Klementynkaa Posted January 17, 2013 Posted January 17, 2013 Panu warto pokazać też inne dobeczki jeśli Borys zostanie u Pusi, natomiast jeśli Borys pojedzie do Wrocka to ja webuje Pusię jako dobermani tymczas :) Quote
yolanovi Posted January 17, 2013 Posted January 17, 2013 jakby co to taka bida jest w legnickim schronie http://www.dogomania.pl/forum/threads/238502-Ares-dobermann-pilnie-potrzebuje-chocia%C5%BCby-DT%21 Quote
pusia85 Posted January 18, 2013 Posted January 18, 2013 [quote name='Sarunia-Niunia']Z tego co widzę, sprawa toczy się do przodu.... Rozumiem, że Pusia wie o wszystkim i oddaje Boryska??? Bo jakoś nie widzę nic na ten temat... chyba, że decyzja zapadła poza wątkiem...[/QUOTE] Nie, Sarunia, ja o niczym nie wiem, bo nie było mnie parę dni na forum :( i żadna decyzja poza wątkiem nie zapadła. Quote
pusia85 Posted January 18, 2013 Posted January 18, 2013 [quote name='monika55']Pusia nie wyraziła swjego zdania ostatecznie. Według umowy spisanej pies jest prawnie mój i muszę myślec o jego przyszłości bo adoptować go nie mogę. Pusia wie że ma pierwszeństwo do adopcji ale nie podjęła decyzji.[/QUOTE] Pusia nie wyraziła swojego zdania co do adopcji Borysa, bo to nie Pusia podpisywała z Panią umowę, a więc to nie Pusia ma pierwszeństwo do adopcji, a poza tym nie zostałam upoważniona przez osobę, z którą podpisała Pani umowę o DT do oznajmienia decyzji na forum. Na umowie są wszelkie dane kontaktowe, wystarczyło tylko zadzwonić i wszystko byłoby jasne. Nawet, gdybym napisała na forum o jakiejkolwiek decyzji, to i tak nie byłaby ona wiążąca, bo opiekun tymczasowy Borysa mógłby ją podważyć, nie pomyślała Pani o tym? Mąż kazał przekazać, że nie będzie w tak ważnych kwestiach rozmawiał z Panią poprzez forum, na którym on się nigdy nie udzialał, ani przez osoby trzecie, czyli przeze mnie. On oficjalnie o żadnej adopcji nie wie, bo nie usłyszał tego od Pani. My zawsze osobiście się z Panią kontaktowaliśmy (telefonicznie, sms, ewentualnie PW) w ważnych sprawach, jak wizyta u weterynarza, czy spotkanie w schronisku, aby mieć pewność, że Pani o tym wie i to akceptuje. [quote name='monika55']W głębi duszy myślałam że Pusia jakąś decyzję podejmie. Najlepszą dla Borysa.[/QUOTE] Czy ja kiedykolwiek na tym forum nie odpowiedziałam na jakieś pytanie??? Skoro tak długo się nie udzielałam, to znaczy, że coś się stało. Wystarczył tylko jeden telefon i wszystko byłoby jasne, ale Pani wolała załatwiać sprawę poza naszymi plecami. Quote
pusia85 Posted January 18, 2013 Posted January 18, 2013 (edited) [quote name='monika55']Ja muszę coś postanowić w sprawie Borysa bo wiecznie w DT przebywać nie może. Ja nie mogę zapewnić na 100% że zawsze zdobędę pieniądze na karmę i weta. A co będzie jak zabraknie kasy? A już mam problem bo przecież nie mam żadnych deklaracji.