie? A Ty? To chyba jest to slynne, subiektywne widzenie swiata.... Np. To, ze kk nie powiedziala o śmierci Buni- źle, ale , ze Biafra nie poinformowała o uspieniu Bojara- oj tam, oj tam , nic takiego. Widzisz, Hope, taki swiat. Wszyscy tak mają. Ludzie są mocno niedoskonali. Przy chorobie Huntera nie mozna mieć nadzieji. Jedyne co mozna to uprzyjemnić te lata , które zostaly. Ciocia ( dzielna kobieta, naprawdę) zachowuje sie jak wiekszosc rodzicow. Zapytaj ją czy chce byc dzielna. Wiem co odpowie. (nie pytaj, to takie bardziej retoryczne bylo. Ona nie ma wyjścia). I zostawmy ten temat. Ja uwazam (subiektywne widzenie swiata), ze jak życie komus dokopalo, to trzeba mu pomoc. Bardziej niż tym , którym nie dokopalo. I zdania nie zmienie. Quote
Topi Posted July 22, 2015 Posted July 22, 2015 u ciebie wszystko lewe, ciemne interesy, wszędzie podstęp, każdy coś kombinuje, ma w czymś interes, choćby i na przeciwnym biegunie. Wszędzie wietrzysz podstępy, afery i kombinatorów...Strasznie ciężkie życie chyba wiedziesz mając takie spojrzenie na ludzi. Jedynie garsteczka tych prawych i uczciwych. Czas pokaże;) Lewe u mnie jest to co rzeczywiście jest lewe. Dokładniej o tym pisać nie będę bo lubię sprawiać zawód tym co śledzą moje posty i czyhają... A kuku ... 1 Quote
Topi Posted July 22, 2015 Posted July 22, 2015 Strasznie mi przykro. Sama znam przynajmniej 5 psów, których status zależy od wygody opiekuna w danym momencie-jak potrzebna kasa, to niczyj, jak ktoś go chce, to czyjś. Jeden nie żyje, drugi prawdopodobnie też, jeden za granicą, jeden chyba za granicą (wyparował gdzieś po drodze), jeden w cudnym tworze-dożywotnim domu tymczasowym. niemniej-nikomu nie udało sie skontaktować z opiekunką Trufli? czy próbuje 1-2 osoby skonfliktowane bardzo mocno z opiekunka? Hope2, może tak bardziej po polsku co ? Bo zrozumieć trudno co chcesz wyartykułować. Chyba, że to jakaś gwara regionalna, którą lansujesz ? O... to przepraszam ... 1 Quote
Topi Posted July 22, 2015 Posted July 22, 2015 ... Moja kuzynka urodziła się z porażeniem mózgowym, ... I okazało się,że ma raka kości. i mimo wszystko-robi wszystko co inne dzieci ... ... I mimo wszystko jest rodzicem wymagającym, czasem surowym. Ty jak wiejski kaznodzieja ... Masz przypowieść na każdą okazję. 1 Quote
ludwa Posted July 23, 2015 Posted July 23, 2015 A Ty? To chyba jest to slynne, subiektywne widzenie swiata.... Np. To, ze kk nie powiedziala o śmierci Buni- źle, ale , ze Biafra nie poinformowała o uspieniu Bojara- oj tam, oj tam , nic takiego. Widzisz, Hope, taki swiat. Wszyscy tak mają. Ludzie są mocno niedoskonali. Przy chorobie Huntera nie mozna mieć nadzieji. Jedyne co mozna to uprzyjemnić te lata , które zostaly. Ciocia ( dzielna kobieta, naprawdę) zachowuje sie jak wiekszosc rodzicow. Zapytaj ją czy chce byc dzielna. Wiem co odpowie. (nie pytaj, to takie bardziej retoryczne bylo. Ona nie ma wyjścia). I zostawmy ten temat. Ja uwazam (subiektywne widzenie swiata), ze jak życie komus dokopalo, to trzeba mu pomoc. Bardziej niż tym , którym nie