majqa Posted August 25, 2012 Posted August 25, 2012 Dzięki Dorotko za dopełnienie misyyyiii informacyjnej... :-) No i co mam napisać... Qrczę, trochę jestem zła, bo... Generalnie, a ci, co mnie znają, wiedzą, zołza czepialska jestem i tyle. :roll: No i nie dlatego jestem zła, a z powodu faktu, że tutaj, choć byliśmy z mężem niczego na nie nie wypatrzyliśmy. :look3: Dlatego też wręcz mam do siebie pretensję, bo życie oduczyło mnie wiary w ideały. A tu dooopa... nawet nic mnie w rozmowie nie było w stanie rozdrażnić, a bodaj zaalarmować. I klops więc wyszłam z lekkim niedosytem. Gdzie był hak, który został przeze mnie przegapiony? Ja sama do siebie (chodzi mi o opiekę nad moim ZOO) mam pierdylion "ale", a tu co? Zero uwag? Dobra, jak mam się czepić to się na siłę czepnę. W środku - smak, gust i gigant czystość. Pani jednak, jak twierdzi jest przygotowana na sensacje (siku, pryku, wymioty i inne tego typu atrakcje). Hm... zadrżałam jak zobaczyłam (i to jedyna namacalna prywata, jakiej uchylę, bo generalnie nie mam zwyczaju niczego takiego opisywać na wątku) wieeelką plazmę nisko stojącą. Oczami wyobraźni zobaczyłam psa, który może wywinąć zabawką i wyrżnąć nią w to cacko. Zwróciłam i na to Państwu uwagę ale ponoć owa plazma sporo już przeszła więc jest szansa, że i Toffika zdzierży. :cool1: Ludzie - nooormalni, tacy po ludzku nooormalni, serdeczni, ciepli, z którymi piorunem łapie się dobry kontakt. Żadnego zarozumialstwa, wszechwiedzy plus oby nie odbiegające od rzeczywistości zapewnienie, że w razie problemu, będą szukać, jak zrozumiałam, w nas, z dogo (i pewno nie tylko z dogo) wsparcia, pomocy. Córcia - cud - miód i orzeszki. Toffik jest tam przez wszystkich bardzo oczekiwany. Znam lecznicę, do której Pani zamierza z nim chodzić. Spoko. Poza tym obok też jest lecznica moich zaufanych wetów. Aaaa... i jeszcze rąbek tajemnicy. Blok, blokiem, tereny do drałowania z psem są ale jest jeszcze opcja wyjazdów na działeczkę więc w ogóle raj. Z kolei Państwo nie przewidują problemów sąsiedzkich, bo pies..., ponieważ osiedle zapsione, blok też, a ludzie w tym rejonie nie swoich psów samopas, więc raczej jakiś psi harpagan Toffika nie dopadnie. Miejsce osiedlowe fajne, rejon dzielnicowy OK, żadne szemrane rewiry, jak choćby moje byłe ukochane klimaty Bałut. ;-) I idźmy dalej... Jeśli Toffik nie ma chipa Pani rozważa go wraz z adresówką. No i najważniejsze pytanie, jakie należałoby zadać. Czy Państwo, a głównie Pani mogli mnie wpuścić w maliny. Pewno, że mogli, ale tak tej rozmowy i pobytu tam nie odebrałam. Asekuruję się natomiast takim stwierdzeniem, bo sprawdzić kogoś i mieć 100% pewności, że sprawdziło się dobrze to nierealne w godzinę, dwie, a nawet i dobę. Ręczyć w 100% to mogę za siebie i może za jeszcze zaledwie parę dobrze znanych mi osób. Jednakże... Czy tym ludziom wyadoptowałabym Toffika? Tak. Macie do mnie pytania? Bardzo proszę. Jeszcze dziś, góra do jutra na okoliczność ewentualnych pytań zabawię na wątku. Quote
Mamba2210 Posted August 25, 2012 Posted August 25, 2012 Tak siedzę i myślę i aż mam motyle w brzuchu ale chyba odsłonię ciut rąbka tajemnicy:lol: to ja wierciłam dziurę w brzuchu o Tofiśka:evil_lol: Jestem już po wizycie, Pani Iza napisała co o nas myśli choć o córci to lekka przesada :lol: to jest perszing w 3 letnim ciałku:) Quote
