Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

nie znam wydarzenia ale podobno sunia była przekazana na czas cieczki, czyli z powodu braku sterylizacji.

Ad umowy. bardzo mocno bym się zdziwiła, gdyby KTOZ nie miał zapisu o sterylce w umowie. No już z tym, to się nie wygłupiajcie. Każda standardowa umowa posiaja i o ile mi wiadomo od osoby, która ma 2 psy z krakowskiego schroniska, również posiada taką umowę z zastrzeżeniem o sterylizacji. Więc nie naginajcie znowu jak komu wygodnie.

I sama, wydając psy do adopcji, również mam takie zastrzeżenie (w przypadku szczeniaków albo bardzo szybkich adopcji, bo inne jest wycianane najszybciej jak to możliwe) I sama róznież miałam taką drakę o kastracjępsa. I również chciałam psa odebrać za niedotrzymanie warunków umowy

Umowę podpisują ludzie dorośli, strony są dwie. Skoro tak zawiera umowa, to postanowienie to należy realizować. I dziwi mnie takie lekiie podejście do tego tematu osób, które mają do czynienia z bezdomnością psów.

Zasadniczo kastrujmy ale jak jest afera, to stańmy po stronie tych, co ich lubimy, choćby i ryzykując kolejne bezdomne psiaki.

I szkoda dziecka, oczywiście, ze cholernie szkoda ale to wina dorosłych, którzy nie dotrzymują warunków i tylko dorośli są winni a pokutuje i pies i dziecko.

Witaj  ludwa!

 

Mała uwaga- ja jestem jedna i pisze w swoim imieniu . I uprzejmie Cie prosze , pisz do mnie w liczbie pojedynczej. Liczba mnoga mnie mocno irytuje z uwagi na niedawne czasy (.... wiecie, rozumiecie towarzyszu....). A może 176 cm  to dużo, ale zwracać sie do mniew liczbie mnogiej jeszcze nie trzeba . 

 

Widzisz , ludwa... Umowa , przepisy- ważna rzecz. Bardzo! I zawsze uważam , ze nalezy przestrzegać ( fotelik w aucie np.)

 

Ale tu na przeciw umowy i podpisu  stoi (a w zasadzie już nie stoi, niestety) chore , nieszcześliwe, skazane na śmierć dziecko.  I ja tu sie poddaje. Najpierw człowiek, później przepisy . (o psie nie pisze- zakładam , ze miał sie dobrze, innych info nie było).

 

Po stronie tych co lubimy , zawsze bedziemy stać. Takie życie . (Mamy Ludwika "ani lubie, ani nie lubie". Nie znam. )

Ale ja zawsze stane po stronie pokrzywdzonych.  Ty nie?  Walczysz o te psy, wiec chyba jednak tak.....

 

 Multicytowanie nie działa  Cyt. ludwa "...... sama róznież miałam taką drakę o kastracjępsa. I również chciałam psa odebrać za niedotrzymanie warunków umowy"

 

I nie zabrałaś? Mimo, ze nie było tam tak chorego dziecka.... Zawsze Cie lubiłam.... 

Posted

U nas okazało się, że chodzi o pieniądze a pani zamiast to powiedzieć, wolała naskoczyć, ze nie będzie psa krzywdzić.

 

Ale tutaj to jest tylko i wyłącznie wina rodziny dziecka, więc nie ma co szukać winnych gdzie indziej. I zamiast toczyć boje, nagłaśniać sprawę, trzeba było "posypać głowę popiołem" i starać się z wszech miar załagodzić sytuację, zapewniając w każdy możliwy sposób sterylkę a nie nagłaśniać. Skoro chodziło o dobro dziecka, to powinno się zrobić wszystko, żeby pies jak najszybciej do niego wrócił a nie ryzykować przepychanki i udowadnianie swoich racji.