[/QUOTE] Drogie dogomaniaczki, ja pierwszy raz mam do czynienia z taką sytuacją, że mam u siebie psa ze schroniska na DT, nigdy również nie adoptowałam żadnego zwierzaka, więc przez te 3 miesiące uczyłam się, poznawałam, na czym to polega (nie wiedziałam np. że jest coś takiego jak bazarki), i nadal wielu rzeczy nie wiem. Jeśli chodzi o opiekę, to kieruję się miłością do zwierząt i to serce mi podpowiada, co mam robić. I chyba dobrze to robię, skoro zwierzęta żyją u mnie bardzo długo, a odchodzą po wielu, wielu latach w wyniku śmierci ze starości. Natomiast w sprawach formalnych (DT/adopcja) to Pani Monika jako bardzo doświadczona osoba, mogła się z nami spotkać i powiedzieć nam co i jak, jak to będzie wyglądało, co się zmieni. Może dla Was jest to oczywiste, ale nie dla mnie. Poza tym są różne opcje, co schronisko czy fundacja, to inaczej. Ja uważam, że poprzez spokojną rozmowę można zawsze dojść do jakiegoś porozumienia. Ale my tylko zostaliśmy postawieni przed wyborem (i to jeszcze tylko poprez forum) albo adopcja albo Borys jedzie do Wrocławia. I tylko o to mam żal, że nie została z nami przeprowadzona merytoryczna rozmowa na temat naszej adopcji Borysa, a zamiast tego wybór jak wyżej. Edited January 18, 2013 by pusia85 Quote
Sarunia-Niunia Posted January 18, 2013 Posted January 18, 2013 Jezu spokojnie, błagam Was bez nerwów... Pusiu, rozumiem Cię doskonale - jesteś nowa, nie znasz pewnych nazwijmy to "układów", choć to nie do końca dobre określenie... Różnie to bywa z DT, jednak myślę, że tak WAŻNE sprawy powinny być ustalane bezpośrednio, a dopiero później opisywane na forum... Jednak jeszcze nic straconego, przecież żadne decyzje nie zapadły, a wizyta p/a może się odbyć, będzie kolejny sprawdzony domek - jest tyle dobkowych bied do adopcji... Opanujmy emocje, dziewczyny pamiętajmy, że NAJWAŻNIEJSZE JEST DOBRO BORYSKA!!! śI pamiętajmy też, że nikt inny, tylko właśnie Pusia dała dom Borysiowi, kiedy był w największej potrzebie, kiedy to była właściwie sprawa życia czy śmierci!!! Quote
Agnieszka Kamińska Posted January 18, 2013 Posted January 18, 2013 Witam maż dzwonił w sprawie adopcji Boryska jednak nie rozumiem tego co się tutaj dzieje.Zastanawialiśmy się nad adopcją Boryska i jeszcze jednego dobermana którego właściciel wyjechał i rodzina chce go oddać do schroniska zdecydowaliśmy się na Boryska bo wydawało nam się że ma małe szanse na dom.Maż pytał się czy piesek jest do adopcji Pani powiedziała że da nam odpowiedź we wtorek dostaliśmy wiadomość że jest do adopcji a tu takie coś.Nastawiamy się na wizytę która wydawała się formalnością bo jesteśmy w stanie zapewnić dobre warunki opiekę weterynarza,karmę itd.to przykre że ktoś pisze że domek można sprawdzić i dać innego psa a my to uczuć nie mamy.Wszyscy cieszyliśmy się że Borysek z nami zamieszka jednak proszę się nie bać nie będziemy zabierać psa na siłę!!!!!!!! Adoptujemy drugiego dobermana nad którym się zastanawialiśmy tylko jest nam bardzo przykro że tak zostaliśmy potraktowani. Quote
arkus Posted January 18, 2013 Posted January 18, 2013 Witam, to u mnie Borys aktualnie przybywa. Postanowilem sie w koncu tutaj wypowiedziec, poniewaz na inny kontakt nie mozna liczyc. Nam rowniez jest przykro jak zostalismy potraktowani, bo nikt mnie sie nie pytal w sprawie adopcji a to ja podpisywalem umowe o DT. Zapewnilismy najlepsze warunki jak umielismy, pokonywalismy wiele trudnosci, a co najwazniejsze Borys nas pokochal. A ktos probowal wymusic na mnie decyzje przez forum. Ludzie badzmy powazni. Jesli ja mialem jakas sprawe do Pani Moniki, to nie zalatwialem tego poprzez forum tylko dzwonilem i oczekiwalem tego samego z drugiej strony. Quote