majqa Posted August 25, 2012 Posted August 25, 2012 Mamba2210 napisał(a):(...) choć o córci to lekka przesada :lol: to jest perszing w 3 letnim ciałku:) To się nazywa naciąganie faktów. ;-) A poza tym witamy na wątku Przyszłą Panią Toffcia. :-) Quote
Mamba2210 Posted August 25, 2012 Posted August 25, 2012 Jestem przeszczęśliwa a z drugiej strony straaaasznie zła, że tyle musiał wycierpieć i wyczekać....teraz już może nie będzie z górki;) ale na pewno nie zatęskni za poprzednim życiem:angryy: jeszcze pewnie będzie musiał się sporo nauczyć choćby mieszkania w bloku z windą:loveu: a nie w kurniku...!!!!!Jestem pełna szczerych nadziei i postaram się aby zrozumiał i poznał od czego jest człowiek:lol: i psie życie w rodzinie. Jeśli macie pytania? proszę pytajcie bo pewnie ja będę miała jeszcze nie jedno;)Co do kupy, siku i innych atrakcji...no cóż mam 3 letnią diablicę i jesli jej humory, pomysły i inne cuda mnie nie załamały to damy radę.Kupa to kupa, zdarza się;) Quote
Mamba2210 Posted August 25, 2012 Posted August 25, 2012 To jeszcze tylko się podpytam:lol: z kim rozmawiać o szczegółach? do kogo dzwonić? kiedy dzwonić? czy może ja mam czekać na ustalenia? Pytam bo jutro jestem poza zasięgiem netowym, tylko telefon;) można dzwonić, smsować itd....:loveu: Quote
majqa Posted August 25, 2012 Posted August 25, 2012 Wierzę, że osoba odpowiedzialna za adopcję nie pozostawi Pani bez odpowiedzi. :-) Quote
natalia.aleksandrov Posted August 25, 2012 Posted August 25, 2012 Wspaniale się wszystko ułożyło ;) Oby było więcej takich udanych adopcji... :) Quote
Asia & Ginger Posted August 25, 2012 Posted August 25, 2012 Tralalalala! A ja tańczyć chcę! :cunao: Quote
GoniaP Posted August 25, 2012 Posted August 25, 2012 Majga, i znów czarownice spotkały się na dogowątku ;) Dziękuję Ci za przeprowadzenie wizyty i zielone światło. A Toffikowi życzę wspaniałego życia z p. Mambą ;) Quote
majqa Posted August 25, 2012 Posted August 25, 2012 Dziękuję za podziękowania ale moja natura taka, że odetchnę już po... (taki pierwszy moment odetchnięcia), a w pełni za jakiś dłuższy czas, gdy dowiem się, że i Państwo są zadowoleni i Toffik kwitnie szczęściem. Oczywiście za taki obrót sprawy wciąż będę trzymać zaciśnięte kciuki. Quote
Mamba2210 Posted August 25, 2012 Posted August 25, 2012 Ja tak tylko po cichutku powiem że jak już Toffis się ciut zadomowi i pogoda dopisze to możemy się umówić gdzieś w plenerku na psie gonitwy:) Wszystkim barrrrdzo dziękuję za dobre słowo:) i wiarę w to że się uda:) nie chcę od razu widzieć kłopotów choć pewnie jakieś schody będą , ani też nie mam różowych okularów, jestem po prostu realistką z normalnym -tak myślę:razz:-podejściem do życia, nie można mieć pretensji do psa który całe zycie spędził w chlewie, kurniku i na polu że nie wychodzą mu na dzień dobry pewne rzeczy.Jego życie zmieni się o 180* z podwórka na kanapę, może mu się pomieszać:) i celowo napisałam 180* nie 360* bo wtedy wróciłby do punktu wyjścia.A panu który zgotował przez wszystkie te lata taki los psu...życzę aby nigdy sam nie musiał kiedyś tak cierpieć opuszczony przez najbliższych, bo jakie nauki mają jego dzieci? ano takie... Quote
