Jump to content
Dogomania

Pianka , Monia i Rafik - wszystkie trafiły do nowych rodzin :-)


Recommended Posts

  • 3 weeks later...
  • Replies 189
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • 1 month later...
Posted

Nowe wieści od Moni

MONIA W LISTOPADZIE I GRUDNIU (2007)


Monia to pies myśliwski.
No ... prawie...
ale ma niesłychany węch i uwielbia tropić.

Poluje na wszystko co się rusza a w naszym parku jest na co polować. Są myszy, krety (chyba jeszcze nie śpią) i wiewiórki. Są zające i lisy. Są też sarny, a ostatnio pokazują się dziki.
Z dzikami Monia się jeszcze nie spotkała, ale za sarnami poleciała kiedyś i nie było jej bardzo długo.

Na tych polowaniach Monia wiele się uczy.
Wie już na przykład, że wiewiórki uciekają na drzewo, a nie znikają gdzieś pod nim. Po drzewach co prawda sama jeszcze chodzić nie umie ale jak na nią patrzę jak pędzi za wiewiórką i próbuje wskoczyć na pień to mam wrażenie to tylko kwestia czasu.
Za zającami goni jak opętana i jest tak szybka, że czasem zającowi trudno ją zgubić.
Obserwując te gonitwy mam wrażenie, że gdyby biegnąc nie szczekała udało by się jej zająca nie tylko dogonić ale nawet wyprzedzić. Ale ponieważ dopóki go widzi – szczeka, więc zając w końcu znika, a Monia zachowuje się wtedy jak młody piesek na tropie ponętnej suczki. Szaleje po krzakach i nie sposób przywołać ją do siebie. Jest głucha.
Właściwie „głucha” to Monia jest z założenia. Na wołanie podchodzi tylko w wyjątkowych przypadkach to znaczy gdy:
-boi się większego psa (wtedy przybiega i chowa się między moimi kolanami, ale jak tylko pies się odwróci natychmiast biegnie za nim)
-boi się obcego człowieka
-zawołam i mam w kieszeni cienkie pachnące kiełbaski lub kosteczki żółtego sera (nic innego jej nie zwabi) a wokół nie dzieje się nic ciekawego,
Nie wiem czy kiedyś z tego „wyrośnie”.

Ostatnio na wieczornych spacerach działo się coś czego do końca nie mogę zrozumieć. Na skałkach w naszym parku Monia spotykała się z ... lisem.
Początkowo, widząc jakieś zwierzątko (z daleka i w mroku) do którego podbiegła, myślałam, że to pies. Później zobaczyłam profil i ogon.
Przestraszyłam się. Zaczęłam krzyczeć i tupać. Lis uciekał, a Monia biegła za nim. Później Monia wracała, a lis wracał za nią. I tak kilka razy. Wyglądało to jak zabawa dwóch ciekawskich którzy się nie znają i nie wiedzą co mają o sobie sądzić. Bałam się że lis może być wściekły.
Okazało się, że nie bo tego lisa widywali mieszkańcy osiedla już od dłuższego czasu. Mimo to nie chodzimy już wieczorami w tamte strony. W końcu nie tylko wścieklizna może nam grozić.
Lis to nie jest odpowiednie towarzystwo dla NASZEJ Moni.

Monia książki zaczęła czytać.
Ponieważ jednak po tym Moni czytaniu książki nie nadają się już nawet do ustawienia na półce więc staramy się trochę to czytanie ograniczyć.
Nie jest to łatwe bo u nas książki bardzo blisko podłogi na półkach stoją więc kuszą Monię okropnie.