 

Na marginesie, w moim przypadku pani też zaczęła wypisywac na wątku, że ja bezduszna, podła chce odebrac pieska biednym dzieciom....Na szczęście w ścianę trafiło i nikt nie podjął lamentu. I wuesz, naprawdę, przy tej ilości bezdomnych psów, daleka jestem od odbierania psów ludziom, nawet mając świadomość, że pies je (olaboga) karmę marketową:) Ani sytuacja przyjemna ani hotel za darmo, ze o psie i dzieciach nie wspomnę

Ale umowa jest umową a ludzie zajmujący się bezdomnymi mają swoje schizy. Skoro ktoś w tej umowie podpisał, że zobowiązuje się do sterylizacji, to niech się z umowy wywiąże, pod rygorem odbioru psa o czym raczej też ludzie zostali poinformowani. 

Nie dopełnili warunków- takie ryzyko. A sunia przecież nie dostała tej cieczki po tygodniu, prawda?

Posted

Ania-ale to niczyja wina,że dziecko jest chore. 

Ale to,że pewnie płacze za psem jest winą rodziców-bo dopuścili do takiej sytuacji. Bo nie wykastrowali swojego psa. A powinni-już nawet wyłączając sunię z cieczką w domu. Ale gdyby niekastrowany pies zwiał-właśnie za jakąś inną cieczkującą panną-to co? Dziecko by nie płakało? I czyja by to wina była?

Gdyby pies był kastrowany, to adoptowana sunia mogłaby doczekać do sterylki spokojnie. Więc nie wiem jaka tu jest wina KTOZu? Chyba tylko taka,że uwierzyli babie,że pies będzie wykastrowany, a sunia wysterylizowana. A mamusia ich po prostu oszukała i nic tego nie tłumaczy. 

I nie pisz mi o empatii-idź do schroniska i zobacz ile jest tam ofiar właśnie takiej "empatii" . Jeśli nie ma czasu zająć się swoim psem, a być może zwyczajnie jej nie stać na kastrację-niech nie bierze kolejnego psa. 

Posted

Doda_ widzę,że też tu jesteś-wątek Kajko wyparował-załóż proszę nowy i wstaw jego zdjęcie (aktualne). Wiem,że kk miała wstawić ale tak zajęta była śledzeniem zadymy utworzonej między innymi przez byłą legitymację,że nie miała czasu spełnić Twojej prośby

Posted

U nas okazało się, że chodzi o pieniądze a pani zamiast to powiedzieć, wolała naskoczyć, ze nie będzie psa krzywdzić.

 

Ale tutaj to jest tylko i wyłącznie wina rodziny dziecka, więc nie ma co szukać winnych gdzie indziej. I zamiast toczyć boje, nagłaśniać sprawę, trzeba było "posypać głowę popiołem" i starać się z wszech miar załagodzić sytuację, zapewniając w każdy możliwy sposób sterylkę a nie nagłaśniać. Skoro chodziło o dobro dziecka, to powinno się zrobić wszystko, żeby pies jak najszybciej do niego wrócił a nie ryzykować przepychanki i udowadnianie swoich racji.

 

Na marginesie, w moim przypadku pani też zaczęła wypisywac na wątku, że ja bezduszna, podła chce odebrac pieska biednym dzieciom....Na szczęście w ścianę trafiło i nikt nie podjął lamentu. I wuesz, naprawdę, przy tej ilości bezdomnych psów, daleka jestem od odbierania psów ludziom, nawet mając świadomość, że pies je (olaboga) karmę marketową :) Ani sytuacja przyjemna ani hotel za darmo, ze o psie i dzieciach nie wspomnę

Ale umowa jest umową a ludzie zajmujący się bezdomnymi mają swoje schizy. Skoro ktoś w tej umowie podpisał, że zobowiązuje się do sterylizacji, to niech się z umowy wywiąże, pod rygorem odbioru psa o czym raczej też ludzie zostali poinformowani. 

Nie dopełnili warunków- takie ryzyko. A sunia przecież nie dostała tej cieczki po tygodniu, prawda?

 

Napisałam i wyparowalo!!!! Chyba z upału!!!!

 

Ludwa, podziwiam.... Nie wiem czy w Twoim przypadku bym nie odebrała psa. Nie wiem.....

Ale tu , w przypadku tego psa, tego dziecka, zabranie psa było podłością. Każdy porządny człowiek to przyzna. 

Można było psa nie dawać- jak były wątpliwości , czy Pani sobie poradzi z nadmiarem obowiazków. Ale odbierać- nie!!!!!