yolanovi Posted January 18, 2013 Posted January 18, 2013 Emocje, niedomówienia między ludźmi, a co dalej z Boryskiem? Quote
shanti Posted January 18, 2013 Posted January 18, 2013 Ja też proszę jako schronisko o dogadanie się stron zainteresowanych. Nie chciałabym żeby Borys znalazł się z powrotem w schronisku. To go zabije. Quote
monika55 Posted January 18, 2013 Author Posted January 18, 2013 Pozwolę sobie wyjasnić pewne rzeczy. Domu szukać zaczęłam po propozycji DT o pozostawienie tam Borysa za karmę i weta. Ciągle jako DT. Czy mogłam się zobowiązać że przez x lat będę w stanie to robić? Nie mogłam. Następnie Pusia zaproponowała udział w adopcji Borysa do Wrocławia.Czyli kontakty były. A dla mnie jasne było że wobec braku konkretów i woli adopcji, szukam domu dla Borysa.Domu, który zapewni psu karmę i opiekę weta. Bo chyba o to chodzi w działaniu dogomaniaczek. Dopiero dziś p. Arek wyraził konkretnie wolę adopcji. Czyli sprawa zakończona. Pozostaje mi przeprosić p.Agnieszkę Kamińską za całe zamieszanie. Dobków w potrzebie jest wiele, a widać że Państwo mają wielkie serce. I jeszcze jedna rzecz, adopcjami zwierzaków zajmuję się już wiele lat i to do mnie dzwonili zainteresowani jakimś psiakiem, rzadko ja "wciskam" psa. Quote
Klementynkaa Posted January 18, 2013 Posted January 18, 2013 przykro się to czyta bo myślę, że każda ze stron chce jak najlepiej a poprzez niedomówienia wyszło trochę niefajnie. Agnieszka Kamińska, to ja pisałam o ewentualnej adopcji innego dobermana ale nie w kontekscie "wciskania", po prostu czasem zgłaszają sie do nas (Nadziei Dobermana) osoby, które chcą psiaka, przechodzą pozytywnie wizytę i wtedy szukamy, mając na uwadze oczekiwania i mozliwości przyszłego domku. ja sama kiedyś przeżyłam podobną sytuację, bardzo chciałam przyjąć psa, który szukał domu, już czułam, ze to będzie on a tymczasem w ostaniej chwili opiekun tymczasowy się wycofał... bardzo bolało, mogę domyślać się co czujecie. Quote
arkus Posted January 18, 2013 Posted January 18, 2013 Pan Arek dzis wyrazil konkretna wolę adopcji, bo dopiero dzisiaj otrzymał telefon w tej sprawie. Quote
pusia85 Posted January 18, 2013 Posted January 18, 2013 [quote name='shanti']Ja też proszę jako schronisko o dogadanie się stron zainteresowanych. Nie chciałabym żeby Borys znalazł się z powrotem w schronisku. To go zabije.[/QUOTE] Spokojnie, tak jak pisałam wcześniej, Borys NIGDY już do schroniska nie wróci. Quote
zona Posted January 18, 2013 Posted January 18, 2013 [quote name='arkus']Pan Arek dzis wyrazil konkretna wolę adopcji[/QUOTE] Super, na takie zakończenie sprawy miałam od początku nadzieję.:) Quote