majqa Posted August 25, 2012 Posted August 25, 2012 Trzymam za słowo. Jeśli tylko Toffiś zechce, okaże się chętny i otwarty na takie randki biegowe to służę moją Czesią i/ lub Polą. ;-) Mam nadzieję, że nadarzy się taka sposobność. :-) Quote
rytka Posted August 26, 2012 Author Posted August 26, 2012 (edited) [quote name='Mamba2210'] nie można mieć pretensji do psa który całe zycie spędził w chlewie, kurniku i na polu że nie wychodzą mu na dzień dobry pewne rzeczy.Jego życie zmieni się o 180* z podwórka na kanapę, może mu się pomieszać:) ................... jakie nauki mają jego dzieci? ano takie... Tofik bywał w domu u mnie czasami pojadł powachał i prowadził mnie do dzwi,ze chce na dwor spragniony był biegania po wypuszczeniu własnie nieraz kilku dniowym lub kilkutygodniowym wiec nie ma dziwne.Kiedys w domu mialam psy,ktore wczesniej nie mieszkały w domu nigdy(Mopikowa znanego co niektory Gufa i Sabe;) i zaden w domu sie nie załatwial i nie sprawiał problemow Tofik napewno tez . Co do dzieci owego pana to gupote juz oddziedziczyly.trzy /cztery lata wczesniej jego synusiowi,ktory mieszkal obok mnie fundacja boksery w potrzebie zabrała sunie boksera .Diana miała jeszcze gorsze warunki niz Tofik lato w szopie pokrytej papa gdzie temp.siegała zenitu po 16-tej.wypuszczona na zagrodke na kilka godz,bez zadaszenia wody czesto. zima w piwnicy(gdzie sie zalatwiala cala zime tez)jedzenie to zlewki jak były.Pan Tofika chociaz karmil go lepiej i czasem wypuszczał w tym wyadku ojciec byl nieco lepszy od syna. to Diana (zdjecia z str.fundacji robione w dniu interwencji) [FONT=Verdana]A to było jej legowisko, bardzo często jedyne suche miejsce, w którym przebywała[/FONT][FONT=Verdana] [/FONT] Diana była psem idealnym dt i ds nie mogl sie jej na chwalic. Diana byla starsza w ds spedzila dwa cudne lata otoczona opieka. Edited August 26, 2012 by rytka Quote
majqa Posted August 27, 2012 Posted August 27, 2012 Słowo się rzekło, zmykam z wątku i życzę Nowemu Domkowi i samemu Tofficzkowi maaasy lat szczęścia. Niech się wszystko układa po myśli. :-) Quote
Mamba2210 Posted August 27, 2012 Posted August 27, 2012 Dziękuję:) oczywiście dam znać jak Toffinio przyjedzie:) Quote
Helga&Ares Posted August 28, 2012 Posted August 28, 2012 No to nie pozostaje nic innego, jak szukać transportu Śrem-Łódź Ma ktoś jakiś pomysł? Quote
Mamba2210 Posted August 30, 2012 Posted August 30, 2012 Toffinio w poniedziałek (jeśli nic się nie zmieni) przyjeżdża do domciu:) Quote
Asia & Ginger Posted August 30, 2012 Posted August 30, 2012 Mamba2210 napisał(a):Toffinio w poniedziałek (jeśli nic się nie zmieni) przyjeżdża do domciu:) Wspaniale! :multi: Quote
rytka Posted August 31, 2012 Author Posted August 31, 2012 ja sie nie moge doczekac poniedziałku :) Quote
dronka Posted September 2, 2012 Posted September 2, 2012 a tak wygląda teraz Toffik śladu po ranach Quote
Asia & Ginger Posted September 2, 2012 Posted September 2, 2012 Cudnie! Na tym drugim zdjęciu wygląda jak szczeniaczek! :loveu: :loveu: :loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.