dokopalo. I zdania nie zmienie. Weź pod uwagę, że kk opiekowała się JEDNYM starszym psem. Zasadniczo na głowie miała JEDNEGO starszego psa i robienie ogłoszeń w necie innym psom...Straszne obciążenie w porównaniu do Biafry...problemów z nieruchomością, wichurami, stadem psów, koni,dzieckiem, fundacją, lecznicami. Tak...Można porównać. Zajmowanie się jednym+pisanie pozwów do ogromu zwierząt i spraw na głowie. Wybacz, porównanie mnie powaliło, naprawdę. Zainteresowanie Bojarem na wątku i zainteresowanie Bunią też pewnie porównywalne. Jakoś o Bojara nikt nie pytał przez wieeeele miesięcy, pozwy z jego powodu nie były wysyłane i spraw w sądzie nie ma żadnych. Zobacz jak często ktoś pytał o Bojara przez ten długi czas...dopiero jak zaczęła sie afera święcić, to tamb zaczęła tykać temat, żeby nakręcać spiralę. O Bunie pytań było wiele i od wielu osób. I zapewne telefonów by było wiele, gdyby księżniczka kk fochowata nie była i nie wywalała ze znajomych za każde zdanie, kwestionujące jej postępowanie. Ale foch jest ważniejszy niż pomoc zwierzętom:) Choćby prowadzenie wydarzenia psa, który jest pod moją opieką a ona nic o nim nie wie. Ale wydarzenie prowadzi:) Moje 6letnie dziecko jest chyba bardziej dojrzałe niż niemal 40letnia ...? hmmm dziewczynka? Quote
ludwa Posted July 23, 2015 Posted July 23, 2015 Lewe u mnie jest to co rzeczywiście jest lewe. Dokładniej o tym pisać nie będę bo lubię sprawiać zawód tym co śledzą moje posty i czyhają... A kuku ... Gorzej, jak i prawe staje się lewe w krzywym zwierciadle:) Ale wiesz, prawdą jest, że każdy mierzy swoją miarą. Dlatego osoby, które wszędzie widzą podstępy, nieprawidłowości, przekręty, wg.mnie oceniają na podstawie własnych doświadczeń, bo ktoś, kto nie miał z czymś do czynienia, musi zostać najpierw dobrze uświadomiony, żeby stać się podejrzliwym (zasadnie bądź nie). Ale jeśli ktoś wszędzie wokół widzi samo zło, to albo sam ma jakiś problem albo złych ludzi wokół. Quote
ania shirley Posted July 23, 2015 Posted July 23, 2015 Weź pod uwagę, że kk opiekowała się JEDNYM starszym psem. Zasadniczo na głowie miała JEDNEGO starszego psa i robienie ogłoszeń w necie innym psom...Straszne obciążenie w porównaniu do Biafry...problemów z nieruchomością, wichurami, stadem psów, koni,dzieckiem, fundacją, lecznicami. Tak...Można porównać. Zajmowanie się jednym+pisanie pozwów do ogromu zwierząt i spraw na głowie. Wybacz, porównanie mnie powaliło, naprawdę. Zainteresowanie Bojarem na wątku i zainteresowanie Bunią też pewnie porównywalne. Jakoś o Bojara nikt nie pytał przez wieeeele miesięcy, pozwy z jego powodu nie były wysyłane i spraw w sądzie nie ma żadnych. Zobacz jak często ktoś pytał o Bojara przez ten długi czas...dopiero jak zaczęła sie afera święcić, to tamb zaczęła tykać temat, żeby nakręcać spiralę. O Bunie pytań było wiele i od wielu osób. I zapewne telefonów by było wiele, gdyby księżniczka kk fochowata nie była i nie wywalała ze znajomych za każde zdanie, kwestionujące jej postępowanie. Ale foch jest ważniejszy niż pomoc zwierzętom:) Choćby