Sarunia-Niunia Posted January 18, 2013 Posted January 18, 2013 Ale się podziało... I ja czuję się winna, bo pisząc wyżej, w poście 506 "wizyta p/a może się odbyć, będzie kolejny sprawdzony domek - jest tyle dobkowych bied do adopcji..." absolutnie chciałam urazić uczuć kogokolwiek, a tym bardziej Agnieszki Kamińskiej!!! Pisząc powyższe miałam jedynie na myśli to, że na pewno dom okaże się dobry i będzie to WSPANIAŁE miejsce dla potrzebującego Psiaka... Jeżeli swoimi słowami sprawiłam przykrość po stokroć PRZEPRASZAM!!! Tak, jak napisała Klementynka: "każda ze stron chce jak najlepiej" I chyba właśnie z nadmiaru emocji i troski o Boryska wkradło się tutaj zamieszanie, a teraz każdemu z nas jest przykro... Wszyscy przecież chcemy jak najlepiej dla Boryska - zaangażowanie Moniki, Pusi i Arkusa pozwoliło uratować Borysiowi życie... przecież dzisiaj Boryska mogło już nie być, gdyby nie Ich Wielkie Serca i chęć pomocy, czy chłopak przeżyłby w zimnym boksie za kratami - myślę, że każdy z nas umie sobie odpowiedzieć na to pytanie... Dlatego opanujmy nasze emocje i niech zapadną DOBRE DECYZJE, te najlepsze dla Borysa!!! Quote
pusia85 Posted January 18, 2013 Posted January 18, 2013 [quote name='monika55']Pozwolę sobie wyjasnić pewne rzeczy. Domu szukać zaczęłam po propozycji DT o pozostawienie tam Borysa za karmę i weta. Ciągle jako DT. Czy mogłam się zobowiązać że przez x lat będę w stanie to robić? Nie mogłam. To nie było do końca tak. Pani Monika zadzwoniła do mnie po mojej propozycji spotkania się, do którego jednak nie doszło. Zostałam wtedy poinformowana, że Pani Monika ma wiele telefonów w sprawie adopcji Borysa, że ma on nieustalony status w schronisku, że nie może wiecznie przebywać na DT. Ja tylko odpowiedziałam, że przecież istnieje coś takiego jak dożywotnie domy tymczasowe. I na tym się skończyło. Mieliśmy z mężem się zastanowić "pomału, spokojnie", jak p. Monika pisała na forum. Nigdy nie mówiłam, że Borys może u nas zostać za karmę i weta. Nigdy!!! Jednak już na następny dzień pojawiła się informacja, że do wtorku mamy podjąć decyzję i gdzie tu "pomału, spokojnie"? A żadnego telefonu już więcej w tej sprawie nie było, a do forum nie miałam dostępu, więc myślałam, że sprawa stanęła w miejscu, przynajmniej do czasu zakończenia leczenia, jak wtedy było ustalone do końca stycznia. Bo w moim rozumieniu nie warto narażać chorego psa na tak wielki stres zmiany otoczenia, opiekunów, wielogodzinny transport. Ale to chyba tylko ja tak rozumiem. Następna sprawa. Teraz, gdy pies jest w bezpiecznym miejscu, po operacji, "sprawdzony" jak zachowuje się w domu, po terapii behawioralnej, to teraz niby telefony się "urywają" w sprawie Borysa, a gdzie byli ci wszyscy ludzie, jak Borys przez 4 miesiące siedział z wielkim guzem w schronisku??? Jeśli chcą pomóc jakiejś biedzie, to ile psów ze schronisk jest w potrzebie, których życie, a na pewno psychika, są zagrożone. . . Powiem tak, nasz DT był w porządku, dopóki nie wyszło, że Borys ma chorą wątrobę, bo to my kupowaliśmy psu jedzenie (mięso z kurczaka, serca, żołądki, ryż, kasza, makaron, puszki) oczywiście z własnej, nieprzymuszonej woli, bo tak się zaoferowaliśmy i nie było to dla nas problemem. Suchą karmę, którą otrzymaliśmy ze schroniska w dniu odbioru psa, jak najbardziej zwrócimy. To, że Borys ma chorą wątrobę nie stwierdzono od razu, bo "eksperymentowano" z odrobaczaniem, Laccidem i dopiero, gdy to nie pomogło, zdecydowano się na badania krwi ładnych parę tygodni po