Zresztą nie tylko książki są jej nową pasją. Ona zawsze lubiła bawić się malutkimi przedmiotami więc jak raz zobaczyła zaślepki od konfirmatek (konfirmatki to takie śrubki do mebli) to teraz wyciąga je namiętnie. Ja do tego potrzebuję noża, a Monia robi to jednym „mlaśnięciem”. Jak gdzieś jeszcze taką zaślepkę zobaczy (np. gdy jest z wizytą) to uszy jej się podnoszą, oczy robią się okrągłe, robi skok i już w meblu świeci goła śrubka.
(ma gówniara szczęście, że ją wszyscy lubią i wkoło domy zapsione)

Niestety, choć robimy dużo zdjęć wszystkie są do siebie podobne bo Monia najlepiej na nich wychodzi jak śpi (śpi najczęściej brzuchem do góry) lub jak się bawi (to znaczy jest zajęta robieniem bałaganu). Są to jedyne ujęcia na których Monia wychodzi dość ostro.
W innych przypadkach trudno za nią nadążyć z obiektywem i albo ujęcia są „z daleka” albo całkiem rozmazane, albo już w ogóle Moni na nich nie ma.

- Już chyba nie rośnie. Waży 10,70 kg.
- Na brzuszku po operacji nie ma śladu. Brzuszek zarasta już futerkiem.
- Ma zimowe ubranko. Na wszelki wypadek bo dopóki biega jak szalona nie marznie.



Kraków: 27 grudnia 2007 r.

Posted

Monia się bawi


Monia przesypia zimę


Monia czeka na Mikołaja


Zdjęcia spacerowe






Wczesnym rankiem w parku


Z prezentem od Mikołaja


Jak już się znudził...


...postanowiła go schować


Koszyk też się znudził....


...więc nie ma koszyka


Byli goście...


...ale uciekli :-)



Przyszły święta!


Po świątecznym obiedzie

  • 3 weeks later...
  • 1 month later...
Posted

UWAGA!UWAGA!
Nowe wieści od Moni! :)

Najpierw fotki :
Monia i jej przyjaciel Korek








Monia druga w kolejce do komputera :)


"No powiedz jej żeby mnie wpuściła!"


Monia pierwsza w kolejce do komputera


Monia wreszcie przy komputerze !!!

Posted

Monia w styczniu i lutym

Minął rok odkąd Monia jest z nami.

Z malutkiego szczeniaczka wyrosła na sporą Pannę i właściwie zgadzamy się z Panią - Monia to już Stara Baba.Duża, zdrowa, silna – tylko rozum ciągle jeszcze nie ten.
Bo ten „rozum” jakoś za nią nie nadąża.
*******************************************************
Każdy normalny pies tak zwaną „adresówkę” ma po to żeby się nie zgubić, a nasza Monia adresówki ma po to żeby je gubić. Po pierwszej zostało przy szeleczkach tylko odgięte kółeczko, a już drugą zgubiła razem z szeleczkami.
Zamówiłam trzecią adresówkę, ale zanim ją odebrałam, drugą i szelki przynieśli mi do domu dobrzy ludzie.
W punkcie usługowym obiecują mi już rabat jako hurtowemu odbiorcy, a znajomi śmieją się i podpowiadają, że bardziej skuteczne i bezpieczne będzie wymalowanie adresu i numeru telefonu bezpośrednio na Moni.
Wszystko przez te polowania w krzakach.
Te polowania są naszym utrapieniem.
Monia jak złapie trop jest ślepa, głucha i nie ma dla niej żadnych przeszkód. Jak taran pędzi przez krzaki i wtedy bardzo się boję, żeby nie zaczepiła o coś (tak chyba zgubiła szelki) i nie zrobiła sobie krzywdy. Nie reaguje wtedy ani na wołanie ani na gwizdek. I nie ma na to rady. Przeszukałam dogo, pytam ludzi zapsionych , przeczytałam dwie książki. Noszę po kieszeniach smakołyki. Kupiłam gwizdek i dziesięciometrową smycz. Wykazałam anielską cierpliwość i diabelski upór.
Nic nie skutkuje.
Monia pochwały ma w nosie, a nawet lekkie strofowanie przeraża ją tak, że później nie chce nawet smakołyków nie mówiąc już o pozwoleniu zapięcia się na smycz.
Nie stosujemy więc strofowania i przyjęłyśmy do wiadomości, że Moni wyszkolić się nie da.Próbujemy oczywiście - ale bez nadziei na efekty. Trzeba to przeczekać.