prowadzenie wydarzenia psa, który jest pod moją opieką a ona nic o nim nie wie. Ale wydarzenie prowadzi:) Moje 6letnie dziecko jest chyba bardziej dojrzałe niż niemal 40letnia ...? hmmm dziewczynka? Ludwa, blagam.... Jedno zdanie przez ponad rok....Naprawdę tak ciezko o jedno zdanie? Nigdzie nie pisalam, ze czekalam na relacje czy sprawozdanie. Uwazam, ze w jednym i drugim przypadku nalezalo poinformować. Nie natychmiast- tydzień, miesiąc później. Jednym zdaniem. Bardziej w przypadku Bojara, bo byl psem fundacyjnym, chyba ze sie myle...Ale o Buni tez powinna być informacja- afery bu nie bylo. Albo nas inny temat by byla. Quote
ludwa Posted July 23, 2015 Posted July 23, 2015 Ludwa, blagam.... Jedno zdanie przez ponad rok....Naprawdę tak ciezko o jedno zdanie? Nigdzie nie pisalam, ze czekalam na relacje czy sprawozdanie. Uwazam, ze w jednym i drugim przypadku nalezalo poinformować. Nie natychmiast- tydzień, miesiąc później. Jednym zdaniem. Bardziej w przypadku Bojara, bo byl psem fundacyjnym, chyba ze sie myle...Ale o Buni tez powinna być informacja- afery bu nie bylo. Albo nas inny temat by byla. Ale chyba fundacje nie muszą się tłumaczyć na dogo. Ile osób w tym czasie zainteresowało się jego losem? Na ilu moich wątkach pytałaś o moje psy i ich los? Quote
ania shirley Posted July 23, 2015 Posted July 23, 2015 Ale chyba fundacje nie muszą się tłumaczyć na dogo. Ile osób w tym czasie zainteresowało się jego losem? Na ilu moich wątkach pytałaś o moje psy i ich los? Ludwa, jest takie stare powiedzenie "ze musi to umrzec". Reszte moze, powinien wypada. Co do Twoich psow, to raz pytalam o tego , który byl w zagadce na watku Kajka czy Maksia. Nie raczylas.... Twoje prawo. W zwiazku z dzisiejsza pogoda i temperatura jestem sklonna przyznac Ci racje. Biafra wcale nie musiala informować o Bojarze. Nawet nie powinna. W zasadzie dalej tego nie zrobila (na FB nie wiem) , i co? I nic. Dyskusja by sie zaczela. A tak w blogiej nieświadomości gawiedź żyje. I dobrze. Co , oczywiscie nie zmienia faktu, ze kk powinna byla poinformować o śmierci Buni natychmiast. Max do 10 minut. Ale tylko wtedy gdy ma na te 10 minut usprawiedliwienie lekarskie. A Biafra wogole nie musi. Nawet za 10 lat. Ludwa, na ogol, jak nie ma inf. o psie, to watek zamiera, ludzie przestaja pisać ..(ok, wyjatku są Kajko, Maksio, Trufla , ale to inny rodzaj aktywności). Wiec nic dziwnego, ze nie bylo pytan o Bojara. Tzn. na początku byly... 1 Quote
ludwa Posted July 23, 2015 Posted July 23, 2015 Ludwa, jest takie stare powiedzenie "ze musi to umrzec". Reszte moze, powinien wypada. Co do Twoich psow, to raz pytalam o tego , który byl w zagadce na watku Kajka czy Maksia. Nie raczylas.... Twoje prawo. W zwiazku z dzisiejsza pogoda i temperatura jestem sklonna przyznac Ci racje. Biafra wcale nie musiala informować o Bojarze. Nawet nie powinna. W zasadzie dalej tego nie zrobila (na FB nie wiem) , i co? I nic. Dyskusja by sie zaczela. A tak w blogiej nieświadomości gawiedź żyje. I dobrze. Co , oczywiscie nie zmienia faktu, ze kk powinna byla poinformować o śmierci Buni natychmiast. Max do 10 minut. Ale tylko wtedy gdy ma na te 10 minut usprawiedliwienie lekarskie. A Biafra wogole nie musi. Nawet za 10 lat. Ludwa, na ogol, jak nie ma inf. o psie, to watek zamiera, ludzie przestaja pisać ..