operacji. To, że Borys się wybudził po narkozie, to jest cud. Bo, jak się póżniej okazało z taką wątrobą, z tak osłabionym organizmem, mógł po prostu tej operacji nie przeżyć. A wystarczyło tylko zrobić badania krwi przed zabiegiem i wszystko byłoby wiadomo. Histopatologii guza oczywiście też nie było. Moja prośba sprawdzenia niepokojących nas narośli na powiekach psa została przez weta zbyta milczeniem, tak jakbyśmy wymyślali sobie niestworzone rzeczy. Teraz Borysek jest po profesjonalnej konsultacji okulistycznej i wiemy, co i jak, i powiem tylko, że sprawa nie zapowiada się ciekawie i nie chodzi tu bynajmniej o obustronną zaćmę. [quote name='monika55']Następnie Pusia zaproponowała udział w adopcji Borysa do Wrocławia Proszę mi pokazać gdzie jest taka moja propozycja? Quote
monika55 Posted January 19, 2013 Author Posted January 19, 2013 Nie zamierzam podejmować się sporów, cytować PW również nie będę. Ważne jest że Borys będzie miał dom, super dom w co głęboko wierzę i bardzo dziękuję. Przeproszę również za nieobecność w najbliższych dniach ale tym razem moje hobby musi ustąpić prozie życia, czyli ratowaniu zdrowia bliskiemu mi człowiekowi. Quote
Agnieszka Kamińska Posted January 19, 2013 Posted January 19, 2013 Mam wątpliwości czy dom którego nie stać żeby kupić miski ze stojakiem jest w stanie zapewnić odpowiednią opiekę Boryskowi który wymaga leczenia. Quote
BERKANO Posted January 19, 2013 Posted January 19, 2013 ja piórkuję... Taki konflikt przez zwykłe przejęzyczenie i problemy z komunikacją... Mam nadzieję, że Borys przez zacietrzewienie ludzi nie zostanie na lodzie. Quote
pusia85 Posted January 19, 2013 Posted January 19, 2013 [quote name='Agnieszka Kamińska']Mam wątpliwości czy dom którego nie stać żeby kupić miski ze stojakiem jest w stanie zapewnić odpowiednią opiekę Boryskowi który wymaga leczenia.[/QUOTE] Nie wie pani, czego Borys wymaga, więc radziłabym się w tym temacie nie udzielać, temacie, o którym ma pani nikłe pojęcie. A są na tym świecie rzeczy, których nie można kupić, o wiele cenniejsze niż rzeczy materialne, bo na te, jeśli będzie potrzeba, pieniądze się znajdą, w taki czy inny sposób. Quote
pusia85 Posted January 19, 2013 Posted January 19, 2013 [quote name='BERKANO']Mam nadzieję, że Borys przez zacietrzewienie ludzi nie zostanie na lodzie.[/QUOTE] Borys jest i będzie bezpieczny :) Quote
zona Posted January 19, 2013 Posted January 19, 2013 [quote name='pusia85']Borys jest i będzie bezpieczny :)[/QUOTE] I na tym proponuję zakończyć temat, bo przecież najważniejszy jest Borys, a nie ludzkie niedomówienia. Quote
BERKANO Posted January 19, 2013 Posted January 19, 2013 CZy dobrze zrozumiałam, że ZDECYDOWALIŚCIE SIĘ Go zaadoptować? Napisałam z "grubej rury" żeby pomóc załagodzić te spory i żeby każdy wiedział jak wygląda sytuacja Boryska. Quote
lilk_a Posted January 19, 2013 Posted January 19, 2013 ja się wypowiem może pod kątem tych misek na stojaku istnieje teoria że psy z głęboką klatką piersiową , a do takich należą dobermany nie powinny jeść z podwyższenia , bo sprzyja to w ich wypadku skrętowi żołądka ..... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.