 

I wiem , ze przepisy, podpisy- racja. Ale są wyjatki. I tu jest taki (Sama pisałaś przy temacie fotelika samochodowego, ze mozesz sobie wyobrazić prowadzenie po alkoholu w wyjatkowym przypadku).

 

Nie znam sie na FB, krótko tylko zgladałam, ale chyba Pani pisała , ze miała umówioną sterylke po cieczce??? Nawet to pani etatowej nie przekonało???

 

Każdy porządny, empatyczny człowiek by ustawił Pania do pionu (wg siebie), pogonił ze sterylką i ZOSTAWIŁ psa. 

 

A tak zwyczajnie, po ludzku - możesz sobie wyobrazić zabranie tego psa?  Myślisz , ze etatowa jest z siebie dumna, myśląc o płaczących dzieciach i tęskniącym psie?

Posted

Ania-ale to niczyja wina,że dziecko jest chore. 

Ale to,że pewnie płacze za psem jest winą rodziców-bo dopuścili do takiej sytuacji. Bo nie wykastrowali swojego psa. A powinni-już nawet wyłączając sunię z cieczką w domu. Ale gdyby niekastrowany pies zwiał-właśnie za jakąś inną cieczkującą panną-to co? Dziecko by nie płakało? I czyja by to wina była?

Gdyby pies był kastrowany, to adoptowana sunia mogłaby doczekać do sterylki spokojnie. Więc nie wiem jaka tu jest wina KTOZu? Chyba tylko taka,że uwierzyli babie,że pies będzie wykastrowany, a sunia wysterylizowana. A mamusia ich po prostu oszukała i nic tego nie tłumaczy. 

I nie pisz mi o empatii-idź do schroniska i zobacz ile jest tam ofiar właśnie takiej "empatii" . Jeśli nie ma czasu zająć się swoim psem, a być może zwyczajnie jej nie stać na kastrację-niech nie bierze kolejnego psa. 

 

Wina - losu. I należy takim ludziom jeszcze dowalić. Bo można, bo łatwo , bo fajnie sie kopie leżącego. Bo czesto nie ma siły sie bronić. (ale jak ma , to walczy po trupach)

 

Hope, nie gdybaj. Gdyby nie chore dziecko, gdyby pies uciekł.... Gdyby .... Za dużo tego....

 

Dziecko jest chore, a pies nie uciekł , a zabrała go dzieciom (w tym jednemu umierającemu) pani etatowa . ( a tak wogóle to już wiem czemu ją wywalili z dogo- pieknie, nie ma co! Kwiat po prostu).

 

Nie wina KTOZu, wina pani etatowej. KTOZ to organizacja. Organizacja nigdy nie jest winna. Tylko ludzie. Albo człowiek. Pojedynczy. 

 

Co do zajmowania sie psem czy kwestii finansów- mogła jej etatowa nie dać psa. Mogła , miała prawo- ok. Jeśli stwierdziła, ze sobie nie poradzi- nie daje i koniec. Ale zabranie było nieludzkie, niegodne czlowieka. 

 

Co do empatii- masz racje. Nie bede Ci pisać. Od 20 lat widziałam setki Matek z chorymi dziećmi, znam tysiące ich problemów, widziałam morze wylanych łez. Kilka samobójstw przeżywałam. Mało, nie ma znaczenia. Ale każdego , kto daje im nastepny powod do płaczu - oblałabym smołą i wytarzała w pierzu. Nie bede Ci, Hope pisać o empatii. Nie zrozumiesz. Może i dobrze. 

Posted

Nie wiesz ani Ty ani ja jak przebiegały rozmowy przed adopcją. Zakładam, skoro psa tam dano, że wszystko było ustalone i wyglądało jak należy. I pewnie zobowiązanie do sterylizacji też było i miało być wypełnione. I myślę, że gdyby chodziło o pieniądze, to również można było się dogadywać.

I nie używaj sformułowania "zabrano", bo nie zabrano. Nie oddano. To różnca. Psa przekazano dobrowolnie i to jakoś nie stanowiło problemu, że przecież na min. 2 tyg... To też długi czas, szczególnie dla dziecka.