(ok, wyjatku są Kajko, Maksio, Trufla , ale to inny rodzaj aktywności). Wiec nic dziwnego, ze nie bylo pytan o Bojara. Tzn. na początku byly... aniu shirley. Jakoś nie spieszę się z informacjami jak ludzie mają je w nosie. Nie będę na siłę wciskać informacji, skoro nikt się psem przez lata nie interesuje. Tylko nagle zaczyna jak się afera kręci a kk, była pytana wielokrotnie a od dnia 28.09. 14 do lutego 2015 to wybacz, nie minęło 10 min i różnica polega na tym, że o tym osie się pamiętało i pytania padały często i wszystko było pięknie utrzymywane w tonacji Bunia ma się świetnie ale nie napiszemy jak świetnie. Fałsz, obłuda i muł, podtrzymywany przez te społecznie nadaktywne, praworządne, na wskroś uczciwe Quote
ania shirley Posted July 23, 2015 Posted July 23, 2015 Fałsz, obłuda i muł, podtrzymywany przez te społecznie nadaktywne, praworządne, na wskroś uczciwe Kontra calkowity brak informacji o fundacyjnym psie. O uspieniu psa. Dla mnie co najmniej jedno warte drugiego. Choć wiecej oczekuje od fundacji... A tak przy okazji, czy wyjasnilo sie czemu te dwa psy byly same na posesji? Quote
ludwa Posted July 23, 2015 Posted July 23, 2015 Kontra calkowity brak informacji o fundacyjnym psie. O uspieniu psa. Dla mnie co najmniej jedno warte drugiego. Choć wiecej oczekuje od fundacji... A tak przy okazji, czy wyjasnilo sie czemu te dwa psy byly same na posesji? A bądź tak dobra i wskaż, która fundacja tak skrupulatnie udziela informacji o psie, którym nikt się nie interesuje A ja więcej oczekuję od osoby, która ma pod opieką JEDNEGO i SWOJEGO psa a nie kilkadziesiąt innych zwierząt na głowie i spraw, którymi pewnie powinno się zajmować ze 3 osoby. Od jednych wymaga się aby byli nadludźmi choć od innych nawet tego, żeby byli po prostu ludźmi. Musisz zapytać tych, co są bliżej informacji Quote
ania shirley Posted July 23, 2015 Posted July 23, 2015 A bądź tak dobra i wskaż, która fundacja tak skrupulatnie udziela informacji o psie, którym nikt się nie interesuje A ja więcej oczekuję od osoby, która ma pod opieką JEDNEGO i SWOJEGO psa a nie kilkadziesiąt innych zwierząt na głowie i spraw, którymi pewnie powinno się zajmować ze 3 osoby. Od jednych wymaga się aby byli nadludźmi choć od innych nawet tego, żeby byli po prostu ludźmi. Musisz zapytać tych, co są bliżej informacji Ludwa, muszę to ... wiesz co. Mogę. Nie zapytam , bo nie wiem kogo. Z tych co pytałam - nikt nic nie wie. Ja tez nie musze. A ja wiecej oczekuje od fundacji i osoby ja prowadzacej. I , prosze Cie, krotka informacja typu "...Bojar byl tak agresywny, ze musial zostać uspiony", zajmuje poł minuty. To nie są oczekiwania wobec nadczlowieka. Jeżeli fundacja zbiera pieniadze na psa, to wypadałoby napisać, ze psa juz nie ma. Tylko tyle. Co do oczekiwań wobec osoby adoptujecej psa- od tego są wizyta przed i po adopcyjne. Jak juz adoptuje, to nie zmusisz do informacji. Zresztą fundacji tez nie zmusisz. Ale wypada napisać pare słów. Zwłaszcza w przypadku śmierci. Szczególnie nienaturalnej, Quote