Właściwie to z zapinaniem na smycz nawet w domu są problemy.
Wychodzenie na spacer wygląda tak:
Mówię głośno – „idziemy na spacer”.
Monia natychmiast wie o co chodzi i zaczyna tańce w przedpokoju. Trwa to do momentu aż wezmę do rąk szelki.Wtedy Monia daje dyla do pokoju na kanapę i całą sobą pokazuje, że nie chce ich wkładać.Wtedy ja idę za nią i proszę … Ona zsuwa się z kanapy i pełzając po podłodze podchodzi.Trwa to ... okropnie długo. Wkładamy szelki na środku pokoju.
Już w szelkach Monia biegnie do przedpokoju pod drzwi i jak gdyby nigdy nic radośnie szykuje się do wyjścia. Wkładam buty i (ponieważ muszę ją zapiąć bo za blokiem przechodzimy przez plac zabaw dla dzieci) biorę do ręki smycz.
I tu komedia zaczyna się od początku bo Monia znów jest na kanapie w pokoju.
A jak już jest wreszcie zapięta – godzi się z tym błyskawicznie i wreszcie wychodzimy z domu.
Taka zabawa trwa od listopada co najmniej trzy razy dziennie.
*********************************************************
Od paru tygodni Monia ma prawdziwego przyjaciela. Na imię ma Korek.
Wiekiem, wzrostem i temperamentem są prawie równi. Spotykają się codziennie na porannym spacerze i szaleją. Zauważyłyśmy i Państwo Korka też zauważyli, że psiaki szukają się w parku (a park jest olbrzymi) i zawsze tak nas poprowadzą, że się spotkamy.
Niestety bardzo trudno jest zrobić im zdjęcie chociaż próbowałam wielokrotnie.

o Moni można by było napisać jeszcze bardzo dużo.
W skrócie napiszę tak:
Monia to takie nasze upośledzone dziecko wymagające stałej opieki i ochrony przed stresem. Genetycznie zakodowana tchórzliwość i te nieszczęsne skłonności do polowania na wszystko co się rusza czyni z niej psiaka nieprzewidywalnego.
Uczymy się ciągle jeszcze radzić sobie z tym i czekamy cierpliwie na postępy bo one niewątpliwie nadejdą.

Kochamy ją bardzo.
Pozwalamy jej rządzić w domu i choć wiemy, że tak się nie powinno to właściwie niech ktoś nam powie:a niby dlaczego ?
Takie „psie rządy” są kapitalnym lekarstwem na nasze ludzkie stresy.
POLECAMY !!!!

Posted

Z prawdziwą przyjemnością rozpoczęłam piątek od przeczytania moich ulubionych wieści :p

Monia jest niesamowita z tymi zaślepkami :crazyeye: Już Ania mi to mówiła, ale jak zobaczyłam fotkę :crazyeye: - dopiero uwierzyłam.

Jak to upośledzone dziecko? Kto?? Monia??? Nadprzeciętna inteligencja, a nie tam pies specjalnej troski :eviltong:

Hm, no Monia ciut rozpieszczona jest, fakt, ale właściwie komu to przeszkadza ? ;) A proceder wychodzenia na spacer... :evil_lol:

Pozdrawiam serdecznie Pańciostwo Moni jak i samą "Starą Babę" z nienadążającym rozumem :lol:

  • 8 years later...
Posted

Z zaskoczeniem trafiłam dzisiaj przypadkiem na ten zapomniany (długo niedostępny) wątek na dogo.

Wątek bardzo mi bliski bo od czwartej strony zdominowany przez wieści o mojej Moni.

Wątek bardzo mi bliski bo to od niego właśnie zaczęła się moja przygoda z dogmanią.

I choć nie ma już tutaj tej ogromnej ilości zdjęć wszystkich psiaków (efekt zmian na portalu) i odeszli stąd wolontariusze EMIR-a

oraz większość "starej gwardii" ... to cieszę się, że został ślad takiej atmosfery panującej na dogo

o której teraz możemy tylko pomarzyć albo poczytać na wątkach tak starych jak ten.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...