MNie nie było ani przy adopcji ani przy ustaleniach. Nie wiem, czemu psa nie oddano. Dla mnie wymogi umówy są jasne a konsekwencje wynikające z niedotrzymania umowy oczywiste. Robienie natomiast szumu wokół tego ii również wg mnie granie na uczuciach jest nie fair, mając na uwadze, ze nie dotrzymało się warunków.

Zakładając oczywiście, ze tak to wyglądało. Bo być może były jakieś inne powody nie oddania psa, czy nie wykastrowania i być może jest tu czysta złośliwość KTOZu. Aczkolwiek, biorąc pod uwagę ilość psów w schronisku i to, ze wcześniej psa nie odebrano i afery żadnej w tym przypadku nie było, raczej tak nie zakładam.

Posted

Nie wiesz ani Ty ani ja jak przebiegały rozmowy przed adopcją. Zakładam, skoro psa tam dano, że wszystko było ustalone i wyglądało jak należy. I pewnie zobowiązanie do sterylizacji też było i miało być wypełnione. I myślę, że gdyby chodziło o pieniądze, to również można było się dogadywać.

I nie używaj sformułowania "zabrano", bo nie zabrano. Nie oddano. To różnca. Psa przekazano dobrowolnie i to jakoś nie stanowiło problemu, że przecież na min. 2 tyg... To też długi czas, szczególnie dla dziecka.

MNie nie było ani przy adopcji ani przy ustaleniach. Nie wiem, czemu psa nie oddano. Dla mnie wymogi umówy są jasne a konsekwencje wynikające z niedotrzymania umowy oczywiste. Robienie natomiast szumu wokół tego ii również wg mnie granie na uczuciach jest nie fair, mając na uwadze, ze nie dotrzymało się warunków.

Zakładając oczywiście, ze tak to wyglądało. Bo być może były jakieś inne powody nie oddania psa, czy nie wykastrowania i być może jest tu czysta złośliwość KTOZu. Aczkolwiek, biorąc pod uwagę ilość psów w schronisku i to, ze wcześniej psa nie odebrano i afery żadnej w tym przypadku nie było, raczej tak nie zakładam.

Ludwa, może to wszystko prawda.... Może jest tak jak zakładasz.  Ale nawet jeśli tak jest- chore dziecko nie ma żadnego znaczenia??? Przeraża mnie to.... Nie chce znać ludzi , którzy nie mają serca....

 

(A jak było prawnie i "umowowo" to już sobie pewno strony wyjaśnią) 

Posted

Ludwa, może to wszystko prawda.... Może jest tak jak zakładasz.  Ale nawet jeśli tak jest- chore dziecko nie ma żadnego znaczenia??? Przeraża mnie to.... Nie chce znać ludzi , którzy nie mają serca....

 

(A jak było prawnie i "umowowo" to już sobie pewno strony wyjaśnią) 

 

Ale o znaczenie dziecka należy najpierw zapytać rodziców a nie mieć pretensje

To rodzicom w pierwszy rzędzie najbardziej zależy na dobru dziecka i to oni powinni zadbać o dziecka komfort psychiczny a nie liczyć na to, że "jakoś to będzie" może się uda.

I kolejna kwestia: pies to nie przedmiot, żeby go podrzucać do kogoś na przetrzymanie, bo cieczka...Łatwiej mi zrozumieć wakacje, bo po sterylizacji nie byłoby żadnego problemu a wyjazd, chociażby rehabilitacyjny i brak możliwości opieki nad psem w tym czasie jest większym problemem niż poświęcenie jednego dnia na zabieg.

 

Czy bym oddala psa? Jeśli ktoś by ze mną normalnie rozmawiał, złożył zobowiązanie do sterylizacji, umówił zabieg, opłacił z góry (ze względu na wcześniejsze miganie się od tej kwestii), to bym pewnie oddała, bo zakładam, że poza tym wszystko było ok.

Gdyby ktoś miał postawę roszczeniową, nagłaśniał sprawę wykorzystując w tym dziecko i jego chorobę, sprawa by wyglądała inaczej. Przede wszystkim ze względu właśnie na wykorzystywanie tej sytuacji, podczas, gdy samemu się zawiniło. W takiej sytuacji prawdopodobnie nie, bo bym uznała, ze ludzie nie są w porządku. Ani w stosunku do psa ani tym bardziej dziecka

Posted

...