Hope2 Posted July 23, 2015 Posted July 23, 2015 A Ty? To chyba jest to slynne, subiektywne widzenie swiata.... Np. To, ze kk nie powiedziala o śmierci Buni- źle, ale , ze Biafra nie poinformowała o uspieniu Bojara- oj tam, oj tam , nic takiego. Widzisz, Hope, taki swiat. Wszyscy tak mają. Ludzie są mocno niedoskonali. Przy chorobie Huntera nie mozna mieć nadzieji. Jedyne co mozna to uprzyjemnić te lata , które zostaly. Ciocia ( dzielna kobieta, naprawdę) zachowuje sie jak wiekszosc rodzicow. Zapytaj ją czy chce byc dzielna. Wiem co odpowie. (nie pytaj, to takie bardziej retoryczne bylo. Ona nie ma wyjścia). I zostawmy ten temat. Ja uwazam (subiektywne widzenie swiata), ze jak życie komus dokopalo, to trzeba mu pomoc. Bardziej niż tym , którym nie dokopalo. I zdania nie zmienie. Widzisz-Biafra telefony odbiera. Chcesz-znajdź sobie w googlach i zadzwoń, jeśli naprawdę interesujesz się czy to Bojarem, czy innym psem/koniem. Dowiesz się tego, czego będziesz chciała. kk...ha! spróbuj zadzwonić i powiedziec, że jesteś mną-w sekundę rzuci słuchawką. Poza tym-nigdy w życiu nie porównam jej do żadnej fundacji. Osóbki, która na swojego własnego prywatnego psa zbierała kasę. Którego zabrała kilka godzin po operacji,żeby włóczyć się z nim po kraju. Psa, którego mając u siebie nie zrobiła żadnych badań-ani EKG, ani krwi, ani moczu (pomimo tego,że Bunia sikała częściej niż kk i reszta domowników sobie życzyła). Nie porównam dziewczynki, która myśli,że pieseczkowi wystarczy wyjść na dwór 2x dziennie-o 7 rano i o 18 po południu. I jest zdziwiona-bo stary jak świat pies...sika pomiędzy spacerami! wieczorem z psem wyjść nie może-bo o 22 musi być w łóżeczku (i tak dobrze,że nie po dobranocce mama zarządziła). mogła wiedzieć o chorym sercu Buni jak ją na awaryjny tymczas wyjęła z schronu-nie wiedziała-bo co ją obchodził pies, którego i tak za kilka dni miała oddać? pies z problemami żołądkowo-jelitowymi karmiony marketowymi batonami? pies, o którym sama pisała, "jest stary, z demencją na pewno i na pewno jest mu wszystko jedno gdzie jest, co je i ile godzin spędzi w podróży" Nie porównam paniusi tupiącej nóżką z osobą wyciągającą takie psy, których ktoś inny może nie tyle co nie chce, co się boi wziąć. Nie porównam osóbki żyjącej sobie wygodnie na czyjś koszt z kimś, kto sam musi o wszystko się zatroszczyć. Z kimś kto ma dziecko. Z kimś kogo nawiedziła powódź i później huragan. Z kimś komu żywioły zabrały wszystko. Biafra nie pisała na wątkach-bo z kim miała pisać? sama ze sobą? ja też nie piszę-jak ktoś zapyta-odpowiem. W wolnej chwili czasem robię fotki i wstawiam. Ale sama ze sobą dyskusji toczyć nie będę. kk obiecywała,że info o Buni będzie-nie było. Wątek wyparował-miała nowy założyć. Bała się (buahahaha). Nie poinformowała o śmierci Buni, a jeszcze innych na szantaż emocjonalny brała. Ba-w listopadzie utrzymywała,że Bunia żyje i ma się świetnie. A info o niej będzie jak zakończy się postępowanie sądowe. Przypomnę-Bunia umarła we wrześniu, więc w listopadzie z kk mógł być tylko duch suni. Usunęła wydarzenie Zośki-bo "nie będę wisieć z wariatką na wydarzeniu" (wariatka, to ja, jakby ktoś miał wątpliwości). W doopie miała to,że fundacja się nie rozliczyła do końca i nie ma gdzie tego zrobić. W doopie miała osoby, które kibicowały Zosi cały czas. I po jej śmierci przychodziły się pożegnać. Wątek istnieje-i Zoś nadal pomaga. Na fb fochuś nie mogła tego znieść. Że można bez awantur, bez wyzwisk, w rodzinnej atmosferze. Bo w pustej główce się pomieścić nie mogło i nie może,że ktoś inny psa z chorym sercem miałby do tej pory, gdyby nie nowotwór. A ona ile miała Bunię? kilka tygodni? nie wiedziała,że leki trzeba podawać? że psa z chorym sercem nie wozi się w upały po świecie? Że pies z chorym sercem nie powinien być w domu z kimś, kto nie przepada za psami, a sikającego (podobno) kopie? że pies musi mieć spokój? a, no tak-wiedzy i rozumu zabrakło. Quote
Hope2 Posted July 23, 2015 Posted July 23, 2015 Hope2, może tak bardziej po polsku co ? Bo zrozumieć trudno co chcesz wyartykułować. Chyba, że to jakaś gwara regionalna, którą lansujesz ? O... to przepraszam ... Topi, upał szkodzi, zejdź z słońca, schowaj główkę w cień i napij się-tylko tym razem wody. I zanim zaczniesz pisać pomyśl chwilę. To nie boli Ty jak wiejski kaznodzieja ... Masz przypowieść na każdą okazję. Widzisz, trochę żyję na tym świecie, mam oczy, uszy-więc mam o czym opowiadać. I to co piszę, to moje własne zdanie. Mnie literatka kierunku wskazywać nie musi, jak Tobie. Myślisz, że jak Ci będzie lajkować, to znaczy,że jesteś jej przyjaciółką i Ci pomoże? naprawdę? Idź poczytaj klasykę o trawce brzuszkowej lepiej i zaskocz mnie w końcu cytatem, którego nie znam Quote
ludwa Posted July 23, 2015 Posted July 23, 2015 Ludwa, muszę to ... wiesz co. Mogę. Nie zapytam , bo nie wiem kogo. Z tych co pytałam - nikt nic nie wie. Ja tez nie musze. A ja wiecej oczekuje od fundacji i osoby ja prowadzacej. I , prosze Cie, krotka informacja typu "...Bojar byl tak agresywny, ze musial zostać uspiony", zajmuje poł minuty. To nie są oczekiwania wobec nadczlowieka. Jeżeli fundacja zbiera pieniadze na psa, to wypadałoby napisać, ze psa juz nie ma. Tylko tyle. Co do oczekiwań wobec osoby adoptujecej psa- od tego są wizyta przed i po adopcyjne. Jak juz adoptuje, to nie zmusisz do informacji. Zresztą fundacji tez nie zmusisz. Ale wypada napisać pare słów. Zwłaszcza w przypadku śmierci. Szczególnie nienaturalnej, no tak...bo Biafra za mało miaała i ma na głowie, ma jeszcze zadowolić tych, co chcą albo napisać, bo może ktoś sobie za kilka lat o psie niechcący nagle prrzypomni, choć wtedy, kiedy pies potrzebował pomocy, to osoba o nim nie wiedziała ani nie pomogła Też zacznę pisać, na wszelki wypadek o wszystkich psach i wszystko, bo mi się nudzi i muszę sobie czas zorganizować. Aniu, proszę.... Quote