O powód bana zapytaj moderatora, może Ci odpowie? Nie pamiętam dokładnie, więc nie podam Ci powodu. Ale na pewno z innego powodu, niż Twój banik był :D

 

O powód bana etatowej nie muszę pytać - znam.

I rzeczywiście był z diametralnie innego powodu niż mój.

 

Bo ja dostałam bana "za bezmyślność"

bo rzeczywiści bezmyślnie domagałam się UCZIWOŚCI w rozliczeniach na dogo.

Sprawa dotyczyła psa Kuby pod opieką Fundacji Mrunio.

 

Tylko widzisz ja ze swojego bana jestem dumna

czego o etatowej powiedzieć nie można.

  • Upvote 1
Posted

Ale o znaczenie dziecka należy najpierw zapytać rodziców a nie mieć pretensje
To rodzicom w pierwszy rzędzie najbardziej zależy na dobru dziecka i to oni powinni zadbać o dziecka komfort psychiczny a nie liczyć na to, że "jakoś to będzie" może się uda.
I kolejna kwestia: pies to nie przedmiot, żeby go podrzucać do kogoś na przetrzymanie, bo cieczka...Łatwiej mi zrozumieć wakacje, bo po sterylizacji nie byłoby żadnego problemu a wyjazd, chociażby rehabilitacyjny i brak możliwości opieki nad psem w tym czasie jest większym problemem niż poświęcenie jednego dnia na zabieg.
 
Czy bym oddala psa? Jeśli ktoś by ze mną normalnie rozmawiał, złożył zobowiązanie do sterylizacji, umówił zabieg, opłacił z góry (ze względu na wcześniejsze miganie się od tej kwestii), to bym pewnie oddała, bo zakładam, że poza tym wszystko było ok.
Gdyby ktoś miał postawę roszczeniową, nagłaśniał sprawę wykorzystując w tym dziecko i jego chorobę, sprawa by wyglądała inaczej. Przede wszystkim ze względu właśnie na wykorzystywanie tej sytuacji, podczas, gdy samemu się zawiniło. W takiej sytuacji prawdopodobnie nie, bo bym uznała, ze ludzie nie są w porządku. Ani w stosunku do psa ani tym bardziej dziecka


Tak zupelnie "poza konkursem" powiem Ci, ze rodzicow umęczonych choroba dziecka - nieuleczalna, smiertelna- nie mozna rozpatrywać jak rodzicow zdrowych dzieci. Po prostu oni nie są normalni. I trudno im sie dziwic. Nawet jak myślą ze są. I nie o to mi chodzi, ze są roszczeniowi. . To rzadziej. Oni są - powiedzialabym- nadreaktywni. I nie dziwie im sie. Nie generalizuje oczywiście.
Z Twojej wypowiedzi wnioskuje, ze oddalabys psa tej Pani. (chyba ze nie umiem czytać). Ok, ze raczej byś oddala. To mile. Dziekuje. Trudno zaakceptować , kogoś, kto kopie leżącego. W dzisiejszych czasach cieszą normalne, ludzkie odruchy.
Posted

Dlaczego etatowa nie chce oddać suczki  którą wzięła tylko na czas cieczki by pomóc rodzinie?

 

Jaki jest powód przywłaszczenia suczki przez etatową,

bo gdyby to był odbiór interwencyjny to na pewno doświadczony etatowy inspektor KTOZ

sporządziłby stosowną notatkę ?

 

 

Może Hope2 i ludwa (która przyleciała tu w sukurs osamotnionej Hope2)

znają odpowiedź na te pytania skoro tak angażują się w tę sprawę.

  • Upvote 1
Posted

Tak zupelnie "poza konkursem" powiem Ci, ze rodzicow umęczonych choroba dziecka - nieuleczalna, smiertelna- nie mozna rozpatrywać jak rodzicow zdrowych dzieci. Po prostu oni nie są normalni. I trudno im sie dziwic. Nawet jak myślą ze są. I nie o to mi chodzi, ze są roszczeniowi. . To rzadziej. Oni są - powiedzialabym- nadreaktywni. I nie dziwie im sie. Nie generalizuje oczywiście.
Z Twojej wypowiedzi wnioskuje, ze oddalabys psa tej Pani. (chyba ze nie umiem czytać). Ok, ze raczej byś oddala. To mile. Dziekuje. Trudno zaakceptować , kogoś, kto kopie leżącego. W dzisiejszych czasach cieszą normalne, ludzkie odruchy.