ania shirley Posted July 23, 2015 Posted July 23, 2015 Widzisz-Biafra telefony odbiera. Chcesz-znajdź sobie w googlach i zadzwoń, jeśli naprawdę interesujesz się czy to Bojarem, czy innym psem/koniem. Dowiesz się tego, czego będziesz chciała. kk...ha! spróbuj zadzwonić i powiedziec, że jesteś mną-w sekundę rzuci słuchawką. Poza tym-nigdy w życiu nie porównam jej do żadnej fundacji. Osóbki, która na swojego własnego prywatnego psa zbierała kasę. Którego zabrała kilka godzin po operacji,żeby włóczyć się z nim po kraju. Psa, którego mając u siebie nie zrobiła żadnych badań-ani EKG, ani krwi, ani moczu (pomimo tego,że Bunia sikała częściej niż kk i reszta domowników sobie życzyła). Nie porównam dziewczynki, która myśli,że pieseczkowi wystarczy wyjść na dwór 2x dziennie-o 7 rano i o 18 po południu. I jest zdziwiona-bo stary jak świat pies...sika pomiędzy spacerami! wieczorem z psem wyjść nie może-bo o 22 musi być w łóżeczku (i tak dobrze,że nie po dobranocce mama zarządziła). mogła wiedzieć o chorym sercu Buni jak ją na awaryjny tymczas wyjęła z schronu-nie wiedziała-bo co ją obchodził pies, którego i tak za kilka dni miała oddać? pies z problemami żołądkowo-jelitowymi karmiony marketowymi batonami? pies, o którym sama pisała, "jest stary, z demencją na pewno i na pewno jest mu wszystko jedno gdzie jest, co je i ile godzin spędzi w podróży" Nie porównam paniusi tupiącej nóżką z osobą wyciągającą takie psy, których ktoś inny może nie tyle co nie chce, co się boi wziąć. Nie porównam osóbki żyjącej sobie wygodnie na czyjś koszt z kimś, kto sam musi o wszystko się zatroszczyć. Z kimś kto ma dziecko. Z kimś kogo nawiedziła powódź i później huragan. Z kimś komu żywioły zabrały wszystko. Biafra nie pisała na wątkach-bo z kim miała pisać? sama ze sobą? ja też nie piszę-jak ktoś zapyta-odpowiem. W wolnej chwili czasem robię fotki i wstawiam. Ale sama ze sobą dyskusji toczyć nie będę. kk obiecywała,że info o Buni będzie-nie było. Wątek wyparował-miała nowy założyć. Bała się (buahahaha). Nie poinformowała o śmierci Buni, a jeszcze innych na szantaż emocjonalny brała. Ba-w listopadzie utrzymywała,że Bunia żyje i ma się świetnie. A info o niej będzie jak zakończy się postępowanie sądowe. Przypomnę-Bunia umarła we wrześniu, więc w listopadzie z kk mógł być tylko duch suni. Usunęła wydarzenie Zośki-bo "nie będę wisieć z wariatką na wydarzeniu" (wariatka, to ja, jakby ktoś miał wątpliwości). W doopie miała to,że fundacja się nie rozliczyła do końca i nie ma gdzie tego zrobić. W doopie miała osoby, które kibicowały Zosi cały czas. I po jej śmierci przychodziły się pożegnać. Wątek istnieje-i Zoś nadal pomaga. Na fb fochuś nie mogła tego znieść. Że można bez awantur, bez wyzwisk, w rodzinnej atmosferze. Bo w pustej główce się pomieścić nie mogło i nie może,że ktoś inny psa z chorym sercem miałby do tej pory, gdyby nie nowotwór. A ona ile miała Bunię? kilka tygodni? nie wiedziała,że leki trzeba podawać? że psa z chorym sercem nie wozi się w upały po świecie? Że pies z chorym sercem nie powinien być w domu z kimś, kto nie przepada za psami, a sikającego (podobno) kopie? że pies musi mieć spokój? a, no tak-wiedzy i rozumu zabrakło. Hope, watek Buni znam z wątków Kajka/Maksia. Wykasowalam go z subskrypcji dużo wcześniej niż zniknal. Nie podobalo mi sie tam . Moglo. Hope, napisalas piękna charakterystykę kk. Tylko ona tj. charakterystyka mnie naprawdę nie interesuje. Przepraszam. I znowu sie powtórzę. Obie (kk i Biafra) powinny byly poinformować o wiadomych wydarzeniach. Bez względu na ilosc zainteresowanych. Nie poinformowaly. Ich prawo. Mogly. A mnie moglo,sie to nie podobac. Tobie moglo się nie podobać, ze kk zachowala inf. dla siebie, komu innemu ze Biafra, a mnie ze obie. Ot, subiektywne spojrzenie na świat. I proszę Cię zostaw tematykę pt. "Haniebne postepowanie kk" . Bez względu na prywatne poglady nie zamierzam polemizować. Malo wiem. I jak wiesz z mojego pw, nie jestem prawnikiem, wiec zabawa w adwokata raczej nie dla mnie. Quote
ania shirley Posted July 23, 2015 Posted July 23, 2015 no tak...bo Biafra za mało miaała i ma na głowie, ma jeszcze zadowolić tych, co chcą albo napisać, bo może ktoś sobie za kilka lat o psie niechcący nagle prrzypomni, choć wtedy, kiedy pies potrzebował pomocy, to osoba o nim nie wiedziała ani nie pomogła Też zacznę pisać, na wszelki wypadek o wszystkich psach i wszystko, bo mi się nudzi i muszę sobie czas zorganizować. Aniu, proszę.... Ludwa , nie wiem co Biafra miala na glowie. Ale zdanie "Bojar uśpiony"- (ok, nie zdanie. Nie ma orzeczenia) nie zajmuje dużo czasu. Ludwa, jak Ci sie nudzi to zawsze mogę z Toba po dyskutować. Jak mnie pozwiesz, to i tak ja place za adwokata, to tańszego wybiorę... Wiesz co mi sie podoba? Czasem myslisz jak ja, ale nie przyznasz mi racji za nic. Za wyjątkiem sprawy etatowej i chorego dziecka. I za to jednak Cię cenie... O psach pisz, bo a nuz mi sie przypomni i będę Cię nękać pytaniami. Mimo , ze, uczciwie przyznaje, wplacilam na psa z Twojej(? czarnej Andy) fundacji raz w życiu nędzne 50 zl. Quote
jola&tina Posted July 23, 2015 Posted July 23, 2015 Strasznie mi przykro. Sama znam przynajmniej 5 psów, których status zależy od wygody opiekuna w danym momencie-jak potrzebna kasa, to niczyj, jak ktoś go chce, to czyjś. Jeden nie żyje, drugi prawdopodobnie też, jeden za granicą, jeden chyba za granicą (wyparował gdzieś po drodze), jeden w cudnym tworze-dożywotnim domu tymczasowym. niemniej-nikomu nie udało sie skontaktować z opiekunką Trufli? czy próbuje 1-2 osoby skonfliktowane bardzo mocno z opiekunka? Zrozumiałam intencje zawarte w Twoim poście, ale nie mam zamiaru wypowiadać się w sprawach, których nie znam. Nieładnie tylko, że Twoja odpowiedź na mój post miała stać się pretekstem do rozpoczęcie (kontynuowania?) dyskusji na temat innych psów i innych osób. Moja wypowiedź dotyczyła tylko losu Trufli, bo na jej wątku jesteśmy. Kto, z kim i jak kontaktował się w sprawie Trufli też opisane jest na tym wątku. Każdy, kogo to interesuje, może przeczytać, chociaż jest to lektura smutna. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.