 
To wszystko ma drugie, obrzydliwe  dno
bo
kuriozalne jest przetrzymywanie tej suczki przez KTOZ
zamiast zwrócenia jej do normalnego, kochającego ją domu adopcyjnego
szczególnie w sytuacji gdy krakowskie s chronisko pod zarządem KTOZ pęka w szwach
i każdy dom adopcyjny jest na wagę złota.
Posted

Przepisy Kodeksu Karnego mówią wyraźnie, że nikt nie ma prawa przywłaszczać czyjejś własności - w tym przypadku czyjegoś psa, nikt a więc również i KTOZ w imieniu którego Dobrzańska wydała pani Lidce psa do adopcji.
Pies nie został z domu pani Lidki interwencyjnie zabrany, lecz podstępnie przywłaszczony przez inspektorkę Iwonę D. Wystarczy umieć czytać ze zrozumieniem słowo pisane ( mam na myśli słowa pani Lidki na jej stronach w necie, gdzie opisuje okoliczności) ). Podjęte przez panią Lidkę i jej pełnomocnika działania prawne przyniosły oczekiwany skutek i dziś KTOZ musiał zwrócić psa.

Posted

Przepisy Kodeksu Karnego mówią wyraźnie, że nikt nie ma prawa przywłaszczać czyjejś własności - w tym przypadku czyjegoś psa, nikt a więc również i KTOZ w imieniu którego Dobrzańska wydała psa pani Lidki do adopcji.
Pies nie został z domu pani Lidki interwencyjnie zabrany, lecz podstępnie przywłaszczony przez inspektorkę Iwonę D. Wystarczy umieć czytać ze zrozumieniem słowo pisane ( mam na myśli słowa pani Lidki na jej stronach w necie, gdzie opisuje okoliczności) ). Podjęte przez panią Lidkę i jej pełnomocnika działania prawne przyniosły oczekiwany skutek i dziś KTOZ musiał zwrócić psa.

 

KTOZ, pełnomocnik, umowa, chore dziecko- takie sprawy są i bedą.

Ale przerażajace jest to , że tu, na tym forum znalazly sie osoby (ok, jedna osoba), które popierają krzywdzenie dziecka, psa, bezprawne przetrzymywanie psa , tylko dlatego , ze Ty znasz Mamę i właścicielkę psa. 

Jak bedziesz karmiła gołębie na rynku, to uważaj jak ziarno rzucasz...... Moze sie okazać , ze w zła stronę.

Posted

KTOZ, pełnomocnik, umowa, chore dziecko- takie sprawy są i bedą.

Ale przerażajace jest to , że tu, na tym forum znalazly sie osoby (ok, jedna osoba), które popierają krzywdzenie dziecka, psa, bezprawne przetrzymywanie psa , tylko dlatego , ze Ty znasz Mamę i właścicielkę psa. 

Jak bedziesz karmiła gołębie na rynku, to uważaj jak ziarno rzucasz...... Moze sie okazać , ze w zła stronę.

 

To nie są "osoby",

to są indywidua które cudzym kosztem załatwiają własne ciemne interesy.

*****************************************************************************************

Dobrze się stało, że psiak wreszcie wrócił do swojej rodziny.

 

Szkoda tylko, że w historię KTOZ-u wpisał się kolejny niechlubny epizod

za sprawą nieodpowiedzialnego inspektora etatowego.

Od normalnego pracodawcy za taki czyn pracownik

wyleciałby dyscyplinarnie z pracy.

  • Upvote 1
Posted

To nie są "osoby",

to są indywidua które cudzym kosztem załatwiają własne ciemne interesy.

*****************************************************************************************

Dobrze się stało, że psiak wreszcie wrócił do swojej rodziny.

 

Szkoda tylko, że w historię KTOZ-u wpisał się kolejny niechlubny epizod

za sprawą nieodpowiedzialnego inspektora etatowego.

Od normalnego pracodawcy za taki czyn pracownik

wyleciałby dyscyplinarnie z pracy.

 

 

oj, Topi, Topi. Ty jesteś wyjątkowa i wyjątkowo nie wyciągasz wniosków z dotychczasowych doświadczeń:)

Posted

oj, Topi, Topi. Ty jesteś wyjątkowa i wyjątkowo nie wyciągasz wniosków z dotychczasowych doświadczeń :)

 

Masz jakieś lewe informacje na temat moich doświadczeń.

Posted

Masz jakieś lewe informacje na temat moich doświadczeń.

u ciebie wszystko lewe, ciemne interesy, wszędzie podstęp, każdy coś kombinuje, ma w czymś interes, choćby i na przeciwnym biegunie. Wszędzie wietrzysz podstępy, afery i kombinatorów...Strasznie ciężkie życie chyba wiedziesz mając takie spojrzenie na ludzi. Jedynie garsteczka tych prawych i uczciwych.

Czas pokaże;)

Posted

Dogomania nie jest jedynym środkiem komunikacji międzyludzkiej.

dlatego też dziwię się,że nikomu jeszcze do głowy nie wpadło,żeby zadzwonić lub osobiście zapytać o psa, tylko lamentują,że osoba z banem na wątku nie pisze ;)

Posted

Tak zupelnie "poza konkursem" powiem Ci, ze rodzicow umęczonych choroba dziecka - nieuleczalna, smiertelna- nie mozna rozpatrywać jak rodzicow zdrowych dzieci. Po prostu oni nie są normalni. I trudno im sie dziwic. Nawet jak myślą ze są. I nie o to mi chodzi, ze są roszczeniowi. . To rzadziej. Oni są - powiedzialabym- nadreaktywni. I nie dziwie im sie. Nie generalizuje oczywiście.
Z Twojej wypowiedzi wnioskuje, ze oddalabys psa tej Pani. (chyba ze nie umiem czytać). Ok, ze raczej byś oddala. To mile. Dziekuje. Trudno zaakceptować , kogoś, kto kopie leżącego. W dzisiejszych czasach cieszą normalne, ludzkie odruchy.

Aniu, nie obrażaj rodziców chorych dzieci. 

 

Poza tym-gdyby mama powiedziała dzieciom "to ja nawaliłam" zamiast "ta zła inspektor" inaczej dzieci by reagowały. 

Moja ciocia od wielu już lat zmaga się z nieuleczalnymi chorobami w rodzinie (w tamtym roku pochowała męża, który zmarł na raka, jej córka jest bardzo chora) i nawet jej do głowy nigdy nie przyszło powiedzieć "daj mi, bo mój mąż umiera, bo moja córka umiera" I kuzynka w ten sposób wychowana nie patrzy na siebie przez pryzmat ofiary-żyje w miarę normalnie, uczy się, czasem biegnie chwilę, ma psa-na kastrację sama naskładała pieniążki, regularnie go bada, szczepi i odrobacza. Bo to jej pies i ona jest za niego odpowiedzialna. 

Posted

Przepisy Kodeksu Karnego mówią wyraźnie, że nikt nie ma prawa przywłaszczać czyjejś własności - w tym przypadku czyjegoś psa, nikt a więc również i KTOZ w imieniu którego Dobrzańska wydała pani Lidce psa do adopcji.
Pies nie został z domu pani Lidki interwencyjnie zabrany, lecz podstępnie przywłaszczony przez inspektorkę Iwonę D. Wystarczy umieć czytać ze zrozumieniem słowo pisane ( mam na myśli słowa pani Lidki na jej stronach w necie, gdzie opisuje okoliczności) ). Podjęte przez panią Lidkę i jej pełnomocnika działania prawne przyniosły oczekiwany skutek i dziś KTOZ musiał zwrócić psa.

Dzięki za info-nigdy już nie wezmę żadnego psa na przetrzymanie na czas wyjazdu właścicieli. Niech sobie dzwonią i proszą o pomoc. Żeby później włóczyć się po sądach z powodu "podstępnego przywłaszczenia" :D :D :D :D 

 

Rozumiem,że kastracja psa już umówiona? i sterylka